warto go przeczytać
Pseudonim: anyway
Wpatruję się w aniołka tak intensywnie, że oczy zaczynają mi zachodzić łzami. Patrzę i patrzę. Nie mogę uwierzyć, że ktokolwiek może być tak niesamowicie piękny. Choć jego twarz jest blada, naznaczona różanymi, niezdrowymi rumieńcami, a w zmęczonych oczach błyszczą łzy, słyszę, jak z wysiłkiem łapie oddech i jedyne czego pragnę, to zamknąć go w swoich ramionach, zatopić wargi w tej malinowej słodyczy jego ust. Mocno oplatać rękami jego ciało i trwać tak przez wieki, wsłuchując się w bicie naszych serc, czuć na szyi jego wrzący oddech. Z marzeń budzi mnie chłodny powiew anielskiego srebra. Choć moje spojrzenie jest skupione na Ruki'm, wyczuwam bijący od Aoi'a chłód. Spoglądam na niego przelotnie. Zdejmuję chłodną maskę jego twarzy, dostrzegając w oczach zbliżającą się burzę. Ogarnia mnie lodowaty strach. Czy on chce skrzywdzić Ruki'ego? Przecież nie dam rady go obronić! Mimo całej sympatii do Aoi'a, mam ochotę go zabić za sposób w jaki jego usta wykrzywiają się, gdy patrzy na mojego aniołka.
- Uciekłeś sprzed oblicza Boga, Ruki? - Prycha pogardliwie kruczowłosy, stając naprzeciw mojego ukochanego. Ten jedynie łypie na niego ponuro, po czym kieruje lekki krok do mojego łóżka. Pociera o siebie niemal białe, drżące dłonie. Przyklęka niepewnie przed moim łóżkiem, przykłada płochliwie palce do mojej szyi, przesuwając od żuchwy do obojczyka. Moje tętno gwałtownie przyspiesza, przyjemne ciarki przechodzą mi po plecach. Boże, zapomniałem już jaka jego skóra jest delikatna, jak oszałamiający jest zapach arbuzów i frezji. Łapię słabo jego dłoń, a on przygląda mi się zaskoczony. Po jego policzkach znów płyną kryształy łez, rozbijając się o moją twarz. Nie zauważam, kiedy sam zaczynam płakać.
- Akira... - zaczyna zachrypniętym głosem, wtulając twarz w moje włosy. - Nie wiem jak zacząć. Tak strasznie mi wstyd! Najgorsze, że to co powiedział Aoi, to, że cię zabijałem, to prawda. Cholerna prawda. Odkąd cię zauważyłem, obserwowałem twoją postać. Byłeś wtedy ośmiolatkiem, umarła ci matka, a ja miałem wysyłać ci anielskie fluidy. Zafascynowałeś mnie swoim nieśmiałym uśmiechem i gracją. Mimo tego, że byłeś tylko dzieckiem, nie zapłakałeś ani razu. To było tak odmienne od tego, jak ja się zachowywałem po swojej śmierci. Nie mogłem się z nią pogodzić, mimo że dostałem rolę anioła w niebie, z Bogiem. Dzięki tobie zrozumiałem, jak żałosny byłem. Sprawiłeś, że zacząłem się zmieniać, dostrzegać wartość w swoim istnieniu. Spotkałem twoją matkę. Powiedziała wtedy: " Wiem. Ty się dowiesz. Wierzę w was" i uśmiechnęła się. Nie rozumiałem, o co jej chodziło, ale w miarę przyglądaniu się twojemu życiu, chorej zazdrości, gdy ktoś cię dotykał, zrozumiałem. Potem... Zachorowałeś. I znów, gdy się dowiedziałeś, nie zapłakałeś, tylko przyglądałeś się pusto lekarzowi. Nie mogłem patrzeć na twój ból, sine, słabnące ciało. Aż w końcu wylądowałeś tu, w szpitalu. Cierpienie mieszało się we mnie z chorą nadzieją, że niedługo umrzesz i nie będzie cię już bolało. Ale wtedy Bóg uznał, że jesteś człowiekiem zbyt wartościowym, by pozwolić na twoją śmierć. Nie chciał jednak przywrócić cię do zdrowia. Miałeś leżeć i się męczyć, bez żadnych perspektyw i możliwości. Bóg jednak nie chciał cię zabijać. Właśnie wtedy zbuntowałem się, zszedłem z nieba i przyszedłem, by pomóc ci i towarzyszyć do śmierci. Każdy mój dotyk i pocałunek wysysał z ciebie życie. A potem dałem ci pióro, które miało cię udusić nadmiarem anielskich fluidów. Wtedy wtrącił się Aoi. A ja... Ja prawdopodobnie zostanę zesłany do piekła. Ale to niewielka ofiara, chcę tylko byś umarł i był wreszcie szczęśliwy. Wystarczająco się nacierpiałeś, Akira - z moim imieniem na ustach zaczyna łkać, chowając twarz w dłoniach. Jestem tak oszołomiony, że nawet nie czuję, gdy moja ręka wypuszcza rękę Ruki'ego, wywołując u niego jeszcze bardziej spazmatyczny płacz. Nie myślę. Leżę otępiały, jak pusta maszyna. Aż nagle uderza mnie prawda - Ruki chciał mnie zabić. Sam to przyznał. Ale chciał dla mnie jak najlepiej. Rany, jak to brzmi: chciał mnie zabić dla mojego dobra. Jednak... Czy sam nie rozmyślałem ciągle, jak bardzo chciałbym umrzeć? Gdybym nie poznał mojego aniołka, dawno bym zmarł, tego mogę być pewien. Ruki nie przewidział, że jego obecność da mi siłę by żyć. Że dusząc się, będę rozpaczliwie łapał oddech, by widzieć jego oczy. Że widząc przed oczami ciemność, będę w stanie myśleć jedynie o ponownym ujrzeniu jego uśmiechu. Ruki nie przewidział, że tak go pokocham. Chciał tylko, bym trafił do nieba. Do mamy, do Boga. Do niego. Mdlący lód w mojej klatce piersiowej zanika. Wyciągam z wysiłkiem rękę, by pogładzić aniołka po dłoni...
- Tak, to bardzo wzruszające, ale Ruki, Bóg już za pewne zauważył twoją nieobecność - Aoi pojawia się nagle między nami, chwytając mocno moją uniesioną rękę. W jednej chwili zapominam jaki wydał mi się sympatyczny i mam przed oczami wspaniały obraz zetknięcia mojej zaciśniętej pięści z jego twarzą.
- Ruki, uciekaj - Aoi łapie aniołka za ramię, spoglądając mu w zapłakane oczy. - Nie pozwól zesłać się do piekła, uciekaj.
- Aoi, ja... - zaczyna z niedowierzaniem blondyn. Większy anioł kręci poważnie głową, kierując ponaglające spojrzenie w okno. A ja... Ja czuję niewiarygodną siłę. Uczucie potęgi wypełnia mnie po opuszki palców, serce drży dzikim galopem. Mój umysł jest czysty, nic nie czuję, nie myślę. Mogę tylko dławić się euforią.
- R...Ruki... - wystękuję, patrząc w jego zaszokowane oczy, półotwarte, malinowe usta. Wyciągam pewnie rękę przed siebie, łapiąc go za kark i przyciągając jego twarz do mojej. Kiedy nasze wargi dzielą centymetry, a ja niemal czuję jego gorący oddech na swojej skórze, owo uczucie siły zamiera, po czym boleśnie owija się wokół mojego serca, zmuszając je do ostatnich, rozpaczliwych uderzeń. Zatapiam umierające spojrzenie w oczach Ruki'ego, po czym zanurzam się w lodowatej fali ciemności i pustki. Do moich uszu dociera stłumiony krzyk aniołka i przeciągły pisk aparatury.
Ocena: 5
Liczba komentarzy: 2
Data dodania: 12.09.2010r.
Statystyki: Wiersze: 7839 | Artykuły: 263 | Recenzje: 234 | Proza: 1643 | Wywiady: 50 | Komentarze: 46485 | Użytkownicy: 3565
Online(14): 12 gości i 2 zarejestrowanych:
exother, Mii