Głosy Cieni - Rozdział 3 - Punkt widzenia cz. III

Złapał się za głowę i pokręcił nią z wyraźną dezaprobatą. Dorównał kroku Ingrid już po kilku chwilach. Szli w milczeniu, z wzrokiem wbitym przed siebie. Dziewczyna niespodziewanie zatrzymała się i oparła plecami o pień pobliskiego drzewa. Mężczyzna zmarszczył brwi i otworzył usta, by zadać jej pytanie, jednak w tym samym momencie podeszła do niego, wspięła się na palce i objęła go za szyję. – Co…? – Zamknij się – warknęła. Przeszedł go dziwnie przyjemny dreszcz, gdy poczuł oddech Ingrid tuż przy swoim uchu. – To takie irytujące… Aż nie mogłam się powstrzymać. Ktoś śledzi nas odkąd wyszliśmy z budynku. Podejrzewałam to już od dłuższego czasu. Nie wiem, jak mogłeś tego nie zauważyć – prychnęła cicho. – Nie rozumiem, jak możesz być na tym samym stanowisku co ja – dokończyła, po czym oddaliła się i zaśmiała się w taki sposób, jakby powiedział coś zabawnego. Miał ochotę rzucić jakąś ciętą uwagę, jednak wiedział, że nie może tego zrobić; uśmiechnął się w odpowiedzi. Stali przez chwilę w bezruchu, po czym dziewczyna jęknęła: – O nie! – Odskoczyła jak oparzona. Broda dziewczyny zadrżała w szlochu. – Zapomniałam... Jej ton głosu sprawił, że serce podeszło mu do gardła. Wiedział, że coś się nie zgadzało. Cholernie się nie zgadzało… Jej oczy śmiały się łobuzersko. Doprawdy… Rozumiem, dlaczego kazał jej się wcielić w zwykłą dziewczynę z niższej klasy społecznej. Kto by pomyślał…? Pewnie każdy się już nabrał na podstępy Ingrid. Może już zyskała zaufanie pobliskich władz? Nie zdziwiłbym się. Gra aktorska tej dziewczyny jest bardzo przekonywująca. Jakby chciała, zapewne mogłaby się wcielić w każdego, tylko po to, by zyskać to, co obierze za swój cel. Ciało Ingrid zarzucało się szlochem, kiedy biegła do swojego lokum. Swoją drogą, będę musiał wytłumaczyć jej tak długi czas mojej nieobecności… Cóż, tak czy inaczej, nie może się dowiedzieć. Gdyby coś wymknęło by się spod kontroli, przekreśliłaby mnie na zawsze. Muszę coś wymyślić. Inaczej będę skończony. – Rozejrzał się wokoło. – Co Ingrid chciała mi przekazać? Jeżeli mnie wezwała, musiała mieć jakąś ważną sprawę. I jeszcze ta czujka. Muszę wszystko im zameldować… – westchnął i, powoli idąc wąskimi uliczkami, niknął w cieniach wiekowych budynków. – Ej, ty! Wzdrygnął się wybity z zamyślenia; obrócił się błyskawicznie i wbił wzrok w róg obdrapanej kamienicy. Zmarszczył brwi i rozejrzał się dookoła; nie dostrzegł nikogo. Odczekał chwilę i wzruszył ramionami. Idąc dalej wzdłuż starej ścieżki, westchnął i pokręcił głową z dezaprobatą. Muszę być naprawdę bardzo zmęczony. – Uśmiechnął się do siebie. – Stój! Tym razem był tego pewny - nie miał żadnych halucynacji. Jakiś młody mężczyzna biegł w jego stronę, wymachując przy tym jakimś przedmiotem. Za moment przystanął koło niego w odległości kilku kroków i przez parę chwil dyszał ciężko, zupełnie tak jakby biegł za nim przez dobrych kilka kilometrów. Wreszcie wyprostował się i założył ręce za głowę. Widząc zaniepokojoną twarz nieznajomego, uśmiechnął się promiennie i powiedział, wyciągając dłoń ku niemu. – Zapomniałem się przedstawić. – Zrobił ledwo dostrzegalną pauzę i dokończył. – Jestem Takkin. Ten uniósł brwi, nie bardzo rozumiejąc. Chłopak, widząc to, zmarszczył czoło i westchnął pretensjonalnie, prezentując swoje zażenowanie. – Mam rozumieć, że Ingrid nic nie wspominała? Mimowolnie uniósł brwi, niedowierzając. – Ale dobrze trafiłem, prawda? Pan Grey, mam rację? Potaknął, wciąż podejrzliwie przyglądając się mężczyźnie. – Mam dla niej przesyłkę. – Mężczyzna otworzył usta w zapytaniu, jednak Takkin uprzedził go. – Byłem u niej wcześniej i jej nie zastałem. – Zamyślił się na moment i tłumaczył dalej. – Powiedziała mi o takiej możliwości i poleciła, że w takim wypadku mam szukać pana, więc proszę. – Wyciągnął dłoń do Greya i wręczył mu list. Mężczyzna zmarszczył brwi i przyjrzał się niewielkiej kopercie. – Mogę wiedzieć, od kogo…? – Uniósł wzrok i zdziwiony rozejrzał się wokoło. Takkin rozpłynął się w powietrzu; jeszcze raz Grey zerknął za siebie i stwierdził, że nie ma sensu go szukać. Dostarczył przesyłkę – zniknął. Cóż. Tutaj to chyba normalne… Przecież, jeżeli Ingrid mu zaufała, to chyba ja też mogę… – Wzruszył ramionami i ruszył dalej. Gdy stanął w drzwiach, uniosła jedną brew i westchnęła zbulwersowana. – Ty znowu tutaj? – Masz coś przeciwko temu? Spojrzała na niego spode łba i odburknęła: – A mam wybór? Uśmiechnął się. – Raczej nie. Wstała ze starego tapczanu i otrzepała brązową spódnicę z niewidzialnych okruchów. Bawiąc się włosami, przeszła przez pokój i stanęła tuż przy wyjściu, które prowadziło do małej kuchni. Złapała się framugi i powiedziała cicho: – Więc? Powiesz mi wreszcie, po co się tu fatygowałeś? – Mam dla ciebie dobrą wiadomość: za tydzień zostaniesz przeniesiona w inne miejsce… – Widząc jej grobową minę, dokończył. – No dobrze. – Wziął się pod boki. – Nieoficjalnie wiem, że będziesz gdzieś w okolicach granicy. Będziesz zdobywać informacje o ich niepożądanych ruchach, jeżeli takowe będą. Jej źrenice zwęziły się; momentalnie utkwiła wzrok w ziemi. Zdawał sobie sprawę, jak bardzo się cieszy. Widocznie nie chciała tego pokazywać, choć nie wiedział, dlaczego. Jeszcze raz kąciki jego ust uniosły się w górę. Wzruszył ramionami i dotknął jej ramienia. Uniosła spokojnie oczy i westchnęła. – Coś jeszcze? Stanął koło niej, nastała chwila ciszy. – Powiesz mi wreszcie, o co chodzi, czy nie? – powiedziała zirytowana. Przez moment szukał listu w swojej czarnej, skórzanej torbie, jednak po chwili zorientował się, że schował go w inne miejsce. Dziewczyna przez cały czas przyglądała mu się podejrzliwie, po czym otworzyła usta w nieprzyjemnym grymasie. Wyjął zza szaty niewielką kopertę i wręczył ją Ingrid. Przez chwilę wpatrywała się w nią niepewnie, po czym uniosła na niego wzrok. Przekręciła głowę pytająco. – Co to ma być? Zmarszczył brwi, a po jego karku przebiegł dreszcz niepokoju. – Przesyłka dla ciebie, a co… – O żadną nie prosiłam. – Uniosła jedną brew. – Przecież wszystko bezpośrednio dostajemy od Niego, więc po co miałabym dodatkowo prosić o jakąś durną przesyłkę? – powiedziała, po czym rzuciła list na stół. Zacisnął zęby. Nie. Przecież nie mogło tak być. Musiała zapomnieć! – „I tak nie mogę się ruszać stąd ani na krok. O wszystkich moich ruchach muszę informować Jego współpracowników. Że też nie mogą dać mi normalnej swobody działania.” Wbił w nią wzrok. – Nie upoważniłaś nikogo do zdobywania informacji o tutejszej ludności? Prychnęła. – Za kogo ty mnie masz? Przecież, jakby coś się działo, dawno bym już to wykryła… – Zrozumiała, o czym myśli. – Nie… Myślisz, że... Westchnął pretensjonalnie. Zamyśliła się i usiadła na krześle. W jednym momencie złapała pomięty list i otworzyła kopertę. Wyjęła ciemną kartkę i zaczęła czytać. Jej oczy błyskawicznie przesuwały się po kolejnych linijkach i zatrzymały się, wpatrując się w jeden punkt. Uniosła wzrok i wbiła go w zdenerwowanego mężczyznę. Przełknął ślinę, po czym podszedł do niej powolnym krokiem. Kąciki jej ust uniosły się w chytrym uśmieszku. Westchnęła i rzuciła się na łóżko. Zdezorientowany mężczyzna wpatrywał się w nią w zamyśleniu. – Wygląda na to, że mamy sprzymierzeńca… Zmarszczył brwi i szybko podszedł do niskiego stolika. „Kłamcy muszą umrzeć. Kiedy Gra się rozpocznie nie będzie litości. Przywiezienie wybranego zwiastuje nieszczęście. Wybrał kogoś sam. Nikt nie wie kim on jest. Niebezpieczny. Płeć nieznana. Jeden z nas nie żyje. Inni stają się nieufni… Ciekawa osóbka.” ١٣



        Dedykacja: The suspense is killing me.

Płeć: kobieta
Ocena: 4
Liczba komentarzy: 4    
Data dodania: 07.06.2015r.

1     

withoutanypoetry Dyrektor Twórczości 08 06 2015 (19:24:35)

Chodzi o określenie "wbity". Wbicie oznacza: utkwienie w jednym punkcie. "Przed siebie" jest niewystarczająco określone, by można było w ową przestrzeń "wbić" wzrok. To takie kosmetyczne uchybienie, ale jestem wrażliwy na szczegóły, zwłaszcza w niedługich fragmentach :)

moriaty h.ayne Redaktor próbny 08 06 2015 (19:39:50)
Haha :) Dobra, dzięki, następnym razem bardziej będę zwracała uwagę, żeby nie robić takich "kwiatków" :)

withoutanypoetry Dyrektor Twórczości 07 06 2015 (20:52:16)

Użytkownik ocenił pracę na 4

Hej.
Nie czytałem poprzednich części Twojej powieści. Ocenię ten fragment, nie zważając na resztę fabuły.
Gdy czytam, jak prowadzisz narrację, jak budujesz dialog - nie mogę wyzbyć się wrażenia, że uczysz się sztuki pisarskiej na podstawie tego, co wcześniej wyczytasz. To dobre, ale bezkrytycznie nie można brać pewnych rzeczy. Na przykład - postaci kilka razy robią coś "pretensjonalnie", co w krótkim fragmencie bardzo rzuca się w oczy. Albo fragment, w którym bohaterowie mają "wzrok wbity przed siebie" - mało zgrabne, dość nielogiczne.
Natomiast co do fabuły - mniemam, iż przeczytawszy wszystkie części, mógłbym poczuć się wciągnięty w wydarzenia. Może nie ma fajerwerków, ale jest przyzwoicie. W dalszej części pracy dialogi zaczynają wyglądać nienaturalnie, co warto poprawić.
Ogólnie rzecz biorąc, nie jest źle. W moich oczach na czwórkę z minusikiem za kilka niezgrabności słownych,

moriaty h.ayne Redaktor próbny 08 06 2015 (18:42:28)
Hej.

Co do prowadzenia narracji i dialogi... może trochę masz rację, jednak wierz mi, nie robię tego celowo :) Może trochę podświadomie, ale i tak nie jestem co do tego przekonana :)
Co do niektórych słów, miewam nieraz tak, że przez pewien okres bardzo lubię jakieś słowo i przez to często powstają takie powtórzenia. Teraz się z tego śmieję, ale teraz zacznę bardziej zwracać na to uwagę. Dzięki, że zwróciłeś na to uwagę.
Bohaterowie, którzy mają "wzrok wbity przed siebie". Hm, czy mógłbyś mi wytłumaczyć, dlaczego sądzisz, że ten fragment jest nielogiczny? Nie mówię tego, bo jestem bezkrytyczna, bo tak nie jest, ale serio, nie bardzo rozumiem :) Może jestem jakaś niepojętna, ale naprawdę nie widzę w tym niczego dziwnego :)

Przyznam Ci, że niektóre fragmenty, takie jak ten, nie jest zbyt ciekawy, ale niestety jest niezbędny to tego, by akcja potoczyła się w wyznaczonym przeze mnie kierunku.

Dziękuję za Twoją krytykę, każda uwaga jest dla mnie bardzo cenna.
Pozdrawiam, Moriaty H. Ayne


Musisz się zalogować aby móc pisać komentarze.

Znak Fabryka Słów Media Rodzina Iskry Purpose Akcent Jaguar W.A.B. Telbit Radwan Piąty Peron WSQN Replika E-tekst Piórem Feniksa Edupedia Audiobook Złote myśli

Statystyki: Wiersze: 9701 | Proza: 2331 | Publicystyka: 723 | Komentarze: 68303 | Użytkownicy: 12452
Online(44): 44 gości i 0 zarejestrowanych: