warto go przeczytać
Samotność- coś co może spotkać każdego z nas, niestety zdajemy sobie sprawę z powagi sytuacji dopiero wówczas, kiedy sprawa dotyczy nas bezpośrednio. Często zastanawiamy się jak do tego doszło, że ktoś nie ma partnera, przyjaciół a czasem nawet i rodziny.
Codzienna bezradność, jedzenie i spanie, byle do przodu z dnia na dzień. Tak właśnie wygląda życie Andrzeja, 30 letniego mężczyzny, który mieszka sam w sypiącym się domu, na jednej z typowych, polskich wsi. Nie ma żony, mieszka sam od 6 lat kiedy to matka wyprowadziła się do jego siostry. Zapomniała o nim nawet w Święta Bożego Narodzenia.
- Tak to się w życiu poukładało. Matka wyjechała i tyle ją widziałem. Siostry też o mnie nie pamiętają. Nic takiego nie zrobiłem, czym mogłem je aż tak skrzywdzić, by zapomnieć o mnie i o tym, że żyję - stwierdza ze łzami w oczach Andrzej.
Mieszkańcy wsi mówią, że Andrzej był wesołym i otwartym człowiekiem, dopóki jego matka się nie wyprowadziła. Potem zamknął się w sobie, do nikogo się nie odzywa. Siedzi całymi dniami w domu i nigdzie nie wychodzi.
Niektórzy nawet uważają go za dziwaka.
- Jeśli najbliższa osoba tak postąpiła, to czego się spodziewać po obcych? Kto dziś komu rękę poda? Trzeba żyć i tyle. Czasem pójdę gdzieś do pracy, czasem zrobię coś na polu. Żyję, by żyć, by przetrwać... - mówi Andrzej.
Dom w którym mieszka jest bardzo zaniedbany. W oknach wiszą stare, zżółkłe firanki, drzwi się nie domykają. Na środki pokoju stoi piec, który ogrzewa cała izbę.
- Dziś nie paliłem jeszcze i jest tu zimno. Może później rozpalę, może nie - stwierdza ściszonym głosem zrezygnowany gospodarz.
Na stole leży chleb, pół parówki i pół cebuli. To obiad Andrzeja. Kolacja będzie pewnie podobna, bo w lodówce zostały dwie parówki i nic poza tym.
- Ciężko jest tak samemu. Znikąd nie ma pomocy. Czasem dostanę coś od gminy do jedzenia. Byli tu u mnie nawet kiedyś, mieli pomóc i na gadaniu się skończyło - mówi Andrzej.
Trudno jednoznacznie oceniać życie Andrzeja- jedni powiedzą że jest mało zaradny, inni że miał w życiu pecha i mu się nie ułożyło. Łatwo jest mówić o innych ludziach, wytykać ich błędy, natomiast jeszcze trudniej poradzić sobie w trudnych chwilach. Wielu takich ludzi, kiedy przez dłuższy czas nie otrzyma pomocy godzi się ze swoim losem, pogłębiając się w tej agonii i otchłani bezsilności.
- Życie jak życie. Jest, bo jest. Jedyne, o czym marzę, to zwyczajnie z kimś porozmawiać, ot tak o niczym. Samemu to ciężko żyć - wyznaje ze łzami w oczach Andrzej.
Obecność drugiego człowieka potrafimy docenić dopiero wtedy gdy jesteśmy sami.
Postawa Andrzeja, człowieka, który jest w sile wieku całkiem zaskakuje bo trudno sobie nam, młodym ludziom wyobrazić coś takiego w dzisiejszych czasach.
Bohater artykułu nie narzeka na swój los. Nie ma pretensji, że nikt się nim nie interesuje. Nie skarży się, że dawno nie jadł ciepłego obiadu. Nie narzeka, że musi spać w kurtce, bo w domu jest zimno. Andrzej już przyzwyczaił się do chłodu... ludzkiej obojętności.
Ocena: 4.8
Liczba komentarzy: 5
Data dodania: 07.02.2009r.
Statystyki: Wiersze: 7839 | Artykuły: 263 | Recenzje: 234 | Proza: 1643 | Wywiady: 50 | Komentarze: 46484 | Użytkownicy: 3565
Online(17): 15 gości i 2 zarejestrowanych:
exother, .moniaa.