Zaloguj się lub zarejestruj
aby móc skorzystać z wszystkich dobroci tego serwisu...


Regulamin

warto go przeczytać

Logowanie użytkownika
Nie pamietasz hasła?
Nie masz konta? Zarejestruj się!
rejestracja
dowiedz się więcej
czym jest wpmt

Coś...Rozdział kolejny, kolejny, kolejny, kolejny

Jestem cała obolała. Przez ten jebany plan naprawy mojego nienaprawialnego życia, zaczęłam jeszcze mocniej ściskać dupę, zaciskać zęby i przyciskać paznokcie do skóry. Mam już na koncie zepsuty ekspres, zepsuty humor i zepsute dłonie, poprzecinane kilkoma dodatkowymi liniami. Nazwalam je: linia wkurwu, linia beznadziejności i linia dążąca do skończoności tego komizmu. Niestety, otwierając dziś oczy zauważyłam, że niczym u wampira, moja skóra ma niesamowite właściwości regeneracji. Tak więc, po moich wybawczych kreskach zostały jedynie niewyraźne ślady. W przypływie desperacji zaczęłam szukać po prześcieradle zagubionych strupów, aby je sobie z powrotem przykleić i spokojnie leżeć dalej, ale nic z tego. Pewnie te pojebane szczury przyszły w nocy i mi je zżarły, żeby nie stracić tak cudownej rozrywki, jaką jest oglądanie mojej samozagłady. Zrezygnowałam, więc i krzyknęłam na całe gardło:
„WITAJ, SPAPRANY DNIU!”
Na co sąsiad z góry, niczym majestatyczny głos z niebios:
„EH… EH… EHHH!!!”
Wymiotuję, bo przypomniał mi się mój sen. Nienawidzę snów. Zawsze pokazują mi moje najgorsze lęki i w dodatku nie mogę sobie w nich porządnie przekląć. Bądź, co bądź takie myślowe kurwowane nie oczyszcza duszy tak, jak prawdziwe szarpanie strun głosowych przez niecenzuralne słownictwo. A dzisiaj właśnie, owo jebane „eh eh ehhh” sapał mi do ucha ten pierdolony żigolak od siedmiu boleści. Mi… Mnie… Moje… Ten chuj…chuja… chujowy…
Wymiotuję znowu. Dzisiaj przecież jeden z tych skurwysynów ma mi ulepszyć życie. Nie chce zwymiotować po raz kolejny, bo zawsze się boję, że wywrócę się na druga stronę i moje wnętrze będzie jeszcze bardziej obrzydliwe niż zewnętrze. Tego chyba bym nie przeżyła. Fajnie jest wierzyć, że chociaż w środku jest się pięknym człowiekiem.
Mając to na uwadze ruszyłam na łowy. Pierwszy przystanek BIURO DLA SZUCZURÓW. Może paradoksalnie znajdę tu mojego jebacza życia?

?!

Nie no, moja kochana, cóż za żarty. Naprawdę proszę, dosyć! Ha. Nawet nie mam siły się z tego śmiać. Zdecydowanie odpuszczam sobie ten durny pomysł na myśl, ile potomstwa mogłoby mi dojść, gdybym nagle została samo zapładniającą się Szczurzycą.

Plan, zatem zmienia się samoistnie. Przed lusterkiem się wypinając, staram się jakoś zdjąć z siebie tę cudowną kreację, w jaką wystroił mnie wiek, i która nosi miano skórki pomarańczowej. Bezskutecznie. Stwierdzam, więc że wyglądam w pomarańczowym zajebiście, i że w ogóle pomarańcze są bardzo zdrowe, bo mają na pewno jakieś pierdolone witaminy z grupy „Dupy niemowlaków kręcą tylko pedofili”.
Mimo to, decyduję się jednak od razu na starcie nie powalać zajebistością mojego ciała i opakowuje się jeszcze w coś. Wygląda to to jak spódnica, ale po kilku wdechach, wydechach i kurwechach, staje się sukienką. Woula! Na deser pora!

***

Jakże jestem enigmatyczna. Jaka tajemnicza… Eteryczna i mroczna… Przy tym barze. Wyłaniająca się z zadymionego powietrza. Paląca papierosa i sącząca martini. Jestem kurwa zajebista! Tylko szkoda, że tam i wtedy, a nie tu i teraz.

W jebanej rzeczywistości stoję przy lepiącej się od śmierdzącego potu ścianie, w jakimś kiepskim, ale położonym w tzw. „łatwej” dzielnicy, barze. Dziś, zależy mi bardziej na szybkości wykonania zadania, niż na jakości.
Znaleźć. Dać. Dostać. I niech mam spełnione, chociaż te potrzebny z najniższego segmentu piramidy Maslowa. Wyżej nie chce mi się dzisiaj wspinać. Sobie pomału będę kroczyć, a w najgorszym wypadku zostanę na tym stopniu przez jakiś czas. Wyśpię się, wysikam, najem… Jestem w końcu tylko jebanym człowiekiem. Czego mi więcej trzeba?

Odpalam papierosa i znowu na chwilę jestem tamtą dziewczyną. Znaczy się, kurwa, tą młodą sobą. Jeszcze mi tylko trzeba tu popaść w jakąś schizofrenię... Znowu siedzę przy barze, czekam na chłopaka odurzona procentami miłości, które polewał mi kolejka po kolejce przez całą naszą znajomość. Teraz mam wrażenie, że większość swoich kieliszków wylewał przez lamie, prosto do pyska tej blond kurwie, z którą odszedł spokojnym krokiem. Ja z kolei napierdolona „tropiłam węża” aż do teraźniejszej beznadziejności.
Pamiętam mój pierwszy raz z nim. Mało jest rzeczy, których w życiu nie żałuję, albo, z których jestem dumna. Ta chwila ( niestety jak to bywa z pierwszym seksem, trwa on zazwyczaj tylko chwilę) należy zarówno do pierwszej, jak i do drugiej kategorii.
Straciłam dziewictwo z miłości, z człowiekiem, którego kochałam. Który mnie potem wychujał, oznajmił, że zawsze miał mnie w chuju i ogółem to był z niego chuj, ale w tamtym momencie ja go uważałam za Tego Jeban… znaczy, Jedynego. Kiedy skończyłam trzecie martini, podszedł do mnie od tyłu, objął i chuchnął mi jakimś tanim sikaczem w twarz, obśliniając dodatkowo lewe ucho w czułym pocałunku. Roześmiałam się, odwróciłam się na stołku, o mało, co się nie wypierdalając na spoconą podłogę, i w odwecie obśliniłam mu dolną wargę. Jakoś tak to było… Potem obściskiwaliśmy się na parkiecie, a to jebane martini wylatywało mi z głowy. Dzięki temu na jego łóżku byłam już całkowicie trzeźwa. Kolejny plus dla mnie. Wszystko było przygotowane, nie jakaś tam jebanka, bo rodzice wyszli na zakupy, a my akurat mamy chcice, chociaż nie wiemy jeszcze do końca, co to takiego. Mieliśmy czas aż do rana, nie wiem, kurwa, gdzie była jego matka. W pokoju był cały ten romantyczny szajs, który powinni sprzedawać w sklepach skompletowany i zamknięty w pudełku z napisem: „Godzina rozkładania dla sekundy jebania”.
Tanie podgrzewacze ułożone na parapecie, czysta pościel, płatki pelargonii z balkonu, na wino już brakło kasy, ale za to ze zdezelowanego gramofonu U2 skrzypiało nam „One”. Wypaliliśmy po papierosie, a potem wdmuchnęliśmy sobie dym w każdy zakątek ciała i duszy. Pamiętam, że wstydziłam się swoich małych cycków. No, ale jak to tak, bez rozbierania? Wszystko mu, kurwa pokazałam i jeszcze się cieszyłam. A on przy odejściu musiał mi oczywiście wypomnieć każdy mankament z tej jebanej nocy, z cyckami na czele. A ja mu tylko powiedziałam, że chyba mam uczulenie na pelargonie. I że nienawidzę U2. Jebane chaszcze! Jebane chujograjki! Jebany brak asertywności i umiejętności walenia w mordę w wieku młodzieńczym!

- Trochę tu kurna gorąco, nie? Mała? Pomogę Ci się rozebrać jak i ty pomożesz mnie… - powiedziały lepkie łapska na moich cyckach.

Znalazłam pysk. Przyjebałam w pysk.
Znalazłam łzy, więc przyjebałam jeszcze raz w pysk. Tym razem sobie, żeby przynajmniej mieć powód o płaczu. Zwiałam do domu, na szczęście mieszkam blisko „łatwej dzielnicy”, chociaż wcale łatwo trafić nie było. A potem, wiecie, co? Wiecie, kurwa, co?...

„…Najpierw zdjęłam koszulę
potem trochę tańczyłam
I przez chwile się czułam
jak dziewczyny w świerszczykach

W domach z betonu
nie ma wolnej miłości
są stosunki małżeńskie oraz akty nierządne
Casanova tu u nas nie gości”



        Dedykacja: Dla Martyny Jakubowicz i naszych melancholijnych wieczorów, po których nie mogę się otrząsnąć.

Ocena: 5
Liczba komentarzy: 1    
Data dodania: 16.01.2012r.

1     

Marybeth 17 01 2012 (13:55:30)

Użytkownik ocenił pracę na 5

Chciałam się skupić głównie na przesłaniu, a nie stronie technicznej. Moje oko wyłapało jedynie kilka błędów interpunkcyjnych i brak "ą" w jednym miejscu.
Spodziewałam się sporej dawki czarnego humoru i ją otrzymałam. Może ten rozdział nie spodobał mi się tak bardzo jak poprzednie, ale nadal trzymasz poziom. I pewnie znów inni będą się czepiać przekleństw, ale gdyby nie one, Twoje prace traciłyby to COŚ.
W tej części zobrazowałaś nam bohaterkę od nieco innej strony. Przedstawiłaś nam temat miłości, szczególnie tej fizycznej i to, co myśli o niej Twoja postać. Wciąż głowię się nad tym, ile lat może mieć Twoja bohaterka i jak wiele ma za sobą. Trudno mi określić jej wiek. Dla mnie jest osobą "młodo-starą". Postaram się sprecyzować to, czekając na kolejną część, gdyż nawet teraz nie potrafię dobrze ubrać swoich myśli w słowa. Mam nadzieję, że to mi wybaczysz.
Nadal również zastanawiam się nad tak negatywnym obrazem świata. Przedstawiasz nam go przez swoją postać w niebanalny sposób. To jest wielki plus. Nie starasz się przypodobać czytelnikowi. Sama chcesz przekazać mu to, o co konkretnie Tobie chodzi. Wypracowałaś bardzo dobry styl i mam nadzieję, że taki oni pozostanie.
Piątka minus :)


Musisz się zalogować aby móc pisać komentarze.

Znak Fabryka Słów Media Rodzina Iskry Purpose Akcent Jaguar W.A.B. Telbit Piąty Peron WSQN E-tekst /></a> 
<a href=Piórem Feniksa Edupedia Audiobook

Statystyki: Wiersze: 7839 | Artykuły: 263 | Recenzje: 234 | Proza: 1643 | Wywiady: 50 | Komentarze: 46485 | Użytkownicy: 3565
Online(11): 7 gości i 4 zarejestrowanych: exother, Kamil M. Jaszczak, Kirus, Fał

Dekalog | Historia | Redakcja | Regulamin rekrutacji
Nasze społeczności: Nasza-klasa | Facebook | Nasze serwisy: Portal | Forum | Mapa | Kanały RSS: Prace | Nowości | Wydarzenia
Współpraca: Portal literacki | Copyright © 2008 - 2010, portal literacki wpmt.pl