warto go przeczytać
Pseudonim: Groszek
Czy zastanawialiście się kiedyś, dlaczego ludzie w święta zawsze piją kompot? Ja też nie, ale znalazłem to pytanie na pewnym forum internetowym i naprawdę mnie zaciekawiło. Pamiętam susz wigilijny mojej babci. Tak właściwie to nigdy go nie próbowałem, bo jego wygląd mnie odrzucał, jednak rok w rok pojawiał się na stole i drażnił moje oczy. A co do pytania, wydaje mi się, że taka po prostu jest tradycja i nie ma co z tym polemizować. Ale przejdźmy do meritum.
Jestem pierwszej klasy wytwórcą słomek do napojów. Nie zamykajcie okna, nie zamierzam reklamować swoich produktów, chociaż, gdyby akurat skończyły wam się zapasy, mój telefon znajdziecie w załączniku. Już widzę te spojrzenia ludzi zawziętych, uprzedzonych i przekonanych o swojej racji. A ja tylko chciałem wam trochę opowiedzieć o swoim życiu. Jak je spaprałem i dlaczego.
Urodziłem się w Szczęsławicach, małej miejscowości na północy kraju. Totalne odludzie, cztery domy na krzyż, kościół, apteka i Toi Toi, będący główną atrakcją tutejszej młodzieży. Jestem synem rolników, których główną i jedyną pasją jest uprawa słomy. Niezbyt ciekawe, nie? Dlatego w pewnym momencie zapragnąłem się wyrwać. Jednak do tego potrzebowałem środków.
Kiedy w pobliskim barze zabrakło słomek, podkradłem nieco zboża rodzicom i zabrałem się do pracy. Wyszło trochę więcej niż tysiąc sztuk, a oni nawet nie zauważyli zguby. Nic dziwnego, z trudem ukończyli podstawówkę, nie podejrzewałbym ich o znajomość matematyki, nawet w stopniu podstawowym.
Po tym incydencie zaczął się cały szum ze zleceniami. Duże koncerny pisały do mnie i prosiły o współpracę. Pracowałem już dla Coca Coli i Fanty, Sprite’a i Piccolo. Wreszcie przyszedł czas na najnowszy napój wałbrzyskiej wytwórni Chuam, Don Bieberrot. Nikt jeszcze nie miał go w ustach, ale zapowiada się ciekawie. Nazwa może odrzucać, jednak nie ocenia się książki po okładce. Osobiście nie przepadam za tymże osobnikiem, mimo to pozwoliłem sobie umieścić jego podobiznę na moich słomkach. Na każdej z nich znajduje się czerwony przycisk, dzięki któremu można odtworzyć piosenkę Justina w wykonaniu pewnej staruszki. Filmik ten jakiś czas temu znalazłem na YT i stwierdziłem, że warto byłoby go kiedyś wykorzystać (swoją drogą, znajoma mojej znajomej ciągle tak powtarza, ale co się dziwić, jest przecież zapaloną fotografką).
Niedawno zadzwoniła do mnie pewna kobieta. Chciała zatrudnić się w mojej firmie. Nie zgodziłem się, bo obiecałem sobie, że nie będę dzielić sukcesu z nikim innym. Od zawsze na wszystko pracuję sam i nie zamierzam tego zmieniać.
Zadzwoniła więc po raz drugi, trzeci, czwarty i piąty. Zrobiłaby to więcej razy, jednak odciąłem kabel i na szczęście nie miała takiej możliwości. Potem postanowiłem całkowicie odizolować się od społeczeństwa, przyjmować pojedyncze zlecenia i próbować jakoś z tego wyżyć. Nie udało mi się. Za namową pewnej znajomej zacząłem korzystać z Facebooka, znanego głównie wśród młodzieży portalu społecznościowego.
Już na samym początku odrzuciły mnie zdjęcia pewniej nastolatki. Gdy przedarłem się przez stos komentarzy typu „pięknie, ślicznie, bosko”, napisałem własny, mniej pozytywny. Zostałem okrzyknięty największym chamem w historii portalu, cóż, najwidoczniej niektórzy ludzie nie potrafią pogodzić się z prawdą i stąd te niemiłe epitety.
Następnie nadszedł czas na fejsbukowy spam. Pewna grupa młodzieży zaczęła pisać jakieś dziwne sformułowania, których nawet nie chcę powtarzać. Przeanalizowałem dokładnie ich wypowiedzi i wyszło na to, że rozmowa ta nie dotyczyła żadnego konkretnego tematu, tylko milionów pobocznych.
Kiedy zobaczyłem, jak często ludzie odpowiadają na różne głupie pytania, totalnie się załamałem. Po co to komu? Nie lepiej zająć się czymś pożytecznym, np. promowaniem spinek do mankietów, czy chociażby szydełkowaniem?
Po tych ekscesach dezaktywowałem konto. Stwierdziłem, że korzystniej będzie odciąć się od Internetu, radia i telewizji, czas wolny wypełniając spacerami i przebywaniem na łonie natury.
A potem się zakochałem.
Była piękną, długowłosą okularnicą. Pracowała w bibliotece, ale oprócz tego zajmowała też się produkcją słomek. Zupełnie jak ja. Poznałem ją w windzie, gdy usiłowała przetransportować dwa tysiące słomek bez niczyjego wsparcia. Było to niewykonalne, więc zachowałem się jak prawdziwy gentleman i zaoferowałem pomoc. Na początku trochę się opierała, ale w końcu ustąpiła. Gdy wchodziła do samochodu, nieoczekiwanie zaprosiłem ją na kawę. Myślę, że nie do końca byłem świadomy tego, co robię. To był impuls, a może po prostu zwykła grzeczność. Nie wiem. Prawdopodobnie już w tamtej chwili byłem nią zauroczony. Żałuję, że nie byłem w stanie tego powstrzymać.
Grygilda okazała się być wredną i przebiegłą manipulantką. Już od początku wiedziała, że jestem dobry w tym, co robię. Nasze spotkanie wcale nie było przypadkowe. Ona to wszystko skrzętnie zaplanowała. Wiedziała, że akurat o tej godzinie wychodzę z bloku i specjalnie zjechała windą ze stosem słomek, bo słyszała, że jestem dobrym człowiekiem i po prostu stwierdziła, że na pewno zaoferuję jej pomoc. Potem zbliżyła się do mnie, rozkochała w sobie, wykradła tajną recepturę produktu i porzuciła. Długo nie mogłem się po tym pozbierać. Szczególnie, że jednym z projektów, które miała okazję widzieć, były słomki do napoju Don Bieberrot. Sprzedała mój pomysł innej firmie i zarobiła na tym kupę kasy. Oczywiście postarała się o to, żeby proces produkcji trwał krócej niż ten w wytwórni Chuam i w ten sposób pogrzebała moje szanse na wykorzystanie własnego projektu.
A ja po tym wszystkim dalej ją kochałem. To było najgorsze. Z jednej strony pragnąłem z całej siły jej nienawidzić, bo zniszczyła mi życie i zmarnowała mój czas, ale jakaś część mnie nadal pragnęła znaleźć się w jej objęciach, wybaczyć i zacząć wszystko od nowa.
Potem rzuciłem się w wir pracy i straciłem kontakt z rzeczywistością. Miałem mnóstwo zleceń, ale już nie potrafiłem się tym cieszyć. Straciłem sens życia.
Na kwaśne jabłko zbito mnie z pantałyku.
Ocena: 3.333
Liczba komentarzy: 6
Data dodania: 14.11.2011r.
Statystyki: Wiersze: 7839 | Artykuły: 263 | Recenzje: 234 | Proza: 1643 | Wywiady: 50 | Komentarze: 46485 | Użytkownicy: 3565
Online(10): 7 gości i 3 zarejestrowanych:
exother, Jassmine, Mii