Bezsenność pamięci

Który to już dzień trwa bezwzględny, wręcz zabójczy, stan schizofrenicznej paranoi, przyprawiającej mnie o łamiące żebra walenie serca? Przestałem liczyć. Przez wiele miesięcy, zbyt wiele, nawet jak dla mocnego faceta, za którego mimo wszystko się uważam, nie potrafię zaznać spokoju. Co wieczór młot siedzący w moich piersiach odlicza nanosekundy grobowej ciszy, a do otwartych oczu nie docierają promienie księżycowego światła. Zatracam się w nieświadomości miejsca i czasu, nie wiem, która mija godzina - pierwsza w nocy, trzecia, może piąta. Nie ma to żadnego znaczenia. Liczą się tylko obrazy w mojej głowie. Pamięć. Zazwyczaj bardzo wybiórcza, tym razem bezlitośnie dokładna, co noc emituje ten sam, zgrany jak stara winylowa płyta, film. Za każdym razem katuje mnie wspomnieniami, które powoli, niczym podstępna choroba, atakują neurony, podążając szeroką autostradą synaps i łakomie wyżerają resztki zdrowego rozsądku. Nawet o tym nie wiesz… Skąd masz wiedzieć, że mnie zabiłaś… * Pomimo iż znamy się ponad ćwierć wieku, nie znamy się wcale. Dobrze, że nasze byty funkcjonowały w innych przestrzeniach i przez cały ten czas nie mieliśmy kontaktu. Kiedy się wreszcie spotkaliśmy, mogłem radośnie zgłębiać każdą molekułę twojego ciała, każdą cząstkę duszy, zakamarek osobowości. Przy tobie nie zastanawiałem się, czego oczekujesz. Nie wiem skąd, nie wiem dlaczego, ale po prostu wiedziałem wszystko. Patrzyłaś na mnie, a ja słyszałem: „Zrób coś, rozbierz mnie jeszcze bardziej”. I choć od dawna byłaś już naga i drżąca w oczekiwaniu na nieuniknione, wnikałem w każdy atom twojego ciała. Spleceni w jedno gorące tchnienie, rozkoszowaliśmy się chwilą, nie bacząc, że przecież ma ona, jak wszystko inne, swój nieuchronny koniec. Liczyło się tylko tu i teraz. Nasze oddechy współgrały, zmysły zlały się w jedną kolorową masę i wrzały w tyglu rozpalonej namiętności… * Dojeżdżał do granicy. Jeszcze kilkaset kilometrów i będzie w domu. Przebywał u niej zaledwie trzy dni, a czuł, jakby spędzili ze sobą całe życie. Nie będą razem, to pewne, poznała jakiegoś faceta. Powiedziała o tym. Zaklął w duchu siarczyście i jeszcze mocniej docisnął pedał gazu…



Płeć: mężczyzna
Ocena: 5
Liczba komentarzy: 4    
Data dodania: 31.05.2012r.

1     

alkaria Użytkownik wpmt 29 06 2012 (18:46:43)

Użytkownik ocenił pracę na 5

Kiedy pierwszy raz rzuciłam przelotne spojrzenie na cały tekst, pomyślałam sobie - krótki, wręcz za krótki, jednak to wzbudziło moją ciekawość, co autor w zaledwie "kilku" zdaniach pragnął przekazać. Potwierdzam powyższy komentarz, iż w tym wypadku minimalizm się sprawdził, i chyba sama powinnam uczyć się na przykładzie tego fragmentu, że czasami wyciskanie z danej sytuacji maksymalnej ilości emocji nie przynosi swojego efektu, (należy pamiętać o pozostawieniu miejsca na dopowiedzenie czytelnika), podczas gdy Tobie udało się zaskoczyć odbiorcę. Gdyby nie ostatnie zdanie, pomyślałabym, że opis ma charakter autobiograficzny, co świadczy o doskonałym odwzorowaniu uczuć, w tym przypadku negatywnych, aczkolwiek przejmujących. Całość ma charakter melancholijny; odebrałam to w taki sposób, że bohater cierpi, jednak nie dopuszcza do siebie ani szczypty nienawiści. Choć, być może owo uczucie zostało ukryte pomiędzy wierszami.

Darksio Użytkownik wpmt 29 06 2012 (21:13:12)
Dziekuję, naprawdę, z miłe słowa. Teraz Cię zaskoczę: to jest kawałek autobiograficzny. Dwie pierwsze części to moje odczucia w pewnym trudnym momencie mojego życia. Trzecia część, to próba uchwycenia dystansu do sytuacji. Dzięki jeszcze raz.

Darksio Użytkownik wpmt 01 06 2012 (21:01:27)

Dziękuję, Ironiczna.
Bystra z Ciebie obserwatorka. Odebrałaś tekst dokładnie tak, jak chciałem, żeby był odebrany.
Pozdrawiam i dziekuję za komentarz.

Anima użytkownik 01 06 2012 (20:55:12)

Użytkownik ocenił pracę na 5

Mam tylko dwa słowa, które choć trochę opisują twoją pracę. Krótka i wyrazista. Udowodniłeś, że przeżycia zranionego serca można opisać w paru przemyślanych zdaniach, wcale się nad nimi zbytnio nie rozwodząc, a jednocześnie oddający dany, stworzony przez autora klimat.
Ta kobieta znaczyła dla bohatera bardzo wiele. Teraz ciężko mu bez niej żyć, a jednak wie, że musi. Wspomina przeżyte z nią chwile, wprowadza nas w intymną część ich związku.
Myślę, że najbardziej porusza końcówka. Odbieram to w taki sposób: mężczyzna mógł poczuć się oszukany, jak zabawka. Mimo że był pewien jej uczuć, wszystko się rozpadło z powodu innego mężczyzny. Jak to mówią, jeden musi cierpieć, by komuś żyło się lepiej. Wszyscy się poświęcamy, niekiedy nawet każdego dnia.
Z radością stwierdzam, że nie znalazłam ani jednego błędu. Stylistyka i część techniczna najzupełniej w porządku.
Piątka.


Musisz się zalogować aby móc pisać komentarze.

Znak Fabryka Słów Media Rodzina Iskry Purpose Akcent Jaguar W.A.B. Telbit Radwan Piąty Peron WSQN Replika E-tekst Piórem Feniksa Edupedia Audiobook Złote myśli

Statystyki: Wiersze: 9701 | Proza: 2330 | Publicystyka: 721 | Komentarze: 68306 | Użytkownicy: 12452
Online(60): 60 gości i 0 zarejestrowanych: