Zaloguj się lub zarejestruj
aby móc skorzystać z wszystkich dobroci tego serwisu...


Regulamin

warto go przeczytać

Logowanie użytkownika
Nie pamietasz hasła?
Nie masz konta? Zarejestruj się!
rejestracja
dowiedz się więcej
czym jest wpmt
Pseudonim: Kamil M. Jaszczak
Imię: Kamil
Skąd: Bytom
O sobie: Nie lekceważ drobnostek, ponieważ od drobnostek zależy doskonałość a doskonałość nie jest drobnostką.
Napisanych prac:
- nowości: 58
- wiersze: 10
- recenzje: 17
- artykuły: 1
- wywiady: 1
- proza: 17

Średnia ocen: 4.5
Użytkownik uzyskał: 332 komentarzy

Najlepiej oceniane prace:
"Normalny Człowiek..." 04.05.2010
"Ulotne marzenie Normalnego..." 04.05.2010
"Nieładny nieład myślowy." 27.11.2009
"Bezczas" 14.12.2009
"Esencja - 1" 01.02.2010

Inne prace tego autora:
"Requiem nieśmiertelnych (2)" 15.06.2009
"Miłosna Corrida (część..." 17.07.2010
"Nieładny nieład myślowy." 27.11.2009
"Rozkosz impasu" 29.11.2009
"Esencja - 1" 01.02.2010

Najlepiej oceniona proza (30 dni):
"Nieumarły kwiat - I etap..." - Ironiczna - 6
"Carmel - I etap..." - subtelny demon - 6
"Jedyne Miasto - I etap..." - Ell003 - 6
"Przejście - I etap..." - Mii - 5.5
"Gdzie jest hidżab!? - I..." - Fał - 5.5

Najnowsza proza (wszystkie):
"Nieumarły kwiat - I etap..." - Ironiczna
"Prolog - Krwawy rytuał...." - van Hellsing
"Potwór - I etap..." - Srebrna
"Bajka o jabłku - I etap..." - Khelben
"Przejście - I etap..." - Mii
"Uwodzeni - I etap Wyzwania..." - van Hellsing
"Bezimienna - I etap -..." - Katarzyna Łaskawa
"Kornelia, "Wyzwanie..." - Astralka
"Igraszka - I etap..." - Poziomka.
"Ćma - prolog" - Miao?

Esencja - II i III

Cześć II

Wszyscy, którzy mieli zamiar wziąć udział w przedstawieniu, z niecierpliwością wyczekiwali rozpoczęcia się przesłuchania w holu Teatru Miejskiego. Nikt nie chciał wychodzić na scenę nieprzygotowany, czując wzbierające wewnątrz zdenerwowanie. Tym bardziej, że temperatura na zewnątrz z każdą chwilą drastycznie malała, a wiejący ze wschodu wiatr, wzmagał się. Dlatego też perspektywa spędzenia popołudnia w ciepłej auli, wydawała się błogosławieństwem.
Weronice było to jednak zupełnie obojętne. Nie należała do osób, które w szczególny sposób odczuwały zmiany pogody. Ubrana w swój zimowy skafander, jak mawiała babcia, mogła stać na mrozie, aż do białego rana. W przeciągu siedemnastu lat życia, nauczyła się nie przykuwać większej uwagi do otaczających ją warunków. Była niczym skała, trudna do skruszenia, lecz wrażliwa na dotyk.
Weronika zamilkła na chwilę dopiero, gdy znaleźli się tuż przed wejściem do ogromnego, oszklonego budynku, usytuowanego w sąsiedztwie parafialnego cmentarza.
- Dziękuję, że ze mną przyszedłeś – powiedziała, spoglądając niepewnie na majaczące w oddali nagrobki.
- Nie ma sprawy – odparł. – W końcu od czego ma się przyjaciół? – dziewczyna uśmiechnęła się i skinęła głową. – Zresztą spacer dobrze mi zrobił. Mogłem chociaż na moment oderwać się od nauki. W domu wszyscy przypominają mi, że matura zbliża się wielkimi krokami… Zupełnie, jakbym cierpiał na Alzheimera.
- W takim razie jesteśmy kwita – stwierdziła Weronika z rozbawieniem.
- Niech będzie – odparł Marcin, obejmując ją w pasie.
- Powinnam już iść – wyszeptała, po czym pocałowała go w policzek, mruknęła krótkie do zobaczenia i wpełzła do środka Teatru Miejskiego, gdzie panowała napięta lecz przyjazna atmosfera.
- I to byłoby na tyle…
Kiedy dziewczyna zniknęła za drzwiami budynku, Marcin odwrócił się na pięcie i ruszył w stronę cmentarza. Prężnym krokiem doszedł do żeliwnej bramy, której metalowy uchwyt, pokrywała cienka warstwa szronu. Minął wejście, przemknął wąską alejką do północnej części, gdzie na rozdrożu skręcił w prawo. Idąc wzdłuż kamiennego muru, zauważył, że panująca wokół zamieć znacznie nabrała na sile, miotając płatkami śniegu w każdą stronę. Odniósł niemiłe wrażenie, jakby nie powinien się tutaj pojawiać. Wątłe gałęzie drzew rosnących po drugiej stronie ogrodzenia, gdzie znajdowało się boisko gimnazjalne, niespokojnie kołysały się na wietrze. Biorąc pod uwagę pokrywający je śnieg, należało być ostrożnym.
Marcin zatrzymał się przy schodkach prowadzących do niewielkiej kapliczki na wzgórzu. Wszedłszy na górę, odmówił krótką modlitwę, a następnie przykucnął i odgarnął zalegający na cokole śnieg. Gdy skończył, zdjął rękawiczkę i powoli przesunął palcami po jego krawędzi, aby odnaleźć cegłę, którą można było wyjąć. Miał nadzieję, że we wnętrzu wciąż będą znajdować się znicz oraz zapałki. Natrafiwszy na nikłą przerwę po lewej stronie, wsunął delikatnie palec i krótkim szarpnięciem wyciągnął cegłę.
Parę minut później stał nad jednym z czterech granitowych grobów, położonych w najbardziej wysuniętej na zachód części cmentarza. Pierwsze trzy mogiły wyglądały na opuszczone. Czwarta zaś była zadbana. Za każdym razem, gdy Marcin pojawiał się na cmentarzu, przynosił ze sobą znicz lub świeże kwiaty. Przynosił ze sobą również pytania, na które pragnął znaleźć odpowiedzi. Nie mógł jednak porozmawiać o nich z rodzicami. Musiałby wtedy przyznać się, że znalazł dokumenty adopcyjne, a to skomplikowałoby wiele spraw. Dlatego też czasami zadawał sobie pytanie, czy dobrze robi, przychodząc tutaj. Przypominał sobie wówczas, że mimo wszystko nie mógłby pozwolić na to, aby grób został zaniedbany.
- Chciałbym dzisiaj zostać dłużej, jednak powiedziałem rodzicom, że pojadę z nimi odebrać nowy samochód z salonu. Poza tym zbliża się koniec roku szkolnego, a ja muszę zdać maturę… Ale obiecuję, że wpadnę za dwa miesiące – powiedział Marcin, spoglądając na tablicę, na której wygrawerowano kilka słów: Blanca Samaniego. Spoczywaj w spokoju. Słowo harcerza… – dodał, po czym przeżegnał się i opuścił cmentarz. Wychodząc przez bramę, zerknął na budynek Teatru Miejskiego, zagryzając wargi. Miał nadzieję, że Weronice udało się dostać rolę w przedstawieniu.
Krocząc ulicą Powstańców Śląskich, Marcin usłyszał stłumione krzyki, dobiegające ze znajdującej się po prawej stronie alejki. Instynktownie zerknął w tamtą stronę, aby w słabym świetle latarni, dostrzec dwie szarpiące się sylwetki. Mężczyznę o potężnej, regularnej budowie ciała i przyciśniętą do muru kobietę. Zdając sobie sprawę z tego, co widzi, podbiegł bliżej.
- Zostaw ją, palancie…

Część III

Przesłuchanie rozpoczęło się zgodnie z planem. Wszyscy uczestnicy zebrali się pod aulą Teatru Miejskiego punktualnie o siedemnastej, gdzie czekał na nich Adam Sieber – reżyser „Walentynkowego przedstawienia”. Wysoki mężczyzna z burzą kruczoczarnych włosów, powitał przybyłych i gestem zaprosił do środka.
- Proszę, abyście pamiętali o wpisaniu się na listę obecności, ponieważ będzie ona punktem wyjściowym dla kolejności przesłuchań. Sądzę, że nie będzie większych problemów, to w końcu tylko imię, nazwisko, wiek i numer kontaktowy… – powiedział, unosząc w ręku długopis. Wyglądało to dość zabawnie. Weronika prychnęła, nie mogąc powstrzymać śmiechu.
- Ma gość klasę – szepnął, stojący za nią w kolejce, młodzieniec.
- To prawda – przyznała, spoglądając na szczupłego blondyna o silnie zarysowanych kościach policzkowych, które sprawiały, że wyglądał całkiem przyzwoicie. Może nawet pociągająco.
- Jestem ciekawy, jak dobrym jest reżyserem…
- Odnoszę wrażenie, że wystarczająco dobrym, abyśmy nie musieli się o to martwić – odparła z przekonaniem. Chłopak przewrócił oczyma, po czym wzruszył ramionami.
- Mam nadzieję, że masz rację…
Weronika puściła do niego oczko, a następnie zerknęła na stojących przed nią ludzi. Nie chcąc tracić czasu, postanowiła powtórzyć rolę, którą przygotowała. Sprawnym ruchem ręki odpięła sprzączkę, sięgnęła do torby i wyciągnęła z niej czerwony skoroszyt.
- I śpiewem przeszył trwożne ucho twoje. Co noc on śpiewa owdzie na gałązce granatu, wierzaj mi, że to był słowik…*
- Skowronek to, ów czujny herold ranku, nie słowik; widzisz te zazdrosne smugi, co tam na wschodzie złocą chmur krawędzie? Pochodnie nocy już się wypaliły i dzień się wspina raźnie na gór szczyty. Chcąc żyć, iść muszę lub zostając – umrzeć* - kontynuował stojący za nią młodzieniec.
Weronika odwróciła się i spojrzała na niego ze zdziwieniem. Trzymając w ręku egzemplarz Romea i Julii, wyglądał dużo bardziej pociągająco niż przed chwilą.
- Zastanawiałem się, co mogłabyś przygotować na przesłuchanie, ale w życiu, nie pomyślałbym, że będzie to jedna z czołowych postaci dramatycznych w historii teatru.
- Dlaczego? – zapytała, odgarniając opadającą na czoło grzywkę.
- Sam nie wiem. Wydawało mi się, że większość uczestników postawi na współczesnych bohaterów… A ty jesteś już piątą osobą, która cytują znane dzieła Shakespeara…
- Piątą?
- Tak… Ale nie przejmuj się, jesteś pierwszą Julią, którą spotkałem. Pozostałe osoby wybrały Makbeta, co według mnie, jest równie dobrym wyborem – wyjaśnił, widząc jej niepewną minę.
Kiedy dwadzieścia minut później, obydwoje wpisali się na listę, Weronika odetchnęła z ulgą. Występ w przedstawieniu był dla niej bardzo ważny, dlatego potrzebowała chwili dla siebie, aby się zrelaksować. Przeprosiła chłopaka i żwawo ruszyła w stronę ostatniego rzędu skórzanych krzeseł. Gdy znalazła się na górze, położyła torbę na ziemi i usiadła. Myśl pozytywnie, powtarzała w duchu niczym mantrę, próbując zapomnieć o ogromnym zdenerwowaniu, wypełniającym każdy centymetr jej ciała.
Odcięta od reszty świata, tonęła we własnych myślach. Z każdą sekundą czuła się bezpieczniej, z dala od problemów. Wyobrażała sobie, że podobne wrażenie odnoszą ludzie, którzy mają tuż obok siebie swego Anioła Stróża, gotowego bronić ich przed przeciwnościami losu. Anioła, jakiego Weronika mogła porównać z Marcinem.
W pewnym momencie, oczyma wyobraźni zobaczyła, jak białowłosy cherub opada na ziemię i siada tuż obok. Po cichu… tak, aby w niczym jej nie przeszkodzić. Podekscytowana tą myślą, nieśmiało zerknęła w tamtą stronę, chcąc sprawdzić, czy to możliwe.
- A jednak…



Ocena: 5
Liczba komentarzy: 1    
Data dodania: 02.10.2010r.

1     

Ironiczna 02 10 2010 (21:32:50)

Użytkownik ocenił pracę na 5

Jakże dziwnie plecie się los. Zamierzałam poprawić tylko jedną część i szybko znikać, bo mam jeszcze masę referatów do napisania, a tutaj... Ujmę to tak: przylepiłam się do ekranu.
Kiedy tylko słyszę o teatrze, choćby obok niego przejdę, czuję na całym ciele drgawki. Kiedy ktoś o nim mówi, mój słuch wyostrza się. A ty o nim napisałeś, co sprawiło, że moje oczy popatrzyły na świat z entuzjazmem. (A cały tydzień warczałam na wszystkich, więc to osiągnięcie!) Ale do rzeczy, do rzeczy...
Postacie Marcina i Weroniki są bardzo dobrze zarysowane, opisane barwnym, przykuwającym uwagę językiem. Weronika zdaje się być młodą aktorką amatorką, która ma marzenia i chce je spełnić. Marcin ją wspiera i jest jej Aniołem Stróżem. Ciagle nad nią czuwa, rozstają się tylko na czas przesłuchania.
W części drugiej przedstawiasz położenie Marcina. Dowiedział się, że jest adoptowany, ale nie przyznał się do tego, że wie. Woli żyć w zakłamaniu, udawać, że nic się nie stało, choć wyraźnie go to gryzie i cierpi. Kiedy wychodzi z cmentarza, zauważa kobietę, którą szarpie jakiś natarczywy mężczyzna. Postanawia ją bronić, co jest czynem chwalebnym, lecz jak skończy się to wydarzenie? No właśnie, zostawiasz czytelnika z takim niepokojem, ciekawością. To lubię, taka intryga wprowadza czytelnika w stan niecierpliwej oczekiwania, a gdy już przeczyta kolejną część - prawdopodobnie w jakąś odmianę ekstazy.
Tymczasem Weronika, nieświadoma wydarzeń, stara się wypaść jak najlepiej na przesłuchaniu u dobrego reżysera. Recytuje Szekspira, co stanowi taki klasyczny wybór w tego typu opowiadaniach. Ale cóż, narzekać nie mogę, bo mimo, że czytałam w szkole 'Romea i Julię' nie pamiętam tego fragmentu, a bardzo mi się podoba.
Cóż, zrobiłeś parę błędów interpunkcyjnych, ale zostały poprawione, a opowiadanie - odpicowane, jak to się mówi językiem potocznym, którego tu użyłam jakoś mechanicznie. (tak to jest jak trzeba w szkole przebywać z ludźmi o zaniżonych standardach językowych. ech...)
Hmm, podsumujmy... Myślę, że piątka będzie adekwatną oceną, co do tej części. No, to teraz zabieram się za dalszą, bo mnie zaintrygowałeś. ;)


Musisz się zalogować aby móc pisać komentarze.

Znak Fabryka Słów Media Rodzina Iskry Purpose Akcent Jaguar W.A.B. Telbit Piąty Peron WSQN E-tekst /></a> 
<a href=Piórem Feniksa Edupedia Audiobook

Statystyki: Wiersze: 7839 | Artykuły: 263 | Recenzje: 234 | Proza: 1643 | Wywiady: 50 | Komentarze: 46485 | Użytkownicy: 3565
Online(51): 42 gości i 9 zarejestrowanych: exother, Kamil M. Jaszczak, aubrey, Stefan B., jazzu, Mii, Marionetka, RattyAdalan, Fał

Dekalog | Historia | Redakcja | Regulamin rekrutacji
Nasze społeczności: Nasza-klasa | Facebook | Nasze serwisy: Portal | Forum | Mapa | Kanały RSS: Prace | Nowości | Wydarzenia
Współpraca: Portal literacki | Copyright © 2008 - 2010, portal literacki wpmt.pl