Głosy Cieni - Rozdział 4 - Zdrajcy cz.5

– On to Eribar. – Ukłonił się ponownie. Pomieszczenie wypełniała niemal namacalna cisza. Ingrid wpatrywała się w niego z powątpiewaniem. – Czego chcesz? – warknął Grey, chcąc ukryć poważne zaniepokojenie. Przecież mieszkanie było zamknięte. Po chwili jednak przypomniał sobie czasy, kiedy on sam włamywał się do domów, by tuż potem znikać niezauważony. – Ma nadzieje, że nie przeszkadza. – Ruszył w ich stronę. Grey zmarszczył brwi i wymienił porozumiewawcze spojrzenie z dziewczyną. Zbulwersowany sposobem mówienia postaci westchnął ciężko i pokręcił głową zrezygnowany. – Więc? – Nie będzie zadowolony, zaczęło się. Nikt nie zdoła ich powstrzymać. Na razie trzymaj się od tego daleka, jeżeli cenisz swoje życie. – Przeniósł wzrok na Ingrid.– To tyczy się również ciebie. – Odwrócił się i ruszył do drzwi. Po chwili jednak zatrzymał się i sciszył głos: – Pozdrów od niego twoją siostrę, kiedy ją spotkasz. – Zanim zdążył zareagować, zniknął, wychodząc z domu. Odzyskawszy spokój, mężczyzna błyskawicznie wstał z krzesła, tak, że zachybotało się tak, jakby miałoby upaść, po czym puścił się biegiem za Eribarem. Wypadł z pomieszczenia, rozglądając się na boki w poszukiwaniu tajemniczej postaci. Ulice świeciły pustkami; nie było po nim najmniejszego śladu. Przełknął nerwowo ślinę; przecież wiedział, że w pobliżu nie ma żadnego zaułka, w którym można byłoby się ukryć. – Możesz mi powiedzieć, co się tutaj dzieje? – Dobiegł do niego niespokojny głos dziewczyny. Odwrócił się zrezygnowany, po czym minął ją i wszedł z powrotem do mieszkania. Dręczyła go myśl, że już drugi raz wspominali o jego siostrze. Wiedział, że to nie mógł być przypadek. Kiedy uniósł wzrok, zobaczył, że ta wciąż stoi w przejściu. Z założonymi rękoma na piersi, przeszywała go swym pięknym, błękitnym spojrzeniem. Westchnął cicho. Tak bardzo był już tym wszystkim zmęczony. Chciał wreszcie odpocząć, ale nie miał wyboru. – Spytam jeszcze raz: co to ma znaczyć? – Jej zirytowany głos zagrzmiał we wszystkich pomieszczeniach starego mieszkania. Podparł się na łokciach i w milczeniu przypatrywał się tykającym wskazówkom drewnianego zegara. – Ingrid... Szczerze? Nie mam zielonego pojęcia. Chyba powinienem wziąć wolne. Muszę się dowiedzieć… – umilkł, a jego usta wygięły się w dziwny grymas. – Sprawy prywatne. Wbiła w niego karcące spojrzenie. – Obudź się wreszcie! – Podeszła do niego i potrząsnęła go za ramiona. – Nie możesz tego zrobić. Wiedziałeś, że tak będzie i pogodziłeś się z tym. Na tym stanowisku nie ma tak jak na innych. Jesteś na służbie przez cały czas! – To w takim razie, jak twoim zdaniem mam bronić, jedynej bliskiej mi osoby? Skąd masz wiedzieć jakie to uczucie, jeżeli dowiadujesz się o śmierci wiedząc, że mogłaś temu zapobiec?! – A co mnie to, do cholery, obchodzi! Jeżeli złamiesz zasady, będzie po tobie, nie dociera?! Umilkł. Był świadomy tego, że miała rację. Był w sytuacji bez wyjścia. Złapał się za głowę i zacisnął palce na białych jak mleko włosach. Pochylił się, tak, by nie dostrzegła, że jego oczy szklą się od łez bezsilności. – Już raz o mało co przeze mnie nie umarła – wyszeptał. Nie mam prawa drugi raz do tego dopuścić. Dotarło do niego pretensjonalne westchnięcie. – Ile ona ma lat? – Dwadzieścia. Pomieszczenie wypełnił odgłos tłumionego śmiechu. Uniósł gniewny wzrok. – To chyba powinna sama umieć o siebie zadbać, nieprawdaż? Nie jest już przecież małą dziewczynką. Zniosła jego wściekłe spojrzenie. – Wręcz przeciwnie – wycedził. – Ma niezwykły talent do wpędzania się w kłopoty. – A może po prostu jesteś przewrażliwiony? – Już dwie osoby z podziemia o niej wspominały. Nie masz pojęcia co może się stać, jeżeli dowiedzą się kim jest – umilkł na moment. – Jeżeli dotrze to do ich przywódcy… – Uspokój się, Grey. – Jej głos nieznoszący sprzeciwu sprawił, że nie miał ochoty już się tłumaczyć. – Musisz zacząć żyć teraźniejszością, nie przeszłością. Ona nie jest już dzieckiem! Musisz to zrozumieć. Sama jest za siebie odpowiedzialna. Nic nie jesteś jej winien. – Kiedy uchwyciła jego udręczone spojrzenie, zmarszczyła brwi. Położyła mu dłoń na ramieniu. Pozostali tak przez moment, po czym coś ścisnęło ją w żołądku; nagłe, mocne szarpniecie pozbawiło ją równowagi. Przyciągnął ją do siebie i złapał, tak jakby nie chciał wypuścić. Schował twarz w jej bursztynowych włosach; już otworzyła usta, by rzucić jakąś kąśliwą uwagę, jednak w tym samym momencie, poczuła jak drży. Kiedy odwzajemniła uścisk, do jej uszu dobiegł stłumiony szept: – Pierwszy raz, nie mam cholernego pojęcia, co robić. Trwali tak przez kilka chwil; rozluźnił uścisk i odszedł od niej kilka kroków. – Przepraszam. Nie powinienem był... Ku jego zdziwieniu, uśmiechnęła się smutno i wzruszyła ramionami. – Nie masz za co. Przecież każdy może mieć chwilę słabości. Jego usta wygięły się w gorzkim uśmiechu – to ostatnie słowa, które spodziewał się usłyszeć z jej ust. Podszedł do okna; lekki szron pokrył krawędzie szkła. Szpony lodu bawiły się znakomicie, ozdabiając duże witryny sklepów, uprzykrzając życie sprzedawcom, zasłaniając produkty własnymi dziełami. Nieliczni przechodnie kulili się z przenikliwego zimna – powietrza przepełnionego wilgocią wczesnego, późno-jesiennego poranka. Niewyraźne słońce właśnie nieśmiało wyglądało zza horyzontu i niemal od razu próbowało dosięgnąć grubych, szarych chmur, wiszących nisko, zahaczających o czubki wyższych budynków. – Jak to możliwe, że najpierw prosi nas o pomoc, a teraz zmienia zdanie? – Nie słyszałem, żeby powiedział coś podobnego. – Jego głos brzmiał obojętnie, teraz co innego zaprzątało mu głowę. Odchrząknęła. – W każdym razie, po co to robił? – Uniosła jedną brew, po czym usta dziewczyny wygięły się w szerokim uśmiechu. – Wiesz, co mam na myśli, prawda? – Nie… – Uniósł wzrok. – Przecież masz świadomość, że nie mamy prawa… Nawet jeśli, to i tak nie dostaniemy pozwolenia, dobrze o tym wiesz. Pokój wypełnił cichy śmiech; Grey dostrzegł w jej oczach tajemniczy błysk. – A kto mówi, że mamy iść tam oficjalnie. Chciałeś znaleźć swoją siostrę. Czemu nie zrobić tego przy okazji? – Ale… – Wszystkie rozkazy idą z góry, więc nic nas nie ominie. To proste. – Przeciągnęła się i oparła się o hondowy stół. Przekrzywił głowę pytająco. – Jak, według ciebie, mamy się tam dostać? Po raz kolejny obdarowała go jednym ze swych czarujących uśmiechów. – Wszystko w swoim czasie, Grey. Wszystko w swoim czasie. – Ingrid! – Błyskawicznie podniósł się z krzesła. Przewróciła oczami i rzuciła zimno: – Powiem ci tylko, że nie jesteśmy tak kryształowi, jak wmawia ludowi nasza władza. Nawet niektórzy na tak wysokich stanowiskach, o których ci się nie śniło, mają takie układy, o których nie mówi się głośno. – Otworzył usta, by zadać pytanie, jednak ta wyjaśniła szybko. – To tak jak mafia. Wszyscy wiedzą, że istnieje, ale udają że jej nie ma. – Wzruszyła ramionami i umilkła. Skrzywił się i ciężko opadł na stołek. Czyżby ci, których tak podziwiałem, wprawdzie byli tak podobni do ciemnego wrzodu społeczeństwa, który tak staramy się wytępić?



        Dedykacja: Umowom.

Płeć: kobieta
Ocena: 5
Liczba komentarzy: 3    
Data dodania: 03.08.2015r.

1     

Terila Redaktor 20 09 2015 (14:17:17)

Użytkownik ocenił pracę na 5

Hej,
bardzo ale to bardzo mi się podoba. Pojawiło się coś miłego w tej części - zgrabny opis miasteczka i pogody. Ładnie oddał klimat i nadał czegoś bardziej charakterystycznego światu, w którym osadzona jest akcja. Już jaśniej przychodzi czytelnikowi wyobrażenie sobie, gdzie właściwie się znajduje. Polecam stosować częściej, nie rezygnuj z tego.

Dialogi brzmią naturalnie, fajnie, dźwięcznie, no i element tajemnicy w fabule wciąż został podtrzymany. Podoba mi się emocjonalność Twoich bohaterów, którzy się z nią nie kryją. Dobrze ujęte. Nic dodać, nic ująć.

Kilka uwag:
W pierwszym dialogu nie można się za bardzo połapać która z postaci wypowiada którą kwestie. Są dwie postacie: Grey i Ingrid i pojawia się trzecia - Eribar. Grey miesza się z Eribarem. W ostatnim dialogu dzieje się coś podobnego, kiedy to mamy Greya i kobietę, a rozmawiają o Ingrid - nie mam pojęcia, co to jest za kobieta.

Do czego dążę? Wprowadzasz nowe postacie w taki sposób, że czytelnik gubi się w tym kto kim jest. Przydałyby się dokładniejsze opisy postaci, nawet tych wprowadzanych na sekundę, np. gdy pojawił się Eribar, to jak wyglądał, dobrze byłoby podać jakieś cechy bardziej dla tej postaci charakterystyczne, które na tle wymienianych bohaterów wyróżniłyby go od reszty czymś jeszcze poza imieniem, ponieważ postacie często zlewają się w te same. Np. kobiety w tym opowiadaniu są bardzo do siebie podobne - zwłaszcza te nowo wprowadzone - na tyle, że nie da się ich klarownie odróżnić, oddzielić od siebie.
Puentując, uważam, że więcej charakterystycznych cech, np w wyglądzie i sposobie bycia ułatwiłoby rozróżnianie i przypominanie sobie kim tak właściwie jest bohater, który właśnie się pojawia.
To właściwie mój jedyny zarzut, który popsuł ekstremalną frajdę z czytania tej części...
Chociaż... jest jeszcze... nie podoba mi się... że... przedłużasz akcję! Frustruje mnie to jako czytelnika. Ta część była za krótka, zostawiła mnie z ogromnym głodem informacyjnym typu - co dalej?
Ładnie ujmując, czekam na więcej.

Błędy techniczne: kosmetyczne.
Pozdrawiam ciepło!

moriaty h.ayne Redaktor próbny 22 09 2015 (19:22:14)
Witaj :)

Naprawdę bardzo się cieszę, że Ci się spodobało. I oczywiście mam nadzieję, że nie zanudzę Cię kolejnymi częściami, że będzie jeszcze lepiej niż teraz :) Sama mam wielką frajdę jak piszę tę historię i chciałabym doprowadzić ją do końca.

Dziękuję za Twoje uwagi. Szczerze mówiąc, sama też doszłam do wniosku, że przy czytaniu wiele postaci 'zlewa' się ze sobą i nie jestem z tego zadowolona, ale cieszę się, że mi to wytknęłaś, bo wiem, że wcale nie przesadzam :)

Co do sytuacji, która wydarzyła się na końcu... Grey nadal rozmawia z Ingrid! Może rzeczywiście powinnam jakoś bardziej to uwypuklić, ale w końcu w drugiej części Grey zwraca się do niej po imieniu, więc stwierdziłam, że to wystarczy :)

Hmmm... Co do przedłużania akcji... Mam do tego tendencję, ale bardziej robię to celowo niż podświadomie :) jak to pisałam, pamiętam, że śmiałam się do siebie, że czytelnik nie będzie mógł znieść tego "co dalej" :D

Jeszcze raz dziękuję i oczywiście pozdrawiam :D

Terila Redaktor 24 09 2015 (21:26:33)
Jeju, wybacz mi, co za fail. Byłam pewna, że to "Ingrid!" jest odpowiedzią na jego własne pytanie "Jak mamy się tam dostać", że to właśnie w jakiś sposób dzięki niej. Ale zupełnie inaczej to zrozumiałam. :P


Musisz się zalogować aby móc pisać komentarze.

Znak Fabryka Słów Media Rodzina Iskry Purpose Akcent Jaguar W.A.B. Telbit Radwan Piąty Peron WSQN Replika E-tekst Piórem Feniksa Edupedia Audiobook Złote myśli

Statystyki: Wiersze: 9701 | Proza: 2331 | Publicystyka: 723 | Komentarze: 68303 | Użytkownicy: 12452
Online(46): 46 gości i 0 zarejestrowanych: