warto go przeczytać
Ten grzech był popełniony tylko raz.
Raz, bo taki czyn, nieświadomy, ma swój wydźwięk tylko w jednym momencie: gdy wie się, że to coś złego- ale ciekawość przezwycięża wpajane od dziecka zasady.
Nieważne. Ja też byłem ciekawy świata, ciekawy ludzkości. I… dziewczyn. Wiesz, Tobie może wydać się to dziwne- ale ja nie miałem pełnej rodziny. Wychowałem się z ojcem, a w naszym domu wciąż zjawiały się nowe kobiety. Maksymalnie zostawały na miesiąc, czyli akurat tyle, żebym zdążył się do nich przyzwyczaić. Były piękne, ale nie wiem czy mądre. Zawsze zaczynało się tak samo, zawsze kończyło na tym, że sprzątały nam w domu. Nienawidziłem tego ich przymilania się do mnie. Tata mówił, że matka nas zostawiła, że mnie nie chciała. Mówił, że przekonam się kiedyś, jak bardzo bezużyteczna jest żona. O tym, że zmarła zaraz po moim porodzie, dowiedziałem się mając siedemnaście lat, po śmierci ojca. Ale teraz, w tej opowieści to zbyt mało istotne, żeby te sprawy w ogóle rozwlekać.
W wieku czterech lat poszłem do przedszkola. Tak, poszłem, wiem co mówię. Nie mówiłem nigdy jakoś specjalnie poprawnie, a zwłaszcza wtedy. W tym przedszkolu roiło się od dziewczynek, takich pyzatych, z długimi warkoczami przeplatanymi wstążką. Wszystkie były przepiękne, uśmiechnięte, humorzaste i niedostępne. Nie znałem takiego piękna, które wydawało się znikać biegnąc między ławkami, z rozpuszczonymi włosami. W takich sukienkach, z falbankami, które pięknie podkreślały ich ruchy. Też chciałem taką sukienkę. Ich mamusie przychodziły po nie do szkoły, zawsze ładnie umalowane zabierały swoje córeczki na obiad. I żadne pokolenie tych pięknych istot nie było zainteresowane chłopakami, którzy przez cały dzień bawili się bezmyślnie nowymi modelami lakierowanych samochodzików.
Któregoś dnia jedna z dziewczynek podeszła do mnie, tym swoim tanecznym zwiewnym krokiem, przeskakując z nogi na nogę. Chciała pobawić się skakanką, którą w tamtym momencie miałem w ręce. Szybko podłapałem tę grę, w której mój ojciec był mistrzem: wystarczyło je sprowokować. Wygłosiłem więc oficjalnym tonem, że owszem, mogę się skakanką podzielić, ale cóż- coś za coś. Każda komórka mojego ciała drżała, choć starałem się być opanowany. Powtarzałem sobie w myślach „Uspokój się, to dziewczynka. One są złe, zbędne do życia. Nie daj się zwieść.”. Tata zawsze tak mówił. A jednak ciekawość wygrała. Dłonie same dotknęły jej ust, gdy stanęła na palcach, aby mnie pocałować. Ona też była ciekawa, uśmiechała się, blond grzywka opadała na jej oczy. Miała tatę? A może nie? Nie, ja nie drżę. To tylko taki tik. I wiesz, gdy tak siedzę i wspominam, to czasem mam wrażenie, że to wszystko przez te sceny, podglądane przez dziurkę od klucza. Tych samych pięknych kobiet, które w nocy jęczały i dyszały, a rankiem sprzątały nasze mieszkanie, jakby tata nic im nie robił. Kobiety to chyba masochistki. A ja chciałem być jak tata. Ach, wróćmy do historii, tak często odbiegam od tematu… Miała takie hipnotyczne oczy, że z trudem pociągnąłem ją w stronę domku na placu zabaw. Wiecie, takie małe domki zbijane z desek w których dzieci bawią się w dom. My też poszliśmy się tak właśnie pobawić, w ten dom oglądany przez dziurkę od klucza, ten, którego nie znaliśmy w ogóle. Drżałem, gdy swoimi drobnymi palcami mnie dotykała, wiesz? Jakby była ciekawa. Drżałem jeszcze bardziej, gdy to ja mogłem dotykać takiej gładkiej skóry, odkrywać te małe istotki. Choć wiesz, wydawało mi się, że te ich mamusie to jednak czasem są ładniejsze od tych w moim wieku. To było takie nieświadome.
Wiesz, mój drogi, potem to ja już byłem całkiem świadomy tego, co robiłem dziewczynom. Szkoda tylko, że- takie naiwne- nie nadawały się bardziej, niż tylko do tej jednej rzeczy.
Ocena: 5
Liczba komentarzy: 1
Data dodania: 14.10.2011r.
Statystyki: Wiersze: 7839 | Artykuły: 263 | Recenzje: 234 | Proza: 1643 | Wywiady: 50 | Komentarze: 46485 | Użytkownicy: 3565
Online(50): 43 gości i 7 zarejestrowanych:
exother, Kamil M. Jaszczak, Stefan B., Mii, Marionetka, RattyAdalan, Fał