warto go przeczytać
- Marlenko, skarbie, nie mogę przyjść. Tomek wrócił z Zza szyby pijany i boję się, że jeśli zostanie sam, zrobi sobie krzywdę - mówił do swojej dziewczyny osiemnastoletni Kacper, zerkając z niepokojem na przyjaciela, który leżał na wznak na podłodze i mamrotał coś o Indianach Nawaho.
- Jasne - odpowiedziała dziewczyna, usiłując opanować drżenie głosu. Nie udaje jej się, czym wprawiła swojego chłopaka w jeszcze większe zaniepokojenie.
- Coś się stało?
- Nic, nic - zapewniła go pośpiesznie Marlena - po prostu... mam uczucie, jakbym była obserwowana.
Jej chłopak zaczął się śmiać, choć wcale nie było mu do śmiechu.
- Kotku, ostatnio cały czas masz takie odczucie. Zresztą trudno cię nie zauważyć, jeśli ma się do czynienia z taką laską.
- To nie jest śmieszne, Kacper - syknęła dziewczyna - ja się boję.
- Nie bój się - westchnął Kacper - wracaj do domu. Jutro do ciebie wpadnę i pogadamy, okej? - Spytał, jednocześnie zmierzając do łazienki po szklankę zimnej wody. Miał dość opowiadań o Nawaho planujących inwazję statkami kosmicznymi.
- Okej - Marlena już nic więcej nie powiedziała i przerwała połączenie. No tak, jasne. Ona się boi, śmiechu warte. Cały Kacper. Że też akurat dzisiaj Tomek musiał obchodzić swoją osiemnastkę! Przecież były wakacje - weekend trwał siedem dni w tygodniu.
A tak liczyła na ten wieczór! Odstawiła się na bóstwo - położyła fioletowy cień na powieki, róż na policzki i pomalowała wargi błyszczykiem, czego zwykle nie robiła. Czarne włosy spięła zieloną klamrą świetnie pasującą barwą do jej oczu. Do tego błyszczący top na ramiączkach oraz krótka dżinsowa spódniczka. Wyglądała zabójczo - tak stwierdził jej przyjaciel, Maciek, przysięgając, że jest całkowicie obiektywny w swej ocenie.
Dziewczyna westchnęła i ruszyła w stronę łazienek. Wciąż czuła swędzenie na karku. Kacper miał rację - od dawna miała uczucie, jakby ją szpiegowano. Weź się ogarnij, dziewczyno, pomyślała, przecież nie chcesz popaść w paranoję.
Tymczasem doszła do toalet i otworzywszy drzwi, przyjrzała się krytycznie swemu odbiciu w lustrze. Wyglądam jak prostytutka, pomyślała. Prędko zmyła makijaż, rozpuściła włosy, przeczesała je palcami i rzuciwszy ostatnie spojrzenie w lustro, odwróciła się, by odejść. Żałowała, że nie wzięła ubrań na zmianę, ale cóż, skąd miała wiedzieć, że to tak się skończy.
Wróciwszy do stolika, sięgnęła po zakupiona butelkę z colą i wypiła ją jednym haustem. Była bardzo spragniona. Po chwili rozejrzała się po raz ostatni po zadymionym pomieszczeniu i wyszła tylnymi drzwiami.
Rześkie nocne powietrze orzeźwiło ją. Wciągnęła je do płuc i przymknęła powieki. Chwilę później ruszyła w drogę powrotną.
Lubiła wracać do domu przez park. Liście drzew szumiały cicho, jakby pragnęły podzielić się z nią tylko sobie znaną tajemnicą. A tych było zapewne pod dostatkiem. Szła pośpiesznie, z wzrokiem wbitym w ścianę budynku będącego jej domem.
To pewnie dlatego nie dostrzegła czterech wysokich postaci, które wymknęły się za nią z dyskoteki i dyskretnie ruszyły jej śladem...
...Próbowała uciekać, ale prześladowcy otaczali ją ze wszystkich stron... Zaczęła krzyczeć...
...Była bezbronna - mogła tylko czekać, aż w końcu zostawią ją w spokoju...
...Gdy w końcu została sama i miała siły, by się poruszyć, wyczołgała się z krzaków...
...W powietrzu jeszcze długo niósł się wrzask kobiety, która ją znalazła...
Wczesnym rankiem zdyszany Kacper zapukał do drzwi Marleny. Tomek wytrzeźwiał, bolała go tylko głowa po wczorajszej popijawie.
Nikt nie odpowiadał, ponowił więc pukanie. Po chwili w drzwiach ukazała się szpara, a w niej oczy matki Marleny.
- Co ty tu robisz? - Spytała nieuprzejmie. Miała podkrążone oczy, jakby płakała, i była bardzo smutna, wręcz zrozpaczona. Na widok Kacpra zapaliły się jej oczy. Gniewnie.
- Ja do Marleny. - Powiedział zaskoczony chłopak. Matka dziewczyny zwykle odnosiła się do niego lepiej - ba, miała do niego słabość. Skąd więc taka zmiana?
- Więc nic nie wiesz? - W głosie kobiety słychać było fałszywe zaskoczenie. Powiększyło to zamęt w głowie chłopaka.
- Ale... o czym? - Wstrzymał oddech, sam nie wiedząc czemu.
- O tym, że zgwałciłeś moja córkę! - Wrzasnęła kobieta, znienacka zatrzaskując drzwi.
W tym momencie do boku Kacpra przyskoczyli dwaj policjanci i wpakowali chłopaka do radiowozu, zanim otrzeźwiał na tyle, by móc się bronić.
Przyszłość pary nie malowała się różowo.
Ocena: 0
Liczba komentarzy: 2
Data dodania: 06.06.2009r.
Statystyki: Wiersze: 7839 | Artykuły: 263 | Recenzje: 234 | Proza: 1643 | Wywiady: 50 | Komentarze: 46485 | Użytkownicy: 3565
Online(50): 43 gości i 7 zarejestrowanych:
exother, Kamil M. Jaszczak, Stefan B., Mii, Marionetka, RattyAdalan, Fał