Pseudonim: moriaty h.ayne
O sobie: Sentymenty to defekt chemiczny przegranych.
Napisanych prac:
- proza: 21

Średnia ocen: 4.3
Użytkownik uzyskał: 84 komentarzy

Najlepiej oceniane prace:
"Kage no koe - Głosy Cieni..." 24.06.2014
"Oni" 04.06.2014
"Kage no koe - Głosy Cieni..." 03.07.2014
"Kage no koe - Głosy Cieni..." 17.08.2014
"Biały szkwał" 13.10.2014

Inne prace tego autora:
"Głosy Cieni - Rozdział 4..." 13.06.2015
"Kage no koe - Głosy Cieni..." 17.08.2014
"Kage no koe" 17.04.2014
"Kage no koe. Na ostrzu..." 20.04.2014
"Oni" 04.06.2014


Najnowsza proza (wszystkie):
"Buntownik" - mistylady
"Uderzyłam go... cz.1" - Pokoras
"Głosy Cieni - Rozdział 4..." - moriaty h.ayne
"Raz, dwa, trzy - Baćka..." - Edward Horsztyński
"Przygody, dnia jednego,..." - Falcor
"Trójblondowe piwo" - ArcturV
"Głosy Cieni - Rozdział 4..." - moriaty h.ayne
"O tym, jak powstały..." - nic
"Przed siebie" - Unwritten96
"List do K. cz. III" - Nieważne

Głosy Cieni - Rozdział 4 - Zdrajcy cz.1

Obudziłam się zalana potem. Nie wiedziałam dlaczego serce biło mi jak oszalałe. Zacisnęłam zęby i wymacałam klamkę. Drzwi otworzyły się z głośnym skrzypnięciem. Ruszyłam ciemnym korytarzem, nieudolnie próbując odnaleźć wyjście. W jednym momencie zmógł mnie nagły atak kaszlu. Zacharczałam i przymknęłam oczy. Dziwna woń wpełzła do moich nozdrzy. Zaschło mi w ustach. Przypomniałam sobie, co się stało. Kiedy upadłam na kolana, zalała mnie fala niewyraźnych uczuć i myśli. Po plecach przebiegł mi dreszcz. Przyłożyłam czoło do ściany z nadzieją, że chłód przyniesie ukojenie. Mój wzrok mimowolnie powędrował w stronę jaskrawego światła. Wyciągnęłam przed siebie drżącą dłoń i otworzyłam usta. Wyjście. Gorący podmuch niemal poparzył mi policzki. Zapiekło. Pożar. Dławiący dym spopielił moje wysuszone gardło. Zapatrzona w przepiękną pomarańcz klęczałam w wąskim korytarzu z przekrzywioną w głową. Sparaliżowana ze strachu i wycieńczenia nie zdawałam sobie sprawy, że ogień jest coraz bliżej. – Rusz się! Niewyraźny głos wybił mnie z transu. Niezgrabnie podniosłam się na nogi i nierównym krokiem ruszyłam w jego stronę. Żar stawał się nie do zniesienia; przymknęłam oczy i dalej parłam naprzód. W oddali majaczyła jakaś postać. Stojąc w kłębach brudnoszarego dymu, wydawała się duchem. Twarz kobiety była rozmazana, jednak miała w sobie coś znajomego. Próbowałam krzyknąć; zawołać ją, lecz coś związało mi gardło. Wydobyło się z niego tylko głośne charczenie. Poczułam gorąco; piekielne gorąco, które rozprzestrzeniało się, pochłaniając moje wnętrzności. Z coraz większym trudem nabierałam powietrza; miałam wrażenie, że coś przyciąga mnie do ziemi. Zorientowałam się, że mogę się ruszyć; kątem oka dostrzegłam płomienie liżące brzeg mojej szaty. Nie. – Otworzyłam szerzej oczy. – Nie…! – Drżałam z przerażenia. Upadłam; coś we mnie pękło. Jęknęłam. Kiedy skierowałam wzrok w stronę ognia, coś błyszczało w moich oczach. Zacisnęłam zęby. – Pomocy… – szepnęłam łamiącym się głosem. – Pomóżcie mi!!! – Wbiłam rozkazujący wzrok w obojętny cień. – Błagam!!! – Rozpaczliwy krzyk przez chwilę odbijał się w ciemnych korytarzach. Spuściłam bezwładnie głowę, opuszczona przez wszystkie siły. Drgnął. On drgnął. Do moich uszu dobiegł cichy, jednostajny dźwięk. Uniosłam wzrok; dostrzegłam ową postać - była coraz bliżej. Zdumiona, wpatrzona w nieznajomą, czujnie lustrowałam jej sylwetkę. Poruszała się dziwnie; ruchy kobiety były płynne, wolne, piękne. Szła, dumnie unosząc podbródek, ciemne włosy opadały na wąskie ramiona. Przełknęłam ślinę; przyklękła na jedno kolano i wyciągnęła do mnie rękę. Teraz widziałam ją dokładnie; łagodne, szlachetne, a jednak dumne rysy idealnie współgrały z gęstymi, brązowymi włosami. Uśmiechnęła się, a jej zielone oczy zaśmiały się. Nagłe ukłucie bólu zmusiło mnie do spuszczenia wzroku. Przez chwilę oddychałam ciężko, po czym powoli uniosłam głowę. Moim oczom okazała się długa, zabliźniona szrama, ciągnąca się od odkrytego, bladego ramienia, znikająca za uchem pięknej kobiety. Wstrzymałam oddech; oblicze nieznajomej ściągnął grymas pogardy. Nie wiedziałam, co mam zrobić. Wyciągnęłam zakrwawioną dłoń w jej kierunku i zmarszczyłam brwi. Trwało to chwilę; wstała, odwróciła się i stanęła w bezruchu. Z ostatnim okruchem nadziei wpatrywałam się w zastygłą postać, po czym ta odwróciła głowę i popatrzyła na mnie z ukosa. Zielone tęczówki mieniły się niebezpiecznym blaskiem; przeszył mnie zimny dreszcz, jednak nie spuściłam wzroku. – Tak kończą przegrani – warknęła. Zanim zdążyłam zareagować, ta uniosła dłoń, a budynek zatrząsł się w posadach. Serce podeszło mi do gardła, gdy poczułam, że pierwsze odłamki skał spadają na moje ubranie. Zamarłam, jakby strach na chwilę pozbawił mnie zmysłów. Popielaty dym odgrodził mnie od pomieszczeń i, niczym zgraja jadowitych węży, pełzał w moją stronę. Moja wiara gwałtownie rozbiła się o ścianę rzeczywistości. Kobieta zniknęła, pozostawiając za sobą jedynie trujący miazmat. Wbiłam wzrok w czarną posadzkę i zmrużyłam oczy. Ogień zaczął palić moje ubranie, tym samym stapiając się z nim w jedno. Co chwila wstrząsana bezlitosnym kaszlem, ostatni raz wpatrzyłam się w opary, chcąc przebić się przez nie i zawołać nieznajomą. „Tak kończą przegrani”. Łzy spływały po moich brudnych policzkach. – Ja… Nigdy nie przegram – szepnęłam. – Nie przegram!!! Przeraźliwy krzyk przez parę chwil odbijał się echem wśród krętych korytarzy. Dysząc ciężko, zacisnęłam pięści i przeczołgałam się parę metrów. Zrobiło się cicho. Zaniepokojona rozejrzałam się wokoło, a mój wzrok napotkał szary głaz - kawałek sufitu spadający wprost na mnie.



        Dedykacja: "Don't look so stricken. The first shot will kill you."

Płeć: kobieta
Ocena: 4
Liczba komentarzy: 2    
Data dodania: 13.06.2015r.

1     

moriaty h.ayne Redaktor próbny 20 06 2015 (20:20:29)

Hej.

Dzięki za komentarz :)

Może zacznę od tego: kto drgnął? Nieco wcześniej napisałam "cień", ale masz rację, powinnam zaznaczyć to w tym fragmencie. (Swoją drogą, czy cień może drgnąć?)

Co do drugiego fragmentu, który zaznaczyłaś, nie zauważyłam, ale rzeczywiście tak powinno być.

Cieszę się, że Ci się podobało :) Następny fragment, jeżeli będziesz go czytać, pewnie Cię zdziwi. Nie powiem, dlaczego(śmiech). Zależało mi na tym, żeby pokazać, dlaczego główna bohaterka nienawidzi przegrywać i ukazywać słabości.
Postać tajemniczej kobiety będzie rozwinięta w kolejnych rozdziałach.

Pozdrawiam,
moriaty h.ayne

Idan Użytkownik WPMT 20 06 2015 (09:36:16)

Użytkownik ocenił pracę na 4

Witaj.

na przód

naprzód

Drgnął.
On drgnął.

Kto drgnął?

Zamarłam jakby strach na chwilę pozbawił mnie zmysłów

Zamarłam[,] jakby strach na chwilę pozbawił mnie zmysłów

Popielaty dym odgrodził mnie pomieszczeń i niczym zgraja jadowitych węży pełzał w moją stronę.

A nie "odgrodził mnie od pomieszczeń (zresztą - jakich pomieszczeń? przydałoby się jakieś ich określenie) i[,] niczym zgraja jadowitych węży[,] pełzł w moją stronę"?

pozostawiając za sobą jedynie trujący miazmat

No proszę, poznałam nowe słowo. Umieszczone w kontekście, wydaje mi się trochę patetyczne, ale to już kwestia osobistego gustu.

Zaskakujący fragment bo, o ile pamiętam, nic w poprzednim rozdziale nie zapowiadało opisanej sytuacji. Podobał mi się sposób, w jaki oddajesz emocje, cały tekst jest nimi przesycony. Jest też przesycony napięciem, szczególnie w końcówce; ciekawi mnie, co stanie się z bohaterką, czy jej determinacja jakkolwiek pomoże, czy przezwycięży fizyczne obrażenia ciała. I chociaż zdarzały się miejsca w konwencji "zrobiłam to, zrobiłam tamto", to albo było ich mniej, niż zwykle, albo były lepiej napisane - dość, że ani trochę nie przeszkadzały mi w lekturze. Czwórka z plusem.

Pozdrawiam,
Idan


Musisz się zalogować aby móc pisać komentarze.

Znak Fabryka Słów Media Rodzina Iskry Purpose Akcent Jaguar W.A.B. Telbit Radwan Piąty Peron WSQN Replika E-tekst Piórem Feniksa Edupedia Audiobook Złote myśli

Statystyki: Wiersze: 9701 | Proza: 2331 | Publicystyka: 723 | Komentarze: 68303 | Użytkownicy: 12452
Online(23): 23 gości i 0 zarejestrowanych: