warto go przeczytać
Pseudonim: Antropomorfistka
Siedzę krzywo w obrotowym fotelu z jedną nogą podwiniętą. Na biurko pada światło z przysypanego śniegiem okna dachowego. Bardzo idealne światło. Sprawia, że przedmioty w jego zasięgu są barwy jasnej, subtelnie błękitnej, gdzieniegdzie wpadającej w szarość. Poświata ciągnie się do miejsca, gdzie harmonijnie przechodzi w następną, bijącą z przeciwległego okna, być może jeszcze bardziej doskonałą. Razem tworzą tunel światła, w którym wszystko jest piękne i święte.
Obawiam się, że przez błękit.
Przedmioty dookoła są tak dynamiczne i tak statyczne, jak to tylko możliwe.
Gryzę poranione palce, pomimo, że czuję wewnętrzną naganę. Nie mogę w ten sposób znieważać światła. Czuję się przez to taka mała i przyziemna, ze swoją krwią i wydzielinami. Tkanki człowieka tak bardzo ograniczają umysł.
Jestem ubrana w ciemne, granatowe, luźne ubranie. Ciepłe i bezpieczne. Jest mi zimno w nogi i czuję, jakby mnie to oczyszczało i było niezwykle ważne. Bardzo wyraźnie odczuwam, że gdzieś w klatce piersiowej, w punkcie gorąca i ciężkości znajduje się moje serce. Gdzieś w głowie istnieje podobny punkt. Nie drażnią mnie, ale mam im za złe, że zaburzają mistykę tej chwili.
Chciałabym poczuć ją w zupełności.
Duch nieśmiertelny, nieograniczony. Może wszystko (?)
Światło ciemnieje. Jeszcze chwilę mogę być w mój błękitny sposób szczęśliwa.
Ocena: 4
Liczba komentarzy: 1
Data dodania: 17.02.2012r.
Statystyki: Wiersze: 7839 | Artykuły: 263 | Recenzje: 234 | Proza: 1643 | Wywiady: 50 | Komentarze: 46485 | Użytkownicy: 3565
Online(54): 45 gości i 9 zarejestrowanych:
exother, Kamil M. Jaszczak, aubrey, Stefan B., jazzu, Mii, Marionetka, RattyAdalan, Fał