Zaloguj się lub zarejestruj
aby móc skorzystać z wszystkich dobroci tego serwisu...


Regulamin

warto go przeczytać

Logowanie użytkownika
Nie pamietasz hasła?
Nie masz konta? Zarejestruj się!
rejestracja
dowiedz się więcej
czym jest wpmt
Pseudonim: Zaczytana21999
Imię: Judyta
O sobie: Osoby ważne, nie traktuję się w nieważny sposób.
Napisanych prac:
- proza: 8

Średnia ocen: 4.5
Użytkownik uzyskał: 21 komentarzy

Najlepiej oceniane prace:
"Strach" 15.12.2010
"Jestem zabujana, to takie..." 19.12.2010
"Jedno pytanie" 11.12.2011
"Jeden, dwa, cztery. Kto..." 08.06.2011
"Krok naprzód." 15.04.2011

Inne prace tego autora:
"Jedno pytanie" 11.12.2011
"Jestem zabujana, to takie..." 19.12.2010
"Jeden, dwa, cztery. Kto..." 08.06.2011
"Nagle (...)" 29.08.2011
"Strach" 15.12.2010

Najlepiej oceniona proza (30 dni):
"Nieumarły kwiat - I etap..." - Ironiczna - 6
"Carmel - I etap..." - subtelny demon - 6
"Jedyne Miasto - I etap..." - Ell003 - 6
"Przejście - I etap..." - Mii - 5.5
"Gdzie jest hidżab!? - I..." - Fał - 5.5

Najnowsza proza (wszystkie):
"Nieumarły kwiat - I etap..." - Ironiczna
"Prolog - Krwawy rytuał...." - van Hellsing
"Potwór - I etap..." - Srebrna
"Bajka o jabłku - I etap..." - Khelben
"Przejście - I etap..." - Mii
"Uwodzeni - I etap Wyzwania..." - van Hellsing
"Bezimienna - I etap -..." - Katarzyna Łaskawa
"Kornelia, "Wyzwanie..." - Astralka
"Igraszka - I etap..." - Poziomka.
"Ćma - prolog" - Miao?

12 września 2011 roku

Do jej głowy powróciły te wszystkie momenty, których próbowała nie pamiętać. Słowa, których wolałaby nie usłyszeć. Już przecież to potrafiła. Już przecież była silna, a teraz… Na nowo została obdarta z sił. Znów ktoś zamknął ją w ciemnej szafie, gdzie nozdrza, praktycznie od momentu pojawienia się w niej, przepełniał zapach przegniłych papierów. Gdzie liczne, plastikowe źrenice spoglądają na ciebie z politowaniem. Naciąga wciąż za krótką, kraciastą sukienkę, próbując zasłonić się przed bólem. Już przecież potrafiła patrzeć pomiędzy sytuacje, nie analizować. Nie pozwalać, aby cierpienie do niej przemawiało. Zaopatrzyła się w słuchawki, włączyła swój ulubiony kawałek.
”Give me some love „
I nie słuchała ciszy braku. I nagle, ni stąd ni zowąd, zepsuły się. Znowu została wtrącona do ciemnej szafy. Ten siniak, dowód szarpnięcia na ramieniu, wciąż boli przy każdorazowym dotyku.
Lecz przecież nie tak bardzo, prawda?
Nie tak bardzo, jak te chwile, których nigdy nie było?
Stary, pluszowy miś szydzi z niej, bo w przeciwieństwie do dziewczyny ma wszystko. Ma rodziców. Jednakże ona uśmiecha się do niego.

***

A w tym uśmiechu jest coś upiornego. Jak gdyby był on, wyszyty od lewego policzka, poprzez malinowe wargi, aż do prawego lica. Jedenaście szwów świadczących, że gdy nie chce się, a trzeba, to można. Było to coś z serii „muszę taka być". Najpierw nóż wbity głęboko, w jakże delikatną, skórę, a potem lśniąca igła ze srebrną nicią, łączyła dwa brzegi poszarpanych tkanek. Spojrzała nieobecnym wzrokiem, a jej oczy przypominały opustoszałe pokoje, opuszczonego mieszkania, czekającego na nowych lokatorów. Jej źrenice były jak lustro. Za każdym razem potrafiła sprawić, aby rozmówca ujrzał w nich to, co chciał widzieć. Dzięki temu unikała wiele pytań, a zarazem możliwości na przekroczenie granicy pomiędzy słowami, a wspólną ciszą.
Zmarszczyła brwi, wciąż zdziwiona, że krople krwi spływają po kancie stołu, przyozdobionym białym obrusem. Już chciała podejść, po drodze zabierając z nocnej szafki żółtą szmatkę i zetrzeć ten haniebny dowód jej kłamstw, jednakże przymknięcie powiek wystarczyło. Już po chwili niczego nie było. Zwykły stół. Na nim dzban z czterema, podwiędłymi kwiatkami.
W nagłym odruchu odwróciła się. Ujrzała w drzwiach swoją matkę.
Uśmiechnęła się.

***

- Miło widzieć uśmiech na twojej twarzy. Mam nadzieję, że wczorajsze fochy już ci przeszły?
- Oczywiście, mamusiu.
Podeszła do jej łóżka. Poprawiła poduszkę zdecydowanym ruchem, strzepując z niej niepotrzebne pyłki. Teatralnie westchnęła. Rozejrzała się po pokoju, ewidentnie omijając ją wzrokiem i skierowała się ku drzwiom. Z jej kroków można było odczytać, że nie chce tu przebywać ani sekundy dłużej. Powietrze było zatrute myślami jej córki. Nie miała ochoty wysłuchiwać żadnych oskarżeń. Tym bardziej zupełnie bezpodstawnych, bo niby to od kiedy miłość objawia się w nagłych, impulsywnych zachowaniach? Tylko tak przecież można wytłumaczyć zachowanie wszystkich matek, które przygarniają swoje dzieci do siebie i szepczą, jakie to są z nich dumne, po czym całują je w czoło. Tak, to z pewnością jest objaw nieumiejętności panowania nad emocjami. Odepchnęła te rozmyślenia, jak najdalej od siebie, zatrzaskując za sobą hebanowe drzwi. Dookoła panował mrok. Zanurzyła się w nim.

***

Tu nie było kontaktu. Tu zniknął on wraz z odcięciem pępowiny. Słowa, choć adresowane do kogoś w odległości jednego metra, nie trafiały do odbiorcy. Przewertowanie kilkuset książek było surrealistycznym czynem, bo i tak nic nie dało. To cisza była odpowiedzią, najgorszą z możliwych.
Nie było żadnych kaloszy, które mogłaby wdziać na siebie i powędrować poprzez liczne kałuże, ani nawet ręki, która pociągnęłaby ją w przeciwstawną stronę, aby nie przemoczyła butów.
Nie było nawet śladów na podmokłym terenie. Odcisków stóp, po których mogłaby dążyć. Przeskakiwać ze śladu, na ślad. Umiejscawiać swoją małą stópkę w wielkim odcisku.
Nic z tych rzeczy nie było, tylko cisza.

***

Spoglądając na fotografię swojej matki, poczuła, że się krztusi. Chciała zaczerpnąć powietrza, ale była świadoma, że to bezcelowe działanie. Topiła się w płyciźnie uczuć. Fontanna łez nie bardzo tu pomagała, była jedynie chwilowym ratunkiem, po jakimś czasie, dniu, dwóch wszystko i tak wsiąkało w podłoże. Jeszcze jakiś czas temu próbowała wodospadu słów, ale szybko zorientowała się, że tutaj nikt nie słucha. Niezależnie od tego czy krzyczała, czy zniżała głos, tak bardzo, że można było odebrać wrażenie, że poruszają się tylko jej usta, i tak nie było zupełnie nikogo, kto zechciałby usiąść i zrozumieć. Nie przeszkadzało jej, że tysiące ludzi dookoła niej nie chciało tego zrobić. Problem tkwił w tym, że tym kimś była również jej matka. I powinna przeprosić, ale jak? Przecież za coś takiego się nie przeprasza.

***

Dziewczyna sięgnęła po notatnik, obkuty w niebieskawe płótno, które miejscami było już znacznie przedarte, jednakże wcale nie traciło na swojej wartości, wręcz przeciwnie.
Ospale przerzuciła pierwsze piętnaście kartek, a potem kolejne dwadzieścia i ostatnie dziesięć. Wreszcie, gdy znalazła wolną przestrzeń, sięgnęła po pióro.
Nie zdając nawet sobie z tego sprawy, mocno przyciskała stalówkę do opuszków palca, z naciskiem kaligrafowała każdą literę, wszelako przy tym nie zawracając sobie głowy takimi głupstwami, jak ozdobne zawijasy. Choć przecież pamiętała to samo zdanie, przyozdobione w wypukłe kropki, bądź pozakręcane ogonki, ale to było…
- To przecież było osiem lat temu – ochrypły ton głosu wydostaje się z jej ust.
W rezultacie słowa są napisane tak wyraźnie, że można by popaść w zamysł. Czy i ślepy nie zdołałby tego odczytać?
Zamyka zeszyt. Jednakże już za chwilę otwiera, jakby chcąc przypomnieć sobie, co takiego napisała.
12 września 2011 roku.
Mamusiu, dlaczego mnie nie kochasz?



Ocena: 4
Liczba komentarzy: 1    
Data dodania: 26.10.2011r.

1     

Groszek 27 10 2011 (20:48:40)

Użytkownik ocenił pracę na 4

Podoba mi się. Jest bardzo ciekawie, niezwykle zaintrygowałaś mnie wątkiem kłótni między matką i córką. Mam na myśli szczególnie ten ostatni wpis w pamiętniku. Dosadny, dający do myślenia, może nawet i wzruszający. Żal mi tej dziewczyny, naprawdę musi mieć strasznie pokręcone życie. Takie rzeczy zawsze odbijają się na psychice.

Ze stroną techniczną jest nieco gorzej. Nie robisz błędów interpunkcyjnych ani literówek, natomiast często stosujesz nieodpowiedni szyk zdania albo robisz błędy językowe. Będziesz musiała nad tym popracować, niemniej jednak dużym plusem jest to, że dbasz o stronę estetyczną pracy. Co prawda stwierdziłam, że przydałoby się lepiej oddzielić poszczególnie fragmenty, ale to tylko taki szczegół.

Bardzo zaskoczyłaś mnie opisami. Są rozbudowane i piękne. Czasem zaczynasz się w nich gubić i nie chodzi nawet o to, że nie wiesz, co piszesz, ale zdarzają się fragmenty okropnie chaotyczne, gdy skaczesz z tematu na temat. Oprócz tego czasem używasz nieodpowiednich słów, co trochę odejmuje pracy walorów.

Czwórka minus.


Musisz się zalogować aby móc pisać komentarze.

Znak Fabryka Słów Media Rodzina Iskry Purpose Akcent Jaguar W.A.B. Telbit Piąty Peron WSQN E-tekst /></a> 
<a href=Piórem Feniksa Edupedia Audiobook

Statystyki: Wiersze: 7839 | Artykuły: 263 | Recenzje: 234 | Proza: 1643 | Wywiady: 50 | Komentarze: 46484 | Użytkownicy: 3565
Online(10): 7 gości i 3 zarejestrowanych: exother, Cudak666, Jassmine

Dekalog | Historia | Redakcja | Regulamin rekrutacji
Nasze społeczności: Nasza-klasa | Facebook | Nasze serwisy: Portal | Forum | Mapa | Kanały RSS: Prace | Nowości | Wydarzenia
Współpraca: Portal literacki | Copyright © 2008 - 2010, portal literacki wpmt.pl