Anioł (1/3)

Poranek obudził ją jak zazwyczaj. Promienie porannego słońca zalewały cały jej pokój, którego ściany wypełniał kolor morza. Zapowiadał się zwyczajny dzień. Ociągając się, wstała i z wolna ruszyła do łazienki. Spojrzała leniwie na swoje odbicie w pękniętym lustrze. W zamglonej pamięci odnalazła fakt ze środy - rzuciła w biedne lustro swoimi nowymi butami na koturnie. Czy była do końca trzeźwa? No tak, przecież nigdy nawet nie przycisnęła do warg do butelki czy puszki, w której znajdował się jakikolwiek procent alkoholu. Powędrowała ospale do kuchni i spojrzała na elektroniczny zegarek, wbudowany w mikrofalówkę. "Szósta pięć. Czy nigdy nie mogę pospać sobie dłużej?" - pomyślała z goryczą i westchnęła. Zawróciła do swojego pokoju na pięcie i otworzyła szafę pełną, jej zdaniem, niemodnych już ciuchów. Wzięła ze sobą przypadkowo wyjęte ubrania i ruszyła do łazienki, żeby wziąć poranny prysznic. Kiedy strumienie ciepłej wody płynęły po jej ciele, do drzwi łazienki ktoś zapukał. Dziewczyna otworzyła na moment kabinę prysznicową i spojrzała przez małe okienko, zniekształcające twarz. - Co chcesz, tato? - zapytała, lekko sfrustrowana. - Chciałbym się umyć - odparł spokojnie, ale stanowczo. "To sobie chwileczkę poczekasz, tatusiu" - pomyślała. - Zaraz wychodzę. Głośno przymknęła kabinę, aby podkreślić swoją złość. Chwilę później sięgnęła po swój dziecinny ręcznik z "My little pony" i owinęła się nim. Jeszcze chwilę postała przed lustrem, aby podenerwować ojca, i korzystając z okazji, rozczesała sobie włosy. Ku jej zdumieniu, nie usłyszała ponownego stukania. Ubrała się, umalowała i wreszcie zwolniła łazienkę - najczęściej oblegane przez nią pomieszczenie w domu. Wciąż tłumaczyła sobie, "że przecież musi podobać się Robertowi", mimo że jej rodzice ciągle narzekali na brak wolnej łazienki. Robert był jej dwa lata starszym wybrankiem. Tak, wybrankiem; szkoda, że nie do końca o tym wiedział. Patrzyła na niego jak wół na malowane wrota. Najgorsze było to, że on wcale nie zwracał na nią uwagi, mimo że zauważył już na sobie jej spojrzenia. Była dla niego zwyczajną "małolatą". Dziewczyna łudziła się, że on również coś do niej czuje. Ciemnowłosy, wysoki, o niebieskich oczach licealista przesłaniał jej cały świat. W myślach przywiązana była do niego; nie śmiała nawet spojrzeć na innego chłopca. W codziennej modlitwie prosiła o niego; pragnęła, by wreszcie, jakimś cudem, przekonał się do niej. Gdy wyszła z młodszą siostrą z budynku, w którym mieszkała, ojciec już czekał na nie w pół-terenowym aucie marki Suzuki. - Baśka! Pospiesz się, bo zaraz spóźnię się do szkoły! - krzyknęła zdenerwowana, ponieważ było za piętnaście siódma. - Przestań na mnie krzyczeć, bo nie masz do tego prawa! - odszczeknęła niespełna dziesięcioletnia Basia. Posnuła się za starszą siostrą z naburmuszoną miną, ciągnąc za sobą bladożółty plecak na kółkach. Wsiadły do samochodu ojca, obie z kwaśnymi minami. Piętnastolatka ze złością zapięła pasy bezpieczeństwa. Przez całą drogę do szkoły wpatrywała się pustym wzrokiem w okno, oczekując, że złośliwy korek, w jakiś cudowny sposób przejedzie bokiem. Pod szkołą bez słowa wybiegła z samochodu i popędziła do wejścia. Na dwóch pierwszych lekcjach miała jakieś wyjątkowo nudne przedmioty. Z tęsknotą czekała na trzecią lekcję z rzędu, bowiem miała wf. O tej samej godzinie ćwiczył także ze swoją klasą Robert. Specjalnie zgłosiła nieprzygotowanie, aby z dala popatrzeć, jak umiejętnie i zgrabnie gra w siatkówkę. Kiedy lekcja się zaczęła, usiadła razem z koleżankami na trybunach i dyskretnie zerkała w stronę chłopaka. Co kilka chwil spoglądała na zegarek w telefonie, by sprawdzić, ile czasu zostało do dzwonka na przerwę śniadaniową. Pragnęła, aby każda minuta, każda sekunda rozciągnęła się w czasie. W końcu, jak na złość, zadzwonił dzwonek. Odprowadziła Roberta wzrokiem do chłopięcej szatni, dopóki nie zniknął jej z oczu. Była zrozpaczona. Tę lekcję zaliczała do najlepszych, jakie dotychczas odbyła w swoim życiu. Nie miała wątpliwości, że kocha go bardziej niż siostrę czy rodziców. Ta myśl ją przerażała, jednak wyrażała to, co czuła w tamtym momencie naprawdę. Zamyślona, oddzielona od rzeczywistego świata, błądząc w najpiękniejszej bajce, jaką ktokolwiek mógł wymyślić, czyli Miłości, doszła do klasy, w której miała odbyć się lekcja języka angielskiego. Siadła przy ścianie na podłodze i z wyczekiwaniem patrzyła w stronę wyjścia z hali sportowej. Robert pojawił się tam pod koniec przerwy. Patrzyła, jak wesoły idzie otoczony kręgiem pięknych dziewcząt z jego rocznika i nie tak zjawiskowymi jak on kolegami. Poczuła bolesne ukłucie w sercu. Łza zakręciła się w jej oku. Cieszyła się, że jest szczęśliwy, jednak nie mogła zrozumieć, dlaczego sama nie może być radosna i spełniona. Przy nim, obok niego, a najlepiej na zawsze. Lekcja angielskiego jak zwykle ciągnęła się w nieskończoność. Dziewczyna wciąż rozpamiętywała miniony wf i marzyła o swoim wybranku, nie zważając na to, co dzieje się na zajęciach. Nie mogła się doczekać plastyki, czyli godziny, kiedy mogła się wyluzować, przelać na kartkę papieru to, co ją uwiera, o czym marzy, czego pragnie. Dzwonek na przerwę stanowił rodzaj wielkiej ulgi, w przeciwieństwie do poprzedniego. Czym prędzej spakowała do torby książki i zeszyt, i z koleżankami podeszła pod sąsiadującą klasę od plastyki. Ta godzina minęła nadzwyczaj przyjemnie, z uwagi na to, że wszyscy uczniowie byli bardzo rozweseleni, a nauczycielka chętnie żartowała. Gdy zadzwonił dzwonek, wszyscy wyszli z sali, zostawiając dziewczynę samą. Spakowała się, posprzątała po sobie miejsce pracy, i chcąc dogonić rówieśników, szybkim krokiem wyszła z klasy. Na korytarzu było dosyć ciemno, mimo że sala plastyczna znajdowała się obok głównego wejścia do budynku szkoły. Wtem zderzyła się z kimś, kto był jej wzrostu. Zamrugała oczyma i spojrzała na ucznia. Bez słowa, nie zastanawiając się nad tym więcej, ruszyła przed siebie. Zapamiętała jedynie lekko zdziwiony, może delikatnie wystraszony wyraz jego twarzy, złote włosy i brązowe oczy. Jeszcze nie wiedziała, że spotkała anioła.



        Dedykacja: Jest to opowiadanie oparte na faktach. Będzie składało się z trzech części; ta jest pierwsza. Dedykuję je dla Anioła, cokolwiek miałoby to znaczyć.

Płeć: kobieta
Ocena: 3.5
Liczba komentarzy: 7    
Data dodania: 27.05.2013r.

1     

Dawied Użytkownik wpmt 29 05 2013 (01:24:07)

Momentami bardzo ładne, dynamiczne opisy, ale czasami przesadzasz z dosłownością - przykład to np. zdanie gdy piszesz, że wychodzi z domu gdzie mieszkała = oczywistością skoro brała tam prysznic ;p. Poprawnie, ale póki co banalnie i mało interesująco.

Rothie Dell użytkownik 29 05 2013 (18:39:53)
Tak, wiem. Nie miałam na celu napisać czegoś, co powaliłoby na łopatki. Obiecuję, że dalsze części będą dużo ciekawsze. Pozdr.

Rothie Dell użytkownik 28 05 2013 (09:04:46)

Witam Was :)

Przede wszystkim chcę podziękować za poświęcony mi czas. Wiem, że szkolne tematy nie są zbyt ciekawe, ale w kolejnych będzie już tylko ich namiastka. Chciałam to rozpocząć w szkole, by podkreślić pewną sprawę. Jeżeli wytrwacie ze mną do kpńca, na pewno się dowiecie, o co mi chodziło. Liczę, że tą częścią Was nie zniechęciłam :)

Pozdrawiam.

Terila Redaktor 28 05 2013 (15:04:22)
Główka do góry! Ja na pewno zostanę z Tobą do końca. ;)

Rothie Dell użytkownik 28 05 2013 (15:56:52)
w takim razie mi miło :)

Terila Redaktor 27 05 2013 (23:36:51)

Użytkownik ocenił pracę na 3

Witaj,
przede wszystkim, zauważyłam, że nie podałaś imienia bohaterki. Sprawiło to, iż w mojej głowie powstały wyraźniejsze obrazy postaci drugoplanowych. Natomiast sama narratorka zyskała portret troszkę wyblakły, przez co ma się wrażenie, że przedstawione w tej części cechy jej charakteru, to jeszcze nie wszystko, i można tę bohaterkę w kolejnych partiach tekstu odkrywać. To pierwszy raz, gdy spotykam się z takim zabiegiem. Nie potrafię określić go w kategoriach - dobry lub zły.

Zaznaczyłaś/łeś, że opowiadanie oparte zostało na faktach. Obecnie przedstawia sytuację najzwyczajniejszą w świecie, bez szczególnych refleksji czy wydarzeń. Niektórym może się to nie spodobać, ponieważ zaczyna się od pewnego schematu ( którego możesz nie być świadom/a ) - Bohaterka/bohater wstaje, szykuje się, idzie do szkoły.
Wiele osób ( zwłaszcza bardzo młodych ) rozpoczyna swoją pracę właśnie w ten sposób. ;) Takie moje małe spostrzeżenie.

Bohaterka sama w sobie jest kontrowersyjna. Otula się ręcznikiem "My little pony", ma piętnaście lat, a chodzi w butach na koturnach. Poza tym, po porównaniu warunków w jakich żyje, a jej sposobie odnoszenia się do ojca oraz siostry, można odnieść wrażenie, że jest rozpuszczona, i nie docenia tego, co ma. Goni za za czymś, czego nie posiada - Robertem.
Jej postawa na lekcji WF-u pokazuje, że dziewczyna jest odważną osobą w działaniach, w których nie powinna być oraz, że bardziej uwielbia błądzić w obłokach, niż trzymać się rzeczywistości.

Jeżeli chodzi o stronę techniczną.
Pojawiają się powtórzenia oraz nagminne używanie zaimków, co nie działa na korzyść pracy. Wystarczy przejrzeć na spokojnie tekst, by to wyłapać.

do warg do butelki
rozumiem, że drugiego "do" miało nie być. ;)

Momentami zmieniłabym szyk zdania. Np. tutaj :
W myślach przywiązana była do niego

na :
W myślach była do niego przywiązana


Tutaj :
ojciec już czekał na nie w pół-terenowym aucie marki Suzuki.
polecam zrezygnować z "na nie". Jest to niepotrzebny zaimek, bez którego i tak wiadomo będzie, o co właściwie chodzi. ;)

Momentami mieszasz czasy - przeszły z teraźniejszym. Zwróć na to uwagę.

bowiem miała wf
z tego, co mi wiadomo "WF" piszemy z dużych liter. ;)

To by było na tyle. ;) Życzę miłej pracy i zatapiającej fali natchnień!
Pozdrawiam.

Fizyk Użytkownik 27 05 2013 (23:31:17)

Użytkownik ocenił pracę na 4

Przyznam, że praca nie jest najgorsza (u mnie to komplement, więc proszę się nie denerwować). Razi mnie tematyka, gdyż gimnazjalno-licealne historie zawsze uważałem za nieszczególnie dojrzałe. Tak długo, jak nie przedstawiały narkotykowo-alkoholowych libacji nie interesowały mnie nadzwyczaj. Tutaj miałem nadzieję, że będzie ciekawie do momentu, w którym bohaterka wyjechała do szkoły. Samo przedstawienie jej poranka, codziennej higieny stanowiło niezłe wprowadzenie, zapoznanie czytelnika z bohaterką. To na plus, ale potem jest już gorzej. Nie oszukujmy się, nie ma co z licealnych miłości robić tematu na opowiadanie, czy powieść. To są zwykle niezbyt interesujące i nieszczególnie długie epizody w naszym życiu. Niestety, ale przez to praca traci na atrakcyjności.

Na pocieszenie powiem, że masz niezły styl, drogi autorze. Tekst czytało mi się całkiem przyjemnie. Co prawda czasami budujesz zbyt pospolite zdania, ale całokształt wypada zadowalająco. Nie dostrzegłem także znaczących błędów.

Fragment tej historii został źle zakończony. Wybacz, ale nie dostrzegłem tutaj tego wodzenia za nos, które czytelnicy wprost uwielbiają. Musisz wyprzedzać nas o krok, nie dawać rozwiązania na tacy. Końcówka powinna być napisana tak, by w głowie czytelnika zrodziło się pytanie, kim jest ten chłopak, który nagle się pojawił. I co więcej, by czytelnik pragnął zdobyć odpowiedź na to pytanie. Zdradzając tożsamość tej postaci zepsułeś niespodziankę, drogi autorze.

Wystawiam 4 i zachęcam do dalszego pisania, rozwijania się ;)


Musisz się zalogować aby móc pisać komentarze.

Znak Fabryka Słów Media Rodzina Iskry Purpose Akcent Jaguar W.A.B. Telbit Radwan Piąty Peron WSQN Replika E-tekst Piórem Feniksa Edupedia Audiobook Złote myśli

Statystyki: Wiersze: 9701 | Proza: 2330 | Publicystyka: 721 | Komentarze: 68306 | Użytkownicy: 12452
Online(63): 63 gości i 0 zarejestrowanych: