Pseudonim: Anonymous
O sobie: Jeszcze nie mam opisu, ale jak już ten fakt zauważę, to go zmienię
Napisanych prac:
- wiersze: 728
- proza: 160
- publicystyka: 160

Średnia ocen: 4.3
Użytkownik uzyskał: 1415 komentarzy

Najlepiej oceniane prace:
"Nieszczęśliwy wypadek" 24.10.2008
"Historia pewnej Róży" 13.11.2008
"Żywot Parszywy" 16.11.2008
"Non omnis moriar" 22.11.2008
"Grave town" 26.10.2008

Inne prace tego autora:
"Zemsta Vargala" 17.11.2008
"Niebezpieczna miłość...." 22.11.2008
"List do Ciebie" 18.11.2008
"Nadzieja" 22.11.2008
"Niebezpieczna miłość IV" 22.11.2008


Najnowsza proza (wszystkie):
"Buntownik" - mistylady
"Uderzyłam go... cz.1" - Pokoras
"Głosy Cieni - Rozdział 4..." - moriaty h.ayne
"Raz, dwa, trzy - Baćka..." - Edward Horsztyński
"Przygody, dnia jednego,..." - Falcor
"Trójblondowe piwo" - ArcturV
"Głosy Cieni - Rozdział 4..." - moriaty h.ayne
"O tym, jak powstały..." - nic
"Przed siebie" - Unwritten96
"List do K. cz. III" - Nieważne

Duo, trio czy solo (cz. 1)

Pewnego wieczoru poczułam się zgorszona samotnością więc postanowiłam zadzwonić do przyjaciółki. Zeszłam ze schodów,a już na dole czekała moja mama: - O! Jak dobrze że już jesteś córeczko! - coś musiało się jednak wydarzyć bo mama ot tak nie mówi poważnie. - Tak mamusiu? Coś się stało? - Wręcz przeciwnie! Spójrz na tą kopertę. Dostałyśmy ją od samego burmistrza. - początek był super ale jak dowiedziałam się że to od burmistrza to zbladłam i od razu chciało mi się wymiotować. Natychmiast zareagowałam. - Nie otwieraj tego lepiej mamo. - Czemu?? - Już wiem co pod tą kopertą się kryje... - ze zgorszoną miną poszłam na górę do pokoju ale na szczęście wzięłam ze sobą telefon. Kiedy wykręcałam już numer mama wbiegła do pokoju i z wielką złością wydukała. - Posłuchaj mnie! Od pewnego czasu mnie unikasz co się z tobą dzieje?! - Nic... - odburknęłam ale mama nie dała za wygraną. - Córeczko... Porozmawiajmy spokojnie. Wiem, że masz teraz taki wiek w którym... - nie mogłam się powstrzymać od wybuchu w furię. - Nie! O niczym nie musimy rozmawiać i... żaden wiek! Po prostu mam już tego dosyć!! - w oczach mamy zakręciły się łzy, chciałam jakoś to odkręcić, ale nie dałam rady. Wybiegłam z domu i poleciałam jak na skrzydłach do moich kumpeli.Pierwsza którą odwiedziłam to Kamila. - Cześć!Co ty tu robisz Milu? - Hej... Nie pytaj lepiej... - żal do mamy ściskał mnie nawet gdy widziałam się z Kamą. - Chodź później ci opowiem. Teraz idziemy po Natalę i Karolinę. - Czemu? Robimy wieczorek damski? - Nie! Czemu nikt nie może mnie zrozumieć co się stało?! Czy ja mam radosną minę?! - złość była jak kamyk rzucony w wodę. - Nie masz wesołej miny... Ale pytałam co się stało to nic nie odpowiedziałaś! Chcesz to sobie sama idź do koleżanek! Jak taka jesteś to dziękuję! - wtedy zrobiło mi się bardziej smutno. - Ale... - Cześć! Nie mamy o czym rozmawiać! - szłam do Natali i czułam że rozwód matki z ojcem rozłoży po kres moją przyjaźń. Gdy już byłam na miejscu zastanowiłam się jeszcze zanim zapukam czy to będzie korzystne dla mnie. Byłam pewna chociaż w 80(Niedozwolony znak!) że nic nie może przeszkodzić mi w rozmowie z Natalą. - Hej Mila! Co tam się stało? Już widzę po twojej minie że coś nie tak... - Lepiej nie pytaj co jest. Pójdziesz przynajmniej ty ze mną po Karolinę? - Ale po co? Bez Natalii nie możemy iść! Ona jest w naszej przyjaźni najważniejsza. - to już nie było do zniesienia. - Wszystkim wam bardzo dziękuję! Mam nadzieję że Karolina wobec mnie lepiej się zachowa! - Jakoś nie sądzę! Pytałam się ciebie o co chodzi a ty ani mru mru! Przecież i tak by się wydało!! I żadnego ale! Do zobaczenia! - miałam za złe mamie , bo moja przyjaźń się przez rodziców rozpada. Łzy mi się kręciły przy oku. Już miałam wybuchnąć płaczem gdy napotkałam Karolinę. - Mila!Cześć co słychać? - Ratuj mnie!Przez moich rodziców Natala i Kamila się na mnie obraziły. - To mi powiedz o co poszło. - Bo wiesz przecież, że moi rodzice. - Mila! Mówiłaś to pięćset razy! Czy dasz już z tym spokój?! Mówiłyśmy tobie żebyś pogadała ze swoją mamą ale jak widać tego nie zrobiłaś! - Ale zrozumcie mnie choć raz!!-wybuchłam płaczem ale Karoli to nie ruszyło. - Wiesz co?! Ty nas nigdy nie wysłuchiwałaś, tylko ciągle ty i ty... Nie mam czasu żeby z tobą gadać!ŻEGNAM! Nasze wszelkie drogi przyjaźni się rozeszły i mój płacz przemienił się w rwącą rzekę. Usiadłam na bruku i zapłakiwałam się na dobre. Myślałam czy życie ma sens... Czy lepiej żyć samemu czy mieć przyjaciół. Co chwila ktoś mi mówił dzień dobry ale ja nie odpowiadałam, bo czułam że życie moje nie znalazło dla mnie sensu... C.D.N...



Płeć: nieznana
Ocena: 1
Liczba komentarzy: 1    
Data dodania: 24.10.2008r.

1     

Kurczak_Alojzy Użytkownik wpmt 24 08 2012 (01:06:30)

Użytkownik ocenił pracę na 1

Jednym słowem szit;)


Musisz się zalogować aby móc pisać komentarze.

Znak Fabryka Słów Media Rodzina Iskry Purpose Akcent Jaguar W.A.B. Telbit Radwan Piąty Peron WSQN Replika E-tekst Piórem Feniksa Edupedia Audiobook Złote myśli

Statystyki: Wiersze: 9701 | Proza: 2330 | Publicystyka: 721 | Komentarze: 68308 | Użytkownicy: 12452
Online(29): 29 gości i 0 zarejestrowanych: