Zaloguj się lub zarejestruj
aby móc skorzystać z wszystkich dobroci tego serwisu...


Regulamin

warto go przeczytać

Logowanie użytkownika
Nie pamietasz hasła?
Nie masz konta? Zarejestruj się!
rejestracja
dowiedz się więcej
czym jest wpmt
Pseudonim: Kamil M. Jaszczak
Imię: Kamil
Skąd: Bytom
O sobie: Nie lekceważ drobnostek, ponieważ od drobnostek zależy doskonałość a doskonałość nie jest drobnostką.
Napisanych prac:
- nowości: 58
- wiersze: 10
- recenzje: 17
- artykuły: 1
- wywiady: 1
- proza: 17

Średnia ocen: 4.5
Użytkownik uzyskał: 332 komentarzy

Najlepiej oceniane prace:
"Normalny Człowiek..." 04.05.2010
"Ulotne marzenie Normalnego..." 04.05.2010
"Nieładny nieład myślowy." 27.11.2009
"Bezczas" 14.12.2009
"Esencja - 1" 01.02.2010

Inne prace tego autora:
"Miłosna Corrida" 15.07.2010
"Esencja - V" 11.11.2010
"Requiem nieśmiertelnych" 01.06.2009
"Rozkosz impasu" 29.11.2009
"Miłosna Corrida (część..." 17.07.2010

Najlepiej oceniona proza (30 dni):
"Nieumarły kwiat - I etap..." - Ironiczna - 6
"Carmel - I etap..." - subtelny demon - 6
"Jedyne Miasto - I etap..." - Ell003 - 6
"Przejście - I etap..." - Mii - 5.5
"Gdzie jest hidżab!? - I..." - Fał - 5.5

Najnowsza proza (wszystkie):
"Nieumarły kwiat - I etap..." - Ironiczna
"Prolog - Krwawy rytuał...." - van Hellsing
"Potwór - I etap..." - Srebrna
"Bajka o jabłku - I etap..." - Khelben
"Przejście - I etap..." - Mii
"Uwodzeni - I etap Wyzwania..." - van Hellsing
"Bezimienna - I etap -..." - Katarzyna Łaskawa
"Kornelia, "Wyzwanie..." - Astralka
"Igraszka - I etap..." - Poziomka.
"Ćma - prolog" - Miao?

Esencja - V

Dzień wydawał się jeszcze bardziej mroczny niż zwykle.
Obydwoje biegli, próbując dotrzeć na miejsce przed północą. Niestety późna pora sprawiła, że autobusy jeździły coraz rzadziej, natomiast taksówki wręcz przeciwnie. Na najbliższy kurs można było liczyć dopiero za pół godziny.
- Przykro mi, nie możemy czekać – uciął mężczyzna, odkładając słuchawkę. Stojąca w przedpokoju kobieta kiwnęła głową, a następnie założyła kurtkę i buty. Poczekawszy na męża, wyszli na ulicę zalane deszczem.
Kierowali się w stronę ulicy Batorego…
Wiadomość, jaką otrzymali zaledwie przed paroma minutami wstrząsnęła nimi dogłębnie. Dzwoniący z Miejskiego Szpitala lekarz miał przerażające informacje. Okazało się bowiem, że ich syn, wracający do domu, został napadnięty i brutalnie pobity w centrum miasta. Poza wieloma obrażeniami zewnętrznymi takimi jak zasinienia, zadrapania i rozcięcia, młodzieniec odniósł bardzo poważne rany wewnętrzne. Słuchający tego wszystkiego ojciec nie mógł uwierzyć w to, co słyszy. To przecież nie możliwe.
Takie rzeczy zdarzają się, owszem; na dworcach, w burdelach, melinach, ciemnych uliczkach, ale nie w środku miasta…
Dwadzieścia minut później, mężczyzna i kobieta, minęli bramę szpitala. Następnie odnalazłszy odpowiedni budynek, pokonali schody, wbiegając do recepcji.
- Dobry wieczór… przywieźliście tu naszego syna… co z nim?
Siedząca za biurkiem kobieta zerknęła na stojącą parę, a potem westchnęła bezradnie.
Zdecydowanie lepiej byłoby gdybyście zostali w domu i byli informowani o wszystkim telefonicznie… Przez takich jak wy nie mogę nawet spokojnie odpocząć po całym, niewiarygodnie ciężkim dniu… Co za świat… Mój Boże drogi, pomyślała odkładając kubek z kawą.
- Państwa godność?
- Zarzeccy – odpowiedzieli prawie jednocześnie.
- No dobrze, prooszę za mną – powiedziała przetrzymując ziewnięcie. Leniwie podnosząc się z krzesła, minęła kontuar by ruszyć w stronę korytarza, gdzie znajdowały się gabinety lekarskie oraz przejście oznaczone niewielką tabliczką z napisem: Oddział Intensywnej Opieki Medycznej (OIOM).
Mężczyzna złapał żonę za rękę. Czekając w pokoju lekarskim, obydwoje odnieśli wrażenie, jakby czas zaczął płynąć wolniej a wskazówki wiszącego na ścianie zegara zatrzymały się.
Nieduży pokój wyglądał przytulnie. Jasne, przestronne wnętrze, w którym poza niewielką szafką na dokumenty, biurkiem oraz trzema krzesłami i wiszącymi na ścianach plakatami, lśniło czystością. Teraz jednak kobieta nie zwracała na to uwagi. Czym szybciej chciała uzyskać informacje dotyczące stanu zdrowia jej dziecka, bez względu na wszystko. Czuła głęboką potrzebę, aby wbiec do sali i wziąć je w ramiona.
Drzwi pokoju otworzyły się i do środka wszedł przysadzisty mężczyzna z kępką siwych włosów na głowie. Zamknąwszy drzwi omiótł spojrzeniem własny gabinet, po czym zwrócił się do Zarzeckich:
- Witam, nazywam się Henryk Piec. Przyjąłem państwa syna na oddział, kiedy dostaliśmy zgłoszenie o… - lekarz zawahał się przez chwilę – pobiciu… Zanim będziecie mogli państwo zobaczyć się z chłopcem, musimy porozmawiać.
- Oczywiście – odparł Krzysztof, siadając tuż obok żony.
- A więc… - zaczął doktor – państwa syn odniósł poważne obrażenia wewnętrzne. Ma stłuczoną wątrobę, przebite lewe płuco oraz naruszoną strukturę mięśniową jelit. Póki co nie doszło do silnego krwotoku wewnętrznego, a to dobrze wróży. Niestety poza tym chłopiec doznał wstrząśnienia mózgu, ma również połamane żebra i kość piszczelową…
Adrianna wybuchła płaczem, nawet nie próbując sobie tego wyobrazić. Same słowa brzmiały na tyle strasznie, że jakakolwiek próba głębszego uświadomienia sobie rzeczywistej sytuacji była niezwykle trudna.
Krzysztof przysunął się do niej i otoczył ramieniem.
- Panie doktorze, kiedy z tego wyjdzie? – zapytał, siląc się na zachowanie spokoju.
- Niestety, nie jestem w stanie odpowiedzieć panu na to pytanie. To kwestia tego, jak silny organizm posiada państwa syn. Może to być tydzień, dwa, miesiąc… Przykro mi, ale proces leczenia tak poważnych, a przede wszystkim tak licznych obrażeń, nie będzie krótki. Musicie zdać sobie sprawę z tego, o jak wielkim szczęściu możemy tutaj mówić. Chłopiec żyje i to jest najważniejsze w tym momencie, jednakże…
- A kiedy będziemy mogli się z nim zobaczyć?
- Za chwilę zaprowadzę państwa zaprowadzę do niego… - powiedział Henryk Piec i wrócił do zdania, w którym mu przerwano: jednakże… państwa syna czeka bardzo poważna operacja, zespół właśnie się do niej przygotowuje. Więc jeśli jest to możliwe, to proszę, abyście oddali państwo krew, ponieważ będziemy jej potrzebować do przetoczenia…



        Dedykacja: Zawsze warto oddawać krew. Pamiętajcie o tym!

Ocena: 5
Liczba komentarzy: 2    
Data dodania: 11.11.2010r.

1     

Ironiczna 12 11 2010 (19:56:32)

Użytkownik ocenił pracę na 5

Masz rację, krew zawsze warto oddawać. Przekonałam się o tym, można nawet powiedzieć, że miałam podobną sytuację, co syn pana Zarzeckich.
Czytając, odniosłam nawet wrażenie, że jest to taka... hmm... reklama akcji oddawania krwi.
W każdym razie przypadek znany, zbyt znany, bowiem dzisiaj zdarzają się tysiące niebezpiecznych wypadków, czy pobić. Nie dalej jak we wtorek, tak to był wtorek...wracałam sobie przez Nową Hutę autobusem. I nagle grupa dresów wpycha się do autobusu, oczywiście napici i dobierają się do dziesięcioletniej dziewczynki, która jechała sama. Coś tam do niej bełkotali, nikt nie reagował... No po prostu dramat. Zaczęłam akcję ratowniczą, ale oczywiście, nie podołałam, w końcu czymże jest piętnastolatka przy osiemnastolatkach. Na szczęście jakaś krzykliwa staruszka dała sobie radę parasolką, złamała ją, ale podałam jej moją rakietę, więc się udało. Jak oni przemocą, to i my. ;) Strasznie się rozgadałam, powinnam to tępić, ale mi się nie udaje, taki los. No cóż, w każdym razie nie powstrzymałam się, przytoczyłam przypadek, więc jesteśmy bogatsi o jedną anegdotkę z życia w Krakowie. ;)
Ale skupiam się na tekście, tak, tak... Pod względem technicznym dobrze, wręcz bardzo dobrze. Jeden, czy dwa przecinki, to wszystko. Jestem dumna. Nie to, że jestem leniwa, ale diabelnie miło sprawdza się pracę bezbłędną.
Krótki, krótki tekst, ale z przesłaniem, z głębią... Zrozpaczeni rodzice, typowa szpitalowa atmosfera, jarzmo przemocy wciąż krążące wokół chłopca... Tak, myślę, że podołałeś. Przedstawiłeś to bardzo prawdziwie, może z dramatyzmem na średnim poziomie, lecz całkiem porządnie.
Minus pięć, ponieważ czuję niewielki niedosyt. ;)

Kamil M. Jaszczak 12 11 2010 (21:06:20)
Dzięki ;] Nie chciałem tutaj dramatyzować, bo dramatu nie ma. Pobicia? Zdarzają się, problem jednak w tym, że Zarzeccy nie mogą oddać krwi dla Marcina... Sam jestem ciekawy co będzie dalej xD


Musisz się zalogować aby móc pisać komentarze.

Znak Fabryka Słów Media Rodzina Iskry Purpose Akcent Jaguar W.A.B. Telbit Piąty Peron WSQN E-tekst /></a> 
<a href=Piórem Feniksa Edupedia Audiobook

Statystyki: Wiersze: 7839 | Artykuły: 263 | Recenzje: 234 | Proza: 1643 | Wywiady: 50 | Komentarze: 46485 | Użytkownicy: 3565
Online(51): 43 gości i 8 zarejestrowanych: exother, Kamil M. Jaszczak, Stefan B., jazzu, Mii, Marionetka, RattyAdalan, Fał

Dekalog | Historia | Redakcja | Regulamin rekrutacji
Nasze społeczności: Nasza-klasa | Facebook | Nasze serwisy: Portal | Forum | Mapa | Kanały RSS: Prace | Nowości | Wydarzenia
Współpraca: Portal literacki | Copyright © 2008 - 2010, portal literacki wpmt.pl