warto go przeczytać
Pseudonim: Eutrepe
Pamiętajcie - zawsze kupujcie bilety. Nawet, gdy "kanar" nie ma szans was złapać...
Zacznę poetycko: był to przepiękny, październikowy wieczór. Biegnąc w stronę zbliżającego się autobusu, z gracją omijałam kałuże, jednak - jak zwykle w kryzysowych wypadkach - "zaliczyłam glebę".
Miałam szczęście i zdążyłam, jednak wypadek wytrącił mnie z równowagi i zapomniałam (naprawdę nie kłamię) kupić bilet.
Usiadłam sobie, porozmawiałam ze znajomą siedzącą obok, pomachałam jej, kiedy wychodziła i obserwowałam czarno-pomarańczowy świat. Latarnie i mrok są nudnymi celami obserwacji, więc przeniosłam wzrok na dwóch typów zna przeciwka. Nie owijając w bawełnę, obaj byli w stanie wskazującym.
Kolejny przystanek - jeden z nich wylądował na szybie. Wbrew mojej naturze i prawom empatii, zaczęłam się śmiać. To była chyba najgorsza rzecz, jaką mogłam zrobić - drugi, popatrzył na mnie, wstał...
- Wolne?
- Mhym...- asertywnie przytaknęłam.
Usiadł, czuć było od niego procentami, a logika jego myślenia była... Hmm... wymowna.
- Niech się pani nie boi, kolega jedzie przeprosić żonę... Nazywam się Łukasz. Jak pani na imię? - podał mi przy tym rękę, którą kulturalnie, choć niepewnie, uścisnęłam.
Uściśnięcie ręki przerwało moją bierną czynność w dyskusji. Pytanie powtarzało się, więc musiałam odpowiedzieć.
- Mama zakazała mi udostępniać takich danych.
- Jak to?! Imienia mi nie powiesz? - "O rzesz, wyczuł podstęp" - pomyślałam. - No, ale jakoś muszę się do pani zwracać - ciągnął - Perełeczko?
No i jak tu go ignorować, gdy z taką groźbą wyskakuje?!
- Nie! Może pan mnie nazywać "Dziewczyną z 332".
- Ekstra, 332!
Zaczął coś mówić, wtedy tak naprawdę zdałam sobie sprawę z tego, że tak łatwo się go nie pozbędę. Przyszedł czas na plan B.
- Przepraszam, niestety to mój przystanek - zdawałam sobie sprawę, że "mój przystanek" jest dwa przystanki dalej, ale mus to mus.
Przepuścił mnie, przesiadł się do kolegi, ja w tym czasie nacisnęłam dwieście razy przycisk "drzwi".
Autobus się zatrzymuje, facet zwraca się do mnie:
- 332, mógłbym napisać do ciebie SMS'a?
Drzwi się otworzyły.
- Niestety sądzę, że to niemożliwe - i wyszłam.
To, gdzie wyszłam i jak doszłam do domu, to zupełnie inna historia. Jednak zastanawia mnie, dlaczego nikt z znajdujących się w autobusie - a było ich wielu - nie zareagował na zaczepki pijaka. Niestety, taki już jest świat, że piętnastolatki są zdane na siebie.
P.S.
Moja teoria spiskowa - nie kupiłam biletu i nie dorwał mnie "kanar", jednak spotkała mnie kara boska w postaci chaotycznie opisanego spotkania z panem Łukaszem. Więc ostrzegam, bilet mieć trzeba!
Ocena: 3
Liczba komentarzy: 2
Data dodania: 25.03.2011r.
Statystyki: Wiersze: 7839 | Artykuły: 263 | Recenzje: 234 | Proza: 1643 | Wywiady: 50 | Komentarze: 46484 | Użytkownicy: 3565
Online(11): 8 gości i 3 zarejestrowanych:
exother, Cudak666, Jassmine