Zaloguj się lub zarejestruj
aby móc skorzystać z wszystkich dobroci tego serwisu...


Regulamin

warto go przeczytać

Logowanie użytkownika
Nie pamietasz hasła?
Nie masz konta? Zarejestruj się!
rejestracja
dowiedz się więcej
czym jest wpmt
Pseudonim: Ironiczna
Imię: Anna Łucja
O sobie: "„Praca polegająca na dobieraniu słów jest podobna do samotności. Szukanie słów, które mają w sobie siłę. Są jasne. Zmierzające we właściwym kierunku..."
Napisanych prac:
- wiersze: 163
- artykuły: 1
- proza: 137

Średnia ocen: 4.3
Użytkownik uzyskał: 582 komentarzy

Najlepiej oceniane prace:
"Nieumarły kwiat - I etap..." 20.05.2012
"Cztery dobre wróżby - epilog" 06.02.2012
"Cztery dobre wróżby -..." 03.02.2012
"Cztery dobre wróżby -..." 17.01.2012
"Cztery dobre wróżby -..." 03.01.2012

Inne prace tego autora:
"Obdarci cz. 6" 01.06.2011
"Obdarci cz. 1" 08.05.2011
"Obdarci cz. 3" 18.05.2011
"Zebra - akt czwarty" 28.04.2011
"Wrzeciono na polu makowym..." 28.12.2010

Najlepiej oceniona proza (30 dni):
"Nieumarły kwiat - I etap..." - Ironiczna - 6
"Carmel - I etap..." - subtelny demon - 6
"Jedyne Miasto - I etap..." - Ell003 - 6
"Przejście - I etap..." - Mii - 5.5
"Gdzie jest hidżab!? - I..." - Fał - 5.5

Najnowsza proza (wszystkie):
"Nieumarły kwiat - I etap..." - Ironiczna
"Prolog - Krwawy rytuał...." - van Hellsing
"Potwór - I etap..." - Srebrna
"Bajka o jabłku - I etap..." - Khelben
"Przejście - I etap..." - Mii
"Uwodzeni - I etap Wyzwania..." - van Hellsing
"Bezimienna - I etap -..." - Katarzyna Łaskawa
"Kornelia, "Wyzwanie..." - Astralka
"Igraszka - I etap..." - Poziomka.
"Ćma - prolog" - Miao?

Cztery dobre wróżby - rozdział czterdziesty trzeci

Mąż Izy nabrał dziwnego zwyczaju wychodzenia z domu, kiedy wracała. Starała się to ignorować, mimo zdruzgotania, jakie wypełniało ją całą. Rozumiała, że Olek czuje się niepotrzebny i odrzucony, jednak żyła nadzieją, że już niedługo wszystko wróci do normy.
Nie miała pojęcia, iż właśnie jest jedną z milionów kobiet, które w danej chwili powtarzają sobie ten utarty frazes. Wszystkie były naiwne.
Pokaz Justyny posuwał się do przodu. Stroje były prawie gotowe, miejsce znalezione, modele i modelki starannie wyselekcjonowane. Zaaferowana Justyna coraz częściej musiała kogoś błagać o opiekę nad córeczką. Coraz częściej padało na Izę, jako że jej godziny pracy były w miarę uporządkowane.
Teraz wróciła do domu i zmęczona zrzuciła z siebie płaszcz na podłogę. Nie miała siły wyciągać rąk do wieszaka. Zamierzała jak zwykle przemknąć do kuchni, aby samotnie zjeść kolację, kiedy z pokoju wyłonił się Olek.
Spojrzała na niego i doznała szoku. W jego wzroku płonęła rozpacz. Stanął przed nią i spokojnie patrzył jej w twarz. Tylko te oczy…
Zrozumiała od razu, że coś jest nie tak. Wyciągnęła rękę i dotknęła jego szarego, cienkiego swetra. Wspięła się na palce i zajrzała mu w oczy. Cisza.
Znienacka porzucił postawę marmurowego pomnika i złapał ją za rękę.
- Dzwonili ze szpitala. Mama bardzo źle się czuje…
Pociągnęła go do przedpokoju, zarzuciła na siebie płaszcz, a jemu podała kurtkę. Otworzyła drzwi i wypchnęła go zewnątrz. Nie zamierzała pozwolić na to, aby przeżywał to sam.


***

Ewa powoli wracała do świata żywych, już nie ślęczała tyle przed komputerem, tylko zaczęła poznawać nowych ludzi. Przyjaciółki godziły się na takie rozwiązanie, wolały bowiem coś takiego niż wieczną nostalgię Ewy. Los zaplanował sobie, że właśnie ten miesiąc, bodajże grudzień, będzie czasem triumfalnego powrotu Wojtka z Wrocławia. Takim oto sposobem biedna Ewa znowu stanęła w twarz z byłą miłością. Mateusz zaćmił wszystko, rozkochał ją w sobie nieświadomie, pozostawiając Wojtka na lodzie. Chłopak, nie był przecież ślepy, zdołał szybko rozeznać się w sytuacji. Jednak teraz, kiedy powrócił, postanowił spróbować ponownie. Ta nowa Ewa pociągała go jeszcze bardziej. Teraz już nie tylko fizycznie, ale także nowym podejściem do życia, bardziej dojrzalszym. Nie miał pojęcia, co z tym fantem począć. Ewa wyraźnie go nie chciała.
Mimo to, nie zamierzał osiadać na laurach. Dowiedział się, że jej przyjaciel zaginął i usilnie szuka go na własną rękę. Niestety, nikt nie powiadomił go o uczuciach kobiety. Wojtek całym sobą zaangażował się w sprawę, chcąc dopomóc dziewczynie. To sprawiało, że rozmawiali coraz częściej. Mężczyzna miał prawo do radości. Nie podejrzewał tylko, jak bardzo się zawiedzie.



***

Jeden z grudniowych dni okazał się szczytem apogeum. Cała piramida, jaką przez ostatnie miesiące budowała z takim zapamiętaniem, powoli zaczęła się psuć. Odpadał tynk, kamienie się szczerbiły, a budowla traciła swój powab.
Kiedy zakończyła lekcje, czekała ją ciężka rozmowa z dyrektorką, której jedyną puentą było stwierdzenie pewnego nieprzyjemnego faktu. Straciła pracę. Pozostawał zasiłek albo gorączkowe szukanie nowego zatrudnienia. Angielskie warunki były zbyt wyrafinowane na jej polską pensję za korekty.
Brnęła przez śnieg do domu, pełna jak najgorszych myśli. Uważała, iż cały świat obrał ją sobie jako przedmiot kpin. Najpierw Filip, potem los. A może na odwrót? Użalała się nad sobą bez żadnych skrupułów.
Najgorszą chwilą mijającego dnia był moment, kiedy stanęła przed swoim blokiem.
Po brukowanym chodniku wędrował zamyślony Filip, jakby koczując. Ale tak… na nią? Dziwiło ją to oddanie. Dobrze znała swoje uczucia, jednak ciągle miała wrażenie, iż to Filip gra w jakąś wyrafinowaną grę. Musiała go poskromić.
Szybko otarła łzy i ruszyła do klatki jak zwykle. Zupełnie jakby go nie zauważyła.
- Finka! – krzyknął, łapiąc ją mocno za łokieć i ciągnąc ku sobie.
- Puść, zrobisz mi siniaki! – jęknęła, bojąc się bliskości i usiłując się wyrwać.
Obrócił ją ku sobie i zamilkł na kilka sekund. Nie miał pojęcia, co powinien powiedzieć. Na pierwszy rzut oka jej oczy wyglądały w miarę normalnie, jednak kiedy przypatrzył się jej bardziej, zobaczył liczne zaczerwienia.
- Przecież ty płaczesz!
- Wiem, co robię – żachnęła się wybuchając kolejną falą płaczu. Wyrwała swoją rękę z jego uścisku i ponownie podjęła próbę przedostania się do klatki. Otworzyła drzwi i szybko je zatrzasnęła, jednocześnie przytrzaskując rękę Filipa. Jego próba podążenia za nią skończyła się fiaskiem.
Czując palący ból rozlewający się po całej lewej ręce, zaklął i zaczął masować dłoń. Przez parę dobrych sekund robił dokładnie to, czego pragnęła Bonificja. Wreszcie opamiętał się i drugą ręką złapał klamkę do klatki. Tymczasem Bonificja na szybko próbowała otworzyć kluczami drugie drzwi prowadzące na klatkę schodową. Kiedy udało się jej je otworzyć, prędko pomknęła na górę. Nie spodziewała się tylko, że Filip podąży za nią.
Dotarła do mieszkania, znalazła się przed kolejnymi drzwiami, które musiała pokonać. Niestety, nie domyśliła się niebezpieczeństwa. W chwili, kiedy ostatni zamek został otwarty, Filip stanął dokładnie za nią.
Poczuła jego zapach. Ten, który wdychała nocami, kiedy jej ukochany spał. W jednej chwili pojęła, że jest zgubiona. Życie postanowiło jej nie oszczędzać.
- Więc co się stało? – zapytał spokojnie.
- Wyrzucili mnie z pracy – wyznała ze wzrokiem wbitym w podłogę.
Czuła jego spojrzenie. Wiedziała, gdzie obecnie spoczywa jego wzrok. Zrozumiała, że może coś sobie ułatwić, jeśli tylko zechce. Uniosła głowę. Dopiero wtedy, kiedy to uczyniła, pojęła, że podszepty serca są zgubne. Nie kierowała się rozumem, pochłonęła ją jakaś tęsknota, ukryta w ciemnym korytarzu. Wokół czaiło się zło.
Dotknął jej ramienia, jakby chciał coś powiedzieć. Swoje współczucie przekazał tym jednym gestem. Coś pękło, coś umarło, coś się narodziło.
Przygarnęła go do siebie, wpijając się w żądne usta. Tego dnia potrzebowała mocnych wrażeń. Był jej alkoholem. Musiała upić się do nieprzytomności.



Ocena: 5
Liczba komentarzy: 1    
Data dodania: 20.01.2012r.

1     

Angelika596 21 01 2012 (21:45:26)

Użytkownik ocenił pracę na 5

Widzę, że skupiasz się najbardziej teraz na Fince. Nie dziwię się jej postać jest w tym momencie najciekawsza. Szkoda, że nie powiedziałaś, dlaczego wyrzucili ją z pracy. Ale końcowa scena, tak przeze mnie wyczekana, wybaczam Ci wszystko:) Tylko czy to nie będzie pocałunek w stylu "ojej, nie powinnam była."? Tego nie zniosę. Całują się i wszystko będzie dobrze, on jej pomoże z tym swoim zapachem i z tym alkoholem:)

Jedna nie zaniedbuj innych przyjaciółek, nagle tak się mi Wojtek pojawił, ni z tego nie z owego.. A tu Mateusz dalej zgubiony... Życie naprawdę jest takie skomplikowane?

Błędów brak, mam tylko zastrzeżenia co do "szczytu apogeum". Apogeum to już jest szczyt, nie można przesadzać.
Za poprawę techniczną i pocałunek na końcu 5:)


Musisz się zalogować aby móc pisać komentarze.

Znak Fabryka Słów Media Rodzina Iskry Purpose Akcent Jaguar W.A.B. Telbit Piąty Peron WSQN E-tekst /></a> 
<a href=Piórem Feniksa Edupedia Audiobook

Statystyki: Wiersze: 7839 | Artykuły: 263 | Recenzje: 234 | Proza: 1643 | Wywiady: 50 | Komentarze: 46485 | Użytkownicy: 3565
Online(15): 12 gości i 3 zarejestrowanych: exother, Kamil M. Jaszczak, Fał

Dekalog | Historia | Redakcja | Regulamin rekrutacji
Nasze społeczności: Nasza-klasa | Facebook | Nasze serwisy: Portal | Forum | Mapa | Kanały RSS: Prace | Nowości | Wydarzenia
Współpraca: Portal literacki | Copyright © 2008 - 2010, portal literacki wpmt.pl