Pseudonim: Angelika596
O sobie: Zapraszam na mojego bloga www.ksiazki-moja-kofeina.blogspot.com
Napisanych prac:
- wiersze: 1
- proza: 23
- publicystyka: 9

Średnia ocen: 4.1
Użytkownik uzyskał: 117 komentarzy

Najlepiej oceniane prace:
"Uciekam" 01.01.2011
"Coś... - Rozdział..." 02.12.2011
"Coś....Rozdział kolejny,..." 27.12.2011
"Coś.... Rozdział kolejny" 14.11.2011
"Po drugiej stronie muru cz.4" 27.12.2010

Inne prace tego autora:
"Moja tarcza" 05.04.2011
"Coś... cz.I?" 07.11.2011
"Po drugiej stronie muru cz.5" 29.12.2010
"Do raju cz.2" 03.01.2011
"Po drugiej stronie muru cz.1" 26.12.2010


Najnowsza proza (wszystkie):
"Buntownik" - mistylady
"Uderzyłam go... cz.1" - Pokoras
"Głosy Cieni - Rozdział 4..." - moriaty h.ayne
"Raz, dwa, trzy - Baćka..." - Edward Horsztyński
"Przygody, dnia jednego,..." - Falcor
"Trójblondowe piwo" - ArcturV
"Głosy Cieni - Rozdział 4..." - moriaty h.ayne
"O tym, jak powstały..." - nic
"Przed siebie" - Unwritten96
"List do K. cz. III" - Nieważne

Coś... cz.I?

Dzień dobry. Chciałam tak grzecznie, dla odmiany, zacząć naszą znajomość. Ot, żeby sobie jaja z was porobić i stworzyć jakieś miłe pozory. Ale czy to „dzień dobry” to naprawdę odpowiednie słowa na początek? Czy sugerowanie komuś, od razu na wstępie, że powinien mieć podczas rozmowy z nami dobry humor, nie jest zbyt nachalne i z góry skazane na porażkę? Przecież każdy wie, jak wygląda jego cholerny, codzienny dzień. I czy na pewno nazwałby go dobrym? Ja na pewno nie i osobiście zaraz takiemu delikwentowi mam ochotę przyjebać, żeby z całą mocą zaprezentować mu swój dobry humor i ochotę na kontynuowanie rozmowy. Taka to już jestem czasami wylewna w uczuciach. Aż z tej wylewności wrodzonej wam opowiem, jak wygląda mój dzień i może wtedy trochę zrozumienia mi się dostanie. Wstanie z łóżka to całe cholerstwo rozpoczyna. Kawa pozwala dzielnie postawić pierwsze kroki, prowadzące za próg mieszkania, skąd już nie ma odwrotu, bo wiadomo, że jak zawrócę swe stopy z korytarza, to posłucham głosu mojej Wewnętrznej Suki, powtarzającej mi co rano: „A uduś się, udław, powieś, zaszalej, skonaj we własnych murach, a nie w tym jebanym biurze, gdzie sępów dostatek, które natychmiast po śmierci wygrzebią Ci z mózgu i nawet spod paznokci resztki godności” . I właśnie jak tego głosu posłucham i jebnę się z powrotem na łóżko, to zaraz spadnie mi na łeb ten wielki, śmierdzący żigolak, pieprzący coraz to inna pannę nad moją głową codziennie rano. Idealny budzik, nie powiem, i też te jęki skutecznie mnie jak najdalej od nich wyganiają i to w podskokach. A wiadomo co w tym mieście jest na końcu wszystkiego i końcem wszystkiego, mojego życia znaczy się. Wielkie i cuchnące BIURO DLA SZCZURÓW. A więc po dobraniu Uśmiechu Idealnego Na Dziś, którym zresztą zrzygam się pod koniec dnia, biegiem, uciekająca od Rannego Żigola, tam sobie milusińsko spędzam kolejne godziny. Potem w jakimś letargu (pracy, rozmarzenia albo miłości, oczywiście, czyli w jakimś, ogólnie rzecz biorąc, bardzo przydatnym dla społeczeństwa letargu) doczekuję wieczora, rzygam i już z normalnymi rysami twarzy udaje mi się idealnie dopasować głowę do poduszki, szepczę po raz ostatni tego dnia moje motto życiowe „Ja pierdole” i udaję, że to koniec, choć dobra noc, tak jak i dobry dzień, rzadko się zdarza. Dlaczego zwracam się do Was? Gdzieś tam do próżni? Czy moja myśl zdąży obrócić tam i z powrotem i nie zastać mnie tutaj, jako trupa ściskającego w zamarzniętej dłoni swoją samotność? Wydaje mi się, że to dla mnie wcale nie byłoby zresztą takie przykre, że tego właśnie w podświadomości chcę i do tego dążę. Bo jak inaczej wytłumaczyć fakt, że zamknęłam się w tym okropnym życiu i udaję przed wszystkimi, a szczególnie przed sobą, że nigdy nie miałam marzeń, że to wszystko nie miało być zupełnie inne? Bo kurwa, miało być zupełnie inne! Wiecie? To nie miało być tak! I ja miałam być kimś innym. I wiecie, co? Wiecie, kurwa, co? Wszystko jeszcze się zmieni… Zmienię to wszystko! Albo wszystko zmieni mnie…



Płeć: kobieta
Ocena: 5
Liczba komentarzy: 6    
Data dodania: 07.11.2011r.

1     

Nowokaina Użytkownik wpmt 09 01 2012 (22:19:25)

Użytkownik ocenił pracę na 5

Tekst ten zauważyłam już wcześniej, ale musiałam znaleźć dla niego odpowiedni czas. Po pierwszej części chcę już tylko więcej, dlatego liczę, że jutro zdołałam przeczytać kolejne.
Piszesz w sposób bezpośredni, czytelnik może utożsamić się z Twoją bohaterką. I to jest ogromny plus (momentami miałam wrażenie, że czytam o samej sobie). Poza tym - język. Tekst napisany jest płynnie i bez usterek. Jestem pod wrażeniem tej "literackiej inności" i ją podziwiam. Tym samym, Twój krótki fragment zainspirował mnie do napisania czegoś w podobnej formie.
Pierwsze czytane słowa zmyliły mnie. Sądziłam, że będzie to część pierwsza pamiętnika pisanego przez słodką dziewczynkę. Jednak potrafisz zaskoczyć.
Nie mam pojęcia czy to z powodu późnej pory, czy są jakieś inne przyczyny, ale nie potrafię więcej napisać na temat Twojej pracy jak sformułowanie, że jestem pełna podziwu.

Wystawiam piątkę plus i idę spać.

subtelny demon Użytkownik WPMT 28 12 2011 (11:51:22)

Użytkownik ocenił pracę na 5

"Ja na pewno nie i osobiście zaraz takiego delikwenta mam ochotę przyjebać" - albo przyjebać (komu, czemu?) takiemu delikwentowi, albo przyjebać do czegoś.
"bo wiadomo, że jak zwrócę swe stopy z korytarza" - zawrócę.
"pracy, rozmarzenia, albo miłości oczywiście" - dwie sprawy: przed spójnikiem zdań współrzędnych rozłącznych NIE stawiamy przecinka (tu: przed albo) - to jeden, a dwa: słowo "oczywiście" jest tu wtrąceniem, więc przed powinien stać przecinek.
"Wydaje mi się, że to dla mnie wcale nie byłoby zresztą takie przykre, że tego właśnie w podświadomości chcę" - lepiej stylistycznie brzmiałoby "podświadomie pragnę".
Pożarłaś oprócz tego jeden ogonek, ale bez czepialstwa.
Całkiem przyjemnie cyniczna praca. Nie nudzisz, Twoja bohaterka jest błyskotliwa i inteligentna. Przemawia przez nią rozgoryczenie, które jednak nie skłania czytelnika do sięgnięcia po sznurek czy tam inne żyletki; przypomina mi trochę Achmeda martwego terrorystę ("Silence, I KILL YOU!"). Całkiem fajnie i bardzo zjadliwie zrealizowany pomysł na opowiadanie.

subtelny demon Użytkownik WPMT 28 12 2011 (12:16:18)
Pozwoliłam sobie na edycję pracy (oprócz wymienionych błędów, wstawiłam/wyrzuciłam kilka przecinków i ogonków, jakieś literówki). Swoją drogą nie rozumiem, dlaczego Lokata nie edytowała błędów, o których wspomniała w swoim komentarzu. Od tego chyba są redaktorzy, czyż nie?

Angelika596 Użytkownik WPMT 12 11 2011 (20:07:39)

Dziękuję za takie wysokie oceny. Opowiadanie to napisałam pod wpływem złości, że..tak dawno nic nie napisałam. Jest to chęć zrobienia czegoś innego, od innej strony. I owszem, mam ochotę pisać dalej. Mam pomysły, ale nie wiem co z nich wyjdzie :)
Dziękuję też za wszystkie porady.

Lokata Użytkownik 12 11 2011 (17:21:21)

Użytkownik ocenił pracę na 5

Mnie się podoba. To taki polski następny etap po "Brigite Jones". Mówię serio. Jak dla mnie rewelacyjny materiał na dłuższy tekst. - Taki w sam raz pod scenariusz filmowy. Literacko też jest bardzo zachęcający do czytania dalej... Według mnie 5 plus. Zauważyłam tylko drobne błędy redakcyjne w zdaniach. Oto moje sugestie:
"Ot, żeby sobie jaja z was porobić i utworzyć(!) jakieś miłe pozory."
"Ja na pewno nie i osobiście zaraz takiego(!) delikwenta(!) mam ochotę przyjebać, żeby z całą mocą zaprezentować mu swój dobry humor i ochotę na kontynuowanie rozmowy."
"Potem w jakimś letargu (pracy, rozmarzenia, albo miłości oczywiście, czyli w jakimś, ogólnie rzecz biorąc, bardzo przydatnym dla społeczeństwa letargu) doczekuję wieczora, rzygam i już z normalnymi rysami twarzy udaje mi się idealnie dopasować głowę do poduszki, szepczę po raz ostatni tego dnia moje motto życiowe „Ja pierdole” i udaje, że to koniec, choć dobra noc, tak jak i dobry dzień, rzadko się zdarza." - Za dłuuuuuuugie zdanie choć bardzo niezłe!... Przed albo nie stawia się przecinka i jest jedna literówka.
"Czy moja myśl zdąży obrócić tam i z powrotem, i nie zastać mnie tutaj, jako trupa ściskającego w zamarzniętej dłoni swoja samotność?" - Literówka.
"Bo jak inaczej wytłumaczyć fakt, że zamknęłam się w tym okropnym życiu i udaje przed wszystkimi, a szczególnie przed sobą, że nigdy nie miałam marzeń, że to wszystko nie miało być zupełnie inne?" - Za długie danie.
Fragmenty idealne jak dla mnie to:
"I właśnie jak tego głosu posłucham i jebnę się z powrotem na łóżko, to zaraz spadnie mi na łeb ten wielki, śmierdzący żigolak, pieprzący coraz to inna pannę nad moją głową codziennie rano. Idealny budzik, nie powiem i też te jęki skutecznie mnie jak najdalej od nich wyganiają i to w podskokach."
"Dlaczego zwracam się do Was? Gdzieś tam do próżni? Czy moja myśl zdąży obrócić tam i z powrotem, i nie zastać mnie tutaj, jako trupa ściskającego w zamarzniętej dłoni swoja samotność? Wydaje mi się, że to dla mnie wcale nie byłoby zresztą takie przykre, że tego właśnie w podświadomości chcę i do tego dążę. Bo jak inaczej wytłumaczyć fakt, że zamknęłam się w tym okropnym życiu i udaje przed wszystkimi, a szczególnie przed sobą, że nigdy nie miałam marzeń, że to wszystko nie miało być zupełnie inne? Bo kurwa, miało być zupełnie inne! Wiecie? To nie miało być tak! I ja miałam być kimś innym. I wiecie, co? Wiecie, kurwa, co? Wszystko jeszcze się zmieni… Zmienię to wszystko! Albo wszystko zmieni mnie…"
Rewelka!...


Mozzie Użytkownik wpmt 08 11 2011 (14:48:57)

Użytkownik ocenił pracę na 5

Pracę przeczytałam już wczoraj i muszę przyznać, że naprawdę mnie zaciekawiłaś. Piszesz takim awangardowym stylem, dużo wtrąceń, często odbiegasz od tematu, wprowadzasz komizm. Też lubię tak pisać. To jest bardzo dobra zabawa, zarówno dla autora, jak i potem dla czytelnika. Trochę nie podobały mi się te wulgaryzmy, ale rozumiem, że musiałaś dostosować wypowiedzi do osoby, która jest ich nadawcą, więc pozostaje mi cierpieć w ciszy, bo ogólnie jestem przeciwna tego typu zwrotom w literaturze.

Cały tekst jest płynny, poprawny, nie znalazłam żadnych błędów, nawet interpunkcyjnych, zadbałaś o estetykę, wszystko jest na swoim miejscu, nie ma usterek językowych, składnia jest odpowiednia, czyli ogólnie wszystko na plus.

Główna bohaterka pracuje w biurze i naprawdę swojej pracy nie cierpi. Jej wyznanie przypomina mi blogowego posta, gdzie użytkownik pisze do potencjalnych czytelników, zwykle nikogo konkretnego, żeby się wyżalić. Niektórym to pomaga. Podejrzewam, że opierając się o polskie stereotypy, stworzyłaś wyznanie jędzowatej urzędniczki. Wyszło Ci bardzo zgrabnie, na poziomie. Najbardziej podoba mi się to, że mimo takiego zwyczajnego, krytykanckiego spojrzenia na życie kobiety, odnaleźć możemy drugie dno tej historii. Jakie? Ludzie nie są ot tak źli, niemili. Zawsze mają ku temu jakieś powody. Urzędnik mieć koszmarne życie prywatne i to czyni z niego osobę nieżyczliwą. W życiu Twojej bohaterki do takiego zachowania przyczyniło się uczucie samotności. Nie było jej łatwo żyć, więc wyładowywała się w pracy. Być może przez ten brak kontaktu z ludźmi, nie miała się z kim kłócić.

Piątka plus.


Musisz się zalogować aby móc pisać komentarze.

Znak Fabryka Słów Media Rodzina Iskry Purpose Akcent Jaguar W.A.B. Telbit Radwan Piąty Peron WSQN Replika E-tekst Piórem Feniksa Edupedia Audiobook Złote myśli

Statystyki: Wiersze: 9701 | Proza: 2330 | Publicystyka: 721 | Komentarze: 68305 | Użytkownicy: 12452
Online(53): 53 gości i 0 zarejestrowanych: