Pseudonim: Ilveran
Imię: Marika
Skąd: Herbatowo
Napisanych prac:
- wiersze: 82
- proza: 25

Średnia ocen: 5.0
Użytkownik uzyskał: 351 komentarzy

Najlepiej oceniane prace:
"Dla Klary (6)" 23.07.2009
"Boczny wiatr 2" 10.09.2009
"Boczny wiatr 3" 14.10.2009
"Boczny wiatr 4" 07.11.2009
"Boczny wiatr 7" 01.01.2010

Inne prace tego autora:
"Zwykły maszynista" 20.07.2009
"I znów ją zdradziłeś z..." 16.12.2008
"Boczny wiatr 5" 24.11.2009
"Boczny wiatr 6" 25.12.2009
"Moja córeczka" 19.02.2009


Najnowsza proza (wszystkie):
"Buntownik" - mistylady
"Uderzyłam go... cz.1" - Pokoras
"Głosy Cieni - Rozdział 4..." - moriaty h.ayne
"Raz, dwa, trzy - Baćka..." - Edward Horsztyński
"Przygody, dnia jednego,..." - Falcor
"Trójblondowe piwo" - ArcturV
"Głosy Cieni - Rozdział 4..." - moriaty h.ayne
"O tym, jak powstały..." - nic
"Przed siebie" - Unwritten96
"List do K. cz. III" - Nieważne

Dla Klary (6)

Gość kiedyś powiedział, że napiję się przy najbliższej okazji. Że nie jestem taki silny. Okazja się nadarzyła. Nie skorzystałem z niej, choć umiejętnie mnie nakłaniał. Ma talent do zła. Ale też trzeba przyznać, że siedzi w nim jakaś doza wrażliwości. No tak, śmieje się, ale to już normalne. Gość lubi się śmiać, kiedy ja muszę podjąć jakąś ważną decyzję. Boże, co ja mam robić… Przysuwam się bliżej do Klary i delikatnie ją obejmuję. Od razu, z płaczem, się we mnie wtula i w pokoju słychać tylko jej przytłumione łkanie i ciche dźwięki puszczonej płyty. Nasza młodość. Widać, że Klara grzebała we wspomnieniach. "Wspomnienia zwyczajne tak Dla nas przecież tak nie znaczące nic Szare są i kolorowe...” Rysiek śpiewał też, że samotność, to taka wielka trwoga. Wielka… Bo jak raczył zaznaczyć kiedyś Gość, gdyby Klara ode mnie na dobre odeszła, zostałby mi tylko alkohol. "Achh cudowne.” Nie Gościu, nie cudowne. Nie mając dla kogo żyć, stoczyłbym się pewnie, tak jak Franek. Czy zwalam moją stratę rodziny na innych? Na ciebie? Tak, robiłem to. I przepraszam cię za to Gościu. Masz rację. Gdyby nie ty, nie ceniłbym tego, co mam, z taką mocą. "Marcin, weź się w garść. Nie chcę twoich przeprosin. Radź sobie teraz sam, mnie za bardzo boli to pragnienie...” A mnie nie. Już nie... Zmiana piosenki i przytulam mocniej do siebie Klarę - Wybacz mi. - JA ci mam wybaczyć? - Zostawiłem cię kochanie. - Marcin... - Daj nam jeszcze jedną szansę. - Ja… ale ja... ja naprawdę nie wiem już co mam robić. Milczymy, w końcu płyta się kończy i w ciszy siedzimy na starej kanapie, mocno w siebie wtuleni. Klara wyraźnie się uspokaja i teraz tylko lekko zaciska palce na mojej już mokrej i wymiętej koszuli. Gościu czujesz? To moje maleństwo rusza się w brzuchu żony. "Taa. Twoje.” Oczywiście. Przecież od Klary i Magdy nie odejdę. A dziecko będę traktować, jak własne. "To nigdy nie będzie to samo. Zawsze będziesz pamiętać tego kochanego Grześka, który wyrwał tą twoją Klarę. Marcin, życie tak pięknie nie wygląda. Powinieneś się napić. Zaspokoić pragnienie. Olać wszystkich. To twoje życie, ciesz się nim.” Zapomniałeś, że w moim życiu jest także rodzina, więc nie należy ono tylko do mnie. A poza tym, ja będę pamiętać o przeklętym pocieszycielu, a Klara o mnie wypitym. "Nie rozumiem cię. Jesteś za miękki. Myślisz, że wszystko zrozumiałeś? Nic nie zrozumiałeś. Nigdy nie będziecie szczęśliwi i nie wyskakuj mi tutaj z roztkliwiającymi, gładkimi słówkami, o tym jak to będzie cudownie, jak to ty będziesz teraz dobry, jak się wszystko zmieni. To teraz tak mówisz, za dużo wspomnień, emocji. Napijesz się jeszcze Marcin. Prędzej czy później napijesz. A ja będę wyczekiwał tego momentu i przypomnę ci moje słowa. A teraz weź ty pociesz żonę, a ja w końcu sprawdzę, jak smakuje.” Za dużo słów Gościu. To moja rodzina. Tylko to się liczy. Jak myślisz? Dla kogo poszedłem do więzienia. "Ona cię tam wysłała! Uwięziła, a potem przyszła tylko raz. Pamiętasz? Pożegnała się, zabrała dziecko i wyjechała. Zostałeś, cholera, sam!” Nie... Zostałem z tobą. "Co proszę?” Ty ze mną zostałeś. Może i jestem naiwny, głupi. Teraz tak się widzi bycie w porządku, ale rozumiem cię Gościu. To twoje rozgoryczenie. Tylko, ty nie masz wspomnień, jak już zdążyłeś to zaznaczyć, mówiąc, że u mnie jest ich za dużo. Nie pamiętasz... I "nie chcę pamiętać.”...”My już skończyliśmy. Zajmij się żoną.” Nie rozmawiałem już tej nocy z Gościem. Jak sam powiedział "skończyliśmy”. Z Klarą z resztą też. Nie potrzebowaliśmy wtedy słów. I ona i ja wiedziałem, jak będzie. Wziąłem ją taką zapłakaną, zmęczoną na ręce i poszedłem do sypialni. I znów rozczarowanie, położyliśmy się tylko obok siebie. Klara szybko zasnęła, a ja wsłuchany w głuche dźwięki nocy zastanawiałem się wciąż i wciąż, nad tym, co powiedział Gość. Czy to żona wsadziła mnie od "więzienia”? Nie do końca. Ja sam w przebłysku trzeźwości zrozumiałem, że muszę walczyć, bo inaczej wszystko stracę. I walczyłem… Dla niej. Dla Klary. Leżę pół przytomny na łóżku. W dłoni zaciskam butelkę, do połowy pustą, a może i pełną, jak kto woli. Powoli zasypiam, po ciele rozlewa się takie przyjemne ciepło. Przed oczami migają kolorowe światełka, jak błogo… Otwieram oczy. W drzwiach stoi Klara. Moja piękna, piękna żona. Taka smutna, ostatnio w ogóle coś jest nie w humorze. Uśmiecham się i oblepiam wzrokiem jej zgrabne kształty. Już ja dobrze wiem, jak ją uszczęśliwić. Podnoszę się. - Kochaanie. - Idź spać, Marcin. Później do ciebie przyjdę. - Czekaj! Odwraca się. - Popodejdź... - Wyciągam rękę i chwiejąc się, klękam na skraju materaca. Waha się, jednak coś w niej zwycięża i powoli podchodzi do łóżka. Chwytam ją gwałtownie za nadgarstek i przyciągam do siebie. Jest taka miękka, ciepła i jak pachnie. - Marcin! - Cii... Potrze... buję cię tetraz. – Ramieniem uniemożliwiam jej ucieczkę, dłoń drugiej ręki kładę na biodrze ukochanej. – Jakaś ty piękna. - Marcin proszę cię… Jesteś pijany, zostaw mnie. Idź spać. - Nie nie chcę. Ustami wpijam się w szyję, dłoń przesuwa się do góry, na jej piersi. Pragnienie piecze. Popycham Klarę na łóżko i zaczynam ściągać jej spodnie. - Marcin zostaw mnie! Klara wyrywa się i już chce się podnosić, kiedy chwytam ją za szyję i przyciskam do materaca. Te oczy. Piękne, niebieskie... przerażone oczy. W głowie wiruje. Już nie jest błogo. Zaraz się porzygam… Rozluźniam ucisk i opadam na Klarę całym ciężarem. Drżę. Nie, nie, to nie ja. To Klara płacze. Przymykam oczy pod natłokiem tego wspomnienia. Boże, co ja zrobiłem ze swoim życiem. Przywołuję obraz uśmiechniętej Madzi, by się uspokoić. Tak ufnie trzyma mnie za rękę, cały czas coś mów. Mówi i mówi... Uwielbiam jej słuchać. Moja córka. Mój aniołek... Moja żona. Moje kochanie... Ja, ojciec i mąż. Ja... Kurde, jak tu duszno. Klara się wierci i przykuwa całą sobą, moją uwagę. Kocham ją. Boże, jaka ona jest dla mnie ważna… Teraz już będzie dobrze. Wszystko się zmieni. Nie po to walczyłem, by teraz wszystko zepsuć. Bo właśnie dla mojej najdroższej walczyłem. Właśnie dla niej. Dla Klary… - Cześć, mam na imię Marcin. Często zdarza mi się wypić. Już drugi ciężki miesiąc w "więzieniu". Tęsknię za chociaż kropelką alkoholu. Jestem trzeźwy, a trzeźwość niszczy mnie psychicznie. Tyle wspomnień… Tyle emocji. Klara przychodzi do mnie kiedy tylko może. Całuje lekko w policzek, przytula się i tak trwamy kilka do kilkunastu minut w milczeniu. A potem opowiada o Magdzie. O Marcie. Tomku. Krzysztofie. Danusi. I jeszcze o malutkim Kubusiu. Uśmiecha się przy tym pięknie. Czasami nawet jej nie słucham tylko po prostu patrzę. Tyle emocji. Cholera, nie chcę o nich myśleć. Ciasny pokój woła do miotania się po nim i uderzania o ściany pięściami. Muszę się napić. Muszę. Słyszycie?! Dajcie… mi się napić. Nie wytrzymam dłużej. Mam was wszystkich gdzieś. Nie zależy mi. Ja chcę się tylko zwyczajnie napić… Gościu? "...” Gościu, błagam cię, ulżyj mi w tym pragnieniu. Gościu! Przecież, to ty, miałeś mnie nigdy nie zostawiać! Gościu kochany... Nie mam już siły. Jestem taki zmęczony. Tak... zmęczony. Muszę się napić... Goościu! Zsuwam się z łóżka i padam na kolana. Po policzkach spływają mi gorące łzy. Nie chcę, by płynęły. Tak palą... Ta noc... Ta, kiedy tuliłem do siebie Klarę i tak płakała. Kiedy to było? Ach tak... pół roku temu. Czy mówiłem coś o tym, że już mnie Gość nie złamie? . Że wszystko się zmieni i nie po to walczyłem, by teraz wszystko zepsuć? Próbowałem walczyć. Naprawdę. Ale to jest za silne… A byłem wtedy taki mocny, w tym, co postanowiłem. A potem Gościu odszedł… I wrócił nagle kiedy... nadarzyła się wielka okazja. Taaak Gościu? Proszę cię, odezwij się. Ty mnie rozumiesz… Chcę się napić. Do cholery! Dajcie mi się napić! "Marcin...” Gościu... "Jestem Marcin. Spokojnie...” Pamiętasz Gościu moją mamę? Mówiła, że jak stuknie mi trzydziestka, z żoną i jej wnukami u boku, z dumą będę patrzył na to, czego się dorobiłem i będzie mi żal rodziny ojca. Bo ja będę szczęśliwy. Obiecała mi to. Była pewna, że zrobię dobrze. "Nadal masz szansę. Do trzydziestki jeszcze daleko.” Gość się śmieje, ale to już normalne. Gość lubi się śmiać. I to już chyba z resztą mówiłem. Nie wiem, nie wiem. Kładę się na zimnej podłodze, skrajnie wyczerpany. Gościu? "Tak, Marcin?” Jestem taki śpiący... "Śpij. Ja tu cały czas będę.” Na pewno? "Jasne. A jak się obudzisz pójdziemy się gdzieś przejść. Nie mogę znieść tego ciasnego pokoju.” Dobrze. Pójdziemy… Gościu...? "Yhm?” Dziękuję... "Nie ma za co. Cała przyjemność... po mojej stronie." Gość dostaje napadu śmiechu, a ja zapadam w sen. ‘Ja tu... cały czas... będę.’ Koniec.



Płeć: kobieta
Ocena: 6
Liczba komentarzy: 1    
Data dodania: 23.07.2009r.

1     

Dawied Użytkownik wpmt 23 07 2009 (00:57:03)

Użytkownik ocenił pracę na 6

Nie jestem znawcą zasad interpunkcyjnych, ale nie wiem czy z tymi wielokropkami nie przesadziłaś,choć dla mnie wprowadziło to świetny klimat, w którym Marcin szaleje na odwyku. Nic po kolei. Językowo na początku troszkę kulało. To jakiś szyk zdania troszkę nie bardzo, to jakiś zbędny zaimek, ale z linijki na linijkę się rozkręcałaś. Utrzymałaś styl z poprzednich części i za to brawa. Świetnie wykreowałaś Gościa, a przez świetne prowadzenie akcji z dość banalnego tematu stworzyłaś porywającą historię człowieka, który walczy z własną słabością. Naprawdę ten ostatni akapit i to zdanie typowe dla aa jest najlepszym zakończeniem, jakie mógłbym wymyślić do tej historii. Z jednej strony przegrywa, ale z drugiej ma wsparcie żony tym razem. Historia się powtarza, ale jednak przyszłość jest niepewna. Brakło troszkę relacji z żoną i scen z córką. To by pozwoliło jeszcze bardziej wejść w tą historię. A i ta próba gwałtu dobrze pomyślana. Hm i teraz pozostaje ocena za całość. Językowo nie zawsze dobrze, ale sposób opowiedzenia tej historii, pomysł na postacie i zakończenie bardzo dobrej próby. Z małym minusem, ale myślę, że za taki ogrom dobrej pracy się należy.


Musisz się zalogować aby móc pisać komentarze.

Znak Fabryka Słów Media Rodzina Iskry Purpose Akcent Jaguar W.A.B. Telbit Radwan Piąty Peron WSQN Replika E-tekst Piórem Feniksa Edupedia Audiobook Złote myśli

Statystyki: Wiersze: 9701 | Proza: 2330 | Publicystyka: 721 | Komentarze: 68314 | Użytkownicy: 12452
Online(56): 56 gości i 0 zarejestrowanych: