Zaloguj się lub zarejestruj
aby móc skorzystać z wszystkich dobroci tego serwisu...


Regulamin

warto go przeczytać

Logowanie użytkownika
Nie pamietasz hasła?
Nie masz konta? Zarejestruj się!
rejestracja
dowiedz się więcej
czym jest wpmt
Pseudonim: PookyFan
Skąd: W życiu mnie nie znajdziecie
O sobie: Chora administracja jest rakiem toczącym WPMT.
Napisanych prac:
- wiersze: 4
- recenzje: 8
- artykuły: 14
- proza: 23

Średnia ocen: 4.5
Użytkownik uzyskał: 200 komentarzy

Najlepiej oceniane prace:
"Wyimaginowana imaginacja (6..." 20.08.2009
"Imaginacja tu sentencyjna,..." 01.11.2011
"Yandere" 30.12.2011
"Szkolna Inkwizycja: Łowcy..." 22.02.2009
"Szkolna Inkwizycja: Wywiad..." 02.01.2010

Inne prace tego autora:
"Warhammer 40.000: Herezja w..." 09.10.2011
"Szkolna Inkwizycja: Łowcy..." 05.02.2009
"World of Prizon" 28.01.2009
"Bajka moralnego niepokoju o..." 16.12.2009
"Bajka moralnego niepokoju o..." 08.12.2009

Najlepiej oceniona proza (30 dni):
"Nieumarły kwiat - I etap..." - Ironiczna - 6
"Carmel - I etap..." - subtelny demon - 6
"Jedyne Miasto - I etap..." - Ell003 - 6
"Przejście - I etap..." - Mii - 5.5
"Gdzie jest hidżab!? - I..." - Fał - 5.5

Najnowsza proza (wszystkie):
"Nieumarły kwiat - I etap..." - Ironiczna
"Prolog - Krwawy rytuał...." - van Hellsing
"Potwór - I etap..." - Srebrna
"Bajka o jabłku - I etap..." - Khelben
"Przejście - I etap..." - Mii
"Uwodzeni - I etap Wyzwania..." - van Hellsing
"Bezimienna - I etap -..." - Katarzyna Łaskawa
"Kornelia, "Wyzwanie..." - Astralka
"Igraszka - I etap..." - Poziomka.
"Ćma - prolog" - Miao?

Bajka moralnego niepokoju o świadomej nieświadomości społecznej

Normalny dzień w szkole, normalne życie. Jednak refleksje, które przychodzą niespodziewanie, kiedy - na przykład - na przerwie nie ma nic innego do roboty, niż gapienie się na kolegę siedzącego naprzeciw na ławce, często zmuszają do zastanowienia nad tym, kim się jest... i kto kim jest.
Było tak i tym razem. Długa przerwa w nudny, deszczowy dzień zmusza do myślenia nad tym, nad czym na codzień się nawet nie zastanawiamy. I tak zwykły, niczym niewyróżniający się szesnastolatek powiódł oczami po kolegach i koleżankach z klasy - nowych kolegach, w nowej szkole, w nowej, pierszej klasie liceum. Co właściwie wie o nich po tych trzech miesiącach wspólnej nauki?
Co wie o takiej Agnieszcze, która jest nawiedzoną kujonką? Co wie o dziewczynie, która - kiedy nie mogła przyjść do szkoł z powodu choroby - mało się nie załamała psychicznie? Co wie o dziewczynie, która przeżywa jedynkę z kartkówki tak, jakby zawalił się świat? Czy faktycznie jest sfrustrowaną, nieszczęśliwą i zakompleksioną nastolatką? Czy jest nieszczęśliwa, bo jej chorobliwe poczucie obowiązku do nauki nie daje jej normalnie żyć?
A może jest bardzo szczęśliwa? Może - gdy wraca do domu - jest spokojna i wesoła, bo wie, że ma kochającą rodzinę i dobrze się czuje ze swoją pasją, której poświęca wolny czas? Bo to, co robi, daje jej rzeczywiście szczęście? Może jej zawód z braku owoców jej nauki lub braku możliwości zaangażowania się weń przez okres choroby jest smutkiem typowym dla kogoś, czyja pasja przeżywa chwilowy kryzys?
A może wszyscy inni mają rację i jest sfrustrowaną kujonką?
A co wie na przykład o Michale - klasowym błaźnie, który gdzieś ma uwagi i krzyki nauczycieli, a który dobrze się bawi z podobnymi mu kolegami, i który - wbrew pozorom - wzbudza nawet swego rodzaju sympatię w klasie? Co wie o człowieku, któremu jest zawsze wesoło, choć okazuje to w dość łobuzerski sposób?
Czy może być tak, że ojciec w domu bije go, gdy wróci pijany? Czy odreagowuje patologię rodzinną tą nienaturalną wesołością?
Czy jest po prostu krnąbrnym, wesołym chłopakiem?
A co wie o Kasi, cichej i nieśmiałej koleżance, która zawsze stara się nikomu nie wchodzić w drogę? Co wie o tej wiecznie speszonej dziewczynie, która - mimo wybitnego talentu do szachów - jest w klasie mało popularna i niezauważana? Która - gdyby nie jej jedna, jedyna przyjaciółka - nie miałaby do kogo otworzyć ust w szkole?
Czy przypadkiem nie jest tak, że jej rodzice odciskają na niej swoje wysokie ambicje, starając się stworzyć córkę idealną, która dobrze się uczy, jest skromna, kulturalna aż do przesady i nie ma życia towarzyskiego? Czy nie zmuszają jej do ciągłego trenowania szachów, by jej zwycięstwa zaspokoiły ich oczekiwania wobec dziecka, które powinno spełniać pragnienia swych rodziców?
Czy to po prostu nieśmiała z natury dziewczyna z własnym hobby, której nie przeszkadza brak wielu znajomych, a która oparcie znajduje w kochającej i wspierającej rodzinie?
Tyle różnych żyć mogą prowadzić ci ludzie, myśli ten zwykły nastolatek. Choć zna ich przecież jakiś czas i wie, jakie mają charaktery, zainteresowania i ma wśród nich przyjaciół i wrogów - co tak naprawdę o nich wie? Co wie o chamskiej dziewczynie, która zgrywa zadowoloną z życia laskę? Co świadczą ślady strupów i siniaki, które widział kątem oka, gdy akurat siadli w jednej ławce na którejś lekcji? Czy domyśliłby się kiedykolwiek, jak fajnych rodziców ma chłopak, który na codzień izoluje się od grupy i siedzi sam na każdej przerwie, gdyby nie pracowali w spożywczaku obok jego domu?
A co wiedział i wie o Piotrku - ironicznym i złośliwym, acz szczerym i dość sympatycznym kurduplu w okularach, świetnym w pisaniu wypracowań z polskiego, mistrza śmiesznych opowiadań? Co wie o tym niepozornym chłopaku, którego nikt nie podejrzewałby o nic innego, jak o prowadzenie normalnego życia normalnego nastolatka, w normalnym domu z normalnymi rodzicami?
Czy - do czasu pogrzebu jego matki - ktokolwiek by przypuszczał, że wraca do domu i zastaje ją cierpiącą?
Ta myśl, choć smutna i głęboka, nie zajęła go jednak na długo. Nie było w tym nic dziwnego, w sumie nie wiedział, na co dokładnie zmarła mama Piotrka - chyba na jakiegoś raka. Dlatego też ten temat nie zajął jego myśli na długo. Sam Piotrek z nikim na ten temat nie rozmawiał, tak więc nie mógł wiedzieć, że wracając do domu nie tylko zastawał ją chorą i cierpiącą - i to aż od połowy wakacji - ale że w październiku gwałtownie jej się pogorszyło. Nie mógł wiedzieć, że rak, który toczył jej mózg, rozrósł się i zaczął powoli odejmować jej świadomość, tak jak wcześniej zabrał jej możliwość samodzielnego ruszania się poza łóżkiem. Nie mógł w końcu wiedzieć, że umarła nieomal na jego oczach, bez ostrzeżenia. Nie mógł wiedzieć, jak bardzo rozpaczał, gdy po raz pierwszy od wielu, wielu tygodni uwalniał swoją rozpacz, gdy nie mógł już dłużej je w sobie dusić. Nie mógł wiedzieć, jak ciężko mu było nie okazywać w szkole tego, że cały czas ma świadomość jej agonii. Nie mógł też w końcu wiedzieć, że ma sobie za złe to, iż nie wykorzystał dobrze czasu, jaki został mu z mamą. Nie mógł wiedzieć, że wolał normalnie się uczyć i długo - za długo - grać na komputerze, być może tym samym chcąc podświadomie nie myśleć o tym, że od wakacji za ścianą umiera jego matka. Nie mógł wiedzieć, że ma sobie za złe to, jak mało było chwil spędzonych z nią, gdy ona leżała w łóżku i cierpiała, i kiedy tego czasu coraz gwałtowniej ubywało.
Nie mógł wiedzieć, że ten najnormalniejszy pod słońcem chłopak nie mógł, nie może i nie będzie mógł sobie tego wybaczyć do końca swojego życia.
Nie mógł wiedzieć, że - choć zachowuje się normalnie i normalnie rozmawia z kolegą o osiągnięciach w MMO - jest bardzo nieszczęśliwy.
Dlatego się nad tym nie zastanawiał.
Ponieważ tak naprawdę nic nie wiedział o żadnym koledze ani koleżance, nie zastanawiał się dłużej nad nikim.
A w końcu poszedł na lekcje i zapomniał, o czym w ogóle myślał.

Tym nastolatkiem jest każdy z nas. Każdy z nas ma czasem (a przynajmniej powinien mieć) takie refleksje związane z ludźmi, z którymi spędza czas nauki w szkole, z którymi zawiera przyjaźnie, z którymi chodzi do jednej klasy. Każdego z nas powinno interesować to, kim jest człowiek siedzący obok w ławce. Z tym że... nikogo to nie interesuje. A to oznacza, że życie kolegów czy koleżanek interesuje nas do momentu, w którym bezpiecznie jest się interesować. Życie prywatne, rodzina - to jest mniej ciekawe, a przede wszystkim może okazać się niebezpieczne - może zachwiać wygodnym mitem o absolutnej normalności życia prywatnego i rodzinnego tego, z kim rozmawiamy. Może wzbudzić niepotrzebne emocje, mogą zbliżyć nas ze zwykłym kolegą z klasy, szczególnie, jeśli już wiadomo, iż w jego rodzinie dzieje się coś złego - wówczas temat jest omijany jeszcze bardziej skrzętnie. Ponieważ wtedy skończą się przyjemne rozmowy o pierdołach - trzebaby się zaangażować w taką znajomość emocjonalnie, trzeba wziąć odpowiedzialność za to, że ktoś się przed nami otworzył, że pragniemy, by ktoś się przed nami otworzył.
Dlatego zazwyczaj mamy tylko kolegów. Bardzo rzadko miewamy przyjaciół.
To, że nie miewamy takich przemyśleń o ludziach z naszego otoczenia, świadczy tylko o nas.
Refleksje owego chłopaka nie były jednak wcale takie głębokie i filozoficzne. Były banalne, jak i to wszystko, co związane z życiem młodzieży z jego klasy. Nie było w nich ani krztyny wyjątkowości czy też oryginalności - w każdej szkole i klasie jest wielu różnych ludzi z różnymi - często ciężkimi - sytuacjami życiowymi, wielu jest też zupełnie normalnych, szczęśliwych. On tylko rozważył kilka możliwości, jak mogli prowadzić życie jego znajomi. Były w zasadzie nudne, oczywiste, mało oryginalne, w końcu też banalne - ale były prawdziwe. To opowiadanie też jest zwyczajne i traktuje o rzeczach zwyczajnych. Jest banalne. Ale w odróżnieniu od innych fikcyjnych opowiadań - ma w sobie smutną, życiową prawdę. Bo prawda jest taka, że tylko banalne historie są historiami prawdziwymi.



        Dedykacja: Tym, którzy przedkładają fikcję literacką z ziarnem prawdy - nawet nudną fikcję - nad fikcję literacką wzruszającą, piękną i romantyczną, ale mającą tyle odbicia w rzeczywistości, ile prawdy jest w obietnicach dowolnej kampanii wyborczej.

Ocena: 4
Liczba komentarzy: 2    
Data dodania: 08.12.2009r.

1     

Ilveran 09 12 2009 (22:32:53)

Użytkownik ocenił pracę na 4

Niepewna jestem nadal oceny, ale myślę, że mocne cztery.

Ilveran 09 12 2009 (22:31:45)

Podoba mi się. Takie, racja, zwykle opowiadanie, ale ukazujące dużo, wiesz czego...? Wrażliwości. Nawet nie przeszkadzał mi ten nadmiar "nie mógł wiedziec", choc może, tak, pod koniec z lekka, ale poza tym, to aż się zdziwiłam, że tak mi się to dobrze czyta. Rzeczywiście, czytało mi się bardzo przyjemnie, lekko. Nie wiem o czym się tu jeszcze rozwodzic. Przeczytałam, podziałało, nabuzowało myśli, zasmuciło lekko też, końcówka ładna. I najlepsze jest to, że mam świadomośc, że dużo w tym banału, bo "już gdzieś to widziałam, słyszałam", a nadal mi się bardzo podoba.


Musisz się zalogować aby móc pisać komentarze.

Znak Fabryka Słów Media Rodzina Iskry Purpose Akcent Jaguar W.A.B. Telbit Piąty Peron WSQN E-tekst /></a> 
<a href=Piórem Feniksa Edupedia Audiobook

Statystyki: Wiersze: 7839 | Artykuły: 263 | Recenzje: 234 | Proza: 1643 | Wywiady: 50 | Komentarze: 46485 | Użytkownicy: 3565
Online(22): 19 gości i 3 zarejestrowanych: exother, Kamil M. Jaszczak, Mii

Dekalog | Historia | Redakcja | Regulamin rekrutacji
Nasze społeczności: Nasza-klasa | Facebook | Nasze serwisy: Portal | Forum | Mapa | Kanały RSS: Prace | Nowości | Wydarzenia
Współpraca: Portal literacki | Copyright © 2008 - 2010, portal literacki wpmt.pl