warto go przeczytać
Gdybym nie była sobą, nie miałabym godności i szacunku do samej siebie, gdybym jednak miała dłuższe nogi i bardziej krągły tyłek, zapewne miałabym wszystko. Nie żebym narzekała, ależ skąd! Zupełnie nic nie czuję, kiedy widzę blond piękności, poruszające się z gracją przez szkolny korytarz, trzepoczące swymi długimi, czarnymi rzęsami, ani nie zazdroszczę tej aureoli gustu i smaku, unoszącej się nad ich idealnie wystylizowanymi głowami.
- Siema, Dorcia – wyrwał mnie z rozmyśleń donośny okrzyk powitania.
- Ciii – przycisnęłam palec do ust, jednocześnie ciągnąc Krzyśka w stronę szafek. – Ile razy prosiłam cię, abyś się tak do mnie nie zwracał?
- Dor… - zaczął.
- Ani mi się waż! – warknęłam, po czym spiorunowałam go wzrokiem. Odwróciłam się na pięcie i skierowałam w stronę sali 333.
- Dorota, daj spokój – mówił zdyszanym głosem, ledwo mnie doganiając. – Poczekaj chwilkę. I się już nie złość.
Zatrzymałam się, zarzuciłam ramiona na klatkę piersiową i chcąc dać do zrozumienia, że mi się śpieszy, głośno sapnęłam.
- No bo, wiesz… - zaczął niepewnie.
Nerwowo tupnęłam nogą w posadzkę.
- W przyszłym tygodniu jest zabawa… I tak sobie pomyślałem… Ty nie masz pary… No i ja nie mam pary… No i tak w zasadzie oboje nie mamy planów, co do tego dnia… Więc sobie pomyślałem… - jęknął nerwowo.
- Że? – spytałam nieco rozbawiona, utrzymując jednak na twarzy resztki powagi. – Że?
- Nożemożebyśposzłazemnąnatązabawę – wycedził jednym tchem.
- Przepraszam, nie zrozumiałam. Możesz powtórzyć?
- Powiedziałem, że może byś poszła ze mną na tą zabawę.
Spojrzałam na niego i parsknęłam donośnym śmiechem. Opanowawszy się, nieśmiało zaczęłam.
- Słuchaj, Krzysiu. Takie osoby jak my… - szybko się poprawiłam – jak ja, nie chodzą na takie imprezy, jak ta czwartkowa. Wolę spożytkować ten czas w bardziej, że się tak wyrażę, „pożyteczny” sposób. Chyba mnie rozumiesz?
- Eee…
- To świetnie – wtrąciłam, nie dając mu dojść do słowa. - A teraz… - odruchowo spojrzałam na zegarek – wybacz, ale już 2 minuty jestem spóźniona na chemię. Zobaczymy się podczas przerwy obiadowej – rzuciłam, mknąc pędem w stronę klasy. „ Pewnie i tak nikt nie zauważy, że mnie nie ma” – parsknęłam w myślach.
- Dorota Kocioruba?
- Jeeeeeeestem – krzyknęłam, wpadając do sali. Bezszelestnie zajęłam miejsce w ławce, zła, że niepotrzebnie zwróciłam na siebie uwagę tylu osób. Wyjęłam książki, zeszyt i saszetkę z przyborami do pisania, a torbę przewiesiłam przez oparcie drewnianego krzesła. Musnęłam dłońmi zagniecenie koszuli, poprawiłam niesforny kosmyk i dyskretnie obejrzałam się za siebie. Wianuszek super-dziewczyn przeglądał egzemplarz magazynu „ Urodo, jak ja cię kocham”, pseudo sportowcy żywo rozprawiali o najnowszym produkcie „Sterydo”, a przeciętniacy wpatrywali się w profesora, próbując co nieco wynieść z lekcji. Reasumując, w klasie panował idealny porządek. Do czasu…
***
- Moi mili, przedstawiam wam Krystiana, nowego ucznia naszej klasy. Pragnę, abyście go gorąco powitali – rzekła swoim piskliwym głosem profesor Górko, wskazując niechlujnie ręką w stronę chłopaka. Bacznie obserwowałam tego nowego i muszę przyznać (och z jaką niechęcią!), że jest na czym oko zawiesić. Krystian był wysokim, dobrze zbudowanym brunetem o pięknie błękitnych tęczówkach. Nie żebym jakoś specjalnie zwracała na niego uwagę, niektóre rzeczy po prostu same rzucają się w oczy. „O nie!” – krzyczałam w myślach. – „Tylko nie tu, proszę, tylko nie tu…”
- Cześć, jestem Krystian – przywitał się z olśniewająco białym uśmiechem. – A ty jesteś…
- Dorota – odpowiedziałam niechętnie i zajęłam się czyszczeniem zabrudzonych szkiełek okularów. Że też musiał przysiąść się do mnie. Dlaczego nie mógł zająć miejsca obok Smarka? Chwila, przeanalizujmy to. Z jednej strony ja, pilna uczennica z okularkami na nosie i inteligentnym spojrzeniem, z drugiej strony Smarek – chłopak o… powiedzmy „dość krągłych kształtach” i wiecznie zasmarkaną twarzą. Tak, wybór był jednoznaczny.
- Jesteś bardzo rozmowną osobą – rzucił sekundę po dzwonku, na który większość uczniów czekała z utęsknieniem. Wstał i ze swym nonszalanckim spojrzeniem opuścił laboratorium.
- Ciekawe, bardzo ciekawe… – mruknęłam pod nosem.
Ocena: 5
Liczba komentarzy: 6
Data dodania: 21.12.2010r.
Statystyki: Wiersze: 7839 | Artykuły: 263 | Recenzje: 234 | Proza: 1643 | Wywiady: 50 | Komentarze: 46485 | Użytkownicy: 3565
Online(54): 45 gości i 9 zarejestrowanych:
exother, Kamil M. Jaszczak, Fał, maszróm, aubrey, Stefan B., jazzu, Mii, RattyAdalan