Głosy Cieni - Rozdział 3 - Punkt widzenia cz. IV

Greya przeszedł dreszcz. Może to wcale nie jest żaden sprzymierzeniec? – pomyślał i zerknął ukradkiem na rozweseloną dziewczynę. – Coś mi mówi, że wcale nie uwierzy w moje przeczucia. Lepiej zachowam je dla siebie. – Musimy Go powiadomić. – Spojrzała na niego przelotnie, przeciągając się bez żadnej krępacji. – Prędzej czy później i tak musi się dowiedzieć. Tymczasem ja idę się dowiedzieć, co to za osoba. Wiesz, że nie lubię, jak ktoś wie o nas więcej niż my o nim. Uśmiechnął się i wziął z powrotem pogiętą kartkę, po czym schował ją do torby. Spojrzał na nią znacząco. – Nie chciałbym być w jego skórze. - Kąciki jego ust uniosły się w górę. Wychodząc, usłyszał jej cichy, niebezpieczny śmiech wydobywający się z mroku zacienionego pomieszczenia. Zatrzasnął za sobą drzwi i ruszył w stronę południowego krańca zadymionego miasta. Nie bardzo nie wiedział, co ma zrobić. Gdzie szukać? Popytać się ludzi? Ale skąd będzie miał pewność, że powiedzą mu prawdę? Westchnął. W jednej chwili postanowił udać się do posiadłości jednego z miejscowych informatorów. Może tam go znajdę. A z moimi umiejętnościami, nawet jeżeli mnie zaatakują, nie zdołają zrobić mi krzywdy. Przystanął przed żelazną bramą i przez chwilę czekał na przybycie któregoś ze sług. Odczekał parę chwil. Gdy nikt nie otworzył, zrezygnował i bez zastanowienia wszedł na cudzy teren. Rozejrzał się wokoło. Westchnął i ruszył wgłąb ogrodu otaczającego potężną budowlę. Na drzewach wciąż leżały kupki puszystego puchu, który spadł tu przed tygodniem w czasie niebezpiecznej śnieżycy. Jego buty stukały o posadzkę, kiedy wszedł na schody z nienaturalnie białego marmuru. Spojrzał w górę; krzyżowe sklepienie wydawało się niemal przezroczyste na tle sąsiednich kolumn; jakby wnikały w przezroczystą materię. Nigdy nie widział czegoś podobnego. No, może tylko u Niego. Prychnął na myśl o tamtym miejscu. Przystanął przed wielkimi drzwiami i nacisnął dzwonek. Do jego uszu dobiegła cicha melodia. Niemal widział, jak smyczek delikatnie ślizga się po strunach. Jak zahipnotyzowany, zamarł w bezruchu, skupiając się na dźwiękach wydostających się ze środka. W jednej chwili dźwięk urwał się i słychać było odgłos czyichś kroków. Stawały się coraz wyraźniejsze - do Greya dotarło, że ktoś stoi po drugiej stronie drzwi. Uchyliły się, jednak mężczyzna z początku nikogo nie spostrzegł. – Pan do kogo? – Zdziwiony spuścił wzrok i napotkał uważne spojrzenie małego chłopca. Był ubrany w amarantowy garnitur w czarną kratkę, na szyi zaś zawiązaną miał białą wstążkę. Wyglądał uroczo; niczym śliczna dziewczynka. Grey uśmiechnął się do siebie. Uklęknął i przyjrzał się dziecku. – Mógłbym mówić z właścicielem tej pięknej posiadłości? Ten zmarszczył brwi i po chwili intensywnego myślenia powiedział z wahaniem w głosie. – Był pan umówiony? Mogłem to przewidzieć. – Niestety nie, ale jestem pewien, że chciałby ze mną pomówić. Chłopczyk wzruszył ramionami. – Proszę chwilkę poczekać. – Zanim Grey zdążył zareagować, dziecko odwróciło się i zniknęło w ciemnym holu. Mężczyzna podrapał się po brodzie, której nie miał i oparł się o jedną z kolumn. Po kilku chwilach chłopiec wrócił, po czym skinął na znak, by ten udał się do środka. Gdy przekroczył próg domu, żołądek ścisnął mu niepokój. Nie było widać żadnych straży ani nawet służących. Na schodach prowadzących na piętro budynku stała jakaś postać. Rozległ się stukot obcasów; kiedy zeszła na wysokość jego oczu, dostrzegł jej oblicze. Z daleka nie rozpoznał go w tym ubraniu. Czysty, lśniąco-czarny frak i stylowe spodnie idealnie układały się na nim. Czyżby szyte na miarę? – Cóż to za miła niespodzianka! Właśnie miałem cię szukać, a ty sam do mnie przylazłeś – prychnął elegancki mężczyzna. – Wiesz jak bardzo chciałem podziękować ci za ostatnią sprawę. – Wert? Gdzie jest Ellne? Co z nim zrobiłeś? – warknął. Od ścian holu odbijał się śmiech. – Ellne? Przeklęty dureń. – Splunął. – Wiesz, ilu naszych przez niego zginęło? Ilu zostało wziętych do niewoli przez wasze psy? Kundlu. Przykro mi, ale już nikt nie będzie twoim informatorem. A co do tego zdrajcy, nie musisz się martwić. – Wyciągnął pistolet i wymierzył go w mężczyznę. Zanim ten zdążył zareagować, ten nacisnął spust. – Żegnaj, Grey. Pozdrów ode mnie twoją śliczną siostrzyczkę. – Wert otworzył szerzej oczy w szaleńczym uśmiechu. – Pewnie niedługo się spotkacie.



        Dedykacja: Destrukcji.

Płeć: kobieta
Ocena: 4
Liczba komentarzy: 5    
Data dodania: 08.06.2015r.

1     

moriaty h.ayne Redaktor próbny 13 06 2015 (16:15:30)

Po raz kolejny dziękuję za rady :)

Suchość... Wiesz, że już jedna osoba mi to wytykała? Uznała wtedy, że pisząc takie rzeczy, jak wcześniej wspomniałaś, traktuję czytelnika jak idiotę ;D Czasami, jak sprawdzam dalsze części, staram się wyłapać ich jak najwięcej i zmieniać, zanim wstawię je do poczekalni, ale czasami z tego rezygnuję z własnego lenistwa, co jest dużym błędem. Pisałam to gdzieś trzy lata temu i niektóre rzeczy naprawdę mnie zadziwiają :)

Gdy będziesz miała czas, zerknij na prolog :) tam cały czas są opisy(przesadzam, akcja też jest). Ale przeważają, bo chciałam wszystko dobrze zobrazować... i przez to, że to(według redaktora) była największa wada), potem starałam się zmniejszyć ich ilość, ale naprawdę, w późniejszych częściach jest ich sporo.

Gdy następnym razem będę robiła korektę, spróbuję bardziej zwracać uwagę na rzeczy, o których wspomniałaś.

Dziękuję i pozdrawiam.



Idan Użytkownik WPMT 13 06 2015 (16:22:48)
Pisałaś to trzy lata temu? Myślałam, że kolejne części powstają na bieżąco, no proszę. W takim razie nie dziwię się, że pewne rzeczy w korekcie mogą umknąć, choć oczywiście moim zadaniem jest je wytknąć ;) Jestem ciekawa, co udałoby Ci się stworzyć teraz, bo trzy lata to jednak długi czas.

Na prolog obiecuję prędzej czy później zerknąć. I nie ma za co :)

moriaty h.ayne Redaktor próbny 13 06 2015 (16:31:01)
Tak, pierwszą część pisałam przez trzy lata :) A teraz piszę drugą, w zasadzie to już kończę, ale przez ostatni miesiąc prawie nic nie dopisałam, bo czekam na jakiś niepospolity pomysł... Na razie przychodzą mi jakieś(według mnie) banały, a, że jestem w stosunku do siebie dość wymagająca, to póki co teraz wszystko stanęło w miejscu :/

Idan Użytkownik WPMT 13 06 2015 (16:36:07)
No to życzę natchnienia i niepospolitych pomysłów :)

Idan Użytkownik WPMT 09 06 2015 (21:42:55)

Użytkownik ocenił pracę na 4

Cześć.

czekał na przybycie któregoś ze sług. Odczekał parę chwil

Najpierw czekał, potem odczekał - do poprawki.

Prędzej czy później i tak musi się dowiedzieć. Tymczasem ja idę się dowiedzieć

Powtórzenia to chyba Twoja zmora.

Prychnął na myśl o tamtym miejscu. (...)
Do jego uszu dobiegła cicha melodia.
Niemal widział jak smyczek delikatnie ślizga się po strunach

Któreś dwa z tych trzech akapitów (jeśli nie wszystkie trzy) można byłoby spokojnie połączyć, nie widzę celu w takim szatkowaniu opisu.

Mężczyzna podrapał się po brodzie, której nie miał

Śmiesznie to brzmi, mimo, że domyślam się, o co chodziło. Jeśli informacja o braku zarostu nie jest kluczowa dla dalszej fabuły, to sugeruję ją usunąć.

Skąd nagła zmiana kategorii na nowelę? Nie powinna być, tak, jak dotychczas, powieść?

Trzymasz poziom poprzednich części, czyli jest jak zawsze - bez rewelacji, ale w porządku. A ponieważ jest w porządku, będę się czepiać drobiazgów i walorów czysto artystycznych pracy (jak dobrze jest od czasu do czasu nie musieć walczyć z autorem o poprawną pisownię i móc skupić się na takich sprawach!).

Twoja narracja jest bardzo sucha. Pisałam Ci już kiedyś o tym, że masz skłonność do nadmiernego stosowania zdań, w których relacjonujesz tylko to, co robił po kolei bohater (przykład: pierwsza połowa akapitu zaczynającego się od "Przystanął przed żelazną bramą"). Wiadomo, że akcja musi toczyć się do przodu, ale można ją popchnąć na wiele sposobów, stosując konstrukcje gramatyczne odmienne od szyku "podmiot + orzeczenie w 3 os. l.p.". Widzę, że starasz się to robić poprzez zmiany podmiotu z Grey'a na drzewa czy buty, ale dla mnie to ciągle jest jeszcze zbyt sztywne. Może wystarczyłoby zrezygnować z części czasowników dotyczących samego Grey'a, zaczynając od wspomnianego wyżej "odczekał"?

Jest jeszcze jeden powód tej suchości, który potrafię wskazać, choć teraz będzie jeszcze bardziej subiektywnie niż powyżej. Piszesz w taki sposób, że czuć w tym rękę autora, jakbyś chciała uzasadniać działania postaci, zamiast pozwolić im przemówić. Widzę to na przykład tutaj: "Może tam go znajdę. A z moimi umiejętnościami, nawet jeżeli mnie zaatakują, nie zdołają zrobić mi krzywdy" - brzmi to bardzo sztucznie, jak gdybyś odpowiadała na domniemany zarzut czytelnika "A co, jeśli go zaatakują?"Albo tu: "Wiesz, że nie lubię, jak ktoś wie o nas więcej niż my o nim" - skoro oboje wiedzą, że ona nie lubi, jak ktoś dużo wie, to taka wypowiedź wydaje się nienaturalna, szczególnie, że nie sprawia wrażenia gadatliwej osoby.

(Wciąż brakuje mi też jakiś szerszych opisów świata, w którym to wszystko się dzieje, chociaż jednego akapitu z ogólniejszej perspektywy raz na jakiś czas... ale chyba nie mogę na to narzekać, bo skoro nie czytałam całości od początku, trudno się dziwić, że pragnę większej ilości wyjaśnień).

To nie są błędy. To aspekty Twojej pracy, które osobiście uważam za jej słabe punkty - ktoś inny może w ogóle nie zwrócić na nie uwagi. Powtarzam, że czyta się dobrze i możesz teraz szlifować to, co już masz, żeby czytało się jeszcze lepiej.

Pozdrawiam,
Idan


Musisz się zalogować aby móc pisać komentarze.

Znak Fabryka Słów Media Rodzina Iskry Purpose Akcent Jaguar W.A.B. Telbit Radwan Piąty Peron WSQN Replika E-tekst Piórem Feniksa Edupedia Audiobook Złote myśli

Statystyki: Wiersze: 9701 | Proza: 2331 | Publicystyka: 723 | Komentarze: 68303 | Użytkownicy: 12452
Online(45): 45 gości i 0 zarejestrowanych: