warto go przeczytać
Pseudonim: Anonymous
Wiadomo jak zawsze dzień nauczyciela to nudne akademie. Nie chciałam iść, bo wiedziałam, że będzie nudno, a poza tym zmiana pogody zawsze źle na mnie wpływała i czułam się kiepsko. Kumpele namawiały mnie żebym poszła. Oczywiście jak zawsze im uległam. Gdy ujrzałam mojego byłego chłopaka Marcina, z niechęcią wchodziłam na szkolną salę. Zleciała się cała moja klasa i usiedliśmy, a ja mimo żalu do Marcina po zerwaniu nadal coś do niego czułam. Mimo tego, że miał dziewczynę ja ciągle wierzyłam, że jeszcze będziemy razem i cały czas na niego zerkałam. W środku czasu trwania akademii patrzę na siedzących, Marcin gdzieś zniknął. Zapytałam Profesorki czy mogę wyjść do ubikacji, oczywiście się zgodziła. Rozglądając się szłam przez korytarz, ale nigdzie go nie widziałam. Wracają na sale zrobiło mi się słabo, nie wiedziałam co się ze mną dzieje, usiadłam. Za chwile zza rogu wyszedł.
Marcin, szybko do mnie podbiegł:
- Matko! Olu nic ci nie jest?!
- Nie wiem
- Co się dzieje?
- Nie wiem.
- Co ci jest? Boli cię coś?
- Boli, słabo mi...
- Poczekaj, zawołam profesorkę.
- Nie, nie trzeba, idź już.
- Nie zostawię cię tutaj tak samej.
- Przejdzie mi! Idź już, Marta czeka.
- Niech czeka.
- Dobra, to możesz mi pomóc?
- Oczywiście, tylko jak?
- Idź do niej.
- Do kogo?
- Do Marty.
- Nie chcę, przestań, nie pójdę.
- Idź... Ona cię potrzebuje...
- A ty nie?
- Jeśli nawet, to co z tego masz Martę i ją...
Nie zdarzyłam dokończyć zdania, zemdlałam. Marcin pobiegł do profesorki i powiedział jej co się stało. Przestraszona zadzwoniła po pogotowie które natychmiast przyjechało i mnie zabrało, Marcin pojechał razem ze mną. Obudziłam się, a on trzymał mnie za rękę. Ujrzałam na jego delikatnym policzku łzy. Powiedziałam „Dzień Dobry” i uśmiechnęłam się.
- Kochanie jak to to dobrze ,że już się obudziłaś
- Kochanie?
- Przepraszam.
- Za co?.
- Za to, że powiedziałem do ciebie kochanie i że tu przyjechałem, ale nie mogłem inaczej postąpić, chyba rozumiesz?
- Jasne. A gdzie Marta?
- Czemu ty ciągle o Marcie?
- Bo to Twoja dziewczyna!
- Nie kocham jej.
- Jak to?
- Tak, nie kocham jej, kocham ciebie!!
- Ale zerwałeś ze mną!
- Tak, bo ty kochasz Jarka...
- Co? Ja go nie kocham i nigdy nie kochałam...
Nie dokończyłam zdania i poczułam jego usta przy swoich.
Po romantycznym pocałunku Marcin zaczął tłumaczyć:
- Chciałem pokazać ci, że cię nie kocham, że jeśli ty wolisz Jarka, to ja kocham Martę. Ona zgodziła się na taki układ ,że niby ze sobą chodzimy.
Wybuchłam śmiechem.
Marcin zdziwiony zapytał:
- Co w tym śmiesznego?
- Bo wiesz ja zrobiłam tak samo, myślałam, że ty kochasz Martę i miałam taki układ z
Jarkiem. - Marcin zaśmiał się.
- To rzeczywiście zabawne. A ja cię tak bardzo kocham.
- I nawzajem.
Wszedł lekarz i oznajmił ,że to tylko drobne, alergiczne dolegliwości przy zmianie pogody.
Szczęśliwi wróciliśmy do dawnego pięknego życia.
Od tej pory wszystko sobie mówimy i bardzo się kochamy.
Ocena: 4.5
Liczba komentarzy: 3
Data dodania: 08.11.2008r.
Statystyki: Wiersze: 7839 | Artykuły: 263 | Recenzje: 234 | Proza: 1643 | Wywiady: 50 | Komentarze: 46484 | Użytkownicy: 3565
Online(9): 6 gości i 3 zarejestrowanych:
exother, Jassmine, Mii