Pseudonim: AnilG
Imię: Karolina
Skąd: Jasło
O sobie: 'Nikt nie zabroni mi marzyć!'
Napisanych prac:
- wiersze: 2
- proza: 23
- publicystyka: 1

Średnia ocen: 4.1
Użytkownik uzyskał: 93 komentarzy

Najlepiej oceniane prace:
"Rak nieborak" 10.06.2010
"Tytułu brak" 31.05.2011
"Tempus" 17.03.2010
"Cztery Historie" 12.05.2010
"Rozmów kilka" 14.10.2010

Inne prace tego autora:
"Iwo" 07.03.2010
"Sen" 23.08.2010
"Latarnia" 17.03.2010
"Bajka" 01.06.2010
"Malina" 06.08.2010


Najnowsza proza (wszystkie):
"Buntownik" - mistylady
"Uderzyłam go... cz.1" - Pokoras
"Głosy Cieni - Rozdział 4..." - moriaty h.ayne
"Raz, dwa, trzy - Baćka..." - Edward Horsztyński
"Przygody, dnia jednego,..." - Falcor
"Trójblondowe piwo" - ArcturV
"Głosy Cieni - Rozdział 4..." - moriaty h.ayne
"O tym, jak powstały..." - nic
"Przed siebie" - Unwritten96
"List do K. cz. III" - Nieważne

Gorzka kawa

Scena I Dworzec kolejowy. Na prawo Informacja, jakieś budki z jedzeniem, toaleta, dalej kiosk i Kasa. W kiosku siedzi IWO. Czyta gazetę. CD Action. Co jakiś czas podnosi kolorowy kubek do ust. Pociąga parę łyków kawy i odstawia z powrotem. Przewraca stronę. Do okienka podchodzi KLIENT I. KLIENT I [zniecierpliwionym głosem, jakby mu się gdzieś śpieszyło] Playboy’a poproszę i paczkę Marlboro. IWO [tonem, jakby odganiał się od natrętnej muchy, cmokając z dezaprobatą, nie odrywając oczu od gazety] Palenie powoduje choroby serca i raka płuc, a gołe panienki to sobie pan może w Internecie pooglądać. KLIENT I [nagle zdenerwowany] Proszę o Playboy’ a i paczkę Marlboro! IWO [wzdycha i odkłada gazetę] No dobrze, już dobrze [bierze gazetę i papierosy, podaje KLIENTOWI I] Należeć się będzie...czternaście złotych dziewięćdziesiąt pięć groszy. KLIENT I [sfrustrowany] Jezu, co oni sobie myślą, żeby tak podnieść cenę fajek, ech! IWO [pouczającym tonem] Palenie papierosów powoduje choroby serca i raka płuc. KLIENT I [zdenerwowany, rzuca pieniądze na ladę] Już to pan mówił! IWO nie odpowiada, wraca do czytania gazety. KLIENT I odchodzi. SCENA II IWO uchyla drzwiczki kiosku i patrzy na dworzec. Jest masa ludzi. Gdzieś pod ścianą zauważa EDGARA. EDGAR siedzi po turecku i gra na harmonijce. Przed sobą ma położoną drucianą czapeczkę, w której leży kilka monet. IWO [wzdychając, ale z ironią] Szkoda, że nie umiem grać na harmonijce. Wraca do kiosku, włącza ekspres do kawy. Kiedy woda jest zagotowana, zalewa wrzątkiem kawę rozpuszczalną w kubku. Bierze kubek i wychodzi z kiosku. Kieruje się w stronę EDGARA. EDGAR siedzi teraz na ławce, w drucianej czapeczce na głowie. W pomarszczonej dłoni trzyma pieniądze i liczy. IWO podchodzi do niego wolno i siada obok. IWO [podaje EDGAROWI kubek, zachęcająco] Proszę, to dla pana. EDGAR [nieufnie wyciąga rękę po kubek] Co to? IWO Kawa. Najlepsza, jaką mam. EDGAR [wącha zawartość kubka] Hm...Hm... IWO [zachęcająco] Śmiało, to naprawdę dobra kawa. EDGAR [pociąga łyk i krzywi się] Gorzka. IWO [zdumiony] Prawdziwa kawa JEST gorzka. EDGAR [kręci nosem] Nie lubię gorzkiej kawy. IWO [wciąż zdumiony] Ale... EDGAR Nie lubię kawy. Ani herbaty. Lubię wódkę. IWO Wódki nie mam. EDGAR Mogę kupić. IWO A mogę się napić z panem? EDGAR [niechętnie] No... dobrze. EDGAR wstaje z ławki i odchodzi, by kupić wódkę. SCENA III Ławka. Iwo siedzi z kubkiem kawy w ręce, której EDGAR nie chciał. Czeka na EDGARA. Po chwili EDGAR wolno zbliża się ku ławce. W dłoni trzyma półlitrową flaszkę wódki. Siada obok IWO. EDGAR Dobra wódka, rosyjska. IWO Wolę polskie. EDGAR A, się patriota znalazł. IWO A jak. Co polskie, to dobre. EDGAR Ruskie też dobre. IWO Polskie lepsze. EDGAR To pijemy, czy się tak spierać będziemy, aż nas noc zastanie. IWO Pijemy. EDGAR otwiera wódkę i pociąga zdrowy łyk. Podaje flaszkę IWO. EDGAR Mówiłem, że dobre. IWO [pije wolno, odstawia flaszkę od ust i mlaszcze ze smakiem] No, dobre, dobre, miałeś pan racje. EDGAR Ja zawsze mam racje. Moja stara nigdy nie chciała w to uwierzyć. IWO podaje flaszkę EDGAROWI. Piją tak, każdy po łyku, przekazując sobie flaszkę. IWO [zaciekawiony] Co się stało z pańską żoną? EDGAR [obojętnie, machając ręką] Stara odjechała na zawał. IWO Nie tęskni pan za nią? EDGAR [waha się] Może trochę. IWO [trochę oburzony] No jak to, to w końcu pańska żona była, chyba pan ją kochał? EDGAR [wzrusza ramionami] Kochałem, ni kochałem. Jeden chuj. IWO Nie jeden. EDGAR Tyś młody, życia nie znasz. Baba, to baba. IWO Dawno zmarła? EDGAR A już z lat dziesięć będzie. IWO A dzieci mieliście? EDGAR [budzą się w nim jakieś uczucia] Córkę, Aurelię, ale wyjechała do Ameryki i nawet na pogrzeb starej nie przyjechała. IWO A forsę chociaż śle? EDGAR Słała na początku, teraz to nawet odezwać się nie raczy. IWO No, to niedobrze. EDGAR To złe dziecko było. IWO [bez zainteresowania] Czemu? EDGAR [lekko zdenerwowany] A łod początku takie rozkapryszone, że chuj, stara sobie dla niej żyły wypruwała i co przyszło, nic, kurwa, nawet na pogrzebie własnej matki się nie pojawiła. IWO Złe dziecko, złe. EDGAR Kurwa, jakbym dorwał, to jakbym dupsko sprał...! IWO Nie, nie, bo ci jeszcze na policje pójdzie i powie, że to molestowanie było. EDGAR Kurwa mać, co się z tym światem dzieje. IWO A weź pan nawet nie mów, nastolatki dziewictwo sprzedają, albo dają dupy za darmo, jak ja tu widzę na dworcu takie wymalowane małolaty, to mnie szlag trafia jak jasna cholera, opierdoliłbym to, ale później jeszcze komu naskarżą i co będzie. EDGAR Za moich czasów...za moich czasów... IWO Kurwa, za moich nawet to się nie śniło, żeby taka małolata o seksie w ogóle cokolwiek wiedziała, a tu teraz, kurwa, takie młode, ledwo to od ziemi odrosło, a wyruchane przez pół osiedla. EDGAR [pociąga głębszy łyk] Boże, dlaczego dałeś mi żyć w tych czasach. IWO Kurwa, właśnie, kurwa. Zapada milczenie, panowie w ciszy podają sobie flaszkę i sączą z niej. SCENA IV Tłum ludzi na dworcu. Krzyk, chaos, poruszenie. IWO spóźniony przychodzi do pracy. Zainteresowany poruszeniem, idzie w tamtą stronę. Na torach, w kałuży krwi leży EDGAR. IWO [przerażony] O Jezu, co mu się stało? O, kurwa! CZŁOWIEK I Pod pociąg się rzucił! CZŁOWIEK II Jak przyszedłem, to jeszcze coś mówił! CZŁOWIEK III Co mówił?! CZŁOWIEK II Coś, że świat jest jakiś pojebany dziś, że się skończył, że innego końca świata nie będzie! CZŁOWIEK IV Ale podobno nieźle wstawiony był! CZŁOWIEK II No tak, kilka butelek wódki przy nim było. CZŁOWIEK V Dzięki wódce powinien zobaczyć lepszą rzeczywistość, nie gorszą. CZŁOWIEK VI Ale chyba właśnie wódka otworzyła mu oczy. IWO odchodzi wolno, z niewyraźną miną. Otwiera swój kiosk, patrzy na kubek z kawą, której nie chciał wczoraj EDGAR. IWO [smutno, cicho, łamiącym głosem] Chyba rzeczywiście za gorzka była... KONIEC



        Dedykacja: Wiem, że to nie opowiadanie, ale chciałam Wam pokazać swój scenariusz.

Płeć: nieznana
Ocena: 5.5
Liczba komentarzy: 6    
Data dodania: 30.05.2010r.

1     

szmella Użytkownik wpmt 13 02 2013 (17:09:09)

Użytkownik ocenił pracę na 4

Hmmm....Moim zdaniem w tekście jest za dużo wulgaryzmów. Owszem, można znaczenie jakiegoś zdania w ten sposób podkreślić, ale bez przesady. w opowiadaniu wszystko kręci się wokół jednego tematu, troszkę słabo rozwinięta akcja, ale temat poruszający naszą współczesność jak najbardziej na TAK. ;) Lecz z drugiej strony spostrzeżenia trochę oklepane. Stylistyka poprawna, ale raczej tekst nie wywarł na mnie większego wrażenia. Patrząc obiektywnie, jest dobrze. ;)

DamaKier Użytkownik wpmt 26 11 2010 (12:02:48)

Mam tylko jedną uwagę. Imię "Iwo" zostało przyjęte do polszczyzny i odmienia się przez przypadki. Jak podaje prof. Markowski w "Słowniku poprawnej polszczyzny" odmiana tego imienia przebiega w podobny sposób jak odmiana imienia Hugo czy Bruno. Zatem w liczbie pojedynczej: dopełniacz - Iwona, wołacz - Iwonie, a w mianowniku liczby mnogiej Iwonowie. Dlatego podaje flaszkę (komu, czemu) Iwonowi, siada obok (kogo, czego) Iwona. Nawet gdybyś napisała to imię przez "v", czyli Ivo, sugerując, że jest to imię niepolskie - nadal pozostałoby odmienne. Przepraszam, że tak się czepiam, ale jestem dość przewrażliwiona na punkcie niepoprawnej odmiany imion i nazwisk, choć wiem, że sama popełniam błędy. Polszczyzna często robi nam psikusy, ale chyba ważnym jest, żebyśmy pisali poprawnie, szczególnie jeżeli mamy ambicję na bawienie się w literatów:). Poza tym - praca jest świetna, bardzo dobrze się czytało, świetnie zbudowana postać Edgara.

PookyFan Użytkownik 03 06 2010 (23:50:18)

Użytkownik ocenił pracę na 6

Nie mogłem się powstrzymać - pamiętam bohatera z innego Twojego opowiadania, a ten dramat (czy dramacik) jest genialnym jego rozwinięciem - bohater jest może nie tak wyrazisty jak w "Iwo", ale chyba był to celowy zabieg, by lepiej skupić się na Edgarze, I guess. No i cóż, widać, że potrafisz dostosować tego samego bohatera do dwóch zupełnie różnych środowisk twórczych, i wyszło to naprawdę ładnie. Fabuła niebanalna, opowieść niejako z morałem. Zakończenie inteligentnie cyniczne. Jestem pod wrażeniem - takie małe dzieło, a dopracowane w drobnych szczegółach. Nie wybitne, bo wcale nie jest specjalnie wzniosłe albo poruszające - ale tak dobitnie i wyraźnie przedstawia szarą rzeczywistość, i tak dobrze ją oddaje i analizuje, że to się w pale nie mieści.

Zuanshie Użytkownik wpmt 31 05 2010 (08:28:25)

Pracę jak najbardziej akceptuję.

Idan Użytkownik WPMT 30 05 2010 (15:40:35)

Użytkownik ocenił pracę na 6

Sięgnęłaś po ciekawą formę, szczerze mówiąc, jeszcze nie widziałam dramatu na WPMT, więc za samą świeżość należą Ci się oklaski. Myślę, że Groszek, która jako pierwsza skomentowała pracę, wyczerpała temat i mogę podpisać się obiema rękoma pod jej oceną. Ja bym zaakceptowała, ale skoro poprzedniczka zamierzała zapytać się Szefa - czekamy na jego decyzję. Ode mnie szóstka i kolejna dawka podziwu.

Mozzie Użytkownik wpmt 30 05 2010 (13:33:50)

Użytkownik ocenił pracę na 6

Nie wiem, czy mogłabym to zaakceptować, ponieważ opowiadaniem to nie jest. Wiesz, opowiadania zalicza się do epiki, a to podchodzi już pod dramat. Więc przeczytam, ale nie będę akceptować, tylko pozostawię to Kredce, albo Darii, bo naprawdę nie wiem, co z tym zrobić. Oczywiście napiszę, jak Ci ta praca wyszła, nie wystawię chyba oceny, chociaż nie wiem, może się zastanowię. To okropna niefunkcjonalność portalu, że nie ma działu, pod który mogłabyś to przypisać. Po przeczytaniu scenariusza jestem zachwycona. To jest coś pomiędzy Mrożkiem i Gałczyńskim, naprawdę imponujące. Szczerze mówiąc, nie jestem zachwycona, bo Twoje prace zawsze są takie płynne, zaskakujące, niezwykle dopracowane i świeże. Widać, że miałaś pomysł, no cóż, wyszło naprawdę niebanalnie, jest w tym głębia, może niedostrzegalna dla każdego, ale nawet popatrzmy na symbolikę gorzkiej kawy, jako tej, która pogłębia "smak" życia. Najbardziej zaciekawiło mnie to, że Edgarowi całe życie było obojętne, tylko je przeklinał wyzywał wszystko i wszystkich dookoła, udawał niewzruszonego swoim losem, a tak naprawdę dusił wszystko w sobie. Nie wiem, może to była ta wódka, którą pił, żeby zapomnieć, ale gdy zaczął rozmawiać z Iwo o tym wszystkim, wspomnienia wróciły. W ogóle w oczy rzuca się groteska. Z jednej strony zwykły kiosk, zwykli ludzie, którzy przychodzą kupować coś, mężczyzna grający na harmonijce, a jest w tym coś niezwykłego. Jakby zderzenie się normalności z abstrakcją. Np. po co kioskarz zniechęca klienta do zakupu jego towaru? To w zderzeniu z rzeczywistością wydaje się naprawdę nierealne. Mam słabość do Twoich prac, sześć. Oceniam, ale nie dodaję. Muszę zapytać szefowej, czy można tak. :)


Musisz się zalogować aby móc pisać komentarze.

Znak Fabryka Słów Media Rodzina Iskry Purpose Akcent Jaguar W.A.B. Telbit Radwan Piąty Peron WSQN Replika E-tekst Piórem Feniksa Edupedia Audiobook Złote myśli

Statystyki: Wiersze: 9701 | Proza: 2330 | Publicystyka: 721 | Komentarze: 68314 | Użytkownicy: 12452
Online(49): 49 gości i 0 zarejestrowanych: