Pseudonim: Dawied
O sobie: ...
Napisanych prac:
- wiersze: 154
- proza: 94
- publicystyka: 11

Średnia ocen: 5.2
Użytkownik uzyskał: 828 komentarzy

Najlepiej oceniane prace:
"Uwierzcie cz.1" 22.03.2009
"Uwierzcie cz.5" 25.04.2009
"Uwierzcie cz.6" 02.05.2009
"Uwierzcie cz.9" 18.05.2009
"Wieczne miasto odc.2" 20.07.2009

Inne prace tego autora:
"Gajewski cz. 2" 31.05.2013
"40 mln dobrych uczynków cz. 1" 27.02.2010
"Obcy nie odchodzi" 24.05.2013
"Pamiętnik cz. 2" 13.07.2009
"Kłamca cz. 5" 03.01.2010


Najnowsza proza (wszystkie):
"Buntownik" - mistylady
"Uderzyłam go... cz.1" - Pokoras
"Głosy Cieni - Rozdział 4..." - moriaty h.ayne
"Raz, dwa, trzy - Baćka..." - Edward Horsztyński
"Przygody, dnia jednego,..." - Falcor
"Trójblondowe piwo" - ArcturV
"Głosy Cieni - Rozdział 4..." - moriaty h.ayne
"O tym, jak powstały..." - nic
"Przed siebie" - Unwritten96
"List do K. cz. III" - Nieważne

40 mln dobrych uczynków cz. 1

Co za parszywa robota. Nawet nie chcę myśleć jak to się potoczy. Ja nie wiem, czemu zawsze mnie szef musi do takich robaków wysyłać? Nie przypominam sobie, żebym aż tak grzeszyła, a przecież jedno dyscyplinarne zwolnienie to jeszcze nie powód, żeby teraz tak się nade mną katować. Czemu tu zawsze musi być tak cholernie zimno i wilgotno? Czasami wątpię w ten cały wielki boży plan, o którym tak już od maleńkości wszyscy mówią. Zrobiłby cieplutki klimat i półnagich mężczyzn, nazwałby to rajem i wszyscy byliby zadowoleni. Pewnie musiało mu się bardzo nudzić, że tą piekielną ziemię wziął na swe barki. Właściwie to nie na swoje, tylko nasze. Tak, właśnie nasze. Jestem jedną z aniołów jego niebiańskich chórów, które harują, żeby wasza do dupy egzystencja trwała. Pociesza mnie tylko to, że uderzenia obcasów na pewno rozrywają klientowi głowę. Promienie słońca palą pewnie oczy. Ah, jakie to wspaniałe, że Pan nasz stworzyciel, wymyślił tak cudowną karę jak kac. Mam nadzieję, że źle zastępy o mnie nie pomyślą, słysząc mój gruby śmiech, echo radości nad klęską człowieka. Ciekawe czemu Bóg umiłował was sobie bardziej? Na resocjalizacji w czyśćcu długo nad tym myślałam i nic absolutnie mądrego nie odkryłam. Co za burdel. Taki piękny apartament zamienił w takie gówno. No nie, już go nie lubię. Mhm, sama mam wyprosić te dwie nagie prostytutki, które leżą u jego stóp, czy może jemu pozwolić to zrobić? Ta blondyneczka jest całkiem seksy... znaczy się jak na anielski gust i i chodzi mi o urodę jako wartość moralną. Nie cierpię smrodu alkoholików. Kurde czy on narobił w gacie? Nie będę chyba wgłębiała się w ten problem i delikatnie go obudzę. Na paluszkach, cichutkim krokiem, żeby pustych butelek nie potrącić, żeby o biust panienki nie zahaczyć, jak kotek albo wiatr po tym syfie przemknąć i stojąc nad rozczochraną głową wrzasnąć z całych sił: - Wstawaj obślizgły robalu! - od nadmiernego picia ambrozji i ziemskich trunków w przeszłości, troszkę chrypki się nabawiłam, prawie jak Bonnie Taylor. Jeżeli młodsze pokolenia nie kojarzą, odsyłam do Wikipedii, dzieła szatana, ave. Wyjęczał coś, śliniąc się, ale nawet nie próbowałam go zrozumieć. Za to panienki przerażone moimi wielkimi skrzydłami i nieziemską urodą (może pomyślały, że to konkurencja, od bardziej dzianego alfonsa) pozbierały swoje fatałaszki, a że wiele ich nie było, to w minutę trzepnęły porządnie drzwiami. Mogłam zniknąć, ale po co? Tym bardziej, że tej ładniejszej chciałam odrobinkę zaimponować. Tak mało w swojej harówce anioły mają rozrywki, a później archaniołowie się dziwią czemu co drugi stróż ma depresję po tysiącu lat pracy. No tak, siedząc w wygodnych fotelach i licząc w kółku narodziny ładnych kobiet, trudno o stres w pracy, no i pewnie golf z Bogiem planetami na pewno zsyła na nich dużo więcej łaski Pańskiej. Klient wyjęczał coś jak wody”, ale udałam, że znów nie rozumiem. Uniosłam go – regularnie chodzę na siłownię i nawet wygrałam anielski turniej zapaśniczy w wadze do 78 kg – i kilkoma porządnymi razami zmusiłam do otwarcia oczu. Jakoś mi upadł i odwracając się, powiedziałam. - Idę po drinka, za 30 sekund masz zapiąć rozporek, a za 45 sekund być gotowy do rozmowy – niektórzy może zarzucą mi zbytnią ostrość, ale to przez ten kilku wiekowy urlop. - Przecież zapłaciłem z góry – wyszeptał, a ja przestałam się dziwić czemu panienki nawet nie zapytały o kasę. Niektórzy stróżowie poufalą się z klientami, ale ja jakoś nie potrafię ich polubić. Są nudni i nieciekawi. Jak tu polubić kogoś, jak większość ludzi nie ma pojęcia o budowie wszechświata czy prawdziwej sztuce ulicznych malarzy, jak pogadać jak nie macie pojęcia o słynnych freskach Gabriela czy drobnych rzeźbach Raziela? Gdybyście chociaż umieli wyrecytować te niespisane wiersze Baczyńskiego czy zagubione poematy Szekspira. Nie, wy musicie cenić jakieś hamburgery i gumę do żucia... ble. Ok, może to ja miałam takiego pecha, że zawsze trafiałam na złych ludzi, ale zrozumcie mój pech jest przyczyną, a skutkiem będzie ostry łomot dla klienta, jeżeli za chwilę się nie otrząśnie. Ah, wódka z colą, to jest to. Już chciałam go bić i wcale nie żartuję. Zasłużył sobie, przeglądałam akta i jak można przepuścić 20 milionów w zaledwie rok? Nawet Bóg, ma więcej cierpliwości dla światowej inflacji. Gdyby to ode mnie zależało, już by smażył się w piekle. Udało się jednak facetowi podnieść, uchylić lekko powieki i powiedzieć: - Tylko wrócę z łazienki i porozmawiam sobie z twoim szefem o poziomie obsługi – beknął i chwiejnym krokiem, przytrzymując spodnie zniknął za ścianką działową. Już miałam westchnąć i paść do kolan, prosząc by nie skarżył na mnie, ale pomyślałam, że Bogu nie musiałby się spodobać taki żart. Nie bardzo traktuje tego interesu jak interes, a raczej jak hobby. No i to jego nieznośne miłosierdzie, na ten temat nie znosi docinek i kawałów. Kiedyś pewnie by mi to wisiało i bym go prowokowała, ale mam już dość czyśćca. Zamiast tego, złożyłam ręce i modliłam się o łaskę, by przyniosła wszechświaty cierpliwości. Mam świetny słuch, ale chyba nawet bez niego bym rozpoznała hałas jego kąpieli. Gdyby chociaż szybki prysznic, pewnie bym zrozumiała, ale on sobie pobyt w wannie funduje, a ja tu sterczę jak ten kołek. Eh, dobrze, że aniołom para z uszu nie bucha, bo już alarm przeciwpożarowy by wył. Pozostało mi zrobić sobie kolejnego drinka. Nie wiem, naprawdę nie wiem jak się powstrzymam przez znokautowaniem klienta, niech się tylko pojawi. Czemu nie umiecie wymyślić zegarków, które nie tykają? Nie cierpię ziemi. Wreszcie się pojawił. Oczywiście w samym ręczniku, chwaląc się kłakami na klacie i krzywymi nogami. Od przykrej konfrontacji dzielił nas jedynie ręcznik, skrzętnie, wycierający włosy. Nawet dla mnie, moment, gdy muszę wytłumaczyć klientowi po co się zjawiam w jego życiu, dlaczego mam takie skrzydła i czy moje piersi są prawdziwe, jest naprawdę trudny. I czemu oni zawsze krzyczą? - Nie jesteś z obsługi, prawda? - zapytał przerażony. - No nie, pocze... - chciałam mu wytłumaczyć, ale oczywiście przerwał. - Chcesz mnie obrabować, nie mam przy sobie kasy – padł na kolana i płacząc dodał – nie zabijaj. - To nie to – zniecierpliwienie rosło. Uciekłaś z cyrku? Pomogę... - Zamknij się przygłupie i posłuchaj – groźna mina, podniesiony głos i ostre uderzenie w twarz podziałały. - Tylko mnie już nie bij – jak dziecko. - Jestem aniołem – zdusił w sobie śmiech i miał szczęście, że tylko mnie zirytował – Nie śmiej się! Zapomniałeś już błaźnie, że masz dług u Boga? - Jaki dług? - przełknął ślinę i chyba tylko udawał przygłupa. - Pamiętasz w jakiej sytuacji byłeś dokładnie rok temu? A może ci przypomnieć? - … - czyli przynajmniej nie będę musiała machać skrzydłami w przeszłość. - Bóg czekał aż wywiążesz się z obietnicy, ale nawet on nie jest na tyle naiwny, by nie widzieć, że już połowę przepuściłeś. - Ja... - Wiem, byłeś pewny, że nie słucha, a te 42 miliony wygranej w lotka to ślepy los i szczęście głupiego. Miałeś jednak pecha, wszedłeś w układ z najpotężniejszą istotą we wszechświecie i ona chce jego wyrównania. - Ale jak, przecież nie mam tyle... - Dlatego mnie przysłali. Odzyskasz tą kasę i dotrzymasz obietnicy. Dla pewności – uniosłam głos i dodałam – przypomnę Ci. Gdy otwierałam kanał do przeszłości, klient nieco zagubiony wpatrywał się w podłogę i cały aż drżał. Przed wyruszeniem na akcję przejrzałam zapisy i papiery i doskonale wiedziałam, że ma czego żałować. Poza tym rozstanie z taką kasą do najmilszych nie mogło należeć. W końcu udało mi się trafić na odpowiedni moment i w przestrzeni zajaśniał obraz. Może się wydawać, że to film, ale nie nie. Nasza technologia poszła troszkę dalej i po prostu przenosi się fragment rzeczywistości, a otwór drąży się do odpowiedniego miejsca i osiąga się obraz najwyższej jakości. Takie HHHD. Klient z otwartymi ustami wpatrywał się w samego siebie. Może miał ten roczek mniej i wyglądał bardziej niewinnie, ale to wciąż była ta sama twarz, te same usta i ciemne oczy. Naiwniak właśnie kupił kupon dużego lotka i odczytując liczby, powiedział na głos: - Boże, jeżeli wygram, to 40 milionów poświęcę na dobre rzeczy, pomogę przyjaciołom, znajomym i światu. - Myślisz, że posłucha? - rzucił ktoś obok. - Jasne, że tak – klient z taką pewnością to powiedział, że ze zdziwienia ten współczesny, aż przełknął ślinę. - Będę się też o to modliła, przydałaby się jakaś wycieczka – jakaś dziewczyna dała mu buziaka w policzek. - A ja bym tak chciał taką hondę, nie musi być nawet nowa. Obraz zaczął śnieżyć, a ja zwinęłam kanał. Naiwność ludzka. Jak tak, to proszą Boga, a gdy przychodzi co do czego, negują jego wszechobecność. Wiadomo czasami ma wolne, ale później zakasuje rękawy i mimo swego wieku, nadrabia zaległości. Trochę nawet żal mi było tego marnego człowieczka, który zagubiony siedział tuż obok. Stracił całą pewność siebie. Nie jestem ekspertką w czytaniu w ludzkiej duszy, ale nawet ja mogłam pojąć, że jest cholernie zagubiony. Ups, no tak, u was kląć nie można. Nie wiem czy sobie poradzę z tym nawykiem, także wybaczcie. Dałam mu trochę czasu na otrząśnięcie się z pierwszego szoku i w końcu powiedziałam: - Jestem Sanuelamaletakalrateitsa Kelerratella, ale możesz mi mówić po prostu Sani. - Dzięki Sani – szepnął i nawet wydał się nieco mniej obślizgły niż na początku mi się wydawało – Ja jestem Artur. - Wiem, że może trudno ci pojąć to wszystko... - spojrzał z byka, jakby chciał powiedzieć coś w stylu, no co ty nie powiesz – Mi się też to nie podoba – warknęłam i po chwili, hamując temperament dodałam – idę po drinka i bierzemy się do pracy. - Jak odzyskamy brakujące 18 milionów? - szepnął. Miałam kilka pomysłów, ale po reakcji przełożonych nie wiedziałam, czy głośno mu sugerować weekend w Las Vegas i anielskie oszukiwanie w ruletkę, czy raczej napad na Fort Nokx. Najpierw musiałam się napić.



Płeć: mężczyzna
Ocena: 4.5
Liczba komentarzy: 9    
Data dodania: 27.02.2010r.

1     

amymone Użytkownik wpmt 10 03 2010 (20:18:11)

Z tymi błędami wyszło źle - chodziło oto, że błędy to przyziemna sprawa, a poco tracić miejsce na to, kiedy zostało poruszone, a tu czas na wrażenia.

amymone Użytkownik wpmt 10 03 2010 (20:13:24)

To skomentuję ja, a co tam, najwyżej się zemścisz. [Czekam jak coś, wiesz]. Na błędach się nie skupię, bo kurcze, wiesz...gdybym miała na nie patrzeć pewnie nie chciałabym się wgłębiać w treść. Błędy można poprawić, a treść - w tym wypadku musi być niezmieniona. Co jest godne uwagi - postać anielicy, Sani. Rewelacyjnie wykreowana, ciekawa, bliska. Nie czuję żadnego dystansu, a poza tym...cóż...ma bliskie mi pragnienia. Jest niepokorna, momentami zgorzkniała, ma ludzkie nawyki, niepokorna, prowokacyjna, o silnym charakterze. Co więcej - komizm sytuacyjny i słowny są naprawdę rewelacyjne, słowem tworzysz rozbrajające sytuacje, których pazur podkreśla percepcja anielicy na wszystko. W ciekawy sposób wprowadzasz motyw główny, właśnie otwieranie czasoprzestrzeni okazało się dobrym i zabawnym sposobem na retrospekcję. Pasuje mi też wykorzystywanie posiadanej wiedzy o niebie i Bogu i przeinaczanie jej, pokazywanie z innej strony. Na początku płacz mężczyzny wydawał mi się sztucznie wprowadzony, jakoś tak...nie czuło się tego przerażenia u Artura, natomiast później odczułam zagubienie i bezradność. Może trochę wszystko za szybko się potoczyło? Ta cała rozmowa między Sani a Arturem, za szybko przyjął to do wiadomości...ale to spostrzeżenie jest aktualne, gdybym miała naprawdę z premedytacją się czepiać. Zaraz idę do kolejnej części, więc podsumuję - narracja lekka, bardzo inteligentnie zabawna, wciąga na tyle, aż rodzi się pytanie - w jaki sposób Dawid wczuwa się w psychikę kobiety? ;) a może ja o czymś nie wiem?;p no nic...prowadzisz akcje zręcznie i żywo, żaden moment niepotrzebnie nie skupia na sobie uwagi, jedynie niektóre fragmenty proszą się o dłuższy śmiech. Wyszło z mej strony miło, przepraszam, ale cóż...mi też było miło. Jeśli chodzi o fragmenty, które chwyciły mnie za serce to...na stronie Ci wymienię.

Zerowa Użytkownik 27 02 2010 (20:50:21)

Miałam na myśli tylko te dwa słowa. Nie wiem, czy sprawdzałeś jak to wygląda w tekście. A ten cudzysłów, to tylko sugestia. Hm... sam pomysł "zaburzenia czasoprzestrzeni", jak to ująłeś, nie jest zły. Nawet bardzo dobry. Tylko wykonanie jakoś do mnie nie przemawia. Chcę powiedzieć, że nie wywarł na mnie aż takiego wrażenia, jakie mógłby zrobić... Jakoś tak przeczytałam i niby zakodowałam w mojej świadomości, ale raczej nie zapamiętam.

Dawied Użytkownik wpmt 27 02 2010 (20:30:08)

Wszechświaty jako dużo. Znaczy się, że całą narrację mam wziąć w cudzysłów? Cóż myślałem, że otwieranie tv czasoprzestrzeni będzie troszkę zabawne. Dzięki za komentarze.

Zerowa Użytkownik 27 02 2010 (20:22:51)

Użytkownik ocenił pracę na 4

Tamto, o czym wspominał Groszek, (nieświadomie, że też to wyłapała)już poprawiłam. "przyniosła wszechświaty cierpliwości" - końcówka mi tu nie gra z resztą... Ja bym się skłaniała raczej ku "wszechświatom" albo "wszechświatowi". Więcej błędów nie zauważyłam. A tak straszą "że masz skłonności do robienia błędów"... No, może jeszcze przyczepię się do tego wtrącenia "jak dziecko". Jeśli jest to uwaga od anioła, to w tekście powinno być to jakoś zaznaczone, np. cudzysłowem. Szczerze mówiąc, początek w ogóle mi się nie podoba. Już się miałam jakoś wymigać od komentowania. Po prostu odrzucało mnie od tekstu. Gdy zaczęłam rozumieć o co tu chodzi, zmieniłam zdanie. Opowiadanie niczego sobie. Trochę nie trafia do mnie ten fragment, z otwieraniem "kanału przeszłości". Takie naiwne to trochę.

Dawied Użytkownik wpmt 27 02 2010 (19:58:27)

Teraz mogę się z takim zarzutem zgodzić. Już bałem się, że ciężkie w odbiorze i czytaniu :)

Mozzie Użytkownik wpmt 27 02 2010 (18:23:41)

Opowiadanie ciężkie, jeśli chodzi o treść. W sensie brutalne :)

Dawied Użytkownik wpmt 27 02 2010 (16:48:47)

"Opowiadanie dość ciężkie" - co???????????

Mozzie Użytkownik wpmt 27 02 2010 (16:45:35)

Użytkownik ocenił pracę na 5

Opowiadanie dość ciężkie, ale to wcale nie oznacza, że mi się nie podobało. Temat jest trudny, ale mimo tego się wciągnęłam. To wyszło bardzo naturalnie, tylko mimo tego, że forma jest Ok, to treść jak dla mnie trochę zbyt brutalna. Jednak ja mam po prostu taki gust. Jeśli chodzi natomiast o błędy, to jest ich niewiele: "Nie którzy stróżowie pouchwalają się z klientami, ale ja jakoś nie potrafię ich polubić." - "niektórzy" piszemy razem, do tego bardziej mi pasuje "spoufalają". Więcej nie znalazłam. Z minusem.


Musisz się zalogować aby móc pisać komentarze.

Znak Fabryka Słów Media Rodzina Iskry Purpose Akcent Jaguar W.A.B. Telbit Radwan Piąty Peron WSQN Replika E-tekst Piórem Feniksa Edupedia Audiobook Złote myśli

Statystyki: Wiersze: 9701 | Proza: 2330 | Publicystyka: 721 | Komentarze: 68306 | Użytkownicy: 12452
Online(36): 36 gości i 0 zarejestrowanych: