Zaloguj się lub zarejestruj
aby móc skorzystać z wszystkich dobroci tego serwisu...


Regulamin

warto go przeczytać

Logowanie użytkownika
Nie pamietasz hasła?
Nie masz konta? Zarejestruj się!
rejestracja
dowiedz się więcej
czym jest wpmt
Pseudonim: Tosiia
Imię: Natalia
Skąd: Zebrzydowice
O sobie: "Lekcja pozbawiona bólu niczego Cię nie nauczy, gdyż nie można czegoś osiągnąć, nie oddając nic w zamian"
Napisanych prac:
- wiersze: 1
- proza: 1

Średnia ocen: 4.0
Użytkownik uzyskał: 8 komentarzy

Najlepiej oceniane prace:
"Cztery siostry" 02.12.2011
"Pieśń nadziei" 26.11.2011

Inne prace tego autora:
"Cztery siostry" 02.12.2011
"Pieśń nadziei" 26.11.2011

Najlepiej oceniona proza (30 dni):
"Nieumarły kwiat - I etap..." - Ironiczna - 6
"Carmel - I etap..." - subtelny demon - 6
"Jedyne Miasto - I etap..." - Ell003 - 6
"Przejście - I etap..." - Mii - 5.5
"Gdzie jest hidżab!? - I..." - Fał - 5.5

Najnowsza proza (wszystkie):
"Nieumarły kwiat - I etap..." - Ironiczna
"Prolog - Krwawy rytuał...." - van Hellsing
"Potwór - I etap..." - Srebrna
"Bajka o jabłku - I etap..." - Khelben
"Przejście - I etap..." - Mii
"Uwodzeni - I etap Wyzwania..." - van Hellsing
"Bezimienna - I etap -..." - Katarzyna Łaskawa
"Kornelia, "Wyzwanie..." - Astralka
"Igraszka - I etap..." - Poziomka.
"Ćma - prolog" - Miao?

Cztery siostry

Nie tak znowu dawno temu na świat przyszły czworaczki płci żeńskiej
o płomiennorudych włosach. Rodzice nazwali je imionami przedstawiającymi najbardziej cenione przez nich wartości: Wiara, Miłość, Nadzieja i Przyjaźń.
Kiedy siostry miały już po 18 lat, rodzice wysłali je na studia. Wszystkie wybrały
ten sam kierunek i tę samą szkołę – Wyższą Akademię Humanistyczną im. Zbigniewa Nienackiego oddaloną od ich domu
o kilkadziesiąt kilometrów, które pokonywało się leśną drogą, prowadzącą także przez kilka okolicznych wiosek.
Siostry bez przeszkód dostały się na uczelnię, a że były bardzo kontaktowe, nie miały najmniejszych problemów
ze znalezieniem przyjaciół. Uczyły się także bardzo dobrze, więc wykładowcy byli nimi zachwyceni. Siostry trzymały się zawsze razem., lecz pewnego dnia stało się coś, czego się nie spodziewały.
Miało to miejsce kilka dni po wspaniałej obronie przez rodzeństwo prac magisterskich, które otrzymały najwyższe oceny. Do idących korytarzem Miłości i Nadziei, dobiegła zadyszana Wiara i zatrzymała je. Przez chwilę łapała oddech, po czym powiedziała:
- Zobaczcie, co znalazłam w naszym pokoju.
Podała siostrom kartkę zgiętą wpół. Nadzieja rozłożyła papier i przeczytała na głos:
„Na tytule magistra chcę zakończyć mój etap nauki na Wyższej Akademii Humanistycznej. Złe wspomnienia ostatnich dni znacząco wpłynęły na moją decyzję. Żegnam Was, wracam
do domu. Przyjaźń”
- Ona chyba zgłupiała – powiedziała Nadzieja, która zawsze ubierała się na zielono.
- Ale co się mogło stać? – zamyśliła się Miłość, jak zwykle
w kolorze czerwonym.
- „Wydarzenia ostatnich dni…” nic nie wiem, żeby działo się coś złego. Wszystko było przecież w jak najlepszym porządku – przytaknęła Wiara w bieli.
A Przyjaźń wyruszyła w drogę powrotną do domu. Wracała piechotą, a nie bryczką, jak to było podczas podróży do szkoły. Po drodze spotykała się z wieloma ludźmi, nieżyczliwymi, agresywnymi, którzy już dawno zapomnieli, co to jest przyjaźń. Dziewczyna widziała świat, z jakim nigdy przedtem nie miała okazji się spotkać, świat pełen zła, świat nieprzyjemny, ale prawdziwy. Taki, od styczności z którym bronili ją najpierw rodzice,
a potem trzy starsze o parę minut siostry. Teraz musiała sobie z tym radzić sama.
Idąc drogą do domu i spotykając te wszystkie negatywne emocje, dziewczyna
nie zauważyła, że jej włosy zaczynają tracić kolor. Kiedy się zorientowała, było już za późno. Spotkała bowiem na swojej drodze wędrowca, z wyglądu niepozornego. Postać otulona była czarną peleryną, a ujrzenie twarzy skutecznie uniemożliwiał duży, spiczasty kaptur, skrywający rysy istoty w cieniu.
Wędrowiec zaczepił Przyjaźń, kiedy ta szła poboczem. Położył jej dłoń na ramieniu
i obszedł ją dokoła tak, że dziewczyna była zwrócona twarzą
w kierunku swego domu,
a nieznajomy stał naprzeciw.
- Kim jesteś? – zapytała lekko zdziwiona Przyjaźń.
- Jestem tym, który ma za zadanie tępić wszystkie pozytywne uczucia. Jestem wysłannikiem Szatana. Na imię mi Azel – powiedział i ściągnął kaptur. Przyjaźń przeraziła się; istota
ta miała zamiast oczu dwie czarne dziury ze świecącymi na czerwono kulami, unoszącymi
się gdzieś w głębi.
Kiedy Przyjaźń ujrzała twarz nieznajomego, z jej włosów znikło ostatnie rude pasmo. Zastygła wtedy w bezruchu, a Azel z poczuciem dobrze wypełnionego obowiązku zniknął. Przyjaźń ubrana na żółto, ze strachem wymalowanym na twarzy nie poruszyła się więcej.
Zgasła.
Pozostałe siostry kontynuowały swoją naukę w Akademii,
z najlepszymi ocenami
z egzaminów semestralnych oraz ze stypendiami naukowymi. Czas wolny na uczelni spędzały w towarzystwie swoim i swoich znajomych, aż w końcu…
Tydzień po obronie doktoratu po raz kolejny Wiara dopadła Nadzieję na korytarzu
po zajęciach dodatkowych i podała jej list od Miłości, znaleziony
w ich pokoju,
jak oznajmiła „listonoszka znajdująca”, wciśnięta między drzwiczki szafki nocnej autorki.
„Kochane siostry! Nie wytrzymuję już presji w naszej szkole. Tytuł doktora, to wszystko,
co byłam w stanie zrobić, więcej już niestety, nie dam rady. Wiem, że mnie zrozumiecie. Kocham Was. Na zawsze wasza – Miłość” – przeczytała Nadzieja. Przypatrywała się przez chwilę treści listu, jakby chcąc znaleźć w nim jakiś znak, że to tylko głupi żart, ale
nic niestety tam nie odszukała.
- Druga – powiedziała, z rezygnacją kręcąc głową. – Przecież tak dobrze nam szło.
- Nie wszyscy są tak zdolni i wytrzymali – odparowała Wiara patrząc, znacząco na najstarszą z sióstr.
- Wiem. Chodzi tylko o to, że się rozdzielamy, a przecież jeszcze nigdy nie rozłączono nas
na dłużej niż kilka godzin! – Syknęła w odpowiedzi Nadzieja, po czym dodała, spuszczając głowę: - po prostu się boję.
- Doskonale cię rozumiem. Nie odzywają się. W szczególności niepokoję się o Przyjaźń – przyznała Wiara z niemrawym uśmiechem.
- Chodźmy, przemyślimy sobie to dokładnie i zastanowimy się, co mamy z tym fantem począć – powiedziała Nadzieja i wraz z siostrą ruszyły w stronę pokoju, dzielonego
z początku przez cztery osoby.
Tymczasem Miłość podążała tą samą drogą, co jej młodsza siostra. Gdzie się
nie obejrzała, widziała świat bez miłosierdzia i wsparcia, wypełniony bólem, cierpieniem
i wzajemną niechęcią. Jej otoczenie patrzyło na dziewczynę niemal
z wrogością, co było
dla Miłości zupełnie nowy zjawiskiem. Pewnego dnia znalazła przy drodze swoją siostrę – Przyjaźń. Dziewczyna stała bez życia, nie poruszała się, a wyraz jej twarzy był dla Miłości czymś zupełnie nowym – do tej pory niczego nie musiały się bać. Dziewczyna w czerwieni usiłowała przywrócić siostrę do życia, potrząsała ją za ramiona, prosiła, błagała, szeptała,
ale na nic się to zdało. Przyjaźń niestety, nie poruszyła nawet palcem, była martwa. Miłość ruszyła dalej, uznała bowiem, że
o wszystkim musi powiedzieć rodzicom. Przez to wszystko nie zauważyła, że z jej rudych włosów pozostała zaledwie nikła plama wśród czarnej puszczy.
Trzy dni od spotkania na drodze Przyjaźni, Miłość spotkała na ścieżce wędrowca. Był ubrany w długą, czarną pelerynę ze spiczastym kapturem i płócienne buty przywiązane rzemykami do łydek. Siedział na ziemi i kiwał się w przód i w tył, a ręce założył na zgięte kolana. Miłość podeszła do niego, kucnęła i kładąc mu rękę na ramieniu zapytała:
- Przepraszam, czy coś się stało? Czy mogę jakoś pomóc? Kim pan jest?
- Jestem Azel, a moim zadaniem jest cię ZNISZCZYĆ! – powiedział, a kiedy wypowiadał ostatnie słowo, spojrzał na dziewczynę. Kiedy ta zobaczyła jego czerwone kule zamiast oczu, z jej włosów natychmiast wyparowała ostatnia ruda plama. Podobnie jak w przypadku najmłodszej siostry, także i u tej młodszo – średniej ciało zastygło bez ruchu w pozie, którą przyjęła, chcąc pomóc wędrowcowi. Zamarła z przerażeniem jeszcze większym, niż Przyjaźń. Azel ze złośliwym uśmiechem spojrzał na swoje dzieło i zniknął. Wiatr targał czerwoną koszulką Miłości, ale ta nie poruszyła się. Także i ona zgasła.
Wiara i Nadzieja uczyły się dalej. Otrzymywały w dalszym ciągu najlepsze oceny
na roku, ale trwały w niepewności i niepokoju o swoje siostry, które nie mogły wysłać
im wiadomości. Obie dziewczyny – Wiara i Nadzieja zdobyły tytuły, najpierw doktora habilitowanego, a potem docenta. Niestety i tym razem jedna z nich nie dotrwała do końca nauki.
Dziesięć dni po zdobyciu tytułu docenta Nadzieja szła do pokoju w akademiku. Nigdzie nie było widać białej koszulki Wiary. Druga pod względem starszeństwa siostra znikła jak kamfora… Co się mogło stać? W głowie Nadziei wykluwała się powoli odpowiedź na to pytanie, ale dziewczyna uparcie nie chciała w nią uwierzyć. Po co Wiara miałaby opuszczać Wyższą Akademię Humanistyczną? Jaki był cel w rozdzieleniu czworaczków?
Nadzieja niepewnie otworzyła drzwi do ich czteroosobowego pokoju, już od progu wiedząc, ze coś jest nie tak. Wiara zawsze lubiła słuchać głośno muzyki, a cisza była taka,
że aż przerażała. Dziewczyna zamknęła oczy, kiedy wchodziła. Powoli je otworzyła, jakby się bała tego, co zobaczy na miejscu Wiary. Jej obawy sprawdziły się; cisza nie była przypadkowo. Na wiecznie rozkopanym posłaniu siostry w bieli nie było nikogo, Nadzieja widziała tylko starannie zasłane łóżko i kartkę na nim. Najstarsza z sióstr głośno wypuściła powietrze. Tego się właśnie spodziewała, ale teraz zadawała sobie jedno jedyne pytanie, które postawiłby sobie każdy w jej sytuacji: dlaczego?
Nadzieja chwyciła kartkę i zbliżyła do oczu. Tak, pismo się niestety zgadzało. Jeśli dziewczyna miała jeszcze jakąś nadzieję, na to, że to kolejny żart ze strony Wiary, ta właśnie wyparowała jak dym spod przypalonego mleka. Przeczytała starannie dobierane słowa siostry:
- „Nadziejo, proszę, nie zrozum mnie źle, ale tęsknię za siostrami, za rodzicami i za domem, dlatego postanowiłam zakończyć moją edukację na tytule docenta. Obiecaj mi, ze kiedyś znowu będziemy razem. Nie daj się ponieść ambicji. Zawsze oddana Tobie i rodzinie – Wiara”
- Co to jest? – wykrzyknęła Nadzieja i zmięła w ręce liścik. – Wszystkie postanowiłyście
się wynieść przed końcem nauki! Przyrzekałyśmy, że nic nigdy nas nie rozłączy! – Mówiła
do niewidzialnych sióstr, targana bezsilnością. Po chwili usiadła ciężko na łóżku Wiary
i rozłożyła, po czym wygładziła na kolanie zmiętą kartkę. „Tęsknię za domem…”, Nadzieja doskonale to rozumiała – sama bardzo tęskniła za rodziną, za ich psem, za przytulnym, ciepłym i przede wszystkim własnym katem, gdzie nigdy nie musiała i nie będzie udawać kogoś, kim nie jest. Zastanowiła się przez chwilę i powiedziała, do ściany:
- Najpierw dokończę naukę. Przyjaźń i Miłość są już pewnie
w domu.
Po czym poszła na popołudniowe wykłady.
Wiara wędrowała przez las, gdzie nawet zwierzęta od niej uciekały – cały czas szła
w samotności, a gdy przemierzała wioski, ludzie zamiast próbować się nawrócić ze złej drogi, woleli huczne biesiady i wesela, nie przejmowali się niczym, także i dziewczyną,
i najwyraźniej nie mieli nawet takiego zamiaru, każde słowo Wiary zbywali niedbałym machnięciem dłoni i powracali do rozmów
o niczym, a przedmiotem ich czci było szczęście w hazardzie
i pieniądze. Dziewczyna przemierzała leśny szlak, gdy nagle przy drodze zauważyła Przyjaźń- jej żółte ubranie rzucało się w oczy na tle zachodzącego słońca. Dziewczyna podbiegała do skamieniałej siostry, ale ta stała jak posąg – zimna i martwa. Wiara chciała coś
z tym zrobić, niestety bez żadnego rezultatu, więc ruszyła dalej.
Trzy dni później odnalazła zastygłą Miłość. Podobnie jak jej siostra nie przejawiała ona żadnych oznak życia. Wiara postanowiła powiedzieć o wszystkim rodzicom, więc czym prędzej ruszyła
w drogę. Niestety, dwa dni później, kiedy zorientowała się, że we włosach ma zaledwie osiem włosków rudego koloru, spotkała na swojej drodze zakapturzonego wędrowca. Stał do niej tyłem, a jego czarna peleryna powiewała na chłodnym, wieczornym wietrze. Wiara chciała go wyminąć, ale mężczyzna odwrócił się i złapał ją za rękę.
- Poczekaj.
- Co ty robisz? Człowieku, nie znam cię! – wykrzyknęła przerażona dziewczyna, zauważywszy pod kapturem dwa czerwone punkciki.
- Jestem sługą, jednym z wielu. Na imię mi Azel – odparł i odrzucił kaptur. Na widok jego oczu Wiara krzyknęła ze strachu, ale było już za późno. Zastygła w bezruchu, kiedy kolor spełzł z ostatniego włosa na jej głowie, pozostawiając jedynie czerń. Przerażenie na jej twarzy było wręcz nie do opisania. Na okrytych białą bluzą ramionach zaczęły siadać ptaki. Tak jak jej dwie poprzednie siostry, Wiara zgasła.
Nadzieja kontynuowała edukację. Zdobyła tytuł profesora, ale ledwie dostała dyplom
i stypendium za najlepsze wyniki, ruszyła w podróż, licząc, że spotka siostry. W pośpiechu zarzuciła plecak na plecy i wyjątkowo niebieską pelerynę, z kapturem, po czym ruszyła
w drogę.
Przemierzała trasę, która prowadziła przez wioski, gdzie szerzyły się choroby
i nieszczęścia. Dziewczyna dawała wszystkim nadzieję – chorym, że wyzdrowieją,
a nieszczęśliwym, że nadejdą lepsze dni oraz darowała im radość.
Po kilku dniach wędrówki spotkała na swojej drodze najmłodszą z sióstr. Nadzieja zobaczyła czarną czuprynę Przyjaźni
i zastanowiła się przez chwilę, kto mógł jej to zrobić. Nic nie wymyśliła, ale wyrwała sobie jeden włos i położyła siostrze na głowie. Jej włosy niemal natychmiast zapłonęły rudością . Przyjaźń poruszyła się i odetchnęła z ulgą.
- Dziękuję – powiedziała. Nadzieja skinęła głową, po czym wyciągnęła z plecaka taką samą niebieską pelerynę, jaką miała na sobie i podała ją Przyjaźni. Dziewczyna przyjęła ubranie
i szybko zarzuciła je sobie na ramiona, przysłaniając twarz kapturem.
- Chodźmy szukać innych. Jeśli ciebie taki los spotkał, z nimi może być podobnie – oznajmiła Nadzieja i wraz z siostrą ruszyły w dalszą drogę.
Po jakimś czasie dotarły do drugiej z sióstr – Miłości. Także
i tym razem Nadzieja wyrwała sobie włos i położyła go na głowie Miłości. Włosy siostry w czerwieni zajęły
się płomiennym kolorem, jakby ktoś przyłożył do nich pochodnię.
-Dziękuję – powiedziała Miłość poruszając rękami, żeby odzyskać
w nich czucie. Nadzieja podarowała siostrze niebieską pelerynę, którą Miłość włożyła i narzuciła kapucę.
- Przypuszczam, że Wiara nie wygląda wiele lepiej od was. Lepiej już chodźmy – zaproponowała Nadzieja i ruszyły w drogę, wszystkie w jednej linii, ramię w ramię.
Po drodze dziewczyny szerzyły wartości przedstawiane ich imionami, ale bez Wiary miały utrudnione zadanie. Kiedy wreszcie ją znalazły, wszystkie wstrzymały oddechy - Nadzieja podeszła do siostry i po raz trzeci wyrwała sobie włos, następnie położyła go
na głowie ostatniej siostry. Płomiennoruda czupryna Wiary odżyła
i dziewczyna potrząsnęła głową.
- Co to było? Pamiętacie, kto nam to zrobił? – Niemal natychmiast zapytała wszystkich sióstr, ale żadna nic nie pamiętała. Nadzieja wyciągnęła z plecaka czwartą pelerynę i podała j
ą siostrze. Wiara założyła ją i nasunęła kaptur na twarz, a Nadzieja uczyniła to samo. Po przywitaniu złożonym głównie z przeprosin za głupie zachowanie i ściskania na znak, że już dobrze, dziewczyny wyruszyły w dalszą drogę. W drogę do domu.
Niestety, trzy dni później drogę zastąpił im wędrowiec
w czarnej pelerynie. Siostry uformowały szyk zwany przez nie „grotem strzały” – Najstarsza stawała z przodu, dwie młodsze po jej bokach, krok z tyłu, a najmłodsza z sióstr na końcu.
- Widzę, że nie udało mi się was zgasić na długo – powiedział wędrowiec i zwrócił się
do Nadziei:
- Jestem Azel, wysłannik Szatana. Nigdy jeszcze nie przegrałem żadnej potyczki, więc i tym razem jej nie przegram. Nie licz na to, że coś z was zostanie – powiedział złowróżbnie, ale Nadzieja niewiele się tym przejęła.
- To się jeszcze okaże – powiedziała i postąpiła krok do przodu.
- Nie masz ze mną najmniejszych szans, kmiocie! – wykrzyknął Azel i zrzucił kaptur,
ale Nadzieja nie poruszyła się na widok jego oczu. Po chwili dziewczyna ściągnęła swój kaptur i ukazała świecące na biało źrenice. Wyciągnęła przed siebie prawą rękę i przesunęła otwartą dłonią kilka centymetrów od Azela.
- Znikaj wśród cieni, na tym świecie nie ma dla ciebie miejsca tak długo, dopóki my żyjemy! – Wykrzyknęła, a Azel zgiął się wpół i wśród jęków bólu i czarnego dymu zniknął w czeluści piekieł.
- Jakim cudem on cię nie zgasił? – zapytała zdezorientowana Miłość – Kiedy mnie dopadł
i zobaczyłam jego oczy, poczułam, jak niczym nie mogę ruszyć, a ty miałaś pełnię sił…
- Zauważ, że wy także niczego nie odczułyście, patrząc w jego oczy – odparła Nadzieja mrugając oczami, z których zniknęły już ostatnie białe iskierki.
- Ale… dlaczego? – zdziwiła się Wiara.
-Te peleryny są zrobione z wełny pozyskiwanej ze Świętego Wieczornego Krzewu – są odporne na wszelkie zło i jego działanie. Azel nie mógł nam nic zrobić, ponieważ oddziaływała na niego moc naszych peleryn – wyjaśniła Nadzieja, a jej siostry słuchały
z zapartym tchem.
-Przyrzeknijmy sobie jeszcze jedno: że nigdy nic nas nie rozdzieli – zaproponowała Przyjaźń, wyciągając rękę przed siebie. Miłość
i Wiara położyły na jej dłoni swoje, a po chwili także
i Nadzieja dołączyła do nich.
- Już nic i już nigdy – przytaknęła, po czym wyrzuciły dłonie zamaszystym ruchem w górę.
Cztery siostry bezpiecznie doszły do domu, gdzie żyły długo i szczęśliwie. Kiedy ich zabrakło na tym świecie, pojawiały się nowe i nowe siostry, jedna siejąca przyjaźń, druga dająca nadzieję, trzecia szerząca miłość, a czwarta wiarę. Duchy pierwszych Czterech Sióstr zawsze są między nami. Pomagają pamiętać, że nawet jeśli stracimy wiarę, przestaniemy kochać, a przyjaciele się od nas odwrócą, pozostaje nam jeszcze nadzieja, która będzie się tlić w naszych sercach do końca, bo nadzieja zawsze gaśnie i umiera ostatnia.



Ocena: 4.5
Liczba komentarzy: 2    
Data dodania: 02.12.2011r.

1     

Centaur 02 01 2012 (21:10:57)

Użytkownik ocenił pracę na 5

Do czytających w którym wieku zwracasz swoje opowiadanie? Niekiedy myślę, że albo jestem tak stary i głupi, albo tak młody i nierozumiejący. Po prostu czasem wszystko skręcasz i nic nie rozumiem. Ale rzeczywiście, bajka fajna. Chociaż lepiej byłoby, gdyby twój kawałek prozy został przeniesiony do baśni. Choć tak też może być. Podoba mi się mimo wszystko. A wątek aniołów! Super, bo ubóstwiam anioły.

Żółwik ;>

Salem_de_Lincourt 03 12 2011 (20:50:44)

Użytkownik ocenił pracę na 4

Twoja proza wywarła na mnie pozytywne wrażenie. Hmmm... Jeden przekaz, Nadzieja umiera na końcu. Jedyna rzecz, a może raczej dwie rzeczy jakie mnie uraziły: po pierwsze Azel?! Któż to jest ^^? Sprawdziłem to w swoich słownikach (Davidson - Słownik Aniołów w tym aniołów upadłych, polecam jeśli chciał byś na przyszłość pisać i wspominać coś o aniołach) Nie Azel, tylko Azazell, Azazel, Azazello, takie formy dopuszczalne, jest on upadłym aniołem który uznawany jest za twórcę makijażu, jest Panem Przemian, metamorfoz, Ty przedstawiłaś go jako ponurego żniwiarza ze spojrzeniem Ghost Rider'a. Kolejna rzecz, kolor żółty jest kolorem zdrady, zazdrości. Takie małe dygresje od demonologa. Podobało mi się przedstawieni podstawowych wartości jako ludzi uosobienie ich. Zło nie umiera nigdy... ^^ Slava! Salem. Za pracę dostaniesz ode mnie 4+


Musisz się zalogować aby móc pisać komentarze.

Znak Fabryka Słów Media Rodzina Iskry Purpose Akcent Jaguar W.A.B. Telbit Piąty Peron WSQN E-tekst /></a> 
<a href=Piórem Feniksa Edupedia Audiobook

Statystyki: Wiersze: 7839 | Artykuły: 263 | Recenzje: 234 | Proza: 1643 | Wywiady: 50 | Komentarze: 46485 | Użytkownicy: 3565
Online(50): 44 gości i 6 zarejestrowanych: exother, Kamil M. Jaszczak, Fał, maszróm, aubrey, Stefan B.

Dekalog | Historia | Redakcja | Regulamin rekrutacji
Nasze społeczności: Nasza-klasa | Facebook | Nasze serwisy: Portal | Forum | Mapa | Kanały RSS: Prace | Nowości | Wydarzenia
Współpraca: Portal literacki | Copyright © 2008 - 2010, portal literacki wpmt.pl