warto go przeczytać
Zaczęło się niewinnie.
Pani od plastyki miała bzika na punkcie psów. Szczególnie przejmował ją los męczących się w schroniskach zwierzaków. W zeszłym roku zorganizowała dlań zbiórkę żywności i koców. Teraz poszła o krok dalej.
Wielki plakat tuż obok wejścia do szatni przedstawiał czarno-białe zdjęcia smutnych piesków na terenie jakiegoś podupadłego schroniska dla zwierząt. Poniżej było hasło nawołujące do pomocy czworonogom w potrzebie. Można by rzec - słuszna inicjatywa.
Potem inicjatywę podchwyciło parę dziewczyn z II klasy gimnazjum. Były to typowe lizuski, a los męczących się i zaniedbywanych w schroniskach piesków obchodził je zapewne tak długo, jak długo obchodziły je pozytywne punkty z zachowania, która plastyczka zapewne im wstawi za "szczere zaangażowanie". Krótko mówiąc - wykorzystując obsesję nauczycielki, postanowiły poprawić sobie zachowanie jeszcze większą ilością plakatów. Zrobiły nawet zbiórkę pieniędzy.
Tak więc chodziły po klasach (oczywiście w czasie lekcji - kolejny plus działalności wolontariackiej) i zbierały pieniądze do puszki przeznaczoną na wsparcie dla schronisk mających za mało środków, by zapewnić podopiecznym godne warunki do życia. Czasem ktoś coś wrzucił, czasem nie, jednak akcja cieszyła się niemałym powodzeniem. Działalność na rzecz potrzebujących piesków rozwijała się coraz bardziej - widać było coraz więcej plakatów.
Przynosiła ona oczywiście skutki - rozpoczęły się zbiórki żywności i koców, przybywało pieniędzy w puszce. Niektórzy jednak - znudzeni nadgorliwością organizatorek - zobojętnieli zarówno na plakaty, jak i na realne cierpienie tych stworzeń.
W pewnym momencie w całym głównym holu na każdej ścianie wisiał przynajmniej jeden plakat nawołujący do opieki nad biednymi psami. Nie oszczędzono nawet tablicy ogłoszeń, z której można się było odtąd dowiedzieć również, jak bardzo zaniedbywane są zwierzęta w schroniskach i jak mocno potrzebują naszej pomocy.
Tylko gdzieś z boku na tej samej tablicy widniało niewielkie ogłoszenie niezwiązane z czworonogami. Było ono o jakimś koncercie charytatywnym na rzecz chorej dziewczynki potrzebującej pomocy. Niemal zniknął w tłumie wszechobecnych, smutnych plakatów o nieszczęściu, jakie spotyka psy w schroniskach dla zwierząt.
Miarka się przebrała.
Następnego dnia rano każdy patrzył na nowy plakat. Ale nie - jak do tej pory - obojętnie, by zapoznać się z kolejnym patetycznym hasłem na rzecz pomocy czworonogom. Wszyscy patrzyli wzrokiem smutnym, acz aprobującym. Wzrokiem, który zdawał się przytakiwać ponuro. Niektóre spojrzenia wyrażały nawet wstyd.
Pod pierwszym plakatem ze zdjęciami psów ze schroniska wisiał inny - tak, by przysłonić hasło, ale pokazujący fotki czworonogów. Natomiast na nowym plakacie były zupełnie inne zdjęcia - dzieci skrajnie wychudzonych, nagich, na twarzach których nie było nawet śladu uśmiechu, ba - gdyby był, wyglądałby raczej przerażająco na ustach tych wyniszczonych, małych chłopców i dziewcząt. Były tam zdjęcia głodnych dzieci z Afryki. Zdjęcia cierpiących ludzi.
Pod spodem był dopisek. Wielkimi, czerwonymi literami.
"Jak sądzisz, kto bardziej zasługuje na Twoją pomoc?
A jak sądzisz, komu okazujesz ją częściej?"
Ocena: 5
Liczba komentarzy: 2
Data dodania: 16.12.2009r.
Statystyki: Wiersze: 7839 | Artykuły: 263 | Recenzje: 234 | Proza: 1643 | Wywiady: 50 | Komentarze: 46485 | Użytkownicy: 3565
Online(22): 19 gości i 3 zarejestrowanych:
exother, Kamil M. Jaszczak, Mii