warto go przeczytać
Tak, bywały momenty, gdy przestawałam wierzyć, że minie ten okres ogólnej niezdecydowalności. Przestawałam wierzyć, że poczuję ten niewyobrażalny ból nazywany, w sumie nie wiem jak to nazwać, bo gdy napiszę „miłością” , to całe zdanie zabrzmi banalnie. Tyle razy mówiłam już "kocham", prawie tyle samo razy, co dobranoc, szklanka, bułka, nóż, kolano.
Nie umiem pisać o reklamach, nie chcę mojego stosunku do betonu i ludzi mi nieznajomych zapisywać na kartkach zeszytu pod honorowym patronatem Natchnienia, co to wychodzi z mojego łóżka rano, zbiera ubrania, kładzie je obok mojej głowy. W porwanych na pięcie pończochach zatrzymuje się przy lustrze. O cholera, mam chyba jedną cyckę mniejszą od drugiej. Zdejmuje biustonosz, który opada lekko na podłogę. Kot przybiega, zaczyna wąchać 90 % poliamidu i 10 % elastanu, wyciąga łapy, miaucze, chce jeść chyba.
Jak każda moja muza zapalasz teatralnie papierosa. Drżą twoje palce, wargi, drżą twoje powieki. Pochylasz się nade mną. Zielone kosmyki drażnią moją szyję. Przekręcam się, przecież już od dawna nie spałam. Zamiast „dzień dobry” dymna zasłona powodująca raka płuc, szybsze starzenie się skóry, impotencję i śmierć.
Zamiast "jak spałaś?" krzyczące w głowie wczoraj.
Pijemy kawę, patrzysz się na mnie spod burzy zielonych włosów. Żadna z nas nic nie powie. Okłamujemy się dalej, że ty wcale nie musisz już iść, a ja kocham siebie.
Co tam chowasz? Ach, to uczucia twe czerwone zapakowane w szary papier tak dla niepoznaki.
Ocena: 4
Liczba komentarzy: 1
Data dodania: 13.02.2011r.
Statystyki: Wiersze: 7839 | Artykuły: 263 | Recenzje: 234 | Proza: 1643 | Wywiady: 50 | Komentarze: 46484 | Użytkownicy: 3565
Online(10): 7 gości i 3 zarejestrowanych:
exother, Cudak666, Jassmine