warto go przeczytać
Od kilku dni nie mogłam spokojnie spać . Budziłam się w środku nocy trzęsąc się ze strachu. Czy oby na pewno ze strachu? Sama nie wiem, bo przecież ja się nie bałam niczego, tylko te sny...były dziwne. Nie potrafiłam ich zrozumieć. Zwykle nie przywiązywałam do tego większej uwagi, lecz od pewnego czasu nie myślałam o niczym innym. Nigdy nawet nie próbowałam zinterpretować wydarzeń, miejsc, czy osób, które zobaczyłam po zamknięciu oczu i odpłynięciu gdzieś... No właśnie – GDZIEŚ. Tylko gdzie? Niektórzy ludzie zadają sobie czasem pytanie, czy życie nie jest snem. Czy to co nas otacza nie zniknie w jednej chwili? Skąd się biorą sny? Podobno my sami je tworzymy myśląc o czymś dłuższy czas, lub poprzez nie pokazuje nam się przeszłość, a czasem nawet przyszłość.
Od tygodnia śniło mi się, że szłam z rodziną do lasu i nagle wszyscy po kolei znikali. Zostawałam sama i nie potrafiłam wrócić do domu. Biegałam pomiędzy drzewami, chcąc wrócić, a jednak coraz bardziej oddalając się od drogi powrotnej. Krzyczałam, ale nie płakałam. Nie płakałam. Czy to normalne, że nie pamiętam, abym kiedykolwiek płakała? Nawet kiedy byłam smutna, coś mnie bolało, to i tak nie uroniłam ani jednej łzy. Nad tym też nigdy wcześniej się nie zastanawiałam. Wracając do mojego snu, ciągle słyszałam jakiś głos. Nie potrafiłam nawet określić, czy był to głos męski, czy damski. Powtarzał on w kółko te słowa – „Nie jesteś tą osobą, za którą się uważasz. Jesteś inna. Inna…”. Echo roznosiło ostatni wyraz po całym lesie. Tak bardzo mi to ciążyło, że za każdym razem otwierałam oczy i później nie mogłam już usnąć. A \"inna\" ciągle rozbrzmiewało w mojej głowie. Co to wszystko miało znaczyć?
Odkąd poszłam do gimnazjum moje życie zmieniło się nie do poznania. Zaczęłam dostrzegać, że nie jestem taka jak moje rówieśniczki. Na pierwszy rzut oka niczym się nie wyróżniałam, można byłoby pomyśleć, że jestem jedną z tych przeciętnych nastolatek. Ubierałam się normalnie, nie miałam żadnego wyrobionego stylu. Miałam jedną bliższą koleżankę, ale jednak nie potrafiłam jej nazwać przyjaciółką. Spędzałyśmy ze sobą dużo czasu, ona mi się często zwierzała. Ja byłam z tych osób, które nie ufają ludziom. Lubiłam tajemniczość, większość swoich myśli zachowywałam dla siebie. Nikomu nie opowiadałam o swoich problemach. Większości osób one wcale nie obchodziły, znalazłoby się nawet kilku takich co byliby zadowoleni, że mi się nie wiedzie. Osoby, które przynajmniej trochę się mną interesowały i zależało im na moim szczęściu, nie zrozumieliby mnie. Dobrze się czułam w takiej izolacji od świata. Sama siebie rozumiałam najlepiej. Nie chciałam być taka jak wszyscy. Od zawsze czułam się inna, nie pasowałam do tej rodziny, szkoły, kraju, świata. Z dnia na dzień coraz bardziej odgradzałam się od rzeczywistości.
I wtedy pojawiły się te sny…
Z początku mi się to podobało, później zaczęło mnie męczyć. Zaczęłam obwiniać samą siebie. Myślałam, że to moja bujna wyobraźnia płata mi figle. Często, leżąc już wieczorem ze słuchawkami w uszach, wyobrażałam sobie całkiem nowe życie. Byłam tam najważniejsza, wszyscy ludzie mnie podziwiali, bo… byłam inna. Mądra, piękna, zabawna... podobałam się sama sobie. Tylko o takiej zmianie marzyłam.
Ocena: 3
Liczba komentarzy: 1
Data dodania: 30.11.2011r.
Statystyki: Wiersze: 7839 | Artykuły: 263 | Recenzje: 234 | Proza: 1643 | Wywiady: 50 | Komentarze: 46484 | Użytkownicy: 3565
Online(12): 8 gości i 4 zarejestrowanych:
exother, .moniaa., Cudak666, Jassmine