warto go przeczytać
Niektórzy pomyślą, że chce pisać o "Kamasutrze", ale nie o taką sztukę kochania chodzi. Jak wiadomo w naszych czasach słowo "kochać" ma podwójne znaczenie, tj. fizyczne i psychiczne. Tak z miłością było od zawsze: greccy Eros i Psyche – reprezentujący popęd płciowy i stronę psychiczną miłości. Lecz "sztuką kochania" w XXI wieku jest utrzymanie związku i zachowanie równowagi między dwiema płaszczyznami miłości. Nieraz człowiek słyszy o zdradzie, przygodnym seksie czy nowoczesnej formie przyjaźni. Według mnie brak homeostazy między tymi sferami wynika z źle wyważonych składników składających się na postrzeganie miłości.
Po pierwsze - sfera Psyche
Podstawą jakichkolwiek relacji damsko-męskich jest rozmowa - jej poziom i zawarty przekaz świadczyć będą o tym, jacy są dani osobnicy. Jeżeli rozmowa zaczyna się jakimś beznadziejnym pseudokomplementem, to można się spodziewać głównego zamiaru mężczyzny, a ostatnio też kobiet, tj. seksu. Przyroda stawała na głowie wymyślając różnego rodzaju zaloty godowe, lecz u człowieka to nie wypaliło w pełni... Zaczynając od owadów, a kończąc na ssakach, natura obmyśliła plan działania odnośnie przekazywania genów; śpiew ptaków, ubarwienie owadów, pokazy siły ssaków - wszystkie te cechy miały na celu ukazanie najbardziej godnego spośród osobników do przekazania genów. Lecz człowiek, będąc nieco sprytniejszym od natury, wpadł na pomysł stworzenia kondonów oraz zabawy w hormony, co pozwoliło mu na wybieranie przygodnego partnera ograniczając rozmnażanie, czyli podstawę przetrwania gatunku.
Wracając do sfery psychicznej, jest ona podstawa sztuki kochania, myślenie w związku, przestrzeganie pewnych zasad, powstrzymywanie sfery fizycznej przed jej zbytnim pobudzeniem. Wyszukanie partnera o podobnych upodobaniach jest w tych czasach sztuką, uczymy się od społeczeństwa jak dobrze kłamać, oszukiwać, pokazywać nie swoje oblicze. Pojawiły się szkoły i kursy podrywania, jak ładnie pokazują programy telewizyjne – starzy wyjadacze uczą innych, jak poderwać. I komu tu wierzyć? Czy osoba, z którą wiążesz nadzieje, nie okłamuje cię? Niestety, na te pytania trudno odpowiedzieć - metoda prób i błędów jest najpopularniejszą formą wybierania partnera. Jak wiadomo, ideały nie istnieją, ale poprzez rozmowę (i to długą), na każdy temat, próbując powracać do wcześniej podjętych tematów, można sprawdzić danego osobnika, czy się nie gubi w "zeznaniach". Jeżeli zostanie nawiązany kontakt psychiczny, podobne pragnienia, gusty czy przyzwyczajenia mogą sprawić, że związek będzie mógł dotrwać złotych godów.
Po drugie - sfera Erosa
Drugim podłożem miłości jest jej fizyczność. Osobnicy poznając się przez sferę Psyche są w stanie wyciągnąć informacje odnośnie strefy erogennej partnera. Bez wielkich poszukiwań po całym ciele będą w stanie wprowadzić drugą osobę w stan ekstazy. Niektórzy otwarcie mówią o tym, gdzie mają czuły punkt, ale zdarzają się i tacy, którzy jeszcze go nie odkryli. By miłość była zgrana, partnerzy muszą się jak najlepiej poznać – ich możliwości, pragnienia, oczekiwania powinny być jak najbardziej zbliżone, by nie było konfliktów na tle seksualnym. Warto zasięgnąć informacji z "Kamasutry", gdyż dobranie odpowiednich pozycji jest podstawą sukcesu.
Ale teraz pytanie, czy nasz partner czasem nie udaje? Popularnym zjawiskiem stało się "udawanie orgazmu", tylko po to, by okłamać partnera (efekt niedopełnienia sfery Psyche). Jak wspominałem, rozmowa to podstawa, i tylko dzięki niej partnerzy nie będą musieli udawać orgazmów. Ważnym elementem dobrego kochania jest gra wstępna, sztuką jest zrobić coś, by wieczór był długo pamiętany. Wykorzystanie różnych rekwizytów do stworzenia klimatu wcale nie jest takie trudne, bo jakimże jest problemem obłożyć pokój świeczkami i np. dodać do tego kadzidła... A efekt? Z reguły jest nią miłość okazana w sposób fizyczny, z miłością psychiczną widoczną w oczach.
Trzymanie się zasad
Wbrew pozorom nie jest takie trudne. Codziennie dostajemy miliony impulsów do zdrady; ciekawy obiekt zainteresowania na ulicy, ponętne spojrzenia, wysyłane gesty itp.. A tylko od nas samych zależy, czy będziemy wierni partnerowi. Bo jakby się zastanowić, mając coś, co warte jest zachowania, opłaca się zniszczyć to jednym przygodnym seksem? Już nawet nie chodzi o ponowne zakochanie, bo są różne wersje – dla jednych zdrada to seks, dla drugich - związek psychiczny z drugą osobą. I bądź tu mądry, ale podstawą jest zapobiegnięcie temu... Ograniczenie spostrzegania impulsów nie jest trudne, ale chcąc postawić wszystko na jedną kartę nie można grać całą talią.
Pożądanie kogoś, kto jest integralną częścią życia innej osoby, jest bezczelnością ze strony ludzkiego gatunku, w przyrodzie całkiem normalne zjawisko, ale u homo sapiens niezbyt świadczy o myśleniu. Ale też patrząc na świat przyrody, to zauważalny jest fakt, że są zwierzęta dobierające się na całe życie - mimo instynktu i popędu są tylko ze swoim partnerem. Ciekawe, jak im się to udaje? Czy to geny świadczą o nas jakimi będziemy? A jeżeli tak, to czy to, że jesteśmy rozwiąźli świadczy o tym, że któryś z naszych rodziców taki był/jest?
Refleksja na koniec
Jest jedna, podstawą "sztuki kochania" jest rozmowa, która jest integralną częścią sfery Psyche i Erosa, dzięki niej jesteśmy w stanie poznać siebie, jak i poznać się na zamiarach innych. Możemy określić wartość znajomości, zrównoważyć różnice między sobą, poznać i zaakceptować wady. Bez rozmowy miłość będzie tylko seksem, a bez rozmów o chęci doznań seksualnych będzie wyłącznie koleżeństwem, dlatego zachowanie równowagi w słowach może być podstawą do stworzenia długotrwałego związku.
Ocena: 4
Liczba komentarzy: 3
Data dodania: 21.02.2010r.
Statystyki: Wiersze: 7818 | Artykuły: 263 | Recenzje: 234 | Proza: 1586 | Wywiady: 50 | Komentarze: 46229 | Użytkownicy: 3555
Online(32): 30 gości i 2 zarejestrowanych:
exother, Pawlak