Zaloguj się lub zarejestruj
aby móc skorzystać z wszystkich dobroci tego serwisu...


Regulamin

warto go przeczytać

Logowanie użytkownika
Nie pamietasz hasła?
Nie masz konta? Zarejestruj się!
rejestracja
dowiedz się więcej
czym jest wpmt
Pseudonim: Anonymous
O sobie: Jeszcze nie mam opisu, ale jak już ten fakt zauważę, to go zmienię
Napisanych prac:
- wiersze: 729
- recenzje: 37
- artykuły: 104
- wywiady: 19
- proza: 160

Średnia ocen: 4.3
Użytkownik uzyskał: 1384 komentarzy

Najlepiej oceniane prace:
"Żywot Parszywy" 16.11.2008
"Historia pewnej Róży" 13.11.2008
"Nieszczęśliwy wypadek" 24.10.2008
"Non omnis moriar" 22.11.2008
"Zemsta Franciszka" 18.11.2008

Inne prace tego autora:
"Nie zapomnij o tym..." 22.11.2008
"Na skraju życia " 18.12.2008
"Ale się zakręciłem" 08.11.2008
"Niechciana (cz.6)" 22.11.2008
"Happy ever after (cz. 3)" 26.10.2008

Najlepiej oceniona proza (30 dni):
"Nieumarły kwiat - I etap..." - Ironiczna - 6
"Carmel - I etap..." - subtelny demon - 6
"Jedyne Miasto - I etap..." - Ell003 - 6
"Przejście - I etap..." - Mii - 5.5
"Gdzie jest hidżab!? - I..." - Fał - 5.5

Najnowsza proza (wszystkie):
"Nieumarły kwiat - I etap..." - Ironiczna
"Prolog - Krwawy rytuał...." - van Hellsing
"Potwór - I etap..." - Srebrna
"Bajka o jabłku - I etap..." - Khelben
"Przejście - I etap..." - Mii
"Uwodzeni - I etap Wyzwania..." - van Hellsing
"Bezimienna - I etap -..." - Katarzyna Łaskawa
"Kornelia, "Wyzwanie..." - Astralka
"Igraszka - I etap..." - Poziomka.
"Ćma - prolog" - Miao?

Aktoś

Niedzielny poranek i spacer po miejskim ogrodzie botanicznym. Była piękna pogoda, słońce jasno świeciło, powiewał lekki wiaterek. Trawa była już soczyście zielona, a pączki na drzewach zaczynały się rozwijać. Ogród o tej porze roku wyglądał przepięknie. Było tu mnóstwo różnych gatunków drzew, krzewów, kwiatów, a także niewielki staw z dużym drewnianym pomostem usytuowanym w cieniu ogromnej wierzby płaczącej. W centrum ogrodu można było zobaczyć kompozycję różnokolorowych kwiatów, ułożonych w kształt herbu miasta Gliwic.
Czwartą alejką przechadzała się średniego wzrostu dziewczyna o długich i prostych kasztanowych włosach wraz z małym chłopcem z burzą ciemnobrązowych loczków na głowie. Byli do siebie bardzo podobni. Obydwoje mieli piękne soczyście zielone oczy, brzoskwiniową cerę i promienne uśmiechy. Mieli natomiast odmienne kształty i rysy twarzy, a na dodatek chłopiec miał ciemniejsze włosy - czyż to nie dziwne? Niby nic takiego, a sprawiało taką wielką różnice. W końcu rodzeństwo nie może wyglądać identycznie...
Chłopiec ciągnął siostrę przed siebie, mocno trzymając ją za palec. W drugiej rączce trzymał watę cukrową, którą co jakiś czas 'oskubywał'. Podczas spaceru, nieraz zatrzymywał się by spojrzeć na dziewczynę i posłać jej słodki uśmiech. Niewątpliwie słodki, ponieważ cała buźka chłopca była oblepiona kawałkami waty.
Nieoczekiwanie maluch zatrzymał się. Jego uwagę przykuł łaciaty kot, który często błąkał się po ogrodzie. Wpatrzony w zwierzątko puścił siostrę i ruszył w jego kierunku, jednak kot przestraszył się i schował za żywopłotem. Chłopczyk spojrzał błagalnie na dziewczynę.
- Monia, chodź gonić kizię... - poprosił cichutko.
Wyciągnęła z torby paczkę wilgotnych chusteczek, kucnęła przy nim i zaczęła wycierać mu buzię.
- No dobrze, a co zrobimy jak tego kotka złapiemy?
- Będziemy go nie ruszać.
Brunetka uśmiechnęła się przyjaźnie, po czym zapytała:
- To po co chcesz go łapać, jak go nie będziesz ruszał?
- Wezmę go dla naszej kizi i będę nie ruszał.
- Chcesz żeby nasz kotek miał przyjaciela?
Maluch pokiwał głową.
- No to trzeba będzie porozmawiać z tatą. Kończ powoli tę watę to pójdziemy na plac zabaw.
Chłopiec wyciągnął przed siebie patyczek z watą i szepnął łapiąc się za brzuszek:
- Już nie mogę.
- To daj i masz, wytrzyj rączki - powiedziała podając mu chusteczkę.
Ruszyli w kierunku bramy wyjściowej. W drodze na plac zabaw minęli wiele sklepików i zatrzymali się w jednej z cukierni, by kupić jagodzianki które obydwoje uwielbiali.
Plac zabaw był przepełniony - jak w każdą niedzielę. Mnóstwo dzieci i ich rodziców, którzy zajmowali wszystkie ławki dookoła zjeżdżalni i piaskownicy. Było tu też sporo wygłupiających się nastolatków, którzy zajmowali mostek i huśtawki.
Monika dostrzegła wolną ławkę niedaleko drewnianej lokomotywy.
- Słuchaj, bądź grzeczny i uważaj na siebie ja idę tu na ławkę jak będziesz czegoś chciał to tam będę, dobrze? - zwróciła się do chłopca
- Dobrze.
- I proszę cię, nie syp piaskiem w inne dzieci...Leć już - poczochrała go lekko, po czym usiadła na ławce.

- Iwona, możesz mi wyjaśnić co będziesz robić tym razem? - spytał mężczyzna kładąc na kuchennym blacie butelkę brandy i niewielką tackę z kilkoma prawdziwkami.
- Kotleciki w sosie truflowym i zupa Gazapacho. - burknęła czarnowłosa krojąc pierś z kurczaka na mniejsze kawałki. - Tato, podaj mi tłuczek
- Będziesz tłuc pierś z kurczaka?
- Troszkę, żeby kotlety miały jakiś kształt.
- A po co ci brandy? W naszym domu jest czteroletnie dziecko...
- Brandy jest do sosu, mały dostanie zupę i kotleciki usmażone z grzybami, bez sosu. Obierz ogórek, weź cebulę i pomidory i zmiksuj, mikser jest w szafce pod zlewozmywakiem.
- To do zupy będzie czy do kotletów bo już się pogubiłem? - mężczyzna stanął na środku kuchni przeczesując palcami swoje średniej długości, kręcone włosy.
- Tato, jak zupa będzie na gazie a kotlety na patelni to ci wytłumaczę co do czego było, teraz proszę cię zmiksuj bo za niedługo reszta domu przyjdzie.
- Jak matka. Wyglądasz i zachowujesz się jak matka. Trochę za bardzo mi ją chwilami przypominasz - mruknął i zaczął przecierać oczy rękoma.
Dziewczyna oniemiała. Przez chwilę nie umiała wydusić z siebie ani słowa, lecz po kilku chwilach postanowiła zapytać:
- Tato, płaczesz? - spojrzała na niego swoimi dużymi, niebieskimi oczyma.
- To tylko ta pieprzona cebula - westchnął - tłucz to mięso i się mną nie przejmuj.
- W porządku.
Wiedziała, że chodzi o matkę. Zmarła cztery lata temu po urodzeniu jej najmłodszego brata Kamila. Zaraz po porodzie zaczęły się powikłania i jej stan bardzo się pogorszył. Zmarła pięć godzin później. Dla całej rodziny był to ogromny cios. Z resztą trudno się dziwić, była zarówno cudowną matką jak i żoną. Ojciec co jakiś czas popłakiwał, był bardzo wrażliwy. Iwona starała się nie płakać. Bardzo często kryła swoje uczucia, tak samo jak Monika. Zawsze udawały, że wszystko jest w należytym porządku.
Niektórzy mogą pomyśleć, że w takim wypadku dziecko było winne śmierci matki. Ta rodzina wcale tak nie uważała. Wychowanie chłopca nie należało do rzeczy najłatwiejszych, jednak nigdy nie uważano tego za potwornie przykrą konieczność, wręcz przeciwnie. Już od chwili narodzin bardzo się troszczyli o chłopca, zapewniali mu wszystko co dla niego najlepsze. Otóż siostry i ojciec bali się ,że mogą stracić już drugą ważną osobę w swoim życiu. A to byłby straszny cios. Dlatego chcieli po prostu, by chłopczyk wyrósł na silnego i dobrego człowieka.
- Tato, jest tam gdzieś oliwa? - spytała czarnowłosa.
- Z oliwek - ściągnął z półki butelkę.
- A nie ma zwykłej? - Iwona była trochę zdziwiona.
- Jest, nie zauważyłem wcześniej. Proszę.
- Tato?
- Co? Ta nie jest z oliwek...
- Kocham cię - podeszła do ojca i mocno się przytuliła.
- Ja ciebie też. Dobra, robimy ten obiad bo jak tamci przyjdą to będą jeszcze czekać.
- Monia na pewno kupiła jeszcze jagodzianki, znasz ją. A Kamilowi zafundowała jakieś lody albo shake`a...
- Nie potrafi mu odmawiać - mężczyzna westchnął i teatralnie przewrócił oczyma.
- Ty też nie!
- Ej! Wcale nie! - rzucił w dziewczynę ścierką - Lej tą oliwę nie z oliwek na patelnię i wrzucaj to mięso bo cie trzasnę - pokazał jej język.
- Mam ojca dzieciucha.
- Ta, a moja córka zachowuje się jakby była po czterdziestce. Przestań się tak mądrzyć bo szlaban dostaniesz.
Dziewczyna roześmiała się i odrzuciła ścierkę.


Chłopiec zauważył, że jedna z huśtawek jest wolna. Szybko pobiegł w jej stronę, żeby nikt inny jej nie zajął. Tak długo czekał aż miejsce się zwolni, że nie przeszkadzało mu nawet towarzystwo o wiele starszego chłopaka huśtającego się obok. Bardzo lekko odpychał się nogami, tak lekko, że chyba nawet nie bardzo można to było nazwać huśtaniem. Wzrok miał wlepiony w ziemię. Zatrzymał się za pomocą stóp, schylił i wziął do ręki patyk, po czym zaczął rysować kółka na piasku. Chłopczyk postanowił go ignorować, jednak po kilku minutach beztroskiej zabawy stwierdził, że nie bardzo mu to wychodzi.
- Dlaczego jest pan smutny? Niech się pan nie smuci... - poprosił.
Nieznajomy spojrzał na chłopca i na jego twarzy zagościł półuśmiech.
- Żaden pan ze mnie. Mam osiemnaście lat, młody jestem. Mów mi Radek.
- Ale uśmiechnij się bardziej. Wyglądasz jak Aktoś. – chłopiec przyjrzał mu się dokładnie.
- Jaki Aktoś? – ten dzieciak działał na niego bardzo optymistycznie.
- Aktoś. Mój potwór z szafy. – wyjaśnił.
- Ach, potwór powiadasz... – uśmiechnął się przyjaźnie.
- Tak. Aktoś to mój prywatny potwór. Nie wolno płakać, bo świat jest ładny. Tak mówi Aktoś. – mały podszedł do chłopaka i oparł się rączkami o jego kolana.
- I co on jeszcze mówi? – lekko połaskotał chłopca po policzku.
- Że każdy w życiu ma coś wesołego, tylko trzeba umieć to zobaczyć. – zaśmiał się.
- Acha – przymknął oczy. Ile to rzeczy widzi dziecko, których nie dostrzega człowiek? - Gdzie twoja mama?
- Nie mam mamy. Tata jest w domu.
- Mam nadzieję, że nie jesteś tu sam.
- Jestem z Moniką, moją siostrą. Mam jeszcze jedną, ale jest w domu. Masz siostrę?
- Mam młodszego brata. Ale to zupełnie jak siostra.
- Mamlas - chłopiec roześmiał się, natomiast nieznajomy chyba nie do końca zrozumiał o co chodzi
- Jak to mamlas?
- Chłopak co się zachowuje jak dziewczyna to mamlas. Tata tak mówi. A Monia mówi, że tata jest mamlasem. A czemu byłeś smutny?
- Moja przyjaciółka wyjechała i trochę mi smutno, bo tęsknię.
- Ale nie płacz bo będziesz mamlas. Mam cukierka, chcesz?
- Nie, dziękuję, zjedz sobie - uśmiechnął się szeroko.
- Kamil, prosiłam cię żebyś nie zaczepiał obcych ludzi, ten pan ma na pewno swoje sprawy... - brunetka podeszła do chłopca.
- To nie pan tylko Radek. Jego przyjaciółka wyjechała i mu smutno. Opowiedziałem mu o Aktosiu.
Dziewczyna spojrzała na chłopaka z zakłopotaniem.
- Przepraszam, ale on jest chyba trochę za bardzo wścibski...
- W porządku, poprawił mi humor, jest bardzo sympatyczny.
- Monia, zrób nam zdjęcie... - chłopiec zaczął prosić.
- Kamilku, musimy iść na obiad
- No proszę, Moniś....
Brunetka westchnęła i z rezygnacją w głosie zwróciła się do chłopaka:
- Nie masz nic przeciwko?
- Nie - uśmiechnął się.
Zaczęła szukać w torbie aparatu, a w międzyczasie Kamil wdrapał się chłopakowi na kolana. Przeszukiwała już drugą kieszeń, jednak w dalszym ciągu nie widziała nigdzie aparatu. Znalazła go dopiero na dnie trzeciej kieszeni. Gdy już go stamtąd wyciągnęła i podniosła wzrok, ujrzała uroczy widok. Kamil siedział chłopakowi na kolanach oglądając jego telefon, a uśmiechnięty Radek zaglądał mu przez ramię. Monika postanowiła nie prosić ich o ustawienie się do zdjęcia. Zbyt słodko wyglądali, żeby niszczyć to sztuczną pozą. Fotografie wykonane bez ostrzeżenia są przecież najlepsze...
- Już - oznajmiła brunetka pokazując im ekranik czarnej cyfrówki - bardzo ładnie wyszliście. - Spojrzała szatynowi prosto w oczy.
Kamil obserwował ich przez chwilę bardzo uważnie, po czym oznajmił z uśmiechem:
- Radek, moja siostra może być twoją przyjaciółką! I nie wyjedzie, bo jej nie pozwolę!
- Chodźmy już do domu, Iwona znowu będzie zła - Monika poczuła się lekko zakłopotana.
- No dobrze. Cześć Radek - chłopiec pożegnał się z nowo poznanym kolegą.
- Cześć. Trzymaj się i pozdrów Aktosia. I nie bądź mamlas - uśmiechnął się i pogłaskał małego po głowie.
Zarumieniona Monika wzięła brata za rękę i ruszyła w kierunku przejścia dla pieszych.



Ocena: 0
Liczba komentarzy: 0    
Data dodania: 20.11.2008r.

1     

- brak komentarzy -

Musisz się zalogować aby móc pisać komentarze.

Znak Fabryka Słów Media Rodzina Iskry Purpose Akcent Jaguar W.A.B. Telbit Piąty Peron WSQN E-tekst /></a> 
<a href=Piórem Feniksa Edupedia Audiobook

Statystyki: Wiersze: 7839 | Artykuły: 263 | Recenzje: 234 | Proza: 1643 | Wywiady: 50 | Komentarze: 46484 | Użytkownicy: 3565
Online(8): 5 gości i 3 zarejestrowanych: exother, Jassmine, Mii

Dekalog | Historia | Redakcja | Regulamin rekrutacji
Nasze społeczności: Nasza-klasa | Facebook | Nasze serwisy: Portal | Forum | Mapa | Kanały RSS: Prace | Nowości | Wydarzenia
Współpraca: Portal literacki | Copyright © 2008 - 2010, portal literacki wpmt.pl