Zaloguj się lub zarejestruj
aby móc skorzystać z wszystkich dobroci tego serwisu...


Regulamin

warto go przeczytać

Logowanie użytkownika
Nie pamietasz hasła?
Nie masz konta? Zarejestruj się!
rejestracja
dowiedz się więcej
czym jest wpmt
Pseudonim: Anonymous
O sobie: Jeszcze nie mam opisu, ale jak już ten fakt zauważę, to go zmienię
Napisanych prac:
- wiersze: 729
- recenzje: 37
- artykuły: 104
- wywiady: 19
- proza: 160

Średnia ocen: 4.3
Użytkownik uzyskał: 1384 komentarzy

Najlepiej oceniane prace:
"Żywot Parszywy" 16.11.2008
"Historia pewnej Róży" 13.11.2008
"Nieszczęśliwy wypadek" 24.10.2008
"Non omnis moriar" 22.11.2008
"Zemsta Franciszka" 18.11.2008

Inne prace tego autora:
"Wymarzony dom i chłopak" 19.11.2008
"Bajka o Miłości" 23.12.2008
"Kilka stron z życia Kasi..." 02.11.2008
"Łzy szczęścia" 16.11.2008
"Happy ever after (cz. 2)" 26.10.2008

Najlepiej oceniona proza (30 dni):
"Nieumarły kwiat - I etap..." - Ironiczna - 6
"Carmel - I etap..." - subtelny demon - 6
"Jedyne Miasto - I etap..." - Ell003 - 6
"Przejście - I etap..." - Mii - 5.5
"Gdzie jest hidżab!? - I..." - Fał - 5.5

Najnowsza proza (wszystkie):
"Nieumarły kwiat - I etap..." - Ironiczna
"Prolog - Krwawy rytuał...." - van Hellsing
"Potwór - I etap..." - Srebrna
"Bajka o jabłku - I etap..." - Khelben
"Przejście - I etap..." - Mii
"Uwodzeni - I etap Wyzwania..." - van Hellsing
"Bezimienna - I etap -..." - Katarzyna Łaskawa
"Kornelia, "Wyzwanie..." - Astralka
"Igraszka - I etap..." - Poziomka.
"Ćma - prolog" - Miao?

Abyś już nigdy więcej nie myślał, że mnie nie znajdziesz

Zawsze mijał ją w parku o tej samej porze, gdy wyprowadzała psa na spacer. Kilka razy się do niej uśmiechnął, próbował nawet coś powiedzieć, ale bał się. Po raz pierwszy czuł onieśmielenie. Miał już tyle dziewczyn, a teraz był tchórzem! W szkole nazywano go fan tulipanem, bo zmieniał partnerki jak rękawiczki, szkolnym Casanovą – a teraz nie mógł zdobyć się choćby na jedno słowo. Czuł, że nieznajoma jest inna, niż wszystkie dziewczyny które miał, że liczy się dla niej nie wygląd, ale wnętrze. Dlatego się bał… Obawiał się, że ona nic mu nie odpowie, że szanse na jakiekolwiek spotkanie odejdą bezpowrotnie.
Był piątek. Jak zawsze o godzinie 20.00 Igor wracał z teatru do domu przez park. Ciągłe próby powoli wykańczały go, ale wiedział, że aktorstwo to jego przyszłość. Pomimo zmęczenia czuł, że zaraz zobaczy ją – dziewczynę, która sprawiła, że poczuł się tchórzem. Wiedział, że mógłby mieć każdą, więc czemu tak bardzo chciał poznać właśnie ją? Nie mylił się. Dziś też szła na spacer. Rozpuszczone, ciemne włosy delikatnie falowały na wietrze. Może nie była pięknością, ale dla Igora była niezwykła…
- Przepraszam, wiesz może jak dojść do ulicy Jagiellońskiej? – zapytał dziewczynę. Oczywiście doskonale znał odpowiedź na zadane pytanie. W końcu mieszkał we Wrocławiu już od dziesięciu lat.
- Musisz iść prosto, a potem skręcić w lewo – odpowiedziała. I na tym koniec…” – pomyślał chłopak i powoli ruszył przed siebie.
- Poczekaj – usłyszał za sobą jej kroki. – Czy mogę cię o coś zapytać? – rzekła.
- Oczywiście – był szczerze ciekaw jej pytania.
- Czemu zapytałeś się mnie o tę ulicę? Przecież od dwóch miesięcy mijamy się na drodze. Zapewne tu mieszkasz… - a więc zauważyła mnie” – pomyślał radośnie.
Odpowiedział pytaniem:
- A dlaczego zadałaś mi to pytanie? – uśmiechnęła się, a na policzki wystąpił jej silny rumieniec.
- Może zacznijmy jeszcze raz. Mam na imię Ania. A to jest Lucky – wskazała na dalmatyńczyka – mieszkam na pobliskim osiedlu od czterech miesięcy. A Ty?
- Igor – uścisnął jej dłoń – We Wrocławiu jestem już od 10 lat. Może przejdziemy się… skoro już wyszłaś? - kiwnęła głową.
Upłynęła długa minuta niezręcznego milczenia, gdy odezwała się:
- A więc czemu zapytałeś mnie o tą ulicę?
- Dobre pytanie – uśmiechnął się, dodał: - Chyba chciałem cię poznać… - pokiwała głową ukazując dwa równe, białe rzędy zębów, kontynuowała:
- Do jakiej szkoły chodzisz?
- Do liceum numer 50, do II klasy.
- Naprawdę? – jej oczy zalśniły. – Wyobraź sobie, że ja także od miesiąca chodzę do tej szkoły. Klasa mat-fiz, pierwszy rok. Niezwykły zbieg okoliczności, nieprawdaż ? A skąd wracasz? Jeśli oczywiście wolno spytać.
- Z próby – odpowiedział, dodał: - Gram w Teatrze Dramatycznym i właśnie przygotowujemy się do premiery Romea i Julii”, którą planujemy na 2 maja. A mogę cię teraz ja o coś zapytać?
- Pytaj – pogłaskała psa, który wiernie szedł koło jej nogi.
- Czy mogłabyś mi podać swój numer telefonu?
- Oczywiście – zaśmiała się. Usłyszała dźwięk komórki:
- Poczekaj chwilkę – odeszła od niego kilka kroków i przez pięć minut rozmawiała przez telefon. Gdy wróciła, wyraźnie posmutniała:
- Słuchaj… Muszę już wracać…
- Ale co się stało? – zapytał zdezorientowany.
- Miło było mi cię poznać – uścisnęła jego dłoń i odeszła ciągnąc za sobą czworonożnego przyjaciela.
- Ania! A numer telefonu?! – krzyknął, ale się nie odwróciła. Mógł za nią pobiec, ale coś kazało mu stać w miejscu. Stał i patrzył. Wyjął telefon – teraz tylko jedno mógł zrobić.

W małej kawiarence na ulicy Gałczyńskiego było dziś wyjątkowo tłoczno. Cóż się dziwić… Piątek wieczorem”- pomyślał Igor. Z trudem odszukał wolny stolik i zamówił kawę. Chwilę później usiadła obok niego wysoka dziewczyna o bujnych, brązowych lokach.
- Świetnie, że przyszłaś - zwrócił się do niej.
- W sumie to nie miałam wyjścia. I tylko nie mów, że właśnie za to jestem twoją najwspanialszą przyjaciółką – urwała by zamówić gorącą czekoladę.
- Zakochałem się – powiedział Igor na tyle głośno, by tylko ono mogła to usłyszeć. W życiu kierował się kilkoma zasadami, a jedna z nich brzmiała: mów, co chcesz.
- Znowu… Igor w tym miesiącu zakochiwałeś się pięć razy. Wiem, że jesteś młody, przystojny, inteligentny, kulturalny i tak dalej, ale ja jestem tylko człowiekiem.
- Agatko, doceniam twoje poświęcenie. Posłuchaj. Ma na imię Ania, a jej pies to Lucky. Chodzi do naszego ogólniaka, do I klasy. We Wrocławiu mieszka od czterech miesięcy.
- Wziąłeś jej numer komórki?
- Nie zdążyła mi dać. Odebrała telefon i uciekła.
- Kopciuszek! – dodała: - Igor, jutro sobie weźmiesz na nią namiary. Pewnie wyjdzie wyprowadzić psa na spacer. 2 maja premiera. Romeo! Teraz idziemy.
- Wiesz jak człowieka przyprowadzić do rzeczywistości.
- Zajdziemy do teatru – rzekła i poprosiła kelnera o rachunek.
- Tak jest królowo!
Sobota jest zawsze ciężkim dniem przede wszystkim dla młodych aktorów”, którzy przygotowują się do ważnej premiery. Szczególnie dociskani” są główni bohaterzy, bo to od nich prawie wszystko zależy. Dlatego też pod koniec dnia Igor był tak bardzo zmęczony… Ale nie odmówił sobie pójścia do parku. Usiadł na ławce i czekał na dziewczynę, w której zakochał się od pierwszego wejrzenia. Minęła godzina, a Ania dalej nie szła z psem. Po kolejnych 60 minutach Igor wstał z głębokim westchnieniem i poszedł w kierunku ulicy Jagiellońskiej.
- Agata! – zatrzymał ją. – Ona nie przyszła. Czekałem w niedzielę, poniedziałek, wtorek… Jakby zapadła się pod ziemię!
- Nie dramatyzuj! Pewnie teraz wyprowadza psa o innej porze – Agata właśnie przeglądała zeszyt od biologii. – Pytałeś wśród klas pierwszych, czy ktoś jej nie zna?
- Pewnie, że tak. Jej koleżanka mówi, że od poniedziałku nie pojawiła się w szkole.
- To może rozwieśmy plakaty i wynajmijmy detektywa – powiedziała z ironią. – Dziewczyna jest pewnie chora, a ty niepotrzebnie przeżywasz.
- Może masz rację – po raz pierwszy od wielu godzin pomyślał racjonalnie.
- Nie może, tylko na pewno. Dziś albo jutro z pewnością ją zobaczysz. A teraz się skup na lekcjach. Pamiętaj, że dziś próba.
- Wiem, że premiera jest ważna, ale nie umiem przestać o niej myśleć – oparł się o parapet i rozejrzał po korytarzu.
- Myśleniem nic nie zdziałasz. Też wolałabym zająć się czymś innym, ale 2 maja jest wielki dzień. Musimy dać radę – zadzwonił dzwonek.
- Agata?
- Co? – spojrzała na niego.
- A jeśli… już nigdy jej nie ujrzę?
Nie lubiła, kiedy Igor się zakochiwał. Wtedy ciągle o tym mówił i myślał. Nie fascynował się teatrem, nie angażował w sztukę. A najważniejsze – nie poświęcał swojego wolnego czasu Agacie. Jako jego przyjaciółka pragnęła, aby znalazł tą jedną, jedyną. Ale z drugiej strony chciała aby oprócz tej dziewczyny, ona była dla niego równie ważna. Dlatego tak bardzo nie lubiła, gdy Igor znów kogoś pokochał. Nie, nie była zazdrosna. Zachowywała się jak starsza siostra… Cierpiała, gdy Igor się zakochiwał, bo ich” codzienność raptownie się zmieniała. Na szczęście do tej pory to wszystko mijało…
Niejednokrotnie zastanawiała się, co jest takiego w Ani – dziewczynie, z którą on rozmawiał tylko raz? Od tego momentu minął miesiąc, a ona nie dała żadnego znaku życia. Agata widziała, jak Igor myśli o niej, jak tęskni i cierpi. Dlatego była dla niego ostra i ciągle rozkazywała mu przychodzić na próby. Ona też cierpiała. Wiedziała, że tylko ciężka praca pozwoli mu zapomnieć. W przeddzień wielkiego dnia wydawało jej się, że Igor pogodził się z losem. Wszystko wreszcie będzie normalnie” – pomyślała wtedy. Nie wiedziała, jak bardzo się myliła.
Ciągłe przedstawienia i próby sprawiły, że Igor już dawno pozbył się tremy i potrafił zachować zimną krew wchodząc na scenę. Nawet dziś – 15 minut przed rozpoczęciem spektaklu – nie bał się. Wiedział, jak premiera ta jest ważna dla Agaty i dlatego chciał dać z siebie wszystko. Wstępując na deski sceny pragnął udowodnić wszystkim, że jest najlepszy, a sobie – że już nie cierpi. I wtedy jego wzrok spoczął na dziewczynie, która siedziała na widowni. Kiedy wypowiadał pierwsze słowa, poczuł wzburzoną falę gorąca. Pragnął wykrzyczeć najpiękniejsze imię – Ania!, ale na szczęście w porę się powstrzymał.
- Ania? – chciał jej zadać tyle pytań, a teraz potrafił zdobyć się tylko na powtórzenie jej imienia. Stali na zatłoczonym korytarzu, po skończonym spektaklu.
- Nie mówiłeś, że grasz Romea – rzekła, uśmiechając się.
- Co się z tobą działo? Wtedy znikłaś, nie chodziłaś do szkoły? Myślałem, że…
- Przepraszam za tamto. Ale teraz nie chciałabym o tym rozmawiać. Lubisz gorącą czekoladę? – zapytała. Zdezorientowany kiwnął głową. Pociągnęła go za rękę, a on poczuł się najszczęśliwszy na świecie. Wreszcie znalazł tą jedną, jedyną dziewczynę!
- Nie wierzę w to – powiedział Igor, patrząc w jej brązowe oczy.
- W co nie wierzysz? – zapytała, uśmiechając się.
- W to, że siedzę naprzeciwko zwariowanej dziewczyny, którą szukałem przez miesiąc.
- Szukałeś mnie? – wyjrzała przez okno, aby nie zobaczył w jej oczach łez. Tak bardzo chciała mu powiedzieć, dlaczego zniknęła, ale nie mogła.
- Tak, szukałem i… - urwał, po chwili zastanowienia dodał: - i myślałem, że nie zjadę. Mogę cię o coś spytać?
- Pytaj.
- Mogłabyś dać mi swój numer telefonu? – zaśmiała się. Wyciągnęła długopis i napisała na chusteczce dziewięć cyfr.
- Abyś już nigdy więcej nie myślał, że mnie nie znajdziesz – rzekła.
Kiedy siedzieli razem na polanie wśród traw i drzew, Igor pomyślał, że jest urodzony pod szczęśliwą gwiazdą. Czuł się nic nie wart, gdy patrzył na uśmiechniętą twarz Ani, na jej brązowe włosy i pełne życia oczy.
- Chciałbym wiedzieć, o czym myślisz – rzekł. Dziewczyna od kilku minut spoglądała na drzewa. Wydawała mu się tak piękna. Nie odpowiedziała, tylko spojrzała na niego. Dodał: - Znamy się od trzech miesięcy, a ja o tobie nic nie wiem.
- Idź wyprostowany wśród tych co na kolanach – rzekła i zaśmiała się.
- Słucham? – spojrzał na nią.
- Uwielbiam Zbigniewa Herberta.
- Fascynuje cię fotografia, świetnie malujesz, masz psa. Tylko tyle o tobie wiem – rzekł z ironią.
- Musi ci to wystarczyć. Lepiej nauczmy się czytać we własnych myślach.
- Chciałbym, abyś mi zaufała. Abym był blisko ciebie…
- Igor, jesteś dla mnie ważny – ścisnęła jego dłonie.
- Kocham cię – powiedział. Był przygotowany na najgorsze. Nie odpowiedziała nic, tylko pocałowała go.
- Obiecaj, że już nigdy nie uciekniesz, nie znikniesz… - tak bardzo był szczęśliwy.
- Obiecuje, ale pamiętaj, że słowa są tylko słowami i nie należy przywiązywać do nich zbytniej wagi.
Wkrótce wiedział o niej wszystko. Co lubi jeść, czytać, słuchać, kiedy maluje, a kiedy robi zdjęcia. Spędzali ze sobą każdą minutę rozmawiając na różne tematy i śmiejąc się. Igor zauważył nawet, że ukochana posiada siedem różnych uśmiechów, codziennie zgadywał, który widnieje na jej ustach. Uwielbiał Anię, jej głos, włosy, oczy. A ona kochała przesiadywać w teatrze i patrzeć na niego, gdy wciela się w jakąś postać. Byli tacy młodzi i pełni życia, a przy tym tak bardzo szczęśliwi i zakochani w swoich zaletach i wadach. Spędzali długie godziny na czytaniu wierszy Herberta, spacerowaniu, milczeniu. Codziennie odkrywali na nowo siebie i świat. Cóż się dziwić, po prostu byli prawdziwie zakochani, a gdy człowiek kocha, to wydaje się mu, że każdego dnia świeci słońce. Igor nie miał żadnych zmartwień po za bojaźnią, aby nigdy nie skończyło się to, co łączyło go z Anią…
A jednak pewnego dnia wydarzyło się to, czego najbardziej się obawiał. Wstał rano i zatęsknił za nią. Szybko się umył, ubrał i wyszedł z domu. Podał deszcz, a on nie zwracał uwagi na pogodę. Chciał powiedzieć Ani o propozycji swojej matki, by przedstawił ją rodzicom. Wiedział, co to znaczy. Matka była kobieta wymagającą, wykształconą i oschłą. Lubiła nad wszystkim mieć kontrolę i z góry wiedzieć, co planuje jej syn. Igor był dla niej najważniejszy - jedyne dziecko. Więc synowa musiała być piękna, inteligenta, opanowana, wykształcona, dobrze wychowana – po prostu idealna.
Kiedy dochodził do drzwi mieszkania Ani, zauważył białą kopertę leżącą na wycieraczce. Nacisnął dzwonek – nie zareagowała. Spróbował jeszcze raz – dalej nie słyszał jej kroków. Nacisnął klamkę – zamknięte. Pomyślał, że Ania zapewne gdzieś wyszła. Lubiła wstawać skoro świt i iść na spacer. Już miał odejść, gdy jego wzrok po raz drugi napotkał kopertę. Wziął ją do ręki i serce zabiło mu mocniej, gdy przeczytał na niej swoje imię. Szybko rozerwał ją… i znalazł w środku białą kartkę, na której widniało tylko jedno słowo: PRZEPRASZAM!
Wybiegł, jak mógł najszybciej, z klatki schodowej. W jego głowie panował chaos, na oczy cisnęły się łzy. Świeże powietrze sprawiło, że nie poddał się rozpaczy, tylko zaczął myśleć racjonalnie. Wyjął telefon i wystukał numer do Ani. Włączyła się automatyczna sekretarka: W tej chwili nie mogę odebrać telefonu. Zostaw wiadomość, na pewno oddzwonię.” Powiedział:
- Ania? Gdzie jesteś? Co się stało? Odezwij się do mnie. Kocham cię.- Zadzwonił do Agaty.
- Słucham? – powiedziała.
- Spotkajmy się za 15 minut w kawiarence na Gałczyńskiego – zależało mu na czasie.
- Nie mogę.
- Co? – zapytał zdumiony. Nigdy nie usłyszał z jej ust słowa: nie.
- Igor, ile razy rozmawiałeś ze mną, podczas gdy byłeś z Ania? Ile razy poszliśmy gdzieś razem. Wybrałeś ją, a mnie odstawiłeś. Pogodziłam się z tym. Ale nie dzwoń do mnie, kiedy masz problemy. Tak się nie robi! – wyłączyła się. Świetnie” – pomyślał. Po raz pierwszy w życiu nie wiedział, co ma zrobić.
Fakt, że Ania znowu uciekła, zniknęła, dochodził do jego mózgu powoli. Ciągle łudził się, że śni, że ona zaraz wróci i wpadnie w ramiona ukochanego. Telefonował do niej co godzinę i zawsze włączała się automatyczna sekretarka. Nagrywał się i czekał na odpowiedź, która nigdy nie przyszła. Abyś już nigdy więcej nie myślał, że mnie nie znajdziesz”. Nie poddawał się. Szukał ją wszędzie: w szpitalach, hotelach, na policji, na portalach internetowych. Nic… W nocy nie mógł spać. Wciąż myślał o tym, czemu nie mogła mu powiedzieć o przyczynach pierwszego zniknięcia, dlaczego uciekła właśnie teraz, gdy byli tak bardzo szczęśliwi? Przecież obiecała, ale powiedziała także, że słowa są tylko słowami. Martwił się o nią, tęsknił i kochał. I każdego dnia jej nieobecności zamykał się coraz bardziej sobie, czekając na telefon.
Wkrótce stracił nadzieję i wiarę. Postanowił wyjść do ludzi”, zapomnieć o Ani i zakochać się w innej. Po trzech latach od jej ucieczki Igor rozpoczął nowe życie – życie bez przeszłości. Po miesiącu poznał Karolinę – dziewczynę, która po roku została jego żoną. Była ona lekiem na jego złamane serce. Ale czy naprawdę ją kochał? Nie… Choć chciał zapomnieć o tym, co było, nie umiał. Zamieszkali razem w małym, przytulnym domku, gdzie ich życie było spokojną rutyną. Igor darzył szacunkiem i przyjaźnią Karolinę, a ona czuła się bardzo szczęśliwa. Wiedział on, że już do końca życia będzie żył obok niej, a myślał o Ani. I zgadzał się na taki układ. Często czytał godzinami wiersze Herberta, fotografował, przesiadywał w parku. Chciał zapomnieć i wtedy doszło do niego, że już ma rodzinę, o którą powinien zadbać.
Był piękny, słoneczny poranek – piątek, początek weekendu. Igor siedział w parku i myślał… Dla niego dzisiejszy dzień był ważny, a zarazem tak bardzo smutny – właśnie dziś mijała dziesiąta rocznica zniknięcia Ani. Przez dziesięć lat milczała, a on pamiętał. Był szczęśliwy z Karoliną, ale czegoś mu brakowało. Abyś już nigdy więcej nie myślał, że mnie nie znajdziesz”. Nie znalazł, nie zapomniał… Zastanawiał się, czy ona o nim myśli, gdzie jest, czemu uciekła, czy pamięta.
- Przepraszam, wie pan może jak dojść do ulicy Jagiellońskiej? – usłyszał.
- Musi iść pani prosto, a potem skręcić w lewo – odpowiedział, nie podnosząc wzroku. Usłyszał oddalające się kroki i… dostał olśnienia. Głos wydał mu się tak bardzo znajomy. Serce zaczęło mu bić szybciej. Powoli wstał. Wydawało mu się, że śni! To nieprawdopodobne, ale mylić się przecież nie mógł. Takie historie zdarzają się tylko w książkach.
- Ania! – zawołał. Czuł przyspieszone bicie serca, myślał, że zemdleje. Odwróciła się do niego. Po dziesięciu latach ujrzał twarz, którą widywał tylko w snach!
- Myślałam, że mnie nie poznasz! – powiedziała. A on patrzył w jej brązowe oczy kręcąc głową i nie wierząc. Nie zmieniła się prawie wcale. Jej uśmiech znowu przypominał mu, jak bardzo jest dla niego ważna.
- Ania? – nie dowierzał. Spojrzała na niego.
Rzekł:
- Co ty tu robisz?
- Chciałam się ciebie zapytać, czy mi wybaczysz? – w jej oczach zalśniły łzy.
- Zniknęłaś tak nagle i przez dziesięć lat nie dawałaś żadnego znaku życia. Dzwoniłem codziennie. Szukałem ciebie…
- Potrafisz mi wybaczyć? – powtórzyła.
- Nie było cię przez dziesięć długich lat! A teraz przyjeżdżasz jakby nigdy nic bez słowa wyjaśnienia i pytasz, czy ci wybaczę? – nie dowierzał własnym uszom. Słyszał jej głos, widział jej oczy i nie śnił…
- Igor – po raz pierwszy wypowiedziała jego imię – muszę wiedzieć, czy jesteś w stanie wybaczyć mi to, co tobie zrobiłam? – jej głos załamał się. Wydawało się mu, że jest słaba…
- A ty wybaczyłabyś mi, gdybym uciekł z jakąś inną kobietą i wtargnął w twoje życie po dziesięciu latach?
- Ja nie uciekłam z innym mężczyzną – powiedziała i spojrzała na niego. Milczał. Dodała: - Nie wierzysz mi? – po policzku popłynęły jej łzy.
- Ania! Ja już nie chcę wiedzieć, czemu i z kim zniknęłaś. Mam żonę i własne życie. Wybacz i żegnaj – odszedł.
- Igor! Zaczekaj! – usłyszał. Odwrócił się.
- Rozumiem cię. To dla ciebie – wręczyła mu kopertę. – Chcę żebyś wiedział, czemu zniknęłam. Dlatego przyjechałam. Gdybym mogła cofnąć czas, zapewne nie musiałbyś cierpieć. Już nigdy więcej mnie nie zobaczysz. Żegnaj – odwróciła się i pobiegła. On patrzył na nią zamyślony. Kłamał, że nie chce wiedzieć, dlaczego uciekła. Obiecaj, że już nigdy nie uciekniesz, nie znikniesz”. Obiecuje, ale pamiętaj, że słowa tylko słowami i nie należy przywiązywać do nich zbytniej wagi.” Rozerwał kopertę.
Czytając jej słowa, po raz pierwszy płakał.


Drogi Igorze!
Piszę, bo należą Ci się wyjaśnienia. Dwa tygodnie przed moim zniknięciem zrobiłam rutynowe badania. Wykryto białaczkę. Ojciec od razu zadzwonił do swojego przyjaciela – onkologa i następnego dnia musiałam wyjechać do Ameryki. Tam po serii badań, udało się znaleźć dawcę szpiku kostnego. Myślałam, że szybko wrócę. Kiedy nadeszła operacja minęło dwa lata. Pół roku trwała rehabilitacja i nowa seria badań. Okazało się, że nastąpiły przerzuty. Kolejne trzy lata jeździłam ze szpitala do szpitala. Przy życiu trzymała mnie myśl o Tobie. Po operacji byłam w ciężkim stanie. Na szczęście Bóg pozwolił mi przeżyć. Kolejne dwa lata spędziłam na rehabilitacji, rok na badaniach. Po dziewięciu latach wróciłam do Polski, by zapytać się czy mi wybaczysz.
Dlaczego Ci nie powiedziałam o mojej chorobie? Studiowałeś, pracowałeś… Nie chciałam, abyś wszystko to rzucił i patrzył, jak umieram. Przepraszam. Cierpiałam, gdy nie mogłam odpowiedzieć na Twoje telefony. Chcę, żebyś wiedział, że zawsze Cię kochałam i tęskniłam. Nie chciałam złamać Ci serca.
Ania

P.S. Zostało mi kilka miesięcy życia. Lekarze nie dają mi żadnych szans. Cieszę się z tego, bo i tak nie umiałabym bez Ciebie żyć. Dlatego chciałam wiedzieć, czy mi wybaczysz…


Pobiegł, w kierunku w którym odeszła. Chciał wykrzyczeć, że wybacza, że kocha, że nie zapomniał. Abyś już nigdy więcej nie myślał, że mnie nie znajdziesz”. Biegł przed siebie, rozglądając się na wszystkie strony. Zobaczył ją, szła kilka kroków przed nim.
- Wybaczam ci! – krzyknął. Odwróciła się.
Płakała. Wziął ją za ręce.
- Nie mogłam ci powiedzieć – wyszeptała.
- Wybaczam ci. Aniu, kocham cię – powiedział.
- Jutro wyjeżdżam do Francji. Mam już tak mało czasu – uśmiechnęła się przez łzy.
- Chcesz, żebym pojechał z tobą?
- Masz żonę – rzekła. Dodała: - Mnie za kilka tygodnie nie będzie. Igor?
- Słucham?
- Będziesz o mnie pamiętał? – zapytała.
- Będę.
- Muszę już odejść. Dziękuje, że mi wybaczyłeś – spojrzała na niego.
- Kiedyś się spotkamy – płakał. Zrozumiał, że każdy musi rozejść się w swoją stronę. Oboje się z tym zgadzali.
- Żegnaj – rzekła z uśmiechem.
- Do zobaczenia – także się uśmiechnął. W jednej chwili odeszli. Żadne się nie odwróciło. Igor wrócił do Karoliny, Ania – do Francji. Oboje zrozumieli, że każdy z nich ma osobną, własną przyszłość. Igor pogodził się z jej odejściem, ona ze śmiercią. Choć to smutne, oboje czuli się wreszcie szczęśliwi!



Ocena: 5.389
Liczba komentarzy: 13    
Data dodania: 13.10.2008r.

1     

Monisia1998 02 06 2010 (17:15:01)

Użytkownik ocenił pracę na 6

mnie się podoba

PaulinaG. 07 05 2010 (09:37:05)

Użytkownik ocenił pracę na 4

stylistyka leży ;p

Infinity Voice Women 31 03 2010 (17:58:07)

Użytkownik ocenił pracę na 6

Naprawdę magiczne (moim zdaniem i jak widać, nie tylko). Sądzę, że zasługuje na 6. I chyba nie trzeba się wstydzić tego, że popłakałam się jak dziecko...mimo wszystko. Łzy płynęły mi ale jednak dokończyłam... Z pełną chęcią przeczytam inne twoje prace.

Truskawkojadka1995 29 12 2009 (12:06:08)

Użytkownik ocenił pracę na 5

Przeczytałam całe, opowiadanie bardzo mi się podobało, ale nie poruszyło mnie szczególnie. Tematyka super, ale według mnie nie było momentów, w których mogłabym się popłakac jak pisano wyżej. Za pracę daję 5 bo widać,ze się napracowałaś.

Zerowa 28 10 2009 (19:49:23)

Użytkownik ocenił pracę na 4

Czytałam już kiedyś ten tekst. Wtedy polało się nawet kilka łez. Dziś moja ocena jest "bardziej sucha". Powiało trochę melodramatyzmem. Nie do przesady, ale jednak. Chodzi mi o to, że w końcowej fazie piszesz już o dorosłych ludziach, ale wciąż z perspektywy nastolatki. Czytając czuje się tą idealizację bohaterów i ich miłości.Szczerze mówiąc - nie trafia to do mnie. Nikt nie wymaga od nas, początkujących literatów, perfekcji już na starcie. Powinniśmy jednak dążyć do ideału. Jak widzę w poprzednich postach, ogół jest zachwycony. Więc pocieszającym powinien być fakt, że ich zdanie liczy się bardziej od pojedynczego głosu:).

ekstrawagancja 18 04 2009 (21:52:26)

Użytkownik ocenił pracę na 6

Świetny tekst.. ;)

dariarak1592 09 03 2009 (20:53:04)

Użytkownik ocenił pracę na 6

Świetna historia...

dreamsss 31 01 2009 (17:07:39)

Śliczne... Po raz pierwszy się tak wzruszyłam... Nie wiem co napisać... Daję 6

kingap 19 01 2009 (13:49:22)

Piękne opowiadanie... Czytałam je z łzami w oczach, czułam coś jak mi ściska w gardle, nie mogłam powstrzymać łez, gdy skończyłam ,czytać. No po prostu dziewczyno masz talent...

tala_anonim 14 01 2009 (14:57:36)

piękne opowiadanie... poruszające i bardzo ciekawe.

Nimue 14 01 2009 (13:53:15)

Bardzo ładne opowiadanie.Spodobało mi się i zaciekawiło od razu.Nic dodać nic ująć;)

meine_welt 09 01 2009 (19:30:53)

świetne opowiadanie...

Anecia520004 03 01 2009 (21:28:39)

Cudowne opowiadanie na prawdę śliczne gratuluję:)


Musisz się zalogować aby móc pisać komentarze.

Znak Fabryka Słów Media Rodzina Iskry Purpose Akcent Jaguar W.A.B. Telbit Piąty Peron WSQN E-tekst /></a> 
<a href=Piórem Feniksa Edupedia Audiobook

Statystyki: Wiersze: 7839 | Artykuły: 263 | Recenzje: 234 | Proza: 1643 | Wywiady: 50 | Komentarze: 46484 | Użytkownicy: 3565
Online(10): 7 gości i 3 zarejestrowanych: exother, Jassmine, Mii

Dekalog | Historia | Redakcja | Regulamin rekrutacji
Nasze społeczności: Nasza-klasa | Facebook | Nasze serwisy: Portal | Forum | Mapa | Kanały RSS: Prace | Nowości | Wydarzenia
Współpraca: Portal literacki | Copyright © 2008 - 2010, portal literacki wpmt.pl