Pseudonim: Poziomka.
Imię: Magdalena
O sobie: "Cel życia to sprawić aby serce zabiło w rytmie wszechświata, aby w swej istocie człowiek dorównał naturze."
Napisanych prac:
- wiersze: 1
- proza: 6

Średnia ocen: 4.1
Użytkownik uzyskał: 18 komentarzy

Najlepiej oceniane prace:
"Szóstka" 01.09.2011
"Deszcz wolności" 29.09.2011
"Twórcza nadzieja" 09.10.2011
"Ukryte właściwości" 23.07.2011
"Konflikt wewnętrzny" 01.01.2012

Inne prace tego autora:
"Igraszka - I etap..." 19.05.2012
"Konflikt wewnętrzny" 01.01.2012
"Szóstka" 01.09.2011
"Ukryte właściwości" 23.07.2011
"Deszcz wolności" 29.09.2011


Najnowsza proza (wszystkie):
"Rozdział pierwszy - Dziwna..." - Cim
"Przecież to Ty..." - wikii_
"Łomiej część druga -..." - Marsus
"Kage no koe - Głosy Cieni..." - moriaty h.ayne
"Wulgaryzmy cz. I" - Bursztyn
"Przed siebie - część 2" - Falcor
"List" - sow04
"Wybory do parlamentu..." - ArcturV
"Przed siebie - część 1" - Falcor
"Pustka" - Żaba Ludojad

Deszcz wolności

Drugi września. Uczniowie tłoczą się w korytarzach. Wyglądają jak stado mrówek. Pewni siebie, zadowoleni i uśmiechający się trzecioklasiści. Stali bywalcy. Zagubieni, ze strachem malującym się na ich młodych twarzach - uczniowie klas pierwszych. Drugoklasiści, wywyższający się ponad pierwsze klasy. Już zdążyli zapomnieć, że rok temu to oni byli w ich skórze. Nie przepadała za nimi. Nie nienawidziła ich, ale po prostu nie lubiła. Nie umiała się z nimi dogadywać. Wolała zwierzęta. Milczące koty, szczekające we własnym języku psy. Chomiki, których głównym celem jest obgryzienie kolby albo przebiegnięcie jak najwięcej okrążeń na kółku. Zające kicające na łące i ptaki wzbijające się w przestworza. Wolne. Za jedynego przyjaciela mające tylko wiatr, który świszcze im w uszach, podczas lotu. Była też natura. Wyjątkowa w swej zwyczajności. Zmienna. Lubiła ją obserwować. Wyczulała swoje zmysły. Bardziej niż inni, słyszała wiatr, czuła zimno źródlanej wody w strumyku. Słyszała szelest liści na drzewach, do jej nozdrzy dochodził zapach lasu, widziała migoczące na niebie gwiazdy. Ciche i pokorne strażniczki nieba. Jakże ona to kochała! Kiedy przebywała na łonie natury, czuła pełną harmonię. Wierzyła, że jest częścią, maleńką cząstką, wszechświata. Idealnym elementem, który powinien żyć pośród roślin i zwierząt, nie pośród ludzi. Oni byli po prostu głupcami, a ona należąc do gatunku homo sapiens, cóż począć, też. Marzyła o tym, by być ogniem, wodą, wiatrem, ziemią, słońcem, księżycem, gwiazdą, źdźbłem trawy, kwiatem, drzewem, liściem, zającem, pająkiem, myszą, rybą. Wszystkim, byleby nie człowiekiem. Bycie człowiekiem jest zbyt odpowiedzialne i tylko człowiek zdaje sobie sprawę ze swojej egzystencji. Ta prawda potrafi zranić, sprawić, że człowiekowi miesza się w głowie. Ta wiedza jest zbyt ciężka. Niejednych przytłacza. Z drugiej strony jest to dar. Tylko czemu otrzymał go człowiek? Jest na niego zbyt głupi. Chciała dobrze wykonać swoje zadanie, ale wiedziała, że jemu nie podoła. Nie miała ochoty stać się kolejnym głupcem. Nie poradziła sobie – upadła. Nie potrafiła wstać. Zawiodła tego, kto ją stworzył. Nie miała siły się podnieść, a co dopiero iść, dlatego usiadła i upajała się swoją samotnością. Błogą samotnością. Dzwonek. Głowa jej pulsuje. Widzi ludzi, słyszy swoje myśli. Są zbyt głośne, zbyt buntownicze. Religia - bezpieczny przedmiot. Nie musi się skupiać, myśleć. Zaszyje się w ostatniej ławce, tuż przy plakacie, którego tytuł głosił:”Bóg jest miłością!” Ksiądz był inny niż rok temu. Czerwony na twarzy, pucołowaty, spoglądała na uczniów z wyraźnym gniewem. Zaczął mówić, a ona się wyłączyła. Myślała. Tak, o ludziach. O tym nieciekawym gatunku, do którego sama należała. I wówczas dotarły do jej uszu, słowa księdza. - Ludzie żyją we wspólnocie, ponieważ potrzebują oparcia, miłości. Człowiek samotny jest smutny. A ona nie jest smutna! Samotność jest prosta i ułożona. Samotność to trochę pójście na skróty. Łatwiej jest żyć z dala od ludzi, barykadować się, tworzyć niewidzialny mur. Samotność jest spokojna i chociaż może chwilami doskwierać, jest na pewno łatwiejsza niż kontakt z ludźmi. - Spoiwem łączącym wspólnotę – podjął ksiądz – jest miłość i powinniśmy umieć budować wspólnotę, opierając się na przykazaniu miłości. Nie zgadzała się z nim, ani trochę. Dzwonek. Ogarnął ją smutek. Tak wielki i permanentny, że nie potrafiła go nawet opisać. Wypełnił każdą komórkę jej ciała. Sprawił, że zastygła w miejscu, nie miała siły zrobić kroku, a może nie chciała? Ludzie lubili pociągać za sznurki. Były chwile, gdy, nieświadomie, robiła to, co oni chcieli. Przez to ich nie lubiła. Uciekali się do przebiegłości. Mimo to, nie potrafiła ich nienawidzić. Nie była stworzona do nienawiści. Miłowała wszechświat, a w stosunku do nich, do ludzi, była obojętna. Czasami nimi pogardzała, czasami stwierdzała, że nie wszyscy są źli, ale nigdy nie zbliżała się do nich za blisko. Bała się. Człowiek nie jest taki jak zwierzę czy roślina. On potrafi mówić, a tym samym ranić. Najgorsza zbrodnia, to właśnie poprzez słowo. Jej dopuszczają się tylko ludzie. Ona nie chciała być ofiarą, ale też zabójcą, dlatego trzymała się z dala. Tak było łatwiej. Wspólnota, była pojęciem odległym, tak strasznie od niej dalekim. Nigdy nie miała prawdziwej rodziny, prawdziwego przyjaciela. No, nie licząc Niewidzialnego, ale on był idealny, bo był jej wymysłem. Niewidzialny, był przy niej, już od najmłodszych lat. Kiedy matka, wiecznie zapracowana, zostawiała ją z opiekunką, przeprowadzała z Niewidzialnym długie rozmowy. Dyskutowali, na początku głównie o jej mamie, a później na rozmaite tematy. Kochała Niewidzialnego właśnie za te rozmowy i za to, że był niewidzialny. Ludziom wydawałoby się, że to absurd, ale oni pomimo swojego realnego bytu, byli dla niej bardziej nieosiągalni. Permanentny smutek minął. Stała przed klasą od religii, patrząc za oddalającymi się sylwetkami swoich kolegów i koleżanek. Byli zadowoleni, ona – nie. Tworzyli wspólnotę, ona – nie. Mieli siebie, ona miała Niewidzialnego, zwierzęta, naturę i swoją wyobraźnię. Nie tęskniła do nich, ale wiedziała, że kiedyś będzie musiała wybrać punkt zwrotny. *** Pierwsza kropla spadła jej na dłoń. Druga na włosy. Trzecia na nadgarstek. Później już nie zapamiętywała, było ich coraz więcej. Deszcz obmył z niej brud nieciekawych myśli. Znowu była wolna. Wolna? Czym jest wolność? Codziennym chodzeniem do szkoły? Mówieniem „tak”, jeśli ktoś sobie tego życzy? Życiem w stałym porządku: dom, szkoła, dom? Uciekła w poszukiwaniu wolności. Biegła przez opustoszałe ulice. Nie omijała kałuży. Nie czuła zmęczenia. Wolności! - krzyczał głos w jej głowie. - Wolności i prawdy! W lesie rozmawiały drzewa. Słyszała ich śpiew, wspomagany przez wiatr. Były wolne. Wszyscy byli wolni, tylko nie ona. Nawet ludzie, stwarzali sobie pozory wolności, ale ona je odrzucała. Chciała prawdy, a prawda jest taka, że jest zniewolona. Położyła się na mokrej trawie. Deszcz zlewał się z jej łzami. Została obmyta ze wszelkich emocji. Teraz była naprawdę wolną, chociaż przez chwilę. Chciała tak umrzeć – zadowolona z życia, z tych kilku sekund. Otworzyła usta, wpadło do nich kilka kropel deszczu. Teraz już spełniła wszystkie swoje marzenia, już nadszedł czas. Umierała w ciszy, tak jak żyła.



        Dedykacja: Mai, która dziś się we mnie narodziła ponownie, z urodzinowymi życzeniami. Gdyby nie ona, możliwe, że nie skończyłabym tego opowiadania. Gabrielowi z kolei, też z życzeniami, ale imieninowymi i z obietnicą napisania czegoś, tym razem, o nich.

Płeć: nieznana
Ocena: 5
Liczba komentarzy: 2    
Data dodania: 29.09.2011r.

1     

Mozzie Użytkownik wpmt 30 09 2011 (18:21:43)

Użytkownik ocenił pracę na 5

Bardzo mnie zaintrygowałaś. Twoja bohaterka na pewno do banalnych nie należy. Jest osobą bardzo złożoną, zamkniętą w sobie, odizolowaną od społeczeństwa, ale jednocześnie tak rozmiłowaną w naturze, kochającą poszczególnie jej elementy bardziej niż jakiegokolwiek człowieka. Sama zresztą przyznaje, że jeśli chodzi o ludzi, jest kompletnie obojętna. Smutno mi, że nie znalazła żadnego pokrewnej duszy, bo naprawdę, chociaż jest tyle zła na świecie, czasem pojawi się na naszej drodze jeden człowiek, który nagle zmieni je o 360 stopni. Przykro mi, że podjęła taką straszną decyzję, popełniła samobójstwo, ale jeśli dzięki temu miała poczuć się wyzwolona, nie było innego wyjścia. Szkoda, że nie była w stanie odnaleźć szczęścia.

Twoje opowiadanie jest bardzo płynne, ciekawe, poprawne i oryginalne. Zaskoczyłaś mnie zastosowanymi porównaniami. Nie spodziewałam się czegoś takiego. Twój styl łączy w sobie piękno i błyskotliwość. Piszesz tak, że każde słowo jest poetyckie, a oprócz tego dane frazy zawarte w tej pracy dają bardzo inteligentną i skrzętnie napisaną całość.

Wydaje mi się, że pod koniec jest trochę mniej idealnie, ale i tak jestem pod wrażeniem, ponieważ nie przypominam sobie, żebym wcześniej spotkała się z Twoimi pracami na portalu, aczkolwiek dopiero teraz wróciłam do mojej starej funkcji redaktorskiej, więc mogłam coś przeoczyć.

Pięć plus.

Poziomka. Użytkownik wpmt 01 10 2011 (11:11:12)
Bardzo dziękuję za tak pochlebną ocenę, której się nie spodziewałam.
Ja bym tak jednoznacznie nie stwierdziła, że ona popełniła samobójstwo. Może tak, a może nie? Umierała,ale jeszcze nie umarła. Kto wie? Może się opamięta? W końcu tak bardzo kochała świat, na którym przyszło jej żyć, tylko ludzie jej trochę doskwierali. Czy to powód, żeby popełniać samobójstwo? Sama trochę nie rozumiem jej toku myślenia, chociaż w niektórych kwestiach jestem do niej podobna.
Na portalu jestem od niedawna, to może dlatego się z moimi pracami jeszcze nie spotkałaś.
Jeszcze raz dziękuję za ocenę.:)


Musisz się zalogować aby móc pisać komentarze.

Znak Fabryka Słów Media Rodzina Iskry Purpose Akcent Jaguar W.A.B. Telbit Radwan Piąty Peron WSQN Replika E-tekst Piórem Feniksa Edupedia Audiobook Złote myśli

Statystyki: Wiersze: 9625 | Proza: 2283 | Publicystyka: 726 | Komentarze: 66847 | Użytkownicy: 4570
Online(9): 9 gości i 0 zarejestrowanych: