Zaloguj się lub zarejestruj
aby móc skorzystać z wszystkich dobroci tego serwisu...


Regulamin

warto go przeczytać

Logowanie użytkownika
Nie pamietasz hasła?
Nie masz konta? Zarejestruj się!
rejestracja
dowiedz się więcej
czym jest wpmt
Pseudonim: Groszek
Imię: Gosia
Skąd: Groszkowe Niebo
O sobie: Pański ton sugeruje, że już się kiedyś spotkaliśmy. Nie pamiętam niczego takiego, a przecież przykre doświadczenia pamięta się najlepiej.
Napisanych prac:
- nowości: 6
- wiersze: 50
- proza: 14

Średnia ocen: 5.1
Użytkownik uzyskał: 328 komentarzy

Najlepiej oceniane prace:
"Ukartowana" 17.01.2012
"Z wynurzeń huśtawki..." 06.10.2011
"Stres" 31.12.2011
"Rozwiane popołudnie" 18.12.2011
"Wyznania pralkoholika" 08.10.2011

Inne prace tego autora:
"Nowo(nie)żeńcy" 17.11.2011
"Wiśnie" 28.04.2012
"Ukartowana" 17.01.2012
"Wyznania pralkoholika" 08.10.2011
"Amołs" 14.11.2011

Najlepiej oceniona proza (30 dni):
"Nieumarły kwiat - I etap..." - Ironiczna - 6
"Carmel - I etap..." - subtelny demon - 6
"Jedyne Miasto - I etap..." - Ell003 - 6
"Przejście - I etap..." - Mii - 5.5
"Gdzie jest hidżab!? - I..." - Fał - 5.5

Najnowsza proza (wszystkie):
"Nieumarły kwiat - I etap..." - Ironiczna
"Prolog - Krwawy rytuał...." - van Hellsing
"Potwór - I etap..." - Srebrna
"Bajka o jabłku - I etap..." - Khelben
"Przejście - I etap..." - Mii
"Uwodzeni - I etap Wyzwania..." - van Hellsing
"Bezimienna - I etap -..." - Katarzyna Łaskawa
"Kornelia, "Wyzwanie..." - Astralka
"Igraszka - I etap..." - Poziomka.
"Ćma - prolog" - Miao?

Amołs

Czy zastanawialiście się kiedyś, dlaczego ludzie w święta zawsze piją kompot? Ja też nie, ale znalazłem to pytanie na pewnym forum internetowym i naprawdę mnie zaciekawiło. Pamiętam susz wigilijny mojej babci. Tak właściwie to nigdy go nie próbowałem, bo jego wygląd mnie odrzucał, jednak rok w rok pojawiał się na stole i drażnił moje oczy. A co do pytania, wydaje mi się, że taka po prostu jest tradycja i nie ma co z tym polemizować. Ale przejdźmy do meritum.

Jestem pierwszej klasy wytwórcą słomek do napojów. Nie zamykajcie okna, nie zamierzam reklamować swoich produktów, chociaż, gdyby akurat skończyły wam się zapasy, mój telefon znajdziecie w załączniku. Już widzę te spojrzenia ludzi zawziętych, uprzedzonych i przekonanych o swojej racji. A ja tylko chciałem wam trochę opowiedzieć o swoim życiu. Jak je spaprałem i dlaczego.
Urodziłem się w Szczęsławicach, małej miejscowości na północy kraju. Totalne odludzie, cztery domy na krzyż, kościół, apteka i Toi Toi, będący główną atrakcją tutejszej młodzieży. Jestem synem rolników, których główną i jedyną pasją jest uprawa słomy. Niezbyt ciekawe, nie? Dlatego w pewnym momencie zapragnąłem się wyrwać. Jednak do tego potrzebowałem środków.
Kiedy w pobliskim barze zabrakło słomek, podkradłem nieco zboża rodzicom i zabrałem się do pracy. Wyszło trochę więcej niż tysiąc sztuk, a oni nawet nie zauważyli zguby. Nic dziwnego, z trudem ukończyli podstawówkę, nie podejrzewałbym ich o znajomość matematyki, nawet w stopniu podstawowym.

Po tym incydencie zaczął się cały szum ze zleceniami. Duże koncerny pisały do mnie i prosiły o współpracę. Pracowałem już dla Coca Coli i Fanty, Sprite’a i Piccolo. Wreszcie przyszedł czas na najnowszy napój wałbrzyskiej wytwórni Chuam, Don Bieberrot. Nikt jeszcze nie miał go w ustach, ale zapowiada się ciekawie. Nazwa może odrzucać, jednak nie ocenia się książki po okładce. Osobiście nie przepadam za tymże osobnikiem, mimo to pozwoliłem sobie umieścić jego podobiznę na moich słomkach. Na każdej z nich znajduje się czerwony przycisk, dzięki któremu można odtworzyć piosenkę Justina w wykonaniu pewnej staruszki. Filmik ten jakiś czas temu znalazłem na YT i stwierdziłem, że warto byłoby go kiedyś wykorzystać (swoją drogą, znajoma mojej znajomej ciągle tak powtarza, ale co się dziwić, jest przecież zapaloną fotografką).

Niedawno zadzwoniła do mnie pewna kobieta. Chciała zatrudnić się w mojej firmie. Nie zgodziłem się, bo obiecałem sobie, że nie będę dzielić sukcesu z nikim innym. Od zawsze na wszystko pracuję sam i nie zamierzam tego zmieniać.
Zadzwoniła więc po raz drugi, trzeci, czwarty i piąty. Zrobiłaby to więcej razy, jednak odciąłem kabel i na szczęście nie miała takiej możliwości. Potem postanowiłem całkowicie odizolować się od społeczeństwa, przyjmować pojedyncze zlecenia i próbować jakoś z tego wyżyć. Nie udało mi się. Za namową pewnej znajomej zacząłem korzystać z Facebooka, znanego głównie wśród młodzieży portalu społecznościowego.

Już na samym początku odrzuciły mnie zdjęcia pewniej nastolatki. Gdy przedarłem się przez stos komentarzy typu „pięknie, ślicznie, bosko”, napisałem własny, mniej pozytywny. Zostałem okrzyknięty największym chamem w historii portalu, cóż, najwidoczniej niektórzy ludzie nie potrafią pogodzić się z prawdą i stąd te niemiłe epitety.
Następnie nadszedł czas na fejsbukowy spam. Pewna grupa młodzieży zaczęła pisać jakieś dziwne sformułowania, których nawet nie chcę powtarzać. Przeanalizowałem dokładnie ich wypowiedzi i wyszło na to, że rozmowa ta nie dotyczyła żadnego konkretnego tematu, tylko milionów pobocznych.
Kiedy zobaczyłem, jak często ludzie odpowiadają na różne głupie pytania, totalnie się załamałem. Po co to komu? Nie lepiej zająć się czymś pożytecznym, np. promowaniem spinek do mankietów, czy chociażby szydełkowaniem?
Po tych ekscesach dezaktywowałem konto. Stwierdziłem, że korzystniej będzie odciąć się od Internetu, radia i telewizji, czas wolny wypełniając spacerami i przebywaniem na łonie natury.

A potem się zakochałem.

Była piękną, długowłosą okularnicą. Pracowała w bibliotece, ale oprócz tego zajmowała też się produkcją słomek. Zupełnie jak ja. Poznałem ją w windzie, gdy usiłowała przetransportować dwa tysiące słomek bez niczyjego wsparcia. Było to niewykonalne, więc zachowałem się jak prawdziwy gentleman i zaoferowałem pomoc. Na początku trochę się opierała, ale w końcu ustąpiła. Gdy wchodziła do samochodu, nieoczekiwanie zaprosiłem ją na kawę. Myślę, że nie do końca byłem świadomy tego, co robię. To był impuls, a może po prostu zwykła grzeczność. Nie wiem. Prawdopodobnie już w tamtej chwili byłem nią zauroczony. Żałuję, że nie byłem w stanie tego powstrzymać.

Grygilda okazała się być wredną i przebiegłą manipulantką. Już od początku wiedziała, że jestem dobry w tym, co robię. Nasze spotkanie wcale nie było przypadkowe. Ona to wszystko skrzętnie zaplanowała. Wiedziała, że akurat o tej godzinie wychodzę z bloku i specjalnie zjechała windą ze stosem słomek, bo słyszała, że jestem dobrym człowiekiem i po prostu stwierdziła, że na pewno zaoferuję jej pomoc. Potem zbliżyła się do mnie, rozkochała w sobie, wykradła tajną recepturę produktu i porzuciła. Długo nie mogłem się po tym pozbierać. Szczególnie, że jednym z projektów, które miała okazję widzieć, były słomki do napoju Don Bieberrot. Sprzedała mój pomysł innej firmie i zarobiła na tym kupę kasy. Oczywiście postarała się o to, żeby proces produkcji trwał krócej niż ten w wytwórni Chuam i w ten sposób pogrzebała moje szanse na wykorzystanie własnego projektu.

A ja po tym wszystkim dalej ją kochałem. To było najgorsze. Z jednej strony pragnąłem z całej siły jej nienawidzić, bo zniszczyła mi życie i zmarnowała mój czas, ale jakaś część mnie nadal pragnęła znaleźć się w jej objęciach, wybaczyć i zacząć wszystko od nowa.
Potem rzuciłem się w wir pracy i straciłem kontakt z rzeczywistością. Miałem mnóstwo zleceń, ale już nie potrafiłem się tym cieszyć. Straciłem sens życia.

Na kwaśne jabłko zbito mnie z pantałyku.



        Dedykacja: Cudownym koleżankom z działu, przyjaciółkom: Mobe i Szaj, bohaterom \"Felixa, Neta i Niki\" oraz \'kochanej\' chemii, żeby wreszcie znikła z mojego życia.

Ocena: 3.333
Liczba komentarzy: 6    
Data dodania: 14.11.2011r.

1     

Lokata 17 11 2011 (17:19:43)

Użytkownik ocenił pracę na 4

Mam tylko jedną redakcyjna poprawkę "uprawa słomy", coś trzeba tu zmienić. Poza tym redakcyjnie i "korektorsko" idealnie. Ja uważam, że to opowiadanie jest niekomercyjne, tzn. nie "kupi" go ktoś, kto szuka taniej rozrywki typu pierwszy lepszy romans. Ja bym rozwinęła poszczególne wątki. Nie mówię, że koniecznie na miarę powieści (to Twój wybór), ale tak, żeby czytelnik miał czas ochłonąć po jakimś tam etapie przechodząc w następny i zaspokoić ciekawość. To bardziej opowiadanie obyczajowe niż groteska, ale nie ma co się o to martwić. Ta forma jest jak na razie zbyt skondensowana i dlatego daję Ci 4.

Vår 15 11 2011 (18:16:04)

Użytkownik ocenił pracę na 4

Groszku, moja twarz po przeczytaniu tego tekstu wyglądała mniej więcej tak O.O zgadzam się z mr.Radkiem - nieuporządkowane i kompletnie odcięte od rzeczywistości, ale zabawne. muszę przyznać, że nie tak absurdalnie komiczne, jak ostatnie opowiadanie, ale coś tam w sobie ma. chociaż kompletnie nie mam pojęcie o czym pisałaś i co chciałaś tym osiągnąć. jeden wielki Absurd.

myślę, że mr.Radek udzielił ci już wystarczający komentarz. ja zostawię krótkie - jest dobrze. z plusem. bo absurdalne opowiadania to jednak nie jest to, co czytuje i uwielbiam.

PookyFan 15 11 2011 (00:19:50)

Użytkownik ocenił pracę na 2

"Pracowałem już dla Coca Coli i Fanty, Sprite’a" - o ironio, te napoje produkuje jedna i ta sama firma - Coca-cola Company. xD
Cóż, przede wszystkim pierwszą rzeczą, jaka rzuca się w oczy, jest fakt, że brakuje w tym opowiadaniu jakiegokolwiek uporządkowania. Najpierw jakiś wstep rodem z pamiętnika łamany przez spowiedź łamany przez cholera wie co, dalej - opis nagłej i prężen kariery wytwórcy słomek. Okej, do tego momentu jeszcze jakoś to łykam, chociaż dość ukróciłaś tą ścieżkę kariery - od wiejskiego pubu do Coca-cola Company, i to wszystko z akapitu na akapit. No, no.
Najbardziej jednak rozwaliły mnie dwie rzeczy: dość swobodne podejście do realizmu oraz koncept wyjściowy. Słomki odtwarzające piosenki? Takie rzeczy to tylko w Erze. Przedostatni akapit rozłożył mnie natomiast totalnie - ta epickośc fabuły, i nawet nie starasz się parodiować konceptu, a to właśnie jest najgorsze. Przecież taki rozwój wydarzeń w swojej pracy jest dobry dla początkującego, jedenasoletniego autora, a nie dla poważnego redaktora. Chyba że ten cały tekst jest jedną wielką parodią, ale wybacz - ja jakoś jej nie chwytam. Zbyt dużo tu smętów i kręcenia się wokół zupełnei wyrwanych z nicości wątków (Facebook, o derp). Jak dla mnie praca dość słaba, jak na kogoś takiego jak Ty.

Groszek 15 11 2011 (15:45:36)
Opowiadanie jest parodią nie tylko otaczającego świata, ale także sposobu myślenia samego głównego bohatera, dlatego jest wypowiedzi nie zawsze są popisem inteligencji. Absurd pojawia się tutaj nieprzypadkowo, tak po prostu lubię pisać i to zawsze znajdziesz w mojej prozie. Wiem, że praca jest chaotyczna, ale ja po prostu taki mam styl, a uważam że wcale nie musi być uporządkowana, żeby była do przyjęcia. Bardzo przykro mi, że niewłaściwie to odebrałeś. Bo jak ktoś dopiero pod koniec swojej wypowiedzi stwierdza, że to może być parodia, gdy czyta pracę wypełnioną groteską, coś tu jest nie tak. Jednak przyjmuję to wszystko do wiadomości i dziękuję za uwagi. Postaram się do nich zastosować.

PookyFan 15 11 2011 (19:43:16)
"Bo jak ktoś dopiero pod koniec swojej wypowiedzi stwierdza, że to może być parodia, gdy czyta pracę wypełnioną groteską, coś tu jest nie tak" - zgadza się, z pracą. Bo jeśli ostatnią myślą po przeczytaniu opowiadania jest to, że mógł być on parodią, to coś jest nie do końca z tym tekstem w porządku. Poza tym ta groteska jest strasznie słabo klarowna, wychodzi raczej smętne marudzenie bez ładu i składu, niż ponura nawet prześmiewczość. Quod erat demonstrandum.

Groszek 15 11 2011 (20:37:40)
Dobra, masz rację. Oboje macie. Muszę jeszcze popracować nad swoim pisaniem. Radku, teraz rozumiem. Następnym razem będę się starać być bardziej konsekwentna w stosowaniu groteski (w sumie teraz to mi nawet nie wyszła).


Musisz się zalogować aby móc pisać komentarze.

Znak Fabryka Słów Media Rodzina Iskry Purpose Akcent Jaguar W.A.B. Telbit Piąty Peron WSQN E-tekst /></a> 
<a href=Piórem Feniksa Edupedia Audiobook

Statystyki: Wiersze: 7839 | Artykuły: 263 | Recenzje: 234 | Proza: 1643 | Wywiady: 50 | Komentarze: 46485 | Użytkownicy: 3565
Online(10): 7 gości i 3 zarejestrowanych: exother, Jassmine, Mii

Dekalog | Historia | Redakcja | Regulamin rekrutacji
Nasze społeczności: Nasza-klasa | Facebook | Nasze serwisy: Portal | Forum | Mapa | Kanały RSS: Prace | Nowości | Wydarzenia
Współpraca: Portal literacki | Copyright © 2008 - 2010, portal literacki wpmt.pl