warto go przeczytać
Wiadomość o tym, że zostały mi tylko trzy lata życia całkowicie mną wstrząsnęła. Oczywistym było to, że nie opuszczę swoich kochanych rodziców. Oni mnie wychowywali, byli dla mnie wsparciem w każdej chwili. Uważałam się za ich córkę, a gdy się dowiedziałam, że przez cały czas mnie okłamywali nie potrafiłam pohamować swoich emocji. To było okropne uczucie, lecz pomimo tego nadal ich kochałam i nie dopuszczałam do siebie myśli, że mogłabym już ich więcej nie zobaczyć.
W końcu po męczącej nocy położyłam się, nałożyłam słuchawki na uszy i próbowałam zasnąć. Ciekawiłam się, jak to działa, że ktoś kontroluje moje sny. Takie rozmyślanie sprawiło, że nie usnęłam w ogóle. Nad ranem otworzyłam oczy, a Olivii już nie było. Pewnie zostawiła mnie samą, abym przemyślała to co mi powiedziała. Od tego wszystkiego znowu rozbolała mnie głowa. Wstałam leniwie z łóżka, byłam bardzo zmęczona i senna. W kuchni nie mogłam nigdzie znaleźć tabletek przeciwbólowych, a w głowie coraz bardziej mi szumiało, musiałam się ogarnąć i iść do sklepu. W łazience wzięłam orzeźwiający, zimny prysznic i poczułam się trochę lepiej. Stanęłam przed lustrem i zaczęłam się sobie przyglądać. Nic mi się we mnie nie podobało, chociaż nie mogłam powiedzieć, że byłam brzydka. Cerę miałam gładką, mały zgrabny nos, usta także pasowały do reszty twarzy. Oczy były duże i błyszczące, a włosy długie i czarne. Choćbym ich nie myła nawet dwa tygodnie, to nigdy mi się nie przetłuszczały i zawsze były idealnie proste. Każda dziewczyna zazdrościła mi tego, że nie muszę ich prostować oraz farbować, bo mam naturalny piękny, kruczy odcień czarnego. Nie miałam nigdy problemów z rozdwajaniem się, czy łamliwością paznokci. Gdybym ich nie piłowała, to pewnie w długości pobiłabym rekord do księgi Guinnessa. Zawsze miałam je zadbane i pomalowane bezbarwnym lakierem. Uroda, kolejny dowód na to, że nie jestem z tego świata.
Nie docierało do mnie jeszcze, że nie jestem człowiekiem, tylko emitką. Śmieszna nazwa, nawet nie wiem od czego się wzięła.
Zanim wyszłam do sklepu, do domu wrócili już rodzice. Byłam na nich strasznie zła, że nie powiedzieli mi prawdy. Zastanawiałam się, czy gdyby nie Olivka, to dowiedziałabym się, że byłam adoptowana. Miałam już wystarczająco dużo lat, abym mogła to zrozumieć. Takich rzeczy nie powinni przede mną ukrywać.
-Już jesteśmy Ester! Jak minęła noc z Olivką?
-Dobrze. Nareszcie wróciliście, macie mi coś do powiedzenia?
-My tobie? Nie...
-Jak to nie?! Co przede mną ukrywacie?
-Skarbie, nic przed tobą nie ukrywamy.
-To, że nie jestem waszą rodzoną córką, to jest nic?!
-Jak się dowiedziałaś?
-Nie ważne jak! To prawda?
-Niestety tak... Chcieliśmy ci o tym powiedzieć, tylko nie było okazji. Nie jesteś naszą biologiczną córką, ale przecież to my cię wychowaliśmy, więc kochamy cię jak własne dziecko.
-Nie było okazji? Nigdy chyba wam tego nie wybaczę! Jak mogliście przez tyle lat kłamać?
-Kochanie każdego dnia mieliśmy wyrzuty sumienia, że nie powiedzieliśmy ci prawdy- powiedziała mama, po czym się rozpłakała.
Miałam do nich żal, ale nie mogłam patrzeć jak mama płacze. Podeszłam do niej i ją przytuliłam.
Ocena: 4
Liczba komentarzy: 1
Data dodania: 05.12.2011r.
Statystyki: Wiersze: 7839 | Artykuły: 263 | Recenzje: 234 | Proza: 1643 | Wywiady: 50 | Komentarze: 46484 | Użytkownicy: 3565
Online(13): 10 gości i 3 zarejestrowanych:
exother, Cudak666, Jassmine