warto go przeczytać
Pseudonim: Anonymous
Miłość bywa czasami bardzo okrutna. A okrutne jest to, że okalecza duszę.
Kocham pewną dziewczynę. Do pewnego czasu myślałem, że czujemy do siebie "miętę".
Bardzo często zdarzało się, że na lekcjach wymienialiśmy spojrzenia. Choć odwlekałem ten moment jak tylko mogłem, w końcu postanowiłem, że powiem jej, co do niej czuję. Zdecydowałem, że zrobię to po lekcjach. Pomyślałem tak: "zatrzymam ją, poczekam, aż większość uczniów już wyjdzie ze szkoły i wyznam jej miłość".
Lekcje już się skończyły. Całą klasą udaliśmy się do szatni. Zatrzymałem ją, pytając, "czy rzeczywiście mamy jutro jedną lekcję mniej".
Rozmawialiśmy, powoli zbliżając się do szatni.
Byłem przerażony: wiedziałem, że ten moment się zbliża, i nie jestem w stanie nic na to poradzić. Wchodząc do szatni zauważyłem, że ktoś w niej czekał. Gdy moja ukochana weszła do szatni on zapytał, czy nie ma ochoty na spacer.
Ona się zgodziła. Wiedziałem już, co to oznacza.
Ale to nie wszystko. Po szkole udałem się do biblioteki. Przez przypadek usłyszałem fragment rozmowy tego chłopaka i Mojej Najdroższej.
- Odkładałem tę rozmowę na później, ale dziś poczułem, że to nie ma sensu. Nie wiem jak na to zareagujesz, ale muszę to w końcu z siebie wydusić. Aneta (bo tak miała na imię) ja cię naprawdę kocham.
Aneta wyglądała na zadowoloną. Po dłuższej chwili odwzajemniła się tym samym wyznaniem.
Bez namysłu uciekłem od nich. Ale dopiero po jakimś czasie uświadomiłem sobie, że byłem bardzo blisko...
Ocena: 4.5
Liczba komentarzy: 3
Data dodania: 14.10.2008r.
Statystyki: Wiersze: 7839 | Artykuły: 263 | Recenzje: 234 | Proza: 1643 | Wywiady: 50 | Komentarze: 46485 | Użytkownicy: 3565
Online(17): 13 gości i 4 zarejestrowanych:
exother, Kamil M. Jaszczak, Mii, Kirus