Zaloguj się lub zarejestruj
aby móc skorzystać z wszystkich dobroci tego serwisu...


Regulamin

warto go przeczytać

Logowanie użytkownika
Nie pamietasz hasła?
Nie masz konta? Zarejestruj się!
rejestracja
dowiedz się więcej
czym jest wpmt

Anonymous

- Cześć, słodziaku – powiedziała Lilka Borowicz, o godzinie piątej po południu czasu środkowoeuropejskiego, do swojego chłopaka. Rodziców nie było, a oni ostatnio rzadko mieli okazję, aby się spotkać.
- Cześć, mała – i to wystarczyło, aby coś dużego, kudłatego i czworonożnego o mało nie zrównało go z podłogą.
- Lars! - zganiła psa dziewczyna. - Lars, opanuj się, chłopie! Siad! Siad!
Coś widzę, że nadal nie masz nad nim kontroli – zaśmiał się Łukasz, głaskając futrzaka po jego puszystym łbie. - Co, Lars? Czemu znów nie słuchasz właścicielki?
Pies szczeknął radośnie, a gdy wrócił, w pysku trzymał brązową smycz. Patrzył przy tym błagalnie. Na zachętę, przewalił się na posadzkę, po czym w miarę możliwości, przewracał się z boku na bok.
- O nie – zaprotestowała dziewczyna. - Nie ma mowy! Rozumiem, że jesteś uzależniony od spacerów, ale uzależnienia trzeba tępić! Nie będę pomagać w przestępstwie!
- Liluś, spokojnie. Zjemy pizzę, obejrzymy coś, a potem weźmiemy Larsa na spacer. Co ty na to?
- No... okej. Ale tylko pół godziny. Zimno jest...
- To ja cię przytulę i od razu zrobi ci się cieplej, hm?
,, Stary spryciarz, dobrze wie, jak poprawić mi humor”, pomyślała Lilka, czując ciepło, sączące się z jego ciała. Uniósł ją delikatnie, kołysząc w swoich ramionach i bojąc się, że zrobi jej krzywdę, gdy przytuli mocniej. Była taka krucha, a jednocześnie wydawała się nie do złamania. Ta druga cecha szczególnie przydawała się w ich zawodzie... O, właśnie.
- Chyba musimy odłożyć nasze sprawy na później – uśmiechnęła się łobuzersko, kiedy usłyszeli dzwonek do drzwi. Stała już na własnych nogach, zdecydowana i z charakterystycznym dla niej błyskiem w oczach.
- Cóż poradzić, gdy podstawiają taką pyszną pizzę pod same drzwi – odpowiedział tym samym uśmieszkiem, wyjmując z portfela pieniądze i podając je Lilianie. - Pamiętaj, że cię kocham.
- Prawdopodobieństwo, że nie przeżyjemy tej akcji, jest znikome – mimo tego, ujęła jego twarz w dłonie i zachłannie pocałowała w usta. - Jednak to tak na wszelki wypadek... - oderwała się od niego i zawołała:
- Już, już, proszę poczekać! Muszę się ubrać!
- Masz tylko dwa naboje...
- No, a każdy ma jedno życie. Chyba, że jesteś jakimś psychopatą, to przepraszam, że oszczędzę ci tej satysfakcji.
- A co, jeśli chybię?
- Coś wymyślimy.
- Cholera!
- Nie denerwuj się. Idź, schowaj się.
Otwarła drzwi. Osobnik nie wyglądał niebezpiecznie. Trzymał w rękach karton z pizzą, a dodatkowej niewinności dodawała mu czapka z logiem rzekomej firmy.
- Dobry wieczór – przywitała się. - Och, jak ja się stęskniłam za tą pizzą! Wie pan, moja ulubiona. I jeszcze mój chłopak przyjdzie... O, przepraszam, że się tak rozgadałam. Ile się należy?
- Witam – odparł trochę ochrypniętym głosem. - Proszę wybaczyć, ale chrypka mnie męczy... Wiesz, co to znaczy mówić takim głosem?
- Coś czuję, że będę miała okazję się o tym przekonać – zanim zdążyła wykonać podstawowy ruch obronny, który miała wpajany od dziecka na lekcjach karate, mężczyzna odstawił z ostrożnością pizzę i chwycił dziewczynę za gardło. Przedtem zamknął drzwi. Nie lubił niepotrzebnych świadków.
- Co tak słabo? - spytał, nie rozluźniając chwytu. Czuła, że jeszcze chwila, a straci przytomność. - Spodziewałem się czegoś lepszego.
- Nie jadłam dziś zbyt pożywnego śniadania – wystękała. Próbowała go kopnąć, lecz nie była w stanie.
- No, no... ładnie tak na taką kruszynę się rzucać? - Łukasz mierzył w faceta pistoletem, z okrutną świadomością, że ma jedynie dwie szanse. A potem.. .potem mogło być tylko gorzej, bo olał sobie lekcje samoobrony, już nie wspominając o judo.
- Ha, ha, ta mała okazała się fajtłapą, więc u ciebie też nie liczę na nic oszałamiającego.
- Kula trafiła w wysoki zdobiony wazon, stojący kilka milimetrów od nogi zbira.
Mężczyzna co prawda odczepił się od jej gardła, za to trzymał ją równie mocno w pasie.
- Moja mama ci tego nie daruje! - krzyknęła, a gdyby mogła, złapałaby się za głowę. - To był jej ukochany wazon!
- Czyli jednak coś tam umiesz... Sprawa jest bardzo prosta, bądźmy profesjonalistami – dajesz mi przedmiot tego całego zamieszania, oddaję ci dziewczynę, a ja dostarczam szefowi towar.
- Przykro mi, lecz jestem prawdziwym profesjonalistą – uśmiechnął się szyderczo Łukasz. - A profesjonalista kończy syf, który zaczął. I go sprząta.
Widząc, że ryzykuje życie Lilki, toczył ze sobą krótką wewnętrzną walkę. Moralność i uczucie do dziewczyny, walczyły z jego wrodzonym profesjonalizmem i zasadą, że każda akcja, ma zakończyć się sukcesem.
Dostawca pizzy trzymał ją teraz w okolicach mostka, co dało jej szansę na walnięcie go łokciem, następnie wymierzony kopniak poniżej pasa, z czego natychmiast skorzystał chłopak. Przeładował broń, wymierzył i trafił idealnie w środek czoła faceta, który osunął się posadzkę.
- No widzisz – stwierdziła z satysfakcją, rozmasowując obolałą szyję. - A martwiłeś się, że chybisz. I zobacz, jaka ci ładna abstrakcja wyszła...
- Niech zgadnę – za dużo paplałaś?
- Zgadłeś...
- Lilka!
- No wiem, przepraszam...
- To czemu nie wykorzystałaś tej wiedzy? - spytał z naganą w głosie, a gdy zobaczył jej szczerą skruchę, złagodniał. - Chodź, zjemy tę pizzę. Szkoda w końcu, żeby za taką cenę poszła na marne...
Wtuleni w siebie, usiedli na kanapę, sączyli colę i czekali na specjalistów od sprzątania syfu, będącego zgrzytem w mieszkaniu dwójki architektów. Pizza cierpliwie czekała, aż minutnik w piekarniku, wybije jej godzinę zagłady...



        Dedykacja: Tytuł opowiadania, nie ma nic wspólnego z jego rzeczywistym znaczeniem.

Ocena: 3
Liczba komentarzy: 2    
Data dodania: 06.02.2012r.

1     

Eska-floreska 06 02 2012 (18:13:12)

Okej, w porządku:)

Groszek 06 02 2012 (18:10:14)

Użytkownik ocenił pracę na 3

Nie rozumiem tego opowiadania. Wydaje mi się, że wydarzenia przedstawiłaś niedostatecznie jasno i wiarygodnie. Nie wierzę w to, co napisałaś, nie ufam narratorowi, a to już jest źle. To całe opowiadanie jest strasznie naiwne. Powiem Ci, że ostatnio wróciłam do czytania Agathy Christie i u niej zawsze wszystko było dobrze przemyślane i inteligentne. Jeśli chcesz pisać opowiadania o podobnej tematyce, radzę Ci przeczytać kilka jej powieści, to Ci się przyda. Bo wiesz - dla mnie historia o rzekomym dostawcy pizzy, który rzuca się na klientkę, która najwidoczniej przewiduje jego reakcję, a patrząc na to z punktu widzenia osoby pośredniej, takie coś nie jest realne, bo nie mogła tego przewidzieć, jest niedorzeczna. Oprócz tego opowiadanie zawiera wiele błędów, nie tylko interpunkcyjnych, ale także składniowych ("powiedziała Lilka Borowicz, o godzinie piątej po południu czasu środkowoeuropejskiego, do swojego chłopaka" - najpierw napisałabym, że powiedziała do swojego chłopaka, a później całą resztę) i, co gorsza, ortograficznych ("cha, cha", poprawnie pisane jako "ha, ha").

Jednak wyraźnie widzę, że idziesz do przodu. Kiedyś Twoje prace były jeszcze bardziej naiwne, więc można stwierdzić, że jest to jakiś postęp. A i styl Ci się zmienia na lepsze, więc może za jakiś czas stworzysz coś naprawdę dobrego. Nie zniechęcaj się, może lepiej zostań przy tych obyczajówkach, bo o wiele łatwiej jest wymyślić i dopracować fabułę.

Trzy.


Musisz się zalogować aby móc pisać komentarze.

Znak Fabryka Słów Media Rodzina Iskry Purpose Akcent Jaguar W.A.B. Telbit Piąty Peron WSQN E-tekst /></a> 
<a href=Piórem Feniksa Edupedia Audiobook

Statystyki: Wiersze: 7839 | Artykuły: 263 | Recenzje: 234 | Proza: 1643 | Wywiady: 50 | Komentarze: 46485 | Użytkownicy: 3565
Online(14): 12 gości i 2 zarejestrowanych: exother, Mii

Dekalog | Historia | Redakcja | Regulamin rekrutacji
Nasze społeczności: Nasza-klasa | Facebook | Nasze serwisy: Portal | Forum | Mapa | Kanały RSS: Prace | Nowości | Wydarzenia
Współpraca: Portal literacki | Copyright © 2008 - 2010, portal literacki wpmt.pl