Zaloguj się lub zarejestruj
aby móc skorzystać z wszystkich dobroci tego serwisu...


Regulamin

warto go przeczytać

Logowanie użytkownika
Nie pamietasz hasła?
Nie masz konta? Zarejestruj się!
rejestracja
dowiedz się więcej
czym jest wpmt
Pseudonim: Maikeru
Imię: Maikeru
Skąd: warszawa
O sobie: Ilekroć patrzę przez zamknięte oczy i widzę ten nędzny świat...
Napisanych prac:
- wiersze: 10
- proza: 6

Średnia ocen: 3.6
Użytkownik uzyskał: 71 komentarzy

Najlepiej oceniane prace:
"Anioł Stróż (1)" 18.02.2010
"Mały Czarny Poranek" 20.07.2011
"Anioł Stróż (2)" 19.02.2011
"Zabujana" 08.07.2011
"Ku Czci" 03.08.2011

Inne prace tego autora:
"Anioł Stróż (3)" 22.04.2011
"Zabujana" 08.07.2011
"Mały Czarny Poranek" 20.07.2011
"Anioł Stróż (2)" 19.02.2011
"Ku Czci" 03.08.2011

Najlepiej oceniona proza (30 dni):
"Nieumarły kwiat - I etap..." - Ironiczna - 6
"Carmel - I etap..." - subtelny demon - 6
"Jedyne Miasto - I etap..." - Ell003 - 6
"Przejście - I etap..." - Mii - 5.5
"Gdzie jest hidżab!? - I..." - Fał - 5.5

Najnowsza proza (wszystkie):
"Nieumarły kwiat - I etap..." - Ironiczna
"Prolog - Krwawy rytuał...." - van Hellsing
"Potwór - I etap..." - Srebrna
"Bajka o jabłku - I etap..." - Khelben
"Przejście - I etap..." - Mii
"Uwodzeni - I etap Wyzwania..." - van Hellsing
"Bezimienna - I etap -..." - Katarzyna Łaskawa
"Kornelia, "Wyzwanie..." - Astralka
"Igraszka - I etap..." - Poziomka.
"Ćma - prolog" - Miao?

Anioł Stróż (1)

Żyj, tak jakby każda minuta miała być ostatnią…”

Krótko ostrzyżony brunet z nieziemsko pięknymi, niebieskimi oczami, zgrabną sylwetką - nie uważam, że jestem gruby. A przede wszystkim z bananem na twarzy przez całe życie. Bez skojarzeń… jestem tylko optymistą i narcyzem. Ale potrafię dostrzec piękno, które mnie otacza, i nie mówię tu o odbiciach w lustrze. Mam piętnaście lat, właśnie skończyłem drugą klasę gimnazjum. Tak z grubsza to tyle o mnie.
Wakacje. Cudowne dwa miesiące życia, które nieubłaganie z roku na rok zaczynają się za późno, a kończą za wcześnie… Nic się nie zmieniło, nadal zostało wiele do zrobienia, a czasu już na nic nie ma.
Pozostało mi tylko spędzić ostatni dzień tak, żeby w szkole było o czym opowiadać.
Wstałem skoro świt, za oknem leniwie rozpościerał się poranek, rozlewając się różową smugą po niebie. Słońce zaczęło pukać do okien, więc bez chwili zastanowienia otworzyłem je by swobodnie rozjaśniło mój pokój, do sypialni wlał się przyjemny, ciepły i orzeźwiający strumień powietrza, objął moje ciało szepcząc do ucha: ,,to Twój dzień…”, po czym ogarnąłem się i zacząłem zakładać spodnie, zwykłe niebieskie dżinsy. Zarzuciłem na siebie koszulę i wyszedłem z domu, chwytając po drodze komórkę, klucze i portfel.
Dzień był taki na jaki się zapowiadał, słoneczny, ciepły i nudny.
Właściwie nikt nie miał czasu, wszyscy albo pojechali po książki i zeszyty, albo musieli posprzątać, ech… ja to zawsze tak mam. Jestem człowiekiem który zawsze ma czas, wystarczy jeden telefon, sms i już wychodzę. Niestety, nie każdy ma tak dobrze i to niedobrze.
Chodziłem więc sam po parku słuchając Dżemu - ,,chleb z dżemem”. Ach, głos Ryśka jest dla mnie jak narkotyk, chciałbym go słuchać póki uszy nie zaleją się krwią. Zdecydowanie przesadzam ale bardzo lubię gościa.

Cały dzień spędziłem na dworze, sam jak palec, szukałem wiatru w polu, ale nawet on miał inne plany na dziś. Po powrocie do domu przygotowałem sobie garnitur na jutrzejszy dzień i ustawiłem budzik na 7:00. Trochę wcześnie zwłaszcza, że rozpoczęcie jest o 9:30, a garnitur przygotowała moja kochana Matka, ja przewiesiłem go tylko do swojego pokoju.
Nie mając nic innego do roboty położyłem się wcześniej spać z nadzieją, że jutrzejszy dzień przyniesie coś ciekawego.
Zasnąłem przy włączonym radiu, jak co noc audycja rockowa.
Zanim zdążyłem wysłuchać do końca Stairway to Heaven Dopadł mnie Morfeusz i zaprowadził do krainy snów.

Do mojego snu wprowadził się ktoś kogo znałem, lubiłem i ceniłem, aczkolwiek osobiście nie miałem z nim do czynienia nigdy, a mowa o Chesterze Benningtonie. Dziwne, zwłaszcza że sen był… powiedzmy, że był nazbyt intymny, żeby dzielić się nim z Chesterem. Podszedł do mnie, uśmiechnął się i nachylił, bo leżałem na łóżku, zbliżał swoją twarz do mojej, powoli, powiedział bym że nawet zmysłowo, po czym krzyknął mi do ucha : ,,In the end!”.
Obudziłem się nie kryjąc przerażenia, zacząłem się rozglądać. Nie szukałem Chestera, już prędzej kochanki z mojego snu.
Jak można się domyśleć, nie znalazłem ani Jego, ani Jej. Za to słyszałem jak kończy się piosenka Linkin Park ,,In the end” , i wszystko jasne… Wyłączyłem radio, przetarłem oczy i wstałem z łóżka.
Przeciągnąłem się, dokładnie wysłuchując strzelających kości palców, kręgosłupa i tym podobnym.
Odetchnąłem głęboko, to sprawiło że nieco otrzeźwiałem, chwyciłem za telefon i wyłączyłem budzik, który akurat się włączył.
Założyłem garnitur, właściwie zarzuciłem na siebie co było w komplecie, pomijając kamizelkę i krawat. Poszedłem do łazienki i odprawiłem codzienny rytuał, potocznie nazywany ,,toaletą poranną”.
Zanim wyszedłem z domu, zabrałem ze sobą klucze, komórkę i dziesięć złotych na jakieś śniadanie.
W sklepie kupiłem dwie drożdżówki, które zjadłem po drodze na przystanek.
Cierpliwe czekałem na autobus, takowy zjawił się niespodziewanie szybko. Tak już jest kiedy się człowiek nie śpieszy…
Wsiadłem więc do niego puszczając przodem dziewczynę która zdecydowanie dłużej czekała na jego przyjazd. Wsiadła nie mówiąc nawet ,,dzięki” rzuciła torebką na siedzenie a sama usiadła obok niego. Po chwili wzięła torebkę na kolana, przysunęła się do okna i spojrzała na mnie jakby chciała powiedzieć ,,może usiądziesz…?”. Uśmiechnąłem się do niej i skierowałem spojrzenie na drzwi chcąc jej oznajmić że zaraz wychodzę…



Ocena: 4.333
Liczba komentarzy: 5    
Data dodania: 18.02.2010r.

1     

dajana:) 20 02 2010 (18:51:18)

Użytkownik ocenił pracę na 5

:D

dajana:) 20 02 2010 (18:49:03)

No nieźle troche zakończenie takie hmm..dziwne ale generalnie jest ok :P

Maikeru 19 02 2010 (11:32:21)

No niestety, moja interpunkcja jest wprost naganna. Tu muszę się zgodzić.Na swoją obronę powiem tylko , że kopiując tekst, skopiowałem ten przed korektą. Jestem świadom moich błędów interpunkcyjnych, więc pomógł mi kolega. Było trochę późno jak to wysyłałem no i... mój błąd. Wybacz że musiałaś poprawiać i dziękuje, że Cię to nie zniechęciło ;]

Lilka 19 02 2010 (10:21:31)

Użytkownik ocenił pracę na 4

Poprawiłam błędy, mam nadzieję że dałam radę. Aleś ich nawalił! Literówki, pozjadane końcówki, przecinki, które doprowadzały mnie do szału, interpunkcyjne i tym podobne. Szczególnie te nieszczęsne przecinki, które musiałam dodawać co dwa zdania max. Wrrr. Sądzę, że ,,Matka'' z dużej nie jest literówką. Każda osoba była z dużej. To błąd. Z dużej pisze się w drugiej osobie liczby pojedynczej lub kiedy osoba ma jakiś określony tytuł, a nie kiedy jest samo ,,jej'', ,,jego''. Zresztą to nawet nie jest osoba, tylko zaimek rzeczowy czy jak to się tam nazywa. Jedziemy dalej. To, że czytałam, jednocześnie poprawiając, mogło mnie mocno rozproszyć. Ale nie, nawet mi się podoba. Fabuła nie jest jakaś specjalnie pomysłowa, raczej monotonna, a mimo to ciekawi i wciąga. Widać, że pisanie idzie Ci nie najgorzej, ale jeszcze sporo pracy przed Tobą. I błagam Cię, zrób coś z tą interpunkcją, bo nie chcę siedzieć tutaj cały dzień poprawiając przecinki! ;) Masz ciekawy, interesujący styl, czyta się lekko i płynnie. Słownictwo niezbyt wyszukane, ale do tego opowiadania pasuje, choć przydałoby się więcej epitetów i może porównań. Kilka fragmentów wydawało mi się zbędnych, jakoś tak odróżniało się od akcji, choćby o tej dziewczynie w autobusie. Jeszcze jedna sprawa - w cudzysłowowych, jeśli to nie jest nazwa własna, piszemy z małej. Poza tym wydaje się, że Gosia już wszystko powiedziała ;) czwórka.

Groszek 19 02 2010 (07:15:45)

Użytkownik ocenił pracę na 4

Szczerze mówiąc pierwszy akapit jakoś mi się nie kleił, czasem brakowało przecinków, np: "nie uważam że jestem gruby" - przed "że", "Cudowne dwa miesiące życia które nie ubłaganie z roku na rok zaczynają się za późno a kończą za wcześnie… " - przed "które", przed "a", przy okazji - "nieubłaganie" piszemy razem. Jakoś nie jestem przekonana do zdania: "za oknem leniwie rozpościerał się poranek". Wydaje mi się nielogiczne. Na końcu pojawiło się sporo zamknięty, ale nie otwartych nawiasów. Ogólnie opowiadanie mi się podobało, czytało się fajnie, trafiłeś też z wspominanymi utworami - Dżem, Linkin Park i Led Zeppelin to zespoły, które co najmniej lubię ;) Jeszcze jedno - "a garnitur przygotowała moja kochana Matka". Ta matka z dużej litery jest dlatego, żeby wyróżnić ją i pokazać, jak jest dla Ciebie ważna, czy to tylko literówka? Oprócz kilku fragmentów treść była płynna, temat nawet ciekawy, więc dla zachęty cztery z minusem (za błędy).


Musisz się zalogować aby móc pisać komentarze.

Znak Fabryka Słów Media Rodzina Iskry Purpose Akcent Jaguar W.A.B. Telbit Piąty Peron WSQN E-tekst /></a> 
<a href=Piórem Feniksa Edupedia Audiobook

Statystyki: Wiersze: 7839 | Artykuły: 263 | Recenzje: 234 | Proza: 1643 | Wywiady: 50 | Komentarze: 46485 | Użytkownicy: 3565
Online(12): 10 gości i 2 zarejestrowanych: exother, Mii

Dekalog | Historia | Redakcja | Regulamin rekrutacji
Nasze społeczności: Nasza-klasa | Facebook | Nasze serwisy: Portal | Forum | Mapa | Kanały RSS: Prace | Nowości | Wydarzenia
Współpraca: Portal literacki | Copyright © 2008 - 2010, portal literacki wpmt.pl