warto go przeczytać
Pseudonim: Patrrryk.Swayze
Powietrze mocno mieszało się z krwią aktywną pod naskórkiem, drażniło i było ostre. Ta złośliwość już była taką jego tradycją na każdą wiosnę i upalne lato. Niewielkie, polskie miasteczko - tutaj się wypala znamieniem historia, która jednak nie będzie staczać się wątkami, fakturą, krajobrazem i piętrzyć się jak wzgórze po marcu zielenią.
Pierwszy lipca oddał się nocy i miasto mogło odsapnąć. Ja dokańczałem odprowadzanie skrzyżowań, domów i budynków użyteczności publicznej do snu; moja obecność w drodze powrotnej do siebie nie pozwalała odprężyć się drzewom i asfaltowi od codziennej adoracji miękkimi felgami. Nagle minąłem przypadkowy zaułek - najpewniej nie jeden z obszernej hordy krewniaków - porzuconych przez świat produktów ułomnej wizji planowania przestrzeni przez zakrawaciałych gości. Do ucha z zaskoczenia nagle dolatywał subtelny, jednak z ogromnym wysiłkiem wypluwany krzyk. Zobaczyłem w półmroku kobietę rozdartą ze wszystkich środków obrony godności. Popatrzyłem się na nocne niebo, dopiero co się rozchmurzające. Niedawno padał deszcz - powiedziałem gdzieś w duchu: niedawno padał deszcz... Pomyślałem niechaj to krople po betonie przemienią się w bohaterskich obrońców, ostatnich strażników. Przeszedłem trzy ulice i wyrzuciłem za siebie i z pamięci ten obraz jak ciążący kamień.
Zdawało się, że niebo nie mogąc przejrzystością ukrywać położenia gwiazd, lokowało się wstydem na promiennej szczepce rodzącego się słońca. I od nowa wydartą sprzed pół doby parę przyjmowało do rzewnych kieszeni z ptakami.
Ocena: 5
Liczba komentarzy: 2
Data dodania: 08.01.2012r.
Statystyki: Wiersze: 7839 | Artykuły: 263 | Recenzje: 234 | Proza: 1643 | Wywiady: 50 | Komentarze: 46485 | Użytkownicy: 3565
Online(56): 47 gości i 9 zarejestrowanych:
exother, Kamil M. Jaszczak, Fał, maszróm, aubrey, Stefan B., jazzu, Mii, RattyAdalan