Zaloguj się lub zarejestruj
aby móc skorzystać z wszystkich dobroci tego serwisu...


Regulamin

warto go przeczytać

Logowanie użytkownika
Nie pamietasz hasła?
Nie masz konta? Zarejestruj się!
rejestracja
dowiedz się więcej
czym jest wpmt
Pseudonim: Dawied
Imię: Dawid
Skąd: Ślepa wiara nie wiadomo w co
O sobie: Skończyła się zabawa!
Napisanych prac:
- wiersze: 131
- recenzje: 3
- wywiady: 3
- proza: 79

Średnia ocen: 5.1
Użytkownik uzyskał: 667 komentarzy

Najlepiej oceniane prace:
"Brązowy" 22.01.2012
"Wymyśliłam się" 31.12.2011
"Kłamca cz. 6" 04.01.2010
"Kłamca cz. 5" 03.01.2010
"Wieczne miasto odc.5" 19.08.2009

Inne prace tego autora:
"Wieczne miasto odc.1" 16.07.2009
"Kłamca cz. 7" 08.01.2010
"Przepraszam" 23.01.2012
"I nie będziesz miał..." 25.12.2010
"Marlen cz. 7" 01.02.2009

Najlepiej oceniona proza (30 dni):
"Nieumarły kwiat - I etap..." - Ironiczna - 6
"Carmel - I etap..." - subtelny demon - 6
"Jedyne Miasto - I etap..." - Ell003 - 6
"Przejście - I etap..." - Mii - 5.5
"Gdzie jest hidżab!? - I..." - Fał - 5.5

Najnowsza proza (wszystkie):
"Nieumarły kwiat - I etap..." - Ironiczna
"Prolog - Krwawy rytuał...." - van Hellsing
"Potwór - I etap..." - Srebrna
"Bajka o jabłku - I etap..." - Khelben
"Przejście - I etap..." - Mii
"Uwodzeni - I etap Wyzwania..." - van Hellsing
"Bezimienna - I etap -..." - Katarzyna Łaskawa
"Kornelia, "Wyzwanie..." - Astralka
"Igraszka - I etap..." - Poziomka.
"Ćma - prolog" - Miao?

40 mln dobrych uczynków cz. 12

Kolejna część opowiadania, które przestało być opowiadaniem. Kropka. Musimy z tym skończyć. Kropka. Sani jest dyslektykiem. Kropka. \"Jak anioła głos, usłyszałem ją... \"Kropka do cholery!


Ludzki lęk jest piękny. Schron atomowy w sercu państwa, na które nikomu nie chciałoby się zrzucać bomb. Na szczęście na czas tej historii, wojny nie było w planach.
Artur pociągnął za właz, ale ten ani drgnął. Z politowaniem patrzyłam jak szarpie za małe drzwiczki, jak zapiera się nogami o mur, aż w końcu, jak próbuje otworzyć je mocnym kopniakiem. Dobrze, że sobie robaczek nic nie połamał. Gdy w końcu brakło mu sił, powiedział:
- Mogłabyś pomóc! Naprawdę w niebie panuje taka znieczulica? – przyjął oskarżycielski ton głos i podniósł się z ziemi cały umorusany.
- Mógłbyś poprosić! Naprawdę ludzie nie znają tego słowa? – zmierzył mnie ostrym wzrokiem.
- Proszę… - wyszeptał.
- Tak lepiej – podeszłam do drzwi i złapałam za klapę. Eh, te ludzkie wynalazki. Troszkę siły użyłam, (musze dodać, że dawno już na siłownię nie chodziłam, więc forma opadła), a właz wyleciał w powietrze i trafił prosto w dach willi Guru. Ukłoniłam się i powiedziałam – proszę słabeuszu.
- Kiedyś przestanę się ciebie bać? – zapytał retorycznie, a ja skwitowałam to zajadłym, pewnym siebie uśmiechem.
W środku było ciemno, ale tak naprawdę ciemno. Artur spróbował z zapałkami – w sumie nie wiem po co są mu potrzebne zapałki. Za dużo MacGyvera? Ludzie, trzeba by było ich całe życie za dwie rączki prowadzić, by stali się lepszymi. Ja mam twardsze zasady, dlatego mi może się to udać szybciej. Tym bardziej, że klient dobrze rokował. Nie wspominam o wcześniejszych przebłyskach, ale o jego prośbie ze światłem. Dla mnie to żaden problem. Mam moc Bożą w sobie, wystarczy tylko rozpromienić się i świecę jak stara, dobra energochłonna żarówka. Do twarzy mi z ognisto-czerwonym blaskiem, dlatego nie zdziwiłam się, gdy Artura troszkę zamurowało.
Tunel był długi, ale tak naprawdę długi… ok, ok miałam pożartować kompozycyjno-stylistycznie, ale może mi nie wyjść, dlatego jeszcze raz. Przejście było długie i proste. Białe betonowe ściany biegły pod delikatnym kątem w dół. Nawet czułam się trochę skrępowana w tak ciasnym pomieszczeniu. Anioły, jak żadne inne boże istoty, przywykły do bezkresnych przestrzeni. Oczywiście w chwilach wolnych od pracy, bo ziemia jest strasznie klaustrofobiczna.
Pojawiły się następne drzwi i znów Artur poprosił o pomoc. Z jednej strony dobrze wiedzieć, że weszło mu to w nawyk, ale z drugiej, wcale nie miałam zamiaru go niańczyć i we wszystkim wyręczać. Za to mi nie płacili, a i tak pensję dostawałam za małą, żeby chciało mi się wolontariat dla robaków prowadzić.
- Spróbuj sam. Nie odkupię twojej duszy za ciebie, nie ma szans.
- Anioły – warknął i dokładnie przyjrzał się wejściu.
Nacisnął klamkę. Zamek wyglądał na tradycyjny i gdyby tylko uważniej oglądał filmy o złodziejach, pewnie by dał radę otworzyć je szwajcarskim scyzorykiem, ukrytym przede mną w bucie. Niestety. Artur wolał komedie romantyczne. Przyjrzał się zawiasom, opukał ściany, zastanowił się chwilę i w końcu dzięki wrodzonemu intelektowi i szczęściu, sięgnął w ciemny kąt korytarza. Zdarzył się cud, bo wyciągnął srebrne klucze do drzwi. Troszkę się zdziwiłam, ale gdy podeszłam bliżej, okazał się, że na ścianie wisiało kilka kompletów. Były nieco schowane w wgłębieniu i dlatego nie mogłam ich dostrzec. Uśmiechnęłam się do klienta i udając wielkie brawa, uderzałam o siebie dłońmi. Artur się roześmiał i ukłonił.
Okazało się, że mimo tylu zabiegów, Artur źle ocenił i wybrał zły komplet. Pomogłam mu, bo nie chciało mi się czekać. Za drzwiami czekała na nas niezła niespodzianka.
Duże pomieszczenie z zatrzaśniętym włazem w głąb ziemi, przerobione było na niewielki areszt. W kącie stała kuchenka i stolik. Zbliżyłam się do cel i ku mojemu zdziwieniu w jednej z niej leżał człowiek. Artur tego nie widział, ale obok starszego, drżącego w silnej gorączce więźnia, siedział anioł stróż. Nie popieram takich działań, zamiast pomóc się uwolnić, co nie było zbyt trudnym, to on mu śpiewał jakieś pieprzone hymny. Skrzywiłam się, co Artur skwitował zdziwionym spojrzeniem i głupim, nieuzasadnionym mruczeniem. Stróż, gdy mnie zobaczył zbladł, a w naszym gatunku to niełatwe. Poderwał się, wyszeptał moje imię i ulotnił się niczym kamfora.
Nie cierpię głupoty, no do cholery, naprawdę nie cierpię.
Artur poszukał kluczy na ścianie przed wejściem. Zajęło mu to kilka minut, a ja w tym czasie nieco przyjrzałam się ofierze szalonego Guru seksoholizmu. Mężczyzna koło pięćdziesiątki miał silne zapalenie oskrzeli, wysoką gorączkę i słabe serce. Oczywiście nie umierał, ale umarłby, gdybyśmy się nie zjawili. Długa, siwo-biała broda z czarnymi pasmami była zaniedbana i sięgała prawie do pasa. Guru musiał kilkanaście miesięcy temu zamknąć tu tego biedaka.
Artur otworzył celę, spróbował ocucić brodatego, ale ten w majakach zaczął coś ględzić bez sensu o pieniądzach. Ja nie wiem, co to za świat, że wszystko sprowadza się do zysku i kasy. Jestem aniołem, nie pojmę tego, prawda? Może tylko jesteś zbyt staromodna Sani?
Klient wiedział, co robić i byłam naprawdę zadowolona, że sam, tak szybko i sprawnie zajął się chorym. Przyniósł mu ze stolika ciepłej wody. Zrobił okład na czoło z zimnej i pod głowę wsunął poskładany koc, który znalazł w celi obok. Klęknął przy nim i przedstawił się. Powiedział, że chce pomóc. Mi pozostało podeprzeć ścianę i modlić się. Oczywiście modliłam się o szybkie rozwiązanie sprawy czterdziestu milionów dobrych uczynków i jeszcze szybszy powrót do nieba. Cała sytuacja była piękna. Oto młody chłopiec bezinteresownie pomaga więzionemu staruszkowi. Mnie to jednak w ogóle nie ruszało. Czułam się pusta. Zadowolona z Artura, ale nieczuła na to wszystko. Nawet troszkę żałowałam, że nie było obok Bachusa, który mógłby powiedzieć, coś na tyle głupiego, bym nie musiała myśleć o tym co działo się w tym schronie.
Z rozmyślań wyrwał mnie silny, łagodny głos mężczyzny:
- Dziękuję… jak się tu dostałeś? Gdzie Guru?
- Nieważne. Powinniśmy zabrać pana do lekarza. Nie za dobrze z panem…
- Nie! – taka nagła reakcja w końcu mnie zainteresowała. Nie chciał by wszystko się wydało, a skoro tak, to znaczyło, że ma coś na sumieniu. Szybka anielska logika podpowiadała, że może uda się to jakoś wykorzystać. Cholera, no jestem genialna – zabierzcie mnie… - zakasłał i z trudem łapiąc oddech, wyszeptał adres – Proszę…
- Sani, co robimy? – Artur był zdezorientowany, ja za to dokładnie wiedziałam jak musimy działać.
- Zabierzemy go. Zna Guru i ma coś na sumieniu. Podleczymy go trochę, a ja się dowiem co to. Może uda się to wykorzystać i znaleźć jakoś tego karła pomalowanego samoopalaczem.
- Nie uważasz, że powinniśmy się zastanowić nad jego, eee życiem? – jego warczenie zaczynało mnie irytować – Ma wysoką gorączkę… jedźmy do szpitala, bo w końcu nam umrze.
- … - miałam na niego nakrzyczeć, ale w sumie miał rację, przyjęłam łagodniejszy ton głosu i powiedziałam – zaufaj mi. Nie umrze. Po za tym 39 i 9 to jeszcze nie tragedia.
Miałam rację, nie umarł, a na dodatek rozwiązał wszystkie nasze problemy. Co prawda musiałam mu później pomóc dać się zabić. Ryzykowne, ale wykonalne. Udało się na tyle dobrze, że nawet ryska w moich papierach nie została. Choć raz na coś przydała się biurokracja… ale wybiegam za bardzo w przyszłość. Póki co, znaleźliśmy się w olbrzymiej willi, pod adresem, który dał nam więzień Guru.



        Dedykacja: Justynce :* Też Cię Kocham

Ocena: 5
Liczba komentarzy: 1    
Data dodania: 20.01.2012r.

1     

Ironiczna 22 01 2012 (17:35:27)

Użytkownik ocenił pracę na 5

Przyznam się od razu - nie bardzo rozumiem o co tu chodzi. To zapewne dlatego, że nie czytałam poprzednich części, a nawet jeśli to dawno i już mi się zatarło w pamięci. W każdym razie nie łączę ze sobą szczegółów, ale czego można wymagać od człowieka, który ma gorączkę. Dobra, przestaję gadać i wydaję opinię.
Z całości wywnioskowałam, że Sani jest aniołem i ma sporą moc. Jako że ma te swoje umiejętności, stanowi ogromne wsparcie dla Artura. Razem wędrują po bliżej nieokreślonych
schronach czy też tunelach, a na jego końcu znajdują człowieka. W każdym razie całość brzmi dziwnie, aczkolwiek zachęca mnie do czytania. Przyznam, że stałam się ogromną entuzjastką twoich opisów i stylu. Kiedy kreujesz historię, potrafię dokładnie ją zobaczyć. Może miałabym trochę zastrzeżeń do dialogów, ale zdania - poezja, poezja. Zazwyczaj byłam głęboko załamana, czytując niektóre prace, a tu proszę, trafia się wreszcie coś godnego poświęcenia mu czasu.
Nieco poważniejsze zastrzeżenia mam do interpunkcji, ale to tylko w paru przypadkach. Naliczyłam się czterech zgubionych przecinków, ale to i tak maluśko jak na taki tekst.
Piątka bezapelacyjna. ;)


Musisz się zalogować aby móc pisać komentarze.

Znak Fabryka Słów Media Rodzina Iskry Purpose Akcent Jaguar W.A.B. Telbit Piąty Peron WSQN E-tekst /></a> 
<a href=Piórem Feniksa Edupedia Audiobook

Statystyki: Wiersze: 7839 | Artykuły: 263 | Recenzje: 234 | Proza: 1643 | Wywiady: 50 | Komentarze: 46484 | Użytkownicy: 3565
Online(13): 10 gości i 3 zarejestrowanych: exother, Cudak666, Jassmine

Dekalog | Historia | Redakcja | Regulamin rekrutacji
Nasze społeczności: Nasza-klasa | Facebook | Nasze serwisy: Portal | Forum | Mapa | Kanały RSS: Prace | Nowości | Wydarzenia
Współpraca: Portal literacki | Copyright © 2008 - 2010, portal literacki wpmt.pl