Zaloguj się lub zarejestruj
aby móc skorzystać z wszystkich dobroci tego serwisu...


Regulamin

warto go przeczytać

Logowanie użytkownika
Nie pamietasz hasła?
Nie masz konta? Zarejestruj się!
rejestracja
dowiedz się więcej
czym jest wpmt
Pseudonim: Ironiczna
Imię: Anna Łucja
O sobie: "„Praca polegająca na dobieraniu słów jest podobna do samotności. Szukanie słów, które mają w sobie siłę. Są jasne. Zmierzające we właściwym kierunku..."
Napisanych prac:
- wiersze: 163
- artykuły: 1
- proza: 137

Średnia ocen: 4.3
Użytkownik uzyskał: 582 komentarzy

Najlepiej oceniane prace:
"Nieumarły kwiat - I etap..." 20.05.2012
"Cztery dobre wróżby - epilog" 06.02.2012
"Cztery dobre wróżby -..." 03.02.2012
"Cztery dobre wróżby -..." 17.01.2012
"Cztery dobre wróżby -..." 03.01.2012

Inne prace tego autora:
"Szkarłat niemocy cz. 2" 05.01.2011
"Cztery dobre wróżby -..." 25.12.2011
"Rubinowe lato cz. 2" 22.09.2010
"Depresyjni - Przed..." 10.02.2011
"Szkarłat niemocy cz. 4" 15.01.2011

Najlepiej oceniona proza (30 dni):
"Nieumarły kwiat - I etap..." - Ironiczna - 6
"Carmel - I etap..." - subtelny demon - 6
"Jedyne Miasto - I etap..." - Ell003 - 6
"Przejście - I etap..." - Mii - 5.5
"Gdzie jest hidżab!? - I..." - Fał - 5.5

Najnowsza proza (wszystkie):
"Nieumarły kwiat - I etap..." - Ironiczna
"Prolog - Krwawy rytuał...." - van Hellsing
"Potwór - I etap..." - Srebrna
"Bajka o jabłku - I etap..." - Khelben
"Przejście - I etap..." - Mii
"Uwodzeni - I etap Wyzwania..." - van Hellsing
"Bezimienna - I etap -..." - Katarzyna Łaskawa
"Kornelia, "Wyzwanie..." - Astralka
"Igraszka - I etap..." - Poziomka.
"Ćma - prolog" - Miao?

Cztery dobre wróżby - rozdział dwunasty

Punktualnie o dziewiętnastej Ewa Korczak zastukała do starych, dębowych drzwi mieszkania o zepsutym dzwonku. Czuła się wyjątkowo, zupełnie, jakby szła na kolację do starych, dobrych przyjaciół. Pan Boguś stał się kolejną, ważną osobą w jej życiu. Te kilka minut, kiedy ona i Mateusz go ratowali, jego późniejszy pobyt w szpitalu i te miłe rozmowy, sprawiły, że staruszek nabrał dla niej wielkiego znaczenia.
Usłyszała szelest, następnie brzęk łańcucha i ujrzała bladego, zaokrąglonego człowieka z siwymi bokobrodami i prawie łysą czaszką. Wydawał się trochę młodszy niż był w rzeczywistości. Była to zasługa jego nieodłącznego zestawu, części jego osobowości: dżinsów i kraciastych koszul utrzymanych w kolorach od butelkowej zieleni do zimnej czerni.
- Ach, Ewunia!
Co poradzić, był jej zastępczym ojcem. Prawdziwego zabrało życie.
- Jak się pan dziś czuje? – spytała z czułością, przechylając się ku niemu, aby ucałować go w oba policzki. Delikatnie objął ją kruchymi rękoma i uśmiechnął się wesoło.
- Coraz lepiej, szczególnie wtedy, kiedy cię widzę.
- Niech pan nie przesadza! Jest już Mateusz?
- Jednak go nie będzie. Córka mu zachorowała. Wiesz, że ma je dwie? – spytał pan Boguś dziwnie podejrzliwym tonem, jakby coś sugerował.
- Tak – uśmiechnęła się uspokajająco. – Dwunastoletnią Gabrysię i pięcioletnią Zuzię.
- Widzę, że pamiętasz. Kazał cię przeprosić. Liczył na to, że się zobaczycie. Podobno ostatnio pomagałaś mu wybierać prezent dla Gabrysi?
- Owszem – przytaknęła, idąc za nim do salonu, w którym odznaczał się pięknie nakryty stół. – Zadzwonił do mnie, dość zdesperowany… Nie miałam serca mu odmówić.
Pan Boguś zaśmiał się, dalej z tą dziwną miną przyklejoną do twarzy. Bardzo denerwowała Ewę.
- Mam syna w Ameryce – zmienił temat. – Dobry chłopak, ale za mało do mnie dzwoni…
Ja myślę, że takimi wielkimi paczkami rekompensuje sobie to nasze rozluźnienie więzi. Jak uważasz?
- Może dużo pracuje – stwierdziła Ewa wymijająco, chcąc wpleść w niego trochę otuchy.
- Ewuniu, to jest wykręt znany jak świat. Proszę, wyzbyj się tych cząstek naiwności.
- Więc to on wysyła panu tyle smakowitych rzeczy? – spytała, oglądając stół.
- Większość – przyznał pan Boguś. – Ale wiesz co? Nie lubię jeść ich sam, potrzebuję przyjaciół – rzekł, siadając do stołu i poklepując delikatnie krzesło obok siebie. – Obiecaj mi coś! – poprosił, gdy usiadła. – Zanim umrę, chcę czuć, że mam kogoś, kto rozmawia ze mną nie dla korzyści, tylko dlatego, że mnie lubi. Moja żona nie żyje, więcej dzieci nie mam… Tylko ty jesteś w pobliżu. Ty i Mateusz, ale on ma rodzinę, żyje trochę szybciej…
- Będę taką osobą – przyrzekła ze łzami w oczach, delikatnie ściskając jego rękę. – Jest pan dla mnie ojcem.


***

Blog cichej miłości

Jak on mógł, jak mógł mi to zrobić! Zachować się tak, jakbym była jedną z tych panienek, którymi od zawsze się otaczał! Był taki pewny siebie. Chyba myślał, że zaraz rzucę mu się w ramiona. I dobrze myślał. Rzuciłabym się mimo wszystko, ale powstrzymałam się… jakoś. Najgorsze, co może się człowiekowi przytrafić, to miłość nieodwzajemniona. Nie mam nawet pojęcia, dlaczego chciał się ze mną umówić. Wtedy w parku… pocałował mnie, bo chciał sprawdzić, kim była ta osoba spotkana w nocy. Na jego niekorzyść to byłam ja.
Pewnie wolałby całować Ewkę. Chociaż nie, on lubi też kobiety z klasą. Nie należę do żadnej kategorii, ni ze mnie dziwka, ni lalka z salonów. Jestem przeźroczysta.
Powiedziałam, że w sobotę nie mogę. Wymówiłam się tak prosto. To miała być nasza pierwsza randka! Wróciłam do wersji sprzed szesnastu lat. Przeźroczysta!


Zrozpaczona (22:14)


***

- Wiesz, wojna potrafi pogrzebać każde serce. Umiera w tobie coś więcej niż witalność, niż wiara w lepsze jutro. Myślę, że to sprawa indywidualna. To tak, jakby nagle ktoś napromieniował dobrą osobę złem i nienawiścią. Dla mnie koniec wojny oznaczał koniec miłości. Musiałem myśleć o odbudowaniu pozornego życia, musiałem ożenić się tak, aby jakoś żyć… Ech, co ja ci będę mówił, Ewuniu. Nie doświadczyłaś tego życia, ale… może spróbujesz zrozumieć.
Ewa musnęła palcem śnieżnobiały obrus i westchnęła.
- Ja nigdy tego nie zrozumiem – stwierdziła cicho. – Wiem to na pewno.
- Może i tak – przytaknął pan Boguś. – Ale wiesz… Opowiadałem ci to, bo nie chcę, żeby kolejni ludzie popełniali błędy. Tylko że… Co innego prawdziwa, czysta miłość, a co innego miłość grzeszna i złudna. Pamiętaj, kochana.
- Postaram się. Będę musiała już iść, zasiedziałam się.
- Jak uważasz. Pamiętaj, że zawsze jesteś tu mile widziana. Nudno mi bez ludzi.
Wstali jednocześnie, Ewa delikatnie ucałowała kruchy policzek mężczyzny pachnącego PRL-owską wodą po goleniu, bodajże „Przemysławką”.
- Mnie też.
- Przecież ty mieszkasz z przyjaciółkami.
Ewa uśmiechnęła się z wysiłkiem i zdjęła rękę z ramienia pana Bogusia.
- To już nie to samo. Nie teraz.
- Coś cię trapi? Ewa, przecież mam oczy.
- Czuję, jakbym umierała w tej pracy.
- Tęsknisz za chłopakiem?
- Nie – odpowiedziała, sama się sobie dziwiąc. To była machinalna, zupełnie nieprzemyślana odpowiedź. – Chyba po prostu się zmieniam…
- To całkiem możliwe, to całkiem możliwe – roześmiał się pan Boguś.
Ewa odwzajemniła uśmiech, tym razem bardziej szczerze. Jak można zachować powagę, kiedy taki rozsądny, miły emeryt próbuje ci pomóc? To niewykonalne.
- Do widzenia.
- Tak, tak, do zobaczenia, kochana.
Ledwo stanęła za drzwiami, cienie obsiadły jej twarz. Uśmiech zgasł jak drżąca pochodnia. Zbiegła po schodach, otworzyła drzwi klatki i trafiła na coś twardego. Usłyszała tylko jęk. Zaskoczona, natychmiast zerknęła w tamtą stronę.
- Tak, to ja. Już późno, nie chciałem się narzucać panu Bogusławowi… - rzekł Mateusz, wyłaniając się zza szklanej tafli.
Ewa roześmiała się radośnie, trochę jak małe dziecko. Był uroczy. Martwił się stanem tego kochanego emeryta. Mimo wszystko, miał swój świat, ona żyła po drugiej stronie. Nie powinna nawet tak myśleć. To bardzo ciekawy facet, ale nie dla niej. Fakt faktem, że zachowywał się tak poprawnie, a ona nie była fanką idealizmu, przynajmniej w codziennym życiu. Wojtek był mniej rozważny, tylko chwilami wprawiał ją w zakłopotanie.
- He he, ja myślę, że by się raczej ucieszył! Która z dziewczynek jest chora? – spytała z troską, zastanawiając się, dlaczego nagle ją to interesuje. Może dlatego, że pięć lat temu wyjechała z Opola pozostawiając swoją matkę z bliźniakami? Chyba tęskniła…
- Zuzka. Wiesz, ospa. Zaraz pewnie Gaba się zarazi i będzie apogeum.
- Lepiej jak teraz przez to przejdą niż po czterdziestce. Chorowałeś, no nie?
- No nie, chorowałem – roześmiał się. – Tak naprawdę to czekałem na ciebie. Czasem miło jest porozmawiać z kimś, kto nie ma dzieci, kto ma święty spokój… - stwierdził przyciszonym głosem.
- Czy ja dobrze… nudzi cię to wszystko? – rzuciła nieprzemyślanie.
Zerknął na nią z zainteresowaniem i zaprzeczył ruchem głowy.
- Nie, bo widzisz… Oni są.
- Ano tak – westchnęła i ruszyli do jego auta.


***

Tego wieczoru onetowy czat przeżywał prawdziwe oblężenie. Izabela pogratulowała samej sobie wyboru; na Sympatii byłoby pewnie dwa razy gorzej. A poza tym ona nie szukała nikogo, chciała tylko porozmawiać. Zanim zdążyła wybrać partnera do rozmów, już mignęło jej okienko z informacją, że ktoś do niej napisał. Odebrała.

Ananas: Hej, też się nudzisz? Może pogadamy?

Westchnęła ciężko i zaczęła odpisywać.

Shadow: Ja się nie nudzę, ja po prostu uciekam od życia.

Ananas: Niby dlaczego? Przecież życie jest piękne! Właśnie wróciłem z imprezy, trochę wcześniej, bo moja mama ostatnio gorzej się czuje, ale i tak było fajnie. Odpocząłem.

Shadow: Pewnie masz prostsze życie ode mnie. Założę się o milion.

Ananas: A co się dzieje? Gadaj!

Shadow: Nie zrozumiesz. Będziesz pewnie mówił jak wszyscy, jak ty mnie rozumiesz, że kiedyś przeżywałeś coś podobnego. I będziesz guzik rozumiał. Jak wszyscy!

Ananas: Nie ględź, tylko opowiadaj.

Shadow: Bo widzisz… Jestem studentką. Tyle nas na ulicach, wszystkie takie wypielęgnowane i ładne. Nie jestem jedną z nich, nie myśl sobie. Nikt by mnie nie zgwałcił, chyba tylko jakiś pijaczek… Nie żebym chciała, ale stwierdzam fakt. To jest nawet plus. Niewiele złego może mi się stać. W kółko chodzę w trzech parach dżinsów i czternastu podkoszulkach. Jestem monotematyczna, ale dotąd mi to nie przeszkadzało. A teraz bardzo!

Ananas: A dlaczego?

Shadow: Nie śmiej się, tu nie ma z czego. Chociaż nie, śmiej się. Jestem żałosna. Kiedyś mi to nie przeszkadzało, bo jego nie było. Teraz jest, każdego dnia go widzę. Wykłada na mojej uczelni i nawet nie zwraca na mnie uwagi…

Ananas: Skoro jest wykładowcą, to chyba normalne. Jest fachowcem, tak? No widzisz! Ma swoje zasady. Chociaż, co ja właściwie piep*rzę… Zależy od uczelni.

Shadow: Ale ja go kocham! Nie umiem tak wytrzymać! A on umawia się z taką lalą z uczelni, inną profesorką. Ja wiem, że to jego życie, ale tak się nie da, no!

Ananas: Może to, co powiem, niewiele ci da, ale może powinnaś znaleźć sobie jakieś hobby albo więcej wychodzić z domu.

Shadow: Tak uważasz? To na pewno coś da?

Ananas: Nie dowiesz się, póki nie spróbujesz.



Ocena: 5
Liczba komentarzy: 1    
Data dodania: 27.09.2011r.

1     

Groszek 29 09 2011 (15:48:50)

Użytkownik ocenił pracę na 5

Jest bezbłędnie, ale teraz już tak całkowicie. Tekst jest płynny, przejrzysty, dobrze się czyta, wszystko technicznie i estetycznie dopracowane, rzeczowe, ciekawe i przyjemne dla oka. Opisy i dialogi są odpowiednio skonstruowane, przy czym niebanalne, słownictwo odpowiednio dobrane, wyrafinowane, ale nie za bardzo. Po raz kolejny do mnie przemówiłaś. Byłam jeszcze bardziej zainteresowana niż poprzednio. Pod koniec nie mogłam załapać, o co chodzi, ale to moja wina, bo nie czytałam wszystkich części i umknęło mi trochę fabuły.

Bardzo podobał mi się moment, kiedy Ewa była taka roztrzęsiona, a nagle pojawił się Mateusz. Naprawdę dobrze to opisałaś, a poza tym ja lubię takie fragmenty, pełne napięcia i zaskoczenia.
Doszłam do tego, że potem opisujesz Bonificję. To jest jedyna część tekstu, gdzie mi coś zgrzyta językowo, ale i tak jest w miarę dobrze.
Końcówka mi się też podobała, ale jakoś na początku opowiadania byłam bardziej wciągnięta. W każdym razie cały odcinek na plus :)


Musisz się zalogować aby móc pisać komentarze.

Znak Fabryka Słów Media Rodzina Iskry Purpose Akcent Jaguar W.A.B. Telbit Piąty Peron WSQN E-tekst /></a> 
<a href=Piórem Feniksa Edupedia Audiobook

Statystyki: Wiersze: 7839 | Artykuły: 263 | Recenzje: 234 | Proza: 1643 | Wywiady: 50 | Komentarze: 46485 | Użytkownicy: 3565
Online(34): 29 gości i 5 zarejestrowanych: exother, Kamil M. Jaszczak, Fał, maszróm, Mirosław Mrozek

Dekalog | Historia | Redakcja | Regulamin rekrutacji
Nasze społeczności: Nasza-klasa | Facebook | Nasze serwisy: Portal | Forum | Mapa | Kanały RSS: Prace | Nowości | Wydarzenia
Współpraca: Portal literacki | Copyright © 2008 - 2010, portal literacki wpmt.pl