Zaloguj się lub zarejestruj
aby móc skorzystać z wszystkich dobroci tego serwisu...


Regulamin

warto go przeczytać

Logowanie użytkownika
Nie pamietasz hasła?
Nie masz konta? Zarejestruj się!
rejestracja
dowiedz się więcej
czym jest wpmt
Pseudonim: skandalistka
Imię: Hanul, Tośka
O sobie: Hmm... Po co mam pisać coś o sobie, kiedy jutro nie będzie już to prawdopodobnie aktualne? http://i44.tinypic.com/1556zo2.jpg - też potrafię. (blisko siebie - kto pamięta?) i po raz drugi: http://i51.tinypic.com/vg7qx2.jpg =)
Napisanych prac:
- wiersze: 59
- proza: 14

Średnia ocen: 4.1
Użytkownik uzyskał: 192 komentarzy

Najlepiej oceniane prace:
"Ucieczka miłości" 10.02.2009
"Szarość" 13.08.2009
"Odnaleziona miłość" 31.01.2009
"Pomiędzy" 23.01.2009
"Biała miłość" 31.01.2009

Inne prace tego autora:
"Ucieczka miłości" 10.02.2009
"A jednak Happy End" 02.06.2009
"List do przyjaciela" 27.01.2009
"Szarość" 13.08.2009
"Wybór" 08.02.2009

Najlepiej oceniona proza (30 dni):
"Nieumarły kwiat - I etap..." - Ironiczna - 6
"Carmel - I etap..." - subtelny demon - 6
"Jedyne Miasto - I etap..." - Ell003 - 6
"Przejście - I etap..." - Mii - 5.5
"Gdzie jest hidżab!? - I..." - Fał - 5.5

Najnowsza proza (wszystkie):
"Nieumarły kwiat - I etap..." - Ironiczna
"Prolog - Krwawy rytuał...." - van Hellsing
"Potwór - I etap..." - Srebrna
"Bajka o jabłku - I etap..." - Khelben
"Przejście - I etap..." - Mii
"Uwodzeni - I etap Wyzwania..." - van Hellsing
"Bezimienna - I etap -..." - Katarzyna Łaskawa
"Kornelia, "Wyzwanie..." - Astralka
"Igraszka - I etap..." - Poziomka.
"Ćma - prolog" - Miao?

Dwuzłotówka

Drogie dzieci, czy chcecie posłuchać historii mojego życia? Tak? Zamknijcie oczy...
Jestem zwyczajną dwuzłotówką. W 1995 roku ujrzałam świat po raz pierwszy. Nie był zbyt ciekawy. Cztery ściany pomalowane na brudną zieleń. Spojrzawszy na siebie, odkryłam, że odziano mnie w piękne złote i srebrne połyskujące kolory. Wygrawerowano datę mojego urodzenia, nazwę i jakieś ozdobniki... nie zachwycali się mną, ale ja sama byłam z siebie dumna. Lubiłam, kiedy słoneczne promienie mnie oblewały. Wtedy wytwarzałam wokół siebie święcącą, złotą poświatę. Niektórzy ludzie gardzili mną, a inni pożądali (szczególnie mali, roześmiani ludzie, którzy chętnie wyciągali mnie z maminych ciepłych portmonetek – ach, tak. Było kilku takich). Ale może - od początku - opiszę moich najważniejszych właścicieli.
Pierwszy był mężczyzna. Niejaki, bardzo ważny człowiek (z tego co wysłuchałam podczas mało istotnych rozmów), pan Henryk. Miał bardzo płytkie kieszenie, dlatego często wychylając się widziałam pracę mojego pana. Był bardzo zajętym człowiekiem. Pracował jako biznesmen. Uwielbiał długo przesiadywać w pracy, gdzie kręciło się dużo pięknych niewiast w krótkich spódniczkach. Wręcz zjadał je wzrokiem. One tylko śmiały się, kusząc go nową, kusą odzieżą. Co z tego, że miał żonę i dzieci – lubił się zabawiać, przesiadując weekendami w babach. Nie lubiłam jego zadymionej kieszeni – mimo, że poznałam tam dużo okrągłych charakterów. Jak szybko przychodzili, tak odchodzili. Niektóre były wsypywane do automatów, inne zostały formą zapłaty, z kolei jeszcze inne, słabe, wysypywały się z kieszeni na twardą jezdnię czy chodnik. Pan nie dbał o nas. Tylko papierowe, dumne pieniądze trzymał w ciepłym, skórzanym portfelu, chwaląc się nimi naokoło. To właśnie dzięki niemu, poznałam ludzi. W tym właśnie czasie, czasie mojej młodości uważałam ludzi za egoistyczne stworzenia. Zmieniło się to.
Całkiem przypadkiem trafiłam do kubka pewnej żebrzącej na głównej ulicy młodej kobiety. Była ładna, lecz widziałam, że coś ją niszczyło. Pomyślałam sobie, że jest to bieda, w której kobiecie przyszło żyć. Zaczęłam jej współczuć – jak okazało się – całkiem niepotrzebnie. Spędziłam z nią dużo, zbyt dużo czasu. Tego samego dnia, kiedy ją poznałam, wyciągnęła z garnuszka moich towarzyszy, cudem omijając mnie. Podeszła do faceta, potocznie zwanym ‘tv’ i wysypała mu garść monet na rękę. Otrzymawszy torebkę foliową z białym proszkiem w środku, pospiesznie udała się do swojego mieszkania. Było proste, zwyczajne, ale ciepłe i przyjemne. W jednym z foteli siedział przystojny mężczyzna. Przywitała się z nim zbyt namiętnie, jak dla mnie. Jak się później dowiedziałam – to był jej chłopak, a biały proszek – kochanek zwany narkotykiem. Jak już mówiłam – związałam się z nią na dłuższy okres mojego życia. Patrzyłam na nią z politowaniem, kiedy niszczyła swoje piękno odurzając się. Jej chłopak – po krótkim czasie od mojego przybycia do jej kieszeni – zmarł. Miałam dziwne przeczucie, że to właśnie owy kochanek pięknej pani zabił swojego konkurenta. Załamała się piękna pani, lecz nadal żebrała nie mogąc porzucić białego faworyta. W pewny deszczowy dzień przysiadła na murku kościoła i cierpliwie czekała. Co chwilę odwracała się i rzucała ciekawskie spojrzenie w stronę wielkiej, sakralnej budowli. Ku mojemu zdziwieniu, zdecydowała się podnieść i do niej zajrzeć. Weszła dosyć niepewnie. Klęknęła. Co wtedy przeżyła? Nie wiem, lecz od tamtego czasu porzuciła destrukcyjnego kochanka i podjęła pracę. Często też spędzała wieczorne godziny w kościele. To właśnie tam trafiłam do nowego właściciela. A dziewczyna? Przedstawicielka ludzkiego gatunku wydawała mi się skrzywdzona, uzależniona, przerażona i szukająca swojego miejsca w życiu... Czy znalazła? Nie wiem. Myślę, że tak.
Pomijając czarną, metalową puszkę, w której znajdowałam się przez bliżej nieokreślony czas, trafiłam do biednej, lecz kochającej się rodziny. Nie będę opisywać dni, które spędziłam z państwem Pestka (tak ich sobie nazwałam, ponieważ ulubioną zabawą dzieci było wyrzucanie z siebie pestek jak najdalej). Chciałabym opisać tylko pewną sytuację, która głęboko wyryła mi się w pamięci. Rodzina Pestka posiadała trójkę dzieci: pięcioletnią Amelię, trzynastoletniego Józia i siedemnastoletnią Łucję. Ta ostatnia uciekła z domu. Matka – jak to matka – szukała, błagała, włosy sobie z głowy wyrywała. Dziewczyna – ładna, ale nie doceniała miłości matki. Szukała bogactwa i wielkiej miłości. Co z nią? Nie wiem. Matka umarła z tęsknoty. Ludzie? Kochający. I kochani.

Dziś jestem tutaj. W mojej drodze spotkałam jeszcze wiele ludzi – każdy inny, z innymi problemami. Jedni kochali mnie nad wszystko, inni ukochali mając mnie w swojej kieszeni – doceniali. Chciałabym ich wszystkich zdefiniować, lecz nie można wymyślić formułki do różnych żyć. Ludzie są źli, egoistyczni, przygnębieni... Potrzebują miłości. Pamiętam słowa piosenki, którą nuciła pewna dziewczyna, trzymając mnie w ręku:

"Kto nie boi się wierzyć że się uda
ja nie, ja wierzę, wiara czyni cuda...”

Ja też wierzę. Wierzę, że ludzie przestaną stawiać mnie na pierwszym miejscu. Oni potrzebują miłości – ja jej im nie dam.



Ocena: 4
Liczba komentarzy: 2    
Data dodania: 05.04.2010r.

1     

Kredka 05 04 2010 (20:33:56)

Po dokładniejszej edycji pracy stwierdziłam, że poniższa czwórka, to jednak czwórka z minusem. Było wiele błędów... Niektórych nie chciałam poprawiać, bo wtedy to ja, a nie ty, byłabym autorką.

Kredka 05 04 2010 (20:23:21)

Użytkownik ocenił pracę na 4

Pozwoliłam sobie poprawić literówki, błędy w odmianie wyrazów, powtórzenia i liczby pisane cyframi - mam nadzieję, że nie uznasz tego za zbytnią ingerencję w Twoją pracę. Niestety nie wiem, co począć ze słowami piosenki w przedostatnim akapicie - źle wstawiłaś tam przecinki i trudno rozszyfrować sens cytatu. Zwróciłam też uwagę na to, że w wielu zdaniach brakuje pojedynczych słów, dzięki czemu byłyby one trafniejsze, lepiej skonstruowane; warto nad tym popracować. Przechodząc jednak do treści: spodobał mi się pomysł opisania natury ludzi z perspektywy monety - przedmiotu, który widzimy na co dzień, ale nie zwracamy na niego większej uwagi. Miejscami czułam jednak pewną sztywność; może to być winą niewprawnego pióra lub niewkładania serca w tekst. Styl jest dość przeciętny, ale radzisz sobie i czytanie nie jest katorgą. Zastanawiam się nad wstępem, gdzie zwracasz się do dzieci, a większość opowieści poświęcasz kłopotom dorosłych. Chciałaś tym zaznaczyć, że wierzysz, że nowe pokolenie będzie inne, lepsze? Biorąc od uwagę całokształt, myślę, że zasługujesz na czwórkę. Czytałam inne Twoje opowiadania i myślę, że potrafiłabyś napisać to lepiej. A Ty jak sądzisz? Może warto byłoby jeszcze posiedzieć nad tym tekstem?


Musisz się zalogować aby móc pisać komentarze.

Znak Fabryka Słów Media Rodzina Iskry Purpose Akcent Jaguar W.A.B. Telbit Piąty Peron WSQN E-tekst /></a> 
<a href=Piórem Feniksa Edupedia Audiobook

Statystyki: Wiersze: 7839 | Artykuły: 263 | Recenzje: 234 | Proza: 1643 | Wywiady: 50 | Komentarze: 46485 | Użytkownicy: 3565
Online(54): 45 gości i 9 zarejestrowanych: exother, Kamil M. Jaszczak, aubrey, Stefan B., jazzu, Mii, Marionetka, RattyAdalan, Fał

Dekalog | Historia | Redakcja | Regulamin rekrutacji
Nasze społeczności: Nasza-klasa | Facebook | Nasze serwisy: Portal | Forum | Mapa | Kanały RSS: Prace | Nowości | Wydarzenia
Współpraca: Portal literacki | Copyright © 2008 - 2010, portal literacki wpmt.pl