Zaloguj się lub zarejestruj
aby móc skorzystać z wszystkich dobroci tego serwisu...


Regulamin

warto go przeczytać

Logowanie użytkownika
Nie pamietasz hasła?
Nie masz konta? Zarejestruj się!
rejestracja
dowiedz się więcej
czym jest wpmt
Pseudonim: Anonymous
O sobie: Jeszcze nie mam opisu, ale jak już ten fakt zauważę, to go zmienię
Napisanych prac:
- wiersze: 729
- recenzje: 37
- artykuły: 104
- wywiady: 19
- proza: 160

Średnia ocen: 4.3
Użytkownik uzyskał: 1384 komentarzy

Najlepiej oceniane prace:
"Żywot Parszywy" 16.11.2008
"Historia pewnej Róży" 13.11.2008
"Nieszczęśliwy wypadek" 24.10.2008
"Non omnis moriar" 22.11.2008
"Zemsta Franciszka" 18.11.2008

Inne prace tego autora:
"Jestem z Tobą" 02.11.2008
"Tam gdzie gasną gwiazdy" 19.11.2008
"Aktoś" 20.11.2008
"Jestem z tobą" 02.11.2008
"Niewidoma" 22.11.2008

Najlepiej oceniona proza (30 dni):
"Nieumarły kwiat - I etap..." - Ironiczna - 6
"Carmel - I etap..." - subtelny demon - 6
"Jedyne Miasto - I etap..." - Ell003 - 6
"Przejście - I etap..." - Mii - 5.5
"Gdzie jest hidżab!? - I..." - Fał - 5.5

Najnowsza proza (wszystkie):
"Nieumarły kwiat - I etap..." - Ironiczna
"Prolog - Krwawy rytuał...." - van Hellsing
"Potwór - I etap..." - Srebrna
"Bajka o jabłku - I etap..." - Khelben
"Przejście - I etap..." - Mii
"Uwodzeni - I etap Wyzwania..." - van Hellsing
"Bezimienna - I etap -..." - Katarzyna Łaskawa
"Kornelia, "Wyzwanie..." - Astralka
"Igraszka - I etap..." - Poziomka.
"Ćma - prolog" - Miao?

Gdybyś był, a nie bywał

Chciała coś wreszcie zrobić. Coś stworzyć. Coś, co mogło być tylko jej, co oznaczałoby, że się do czegoś nadaje, coś, co byłoby wyznacznikiem tego, że jest coś warta. Bała się tylko, że znowu tak szybko jak tyle razy wcześniej stwierdzi, że to nie ma sensu. Teraz wiedziała, że ma i dlatego postanowiła, że się nie podda. Napisze w końcu coś, co ktoś później przeczyta i przynajmniej cząstka z tego co napisze w nim zostanie i zawsze, kiedy tylko sobie przypomni o tej JEJ powieści, to mu pomoże. Pragnęła tego z całego serca, zwłaszcza, że ostatnio czuła w sercu taką jakby pustkę, coś co nijak mogła wypełnić. Niby miała wszystko, ale czegoś jej jednak brakowało i to czegoś ważnego. Wiedziała o tym dobrze i nawet się domyślała czasem co to takiego, ale widocznie na zapełnienie tej pustki właśnie miała jeszcze sobie poczekać, jednakże mogła chociaż spróbować zapełnić inna pustkę. Tę, która tworzyła jej „ja”.

Na wiosnę trzeba było jeszcze trochę odczekać. Ludzie krzątali się wokół własnych mieszkań i domostw odgarniając gromadzący się wciąż na nowo śnieg, który padał z taką obfitością, że zaczęto się obawiać, iż niedługo nie da się wyjść na zewnątrz, bo otwarcie frontowych drzwi będzie niemożliwe. Wiatr hulał robiąc małe koła w powietrzu, co przypominało taniec płatków śniegu właśnie na wietrze. Mimo codzienności, obowiązków i zwyczajnego zabiegania czasem jednak zdarzało się ludziom przystanąć na chwilę i spostrzec, jaki to wszystko ma urok i czar, jaki piękny jest ten biały puch, który spadał sobie powolutku na ziemie, niesiony czasem przez wiatr na boki, jeszcze zanim spadnie na zabrudzone ulice i zostanie zamieniony w brązową maź. To wszystko, mimo, że przecież było całkiem zwyczajne, potrafiło zadziwiać i oczarować, jeżeli ktoś tylko zdołał chociaż na chwilę się temu przyjrzeć oczami dziecka.
Na dworze robiło się już coraz ciemniej, chmury miejscami nabierały rubinowego koloru - „To Mikołaj piecze ciasteczka grzecznym dzieciom”, tłumaczyły mamusie swoim pociechom, które wpatrywały się potem w niebo z ogromną ciekawością, wyobrażając sobie jakiego koloru są smakołyki świętego i czy może w jego pracy pomagają mu elfy, tak jak to widziały w bajkach w telewizji. Zadawały później mnóstwo pytań swoim mamom dotyczących Mikołaja i jego ciasteczek. Z ufnością słuchały mam i nigdy nie wątpiły, że to co mówi mama to prawda. Niedługo jednak dorastając miały stracić tę ufność do świata, co było najgorsze w świecie dorosłych. Nie wiadomo jak, nie wiadomo kiedy, ale każdy dorosły komuś lub czemuś nie ufa. Czy tak rzeczywiście musi być.
Śnieg wciąż padał. Cichutko i prawie niezauważalnie spadając na ziemię, nieświadomy tego co dzieje się wokół. Gdyby mógł czuć cokolwiek, można by go nazwać szczęściarzem.
- Nie denerwuj mnie! Powtarzam ci po raz setny – NIE MAM OCHOTY Z TOBĄ ROZMAWIAĆ!
- Ale kochanie... zaufaj mi... ja bym cię nigdy nie skrzywdził! To... to przez tego, który do ciebie wydzwaniał, gdyby nie to...
- Czyli to wszystko MOJA wina? Co?
- Wcale tak nie powiedziałem! Po prostu...
- Jesteś idiota! To koniec! Nie będę z kimś kto nie potrafi mi zaufać.
Ostatnie zdanie powiedziała prawie szeptem. Na jej twarzy malował się gniew, ale gdyby spojrzeć w jej oczy... Dlatego nie mogła pozwolić, żeby zauważył, że za chwilę nie poradzi sobie ze łzami. Nadal stali oboje przed drzwiami jej mieszkania. On patrzył na nią w osłupieniu, tak jakby nie potrafił uwierzyć w to co usłyszał. Chciał uklęknąć i błagać ją na kolanach, powiedzieć coś co zmieni jej decyzję, coś co go usprawiedliwi, coś co ją przekona...tak bardzo ją kochał! Ale nie potrafił wypowiedzieć słowa, serce ścisnęło mu się tak bardzo, kiedy w końcu szybko weszła do środka i zamknęła mu drzwi przed nosem. Stał jeszcze pół godziny i wpatrywał się w zamknięte drzwi, jednakże jemu wydawało się, że stoi tak wieki czekając na cud. Przecież miłość wszystko wybacza. Wiedział jednak, że tego mu nie wybaczy. Wolnym krokiem zaczął się oddalać w stronę wyjścia nie wiedząc właściwie po co porusza nogami, po co oddycha, po co jest.
A śnieg padał dalej. Spokojnie i tak jakby nic się nie stało. Ludzie bardzo często krzywdzą siebie nawzajem, nawet o wiele częściej niż siebie wzajemnie uszczęśliwiają.

- Banał.
- Tobie się nic nie podoba. Nigdy.
- Nie nigdy. A to jest nic niewarte.
Koral odłożyła płótno na łóżko. Spodziewała się takiej reakcji chłopaka. Popatrzyła na swój rysunek i westchnęła. Teraz bynajmniej wiedziała jakie zdanie ma o jej twórczości. A zależało jej na tym co myśli. Wiedziała, że gdyby mu powiedziała, że to ona to stworzyła zacząłby wychwalać jej talent, dobór barw, kompozycje, a ona zaczęłaby się rumienić i mówić, że to nic takiego. Potem pocałowałaby go mocno, a on wiedziałby, że ją przekonał. Tak było na początku. A ona dzięki jego pochwałom zaczęła się czuć jak prawdziwa artystka. Jednak im częściej powtarzał te same zdania i myśli, tym rzadziej Koral mu wierzyła. Nie mogła mu jednak tego powiedzieć. Rozczulał ją tym, że tak bardzo się starał, żeby jej nie urazić, a po drugie wiedziała na pewno, że mówiąc mu o tym nic nie wskóra, bo on i tak będzie utrzymywał, że to ona się myli, a to co trzyma przed sobą to dzieło sztuki. Wpadła, więc na pomysł, żeby co jakiś czas owijać swoje rysunki płótnem i utrzymywać, że kupiła je właśnie od znajomej, której siostrzenica, brat czy ktokolwiek inny z rodziny zajmuje się malarstwem i to jego dzieło. Po pierwszej takiej „akcji’ dowiedziała się, że obraz, który nabyła jest okropny i, że to ona sama sto razy lepiej narysowałaby to samo. Koral miała ochotę się popłakać po tej uwadze, ale w końcu powstrzymała się przed tym i innymi oczami spojrzała na swoje dzieło. Może on miał racje, widocznie ten obraz był do niczego. I mimo, że zawsze utrzymywała, że każde dzieło ma w sobie coś, tylko nie zawsze da się to znaleźć, to tym razem bez zastanowienia wyrzuciła obraz i wzięła się za niego po raz drugi, potem trzeci i czwarty... Wciąż słyszała to samo. Zaczęła wątpić w te dzieła, które Radek wychwalał...i w samą siebie. W końcu postanowiła zrezygnować z malarstwa, chociaż tak bardzo to kochała. Postanowiła jednak stworzyć ostatni obraz. Włożyła w niego całą siebie, płakała rysując ostatnią kreskę. Długo nie potrafiła zdobyć się na odwagę, żeby pokazać go Radkowi. Wiedziała, że jest kiepską artystką i potrafiła przewidzieć jego reakcję, ale całą sobą marzyła, żeby dostrzegł w nim cokolwiek, chociaż jakąś cząsteczkę z tego co chciała przekazać... W końcu zdobyła się na odwagę i jak gdyby nigdy nic położyła przed nim kawałek siebie. A on spojrzał na to kątem oka i tak po prostu powiedział „banał”. Nawet nie zapytał czy to jej obraz, czy może znowu gdzieś go „zdobyła”... „Nic nie warte”... Koral czuła jakby te słowa dotyczyły jej bezpośrednio. I wreszcie zdała sobie sprawę, że na samym początku chwalił ją tylko na pokaz.
Dziewczyna odstawiła pędzle i płótna na półkę, bo nie potrafiła tego wszystkiego wyrzucić. Czuła, że się do tego nie nadaje i nigdy już nie poczuje się jak prawdziwa artystka, ale strasznie się przywiązała do tych paru rzeczy i nie mogła tak po prostu się ich pozbyć. Nie mogła również o niczym powiedzieć Radkowi, wszystko było niby jak dawniej, a jednak odczuwało się między nimi dystans. Koral coraz częściej zastanawiała się, czy jej chłopak traktuje ją poważnie. Skoro już na początku nie potrafił być z nią szczery, to co będzie kiedyś...? Jeżeli będzie jakieś „kiedyś”.
A śnieg padał dalej. Spokojnie i tak jakby nic się nie stało. Ludzie bardzo często krzywdzą siebie nawzajem, nawet o wiele częściej niż siebie wzajemnie uszczęśliwiają.

„Chciałabym być aniołem...” - szepnęła do siebie Aśka, spoglądając na swoje czarne jak węgiel włosy, które równocześnie były proste jak druty. Wiedziała, że taka się już urodziła i tak musi pozostać, bo byłoby jej nie do twarzy z kręconymi blond włosami. A niestety anioły nie są czarne. Ale był ktoś, komu się podobała taka jaka była i to zawsze podnosiło ją na duchu. Powiedział jej to kiedyś, gdy szła z nim po mokrej drodze w środku listopada i trzymali się za ręce. Wtedy też właśnie jakoś tak cichutko, ale i stanowczo, jakby zebrał się w całą swoją odwagę, zapytał czy chciałaby z nim być. Aśka uwielbiała sobie przypominać ten pochmurny wieczór, gdy wokół wiał zimny wiatr i padał rzęsisty deszcz. Pogoda, która potęgowała wszystkie smutki a ona wbrew jej była najszczęśliwsza pod słońcem. Od tego wydarzenia minęło już trochę czasu, ale Aśka nadal widząc swoją miłość czuła, że jej serce bije jakoś inaczej, szybciej.
A teraz patrząc na siebie dosyć krytycznie na samo wspomnienie owego dnia w oczach kręciły jej się łezki. Była tak daleko od swojego ukochanego...

Marek zamknął oczy, ciesząc się, że wreszcie może wtulić się w ciepłą pościel i skończyć snem ten długi i trudny dzień. Przed oczami szybko i całkiem niezależnie od jego woli przelatywały nieprzyjemne sceny, których był świadkiem. Nie chciał o tym myśleć, a jednak sumienie nie pozwalało mu zapomnieć. Był tak zmęczony, tak osłabiony i przytłoczony ogromem tego, czego doświadczył, że z ulgą położył się do łóżka...a tymczasem dopiero teraz naprawdę zdał sobie sprawę z tego co rzeczywiście się stało. I już wiedział, że prędko nie zaśnie. Przewrócił się na drugi bok zdziwiony, że tak go to dotknęło.
Na próżno próbował o tym nie myśleć. Chciał sobie przypomnieć, co zrobić, żeby szybko zapaść w głęboki sen, ale żaden sposób nie przychodził mu do głowy. Wreszcie, sam nie wiedząc kiedy, zapadł w tak głęboki sen, że otwierając rano oczy sam nie wiedział dlaczego spał aż tak długo.
Kiedy tylko wstał z łóżka, wyspany, ale nadal dziwnie zmęczony zauważył coś dziwnego. Drzwi wejściowe były otwarte na oścież. Czyżby był aż tak głupi, żeby ich nie zamykać? Niemożliwe. Marek zapominał czasem zamknąć jakiegoś okna w pokoju, czy kuchni, ale nigdy nie zdarzyło mu się, żeby zostawić otwarte drzwi. Zazwyczaj sprawdzał je dwa a nawet trzy razy. Był bowiem człowiekiem przezornym, no i mieszkał sam. Zdziwiony rozejrzał się po swoim małym mieszkanku i nagle dotarło do niego, co wydarzyło się poprzedniego wieczoru. Zamknął oczy, mając nadzieję, że szybciej bijące serce choć na chwilę zwolni. Nie nadążał za własnymi myślami. A może to był tylko sen??
Marek zatrzymał wzrok na swoich gołych stopach. Później zaczął się przyglądać swoim dłoniom. Był pewien, że już nigdy nie dotknie jej włosów, nie przytuli się do jej ciepłego policzka. Dlaczego nie pomyślał o tym wcześniej? Wcześniej... Czyli tak właściwie kiedy? Zanim zaczął wszystko psuć a może przed? Znał jej zasady i wiedział, że tego mu nie wybaczy. Jeszcze byli ze sobą, mimo jego zazdrości, mimo jego głupoty i egoizmu. Wiedział, że chociaż nie potrafią się dogadać i przeżywają kryzys, ona wciąż kocha. A teraz?
Mógłby to przed nią ukryć... Nie zamierzał przecież już nigdy tego powtórzyć. Na samą myśl o tym miał ochotę rozbić sobie czymś ciężkim głowę... Jak mógł? Chciał zapomnieć na chwilę o kłopotach... Ironia losu – teraz już dobrze wiedział, czym była drzazga w ich związku. Była nim, zapatrzonym w siebie bufonem. A teraz? Marek uśmiechnął się blado do tego „teraz”. Teraz bowiem ją straci. Już ją stracił...
A śnieg padał dalej. Spokojnie i tak jakby nic się nie stało. Ludzie bardzo często krzywdzą siebie nawzajem, nawet o wiele częściej niż siebie wzajemnie uszczęśliwiają.

„Gdybyś był, a nie bywał...” - Aśka nuciła sobie słowa znanej piosenki.



Ocena: 3.5
Liczba komentarzy: 4    
Data dodania: 26.10.2008r.

1     

Zerowa 28 11 2009 (23:36:24)

Użytkownik ocenił pracę na 3

(Komentuję na bierząco to, co czytam) Czym różni sie pierwsza pustka od tej drugiej? "Niby miała wszystko...", ale zero (jedna pustka, którą odczuwała) plus zero (druga pustka) to nadal jest zero. Ma jedną, wielką pustkę, więc nie ma nic. A to wyklucza to "cokolwiek", którego istnienie suderowałoby zdanie "niby miała wszystko...". Może rozumuję zbyt zawile, ale twój tekst też nie jest prosty w odbiorze. "Na wiosnę" nie można chyba "odczekać". Raczej poczekać. To tasiemcowate zdanie "Ludzie krzątali się wokół..." możnaby chyba skrócić. Dialog w drugim akapicie pojawia się ni stąd ni zowąd. Wydumana ta historia. Treść mnie nie przekonuje. Czy mam uwierzyć, że facet wiedział o malarstwie Koral, ale nie interesował się efektami jej pracy? Tak poprostu oceniał przyniesione nie wiadomo skąd prace? Słowem: chaotyczna praca.

Anonimka1826 14 01 2009 (17:17:51)

Hm, jest jakieś przesłanie. Ubrane w całkiem ciekawy język. Mi się całkiem podoba, ale są drobne mankamenty, więc pozostawiam 4 plus. :) Pozdrawiam.

manuelka 12 01 2009 (20:15:01)

cieszę się i dziekuje, tak to już w życiu jest, choc warto sie starac by to zmieniac

Anecia520004 04 01 2009 (12:16:30)

Ludzie bardzo często krzywdzą siebie nawzajem, nawet o wiele częściej niż siebie wzajemnie uszczęśliwiają.... Święte słowa opowiadania podobają mi się...


Musisz się zalogować aby móc pisać komentarze.

Znak Fabryka Słów Media Rodzina Iskry Purpose Akcent Jaguar W.A.B. Telbit Piąty Peron WSQN E-tekst /></a> 
<a href=Piórem Feniksa Edupedia Audiobook

Statystyki: Wiersze: 7839 | Artykuły: 263 | Recenzje: 234 | Proza: 1643 | Wywiady: 50 | Komentarze: 46485 | Użytkownicy: 3565
Online(52): 44 gości i 8 zarejestrowanych: exother, Kamil M. Jaszczak, Stefan B., jazzu, Mii, Marionetka, RattyAdalan, Fał

Dekalog | Historia | Redakcja | Regulamin rekrutacji
Nasze społeczności: Nasza-klasa | Facebook | Nasze serwisy: Portal | Forum | Mapa | Kanały RSS: Prace | Nowości | Wydarzenia
Współpraca: Portal literacki | Copyright © 2008 - 2010, portal literacki wpmt.pl