Pseudonim: Vår
Imię: Anna Maria
Skąd: Zielona Góra
O sobie: "Zawsze warto być człowiekiem, choć tak łatwo zejść na psy."
Napisanych prac:
- wiersze: 22
- proza: 79
- publicystyka: 4

Średnia ocen: 4.7
Użytkownik uzyskał: 420 komentarzy

Najlepiej oceniane prace:
"Szukając ducha rocka - IX" 27.07.2010
"Szukając ducha rocka - X" 28.07.2010
"Szukając ducha rocka - XI" 30.07.2010
"Szukając ducha rocka - XIV" 02.08.2010
"Szukając ducha rocka - XXVI" 02.12.2010

Inne prace tego autora:
"Szukając ducha rocka - XLIV" 25.08.2011
"Szukając ducha rocka - XLVIII" 28.08.2011
"Szukając ducha rocka - XLIX" 29.08.2011
"Szukając ducha rocka - XLVII" 28.08.2011
"Szukając ducha rocka - XXII" 23.08.2010


Najnowsza proza (wszystkie):
"Buntownik" - mistylady
"Uderzyłam go... cz.1" - Pokoras
"Głosy Cieni - Rozdział 4..." - moriaty h.ayne
"Raz, dwa, trzy - Baćka..." - Edward Horsztyński
"Przygody, dnia jednego,..." - Falcor
"Trójblondowe piwo" - ArcturV
"Głosy Cieni - Rozdział 4..." - moriaty h.ayne
"O tym, jak powstały..." - nic
"Przed siebie" - Unwritten96
"List do K. cz. III" - Nieważne

Dzienniki pisane nocą - I

„Nocą myśli mają nieprzyjemny zwyczaj zrywania się ze smyczy.” Stephen King - Worek kości 12.06 - 23:36 Śpieszyłam się. Bałam się, że znowu się spóźnię. Kiedy już przybyłam na miejsce cała mokra od deszczu, przypomniałam sobie, że umówiłyśmy się godzinę później. Jakieś problemy z transportem. Miałam ochotę zakląć. Usiadłam na jednej z ławek w galerii handlowej. Moloch jaki wiele w innych. Dla niepoznaki i wątpliwego poczucia piękna pomalowany na jasny brąz i udekorowany kilkoma modernistycznymi zawijasami. Żaluzje antywłamaniowe opuszczone. Personelu sklepów jeszcze nie ma. Dopiero za pół godziny zacznie się tu życie. To jak obserwowanie ciekawego gatunku, który ma się zaraz obudzić. Zapaliłabym. Ale na zewnątrz pada, a na terenie galerii nie można palić. Przez chwilę walczyłam ze sobą, żeby złamać ten zakaz. Rozkoszowałam się tą wizją. Nie. Znajdę miejsce, gdzie nie pada. Na ławce obok siedzi młoda dziewczyna. Ładna. Długie, czarne włosy związane gumką, nierzucające się w oczy ciuchy, zamyślona twarz. Ukłucie nieuzasadnionej zazdrości. Ciekawe, dlaczego jest tu tak wcześnie… Czyżby tak jak ja umówiła się z kimś i przyszła przed czasem? A może chciała się wyrwać z domu i pójść gdziekolwiek, a z powodu pogody zawędrowała tutaj? Lub, najbanalniejsze z rozwiązań, czeka na otwarcie sklepu – promocje. Skrzywiłam się w myślach i odsunęłam od siebie te mniej romantyczne wersje wydarzeń. Czasami lubiłam przyglądać się ludziom i zastanawiać się, co dzieje się w ich głowach. Było to na swój pokrętny interesujące i pociągające. Spojrzeć komuś przelotnie w oczy i móc wyobrazić sobie, że zna się całe jego życie bez zamienienia choćby jednego słowa. Znać każdy szczegół, każdą intymną tajemnicę, każdą myśl. To przyjemne, ale przerażające uczucie. Tym bardziej jeśli ktoś mógłby też tak zrobić ze mną. Galerie handlowe mnie przygnębiają. Zimne przestrzenie, wykupione kilka metrów kwadratowych za astronomiczną sumę i wciąż przewijający się tłum ludzi. Bezosobowy. Miałam wrażenie, że takie miejsca wysysają indywidualizm i zmieniają ludzi w pozbawione zdrowego rozsądku stworzenia zaprogramowane na szukanie promocji i przecen. Wyszłam. Musiałam zapalić. Nie z potrzeby fizycznej czy uzależnienia. W cichym i chorym hołdzie dekadentom. Czymś na kształt przedłużenia linii rodu osób, które nie chcą dopasować się do świata, w którym żyją, zauważając hipokryzję i bezsens. Wypuszczam powoli dym z płuc. Drzewa uginają się w jakimś histerycznym tańcu z wiatrem. Jak dwoje niecierpliwych, może niedoświadczonych kochanków. Stąd ich porywczość i brak delikatności. To dziwne, bo przecież tańczą już tyle czasu – kilka tysięcy lat? Może więcej. Ludzie też tańczą, ale inaczej. Bardziej… nienaturalnie. Można to im wybaczyć, mają mniejsze doświadczenie. Stąd ich potrzeba porządkowania ruchów, powściągliwe chowanie się za układami choreograficznymi. Bardzo możliwe, że ze wstydu. Gdzieś podświadomie wiedzą, że nie dorównają w spontaniczności i pięknie tańcom natury. Jednak to myślące istoty, ale często wątpię w ten fakt. Słyszę jakąś piosenkę. Dziewczyna śpiewa łamliwym głosem, że straciła tego jedynego. Ilekroć słyszę podobne temu teksty, zastanawiam się, jak nisko musi cenić samą siebie. Czy to znaczy, że w jej życiu nie liczy się nic oprócz chłopaka, z którym była? Jak bardzo zakochaną lub zaślepioną trzeba być? A jeśli myślę inaczej niż ona – jeśli mój świat nie skończy się po rozstaniu? To znaczy, że nie kocham wystarczająco? A może to ona była tą jedyną, a chłopakowi przeszła obok nosa szansa na miłość na całe życie – nie wiem. Wiem jedynie, że to nielogiczne. Mój chłopak zawsze powtarza, że nie ma we mnie logiki. Nawet w szaleństwie ona występuję. Widać jestem zbyt niezrównoważona by być szaloną. Nie wiem, jaki jest cel tego wszystkiego. Większość ludzi żyje, przeżywa swoje namiętności i znika, nie pozostawiając nic po sobie. Albo są praprababkami lub wujkami ciotecznymi kogoś genialnego. Wiele razy słyszałam od znajomych, że na przykład wujek matki mojej dziewczyny gra w jakimś zespole, albo chrześniak wujka mojego ojca jest szychą w firmie w Warszawie. Słucham tego zawsze ze zdziwieniem, zauważając nieuzasadnioną dumę faktu tych zależności i możliwości pochwalenia się. Boję się, że też skończę jako przodkini kogoś wybitnego, ale nigdy kimś takim się nie stanę. Nie jest to rzecz, która spędza mi sen z powiek, ale przeraża w bezsenne noce, kiedy jedynymi uczuciami są tęsknota za ukochanym i bolesna świadomość, że mam mało czasu. Takie noce są trudne i nawet deszcz bębniący o puste parapety nie jest w stanie ukołysać mnie do snu… Ci wszyscy ludzie… Na ulicach, w sklepach, na spacerach w parku… Wciąż dokądś się spieszą, są zamyśleni i pogrążeni w swoich światach. Chciałabym umieć czytać w myślach. Iść deptakiem i słuchać historii. Nie wiem, czy chciałabym poznawać myśli bliskich. Chyba nie. To zabiłoby zaufanie, które jest nieodłączne przy tego typu relacjach. Ale są momenty, kiedy oddałabym wszystko za te skrawki myśli. Co gnębi ukochanego, gdy przytula mnie na przystanku i patrzy zamyślony w punkt, który tylko on zna. Co myśli mama, kiedy zobaczy małe dziecko swojej koleżanki. Co tak naprawdę czuje brat na widok swojej dziewczyny. I dokąd ucieka myślami przyjaciółka, kiedy dzielimy się śniadaniem na dworcu. Jestem zazdrosna o każdą myśl, każdy fragment uczuć, które tak egoistycznie i nieświadomie przede mną ukrywają. Kocham i jestem kochana. Ta myśl mnie przytłacza, kiedy tylko zakrada się niczym rebeliant do mojego umysłu. W pozytywny, ale czasami też smutny sposób. To naprawdę piękne. Wiem, że niczego więcej nie oczekiwałabym od losu, nie śmiałabym prosić nawet o to. Mam to. Potem przychodzi refleksja – jestem odpowiedzialna za te osoby. Nie mogłabym ich zranić, bo raniłabym też siebie, ale robię to. Przez przypadek, biernie, nieświadomie. Nie jest to przyjemne. Nie zawsze jestem kochana przez osoby, które chciałabym, żeby mnie kochały. Ale kochają mnie też osoby, których się nie spodziewałam. A to cudowne, naprawdę cudowne. Tak naprawdę cały czas jesteśmy gdzieś w okolicach tego uczucia. Albo kochamy, albo jesteśmy kochani. Ale też jesteśmy w połowie drogi do tego uczucia. Kiedy czasami ktoś spytałby nas, czy kochamy – skłamalibyśmy, jeśli odpowiedź brzmiałaby tak, ale również, kiedy zaprzeczylibyśmy. Miłość to dziwne i kapryśne uczucie.



Płeć: kobieta
Ocena: 5
Liczba komentarzy: 1    
Data dodania: 26.06.2013r.

1     

Fizyk Użytkownik 26 06 2013 (19:41:17)

Użytkownik ocenił pracę na 5

Bałam, że znowu się spóźnię

Powinno być "Bałam się, że znowu się spóźnię"

Kiedy już przybyłam na miejsce, cała mokra od deszczu

Tutaj nie powinno być przecinka. Nie jest to wtrącenie, ani zdanie składowe.

Ciekawe, dlaczego jest tu tak wcześnie…

Nieuzasadnione użycie wielokropka. Przynajmniej go nie nadużywasz w całej pracy ;)

Czasami lubiłam przyglądać się ludziom i zastanawiać, co dzieje się w ich głowach

Podobnie jak w pierwszej mojej uwadze. Powinno być "zastanawiać się".

Słyszę jakąś piosenkę. Dziewczyna śpiewa łamliwym głosem, że straciła tego jedynego. Ilekroć słyszę podobne temu teksty, zastanawiam się, jak nisko musi cenić samą siebie. Czy to znaczy, że w jej życiu nie liczy się nic oprócz chłopaka, z którym była? Jak bardzo zakochaną lub zaślepioną trzeba być?

Za to zdanie masz u mnie ogromnego plusa. Idealne pokrycie poglądów autora i czytelnika (czyli mnie :D).

Boje

"Boję", uznajmy to za literówkę ;)

W tekście znalazłem kilka bardzo ładnych zdań, ale w całości się gdzieś one gubią. Są świetnymi "momentami", ale nie ratują całości pracy od monotonii.

Manewrujesz troszeczkę tematami, ale pomimo tego nie odczuwa się jakiegoś chaosu w tym tekście. Podobał mi się, choć nigdy nie lubiłem takiego pisania o uczuciach. Momentami było za dużo generalizacji, a za mało szczegółów. Poza wymienionymi wyżej błędami nie doszukałem się większych pomyłek. Z tym paleniem to też miałem takie dziwne odczucie jakbym czytał coś, co napisała 16 latka, ale po dokończeniu pracy uznałem, że 16 latka nie byłaby w stanie jednak tego napisać :D (z całym szacunkiem do 16-stek :x).

Podobało mi się, czas na przeczytanie twojej pracy nie był czasem straconym, a gdybym znalazł takie pamiętniki na półce w księgarni to i pewnie bym je kupił do poczytania wieczorem ;) Zasłużona piątka od Fizyka. Pozdrawiam.


Musisz się zalogować aby móc pisać komentarze.

Znak Fabryka Słów Media Rodzina Iskry Purpose Akcent Jaguar W.A.B. Telbit Radwan Piąty Peron WSQN Replika E-tekst Piórem Feniksa Edupedia Audiobook Złote myśli

Statystyki: Wiersze: 9700 | Proza: 2330 | Publicystyka: 723 | Komentarze: 68312 | Użytkownicy: 12452
Online(54): 54 gości i 0 zarejestrowanych: