warto go przeczytać
Pseudonim: Jutta
Klara może o sobie powiedzieć, że jest przykładem pomyłki Pana Boga.
Dotyczy ona nieprzystającej do wieku duszy, serca i rozumu. W okresie młodości nie było to szokujące. Zwyczajnie miło było popatrzeć na młodą buzię, rozważną i przewidującą, porównywalną z Aspazją. Zalety te przekładały się na awanse, szacunek i cichy podziw.
Klara nie była z siebie zadowolona. Chciała być spontaniczna, beztroska, a nawet rola słodkiego głuptaska byłaby nie do pogardzenia. W oczach rówieśników stanowiła łakomy kąsek na kumpelkę i dobry materiał na żonę. Ale na randki i prywatki poszukiwane były cycate i chichrające się dziewczyny. I na dokładkę to imię… Wybrane na dowód uwielbienia dla Zakonu Klarysek, do którego mamie Klary nie udało się wstąpić, z powodu złego stanu zdrowia.
Z wyborem studiów nie było kłopotów. Wszystkie okoliczne psy, koty i inne potrzebujące lub porzucone zwierzaki korzystały z dobroci serca i wiedzy młodej pani weterynarz.
Koledzy dorabiali się niezłych pieniędzy na wyjazdach w teren, smakowali darowane markowe trunki, a Klara pozostawiona w państwowej lecznicy, prawie jej nie opuszczała.
- Solidna firma, odpowiedzialna, chociaż młoda - taka opinia krążyła o tej niezwykłej pani doktor. Nikt nie wiedział, jak bardzo była wrażliwa i nieśmiała. Czuli to jej pacjenci, pozwalając delikatnym rękom wykonywać nawet bolesne zabiegi. Całe cierpienie świata skupiło się w tej niepozornej postaci, a Klara czując ważność misji, spełniała ją ofiarnie i z poświęceniem.
Większość osób rysowała w wyobraźni portret statecznej, starszej pani, a słysząc przez telefon lekko zachrypnięty głos, upewniali się w swoim przekonaniu. Widząc niepozorną, rudowłosą i piegowatą dziewczynę szukali potwierdzenia swojej wizji – nie znaleźli, bo nie mogło być inaczej.
Klara starała się zbliżyć do młodych, zachowywać podobnie, ale było w niej coś innego, co powodowało, że ludzie mieli kompleksy, czuli się gorsi, niepewni. Jedynie Grzesiek powiedział jej prosto w twarz - „przy tobie czuję się jak przy księdzu spowiedniku”.
- Trudno - myślała.
- Widocznie taki pakiet zadań niebiosa dla mnie przygotowały.
Życie Klary potoczyło się gładko i pracowicie. Nie było w nim miejsca na wielkie namiętności, porywy uczuć. Z czasem wyszła za mąż, szanowali się, a ukochane zwierzaki rekompensowały brak dzieci. Lata biegły, czas zbierał swoje żniwa. Płomienne włosy przygasiła siwizna, piegi zbladły i pochowały się w siatce zmarszczek. A tymczasem coś dziwnego zaczęło się dziać. Najpierw uderzyły w nią wszystkie zapachy: ziemi, wiosny, wiatru… to natura budziła ze snu swoje dziecko, raz jeszcze kazała patrzeć i widzieć. Piękno natury w urodzie i brzydocie dostrzegać, cieszyć się tymi darami. Już dawno Klara nie była taka szczęśliwa i uśmiechnięta. Krótko po tym, nauczyła się płakać i to też było nowe doświadczenie – łzy szczęścia miały odmładzającą moc.
I znowu najtrafniej powiedział Grzesiek:
- Jest w tobie esencja kobiecości, do której zawsze tęskniłem.
Ten komplement utwierdził ją w przekonaniu, że zmiany, które czuła są prawdziwe, najprawdziwsze. Z nową ciekawością poznawała świat, smakowała życie wszystkimi zmysłami. Tak jak dawniej, swoim niezamierzonym zachowaniem wprowadzała w błąd. Tym razem było odwrotnie. Spodziewano się młodej dziewczyny, a zastano w pełni dojrzałą kobietę. Patrząc na Klarę, można nie lękać się jesieni życia. Każdy dzień może mieć wartość, każda godzina będzie złotą godziną światła słonecznego. Życie tak jak na fotografii pokaże piękne, głębokie kolory, grę świateł i cieni, nowe kształty rzeźbione właściwym oświetleniem.
Ocena: 3
Liczba komentarzy: 1
Data dodania: 15.10.2010r.
Statystyki: Wiersze: 7839 | Artykuły: 263 | Recenzje: 234 | Proza: 1643 | Wywiady: 50 | Komentarze: 46485 | Użytkownicy: 3565
Online(55): 45 gości i 10 zarejestrowanych:
exother, Kamil M. Jaszczak, Fał, maszróm, aubrey, Stefan B., jazzu, Mii, Marionetka, RattyAdalan