warto go przeczytać
Pseudonim: AnonymousDla polskiej sceny metalowej nastały dobre czasy - jest mocna jak nigdy dotąd a kapele takie jak Behemot, Vader czy Vesania święcą triumfy na całym świecie i śmiało mogą konkurować z zachodnimi gwiazdami. Życie przeciętnego fana muzyki metalowej stało się jednak nieco mniej wesołe i to nie za sprawą kretynów paradujących w bluzeczkach z napisem 28 (ciekawe czy w ogóle wiedzą co to oznacza), a obecnych władz. GTW (Grupa trzymająca władze), czyli dzielni pogromcy komunizmu, którzy w pocie czoła walczyli o to żeby każdy mógł mówić to co chce zabraniają teraz zachodnim kapelą występów w Polsce, a przynajmniej pozwalają na ten zamach na wolność słowa, ale o tym później. Tytułowe polowanie na czarownice zaczęło się w momencie uważanym przez niektórych (w tym mnie) za początek nowej epoki (chociaż osobiście nie znam nikogo kto liczył by lata od tego momentu), a mianowicie z rokiem 1970. Na ten właśnie rok przypada ukazanie się płyty „Black Sabbath”. Płyta ta wzbudziła ogromne kontrowersje... nazwą (jak powszechnie wiadomo nie warto wczytywać się w słowa piosenek, wystarczy nazwa). Jednak wraz z kolejnymi wydanymi albumami represje nasiliły się to tego stopnia że Ozzy chciał zacząć robić koszulki z nadrukiem „Jeżeli twój dzień się nie udał to winny jest temu Ozzy Osbourne”. Szesnaście lat po „Black Sabbath” (1986, jeżeli ktoś ma problemy z dodawaniem) ukazała się kolejna płyta, która zmieniła oblicze metalu. Płytą tą było „Regin in Blood”. Warto by było powiedzieć o tym jak genialna była ta płyta, ale nie jest to odpowiedni czas i miejsce, zamiast tego proponuje przyjrzeć się oskarżeniom, które padły pod adresem Salyer’a. W tych czasach już oczywistym faktem było to że muzycy metalowi czczą szatana i lubią stosunki analne, kanibalizm i tym podobne sprawy, więc nie warto o tym wspominać. Tym razem pojawiły się zarzuty o propagowanie nazizmu. Skojarzenia takie nasunęły się wraz z pojawieniem się nowego loga Slayera – orła odrobinę przypominającego tego używanego przez nazistowskie Niemcy. Największe kontrowersje wzbudził jednak utwór „Angel of Death”. Ten genialny kawałek opowiada o Józefie Mengele, o którym nie będę się rozpisywał. Wystarczy tylko powiedzieć że w Oświęcimiu lubił sobie poeksperymentować na ludziach i nie raz zasłużył sobie na swój przydomek – „anioł śmierci”. Ten osobnik został „pochlebnie” nazwany w czasie piosenki rzeźnikiem i sadystom więc nie ma co, chłopaki ze Slayer’a muszą go lubić. Warto też wspomnieć że producentem całego albumu jest żyd, a jedyną rzeczą która łączy zespół z nazistami jest to że Slayer oficjalnie jest przeciwko aborcji (utwór „Silent Scream”). Jednak nie zważając na powyższe fakty metalowcy stali się dodatkowo nazistami. W Polsce największą nagonkę przeżył Kat. W czasie długoletniej kariery pod adresem zespołu pojawiały się oskarżenia o propagowanie satanizmu itp. Mimo że u władzy byli wtedy komuniści, którzy jak wiadomo nie kochają papieża ze strony zespołu musiało pojawić się oświadczenie, w którym wszyscy członkowie zespołu musieli napisać że nie należą do żadnej sekty. Roman Kostrzewski mówi otwarcie o tym że jest z tego faktu dumny, bo woli być kojarzony z satanizmem, niż z jak to mówi „dobrymi katolikami” i chwała mu za to. Tyle o historii działań „inkwizycji”. Czas przejść do wydarzeń ostatnich miesięcy. Pierwszym ciosem w społeczność metalową w Polsce było odwołanie koncertu Dark Funreal. Dwa koncerty które miały się odbyć w Łodzi i w Katowickim spodku zostały po prostu odwołane, bez żadnego oficjalnego komunikatu ze stron władz obydwóch miast. Oficjalny komunikat w tej sprawie pojawił się za to ze strony samej kapeli – „Koncert został odwołany z powodu sytuacji politycznej w Polsce”. Drugim ciosem (wiadomo – Kaczyńskich jest dwóch) miało być odwołanie koncertu Cradle of Filth, zaplanowanego na grudzień. Tym razem jednak się nie powiodło i koncert odbędzie się. Paul Allender (lider), który gościł ostatnio w Polsce poza wyrażeniem zażenowania powstrzymał się od obszerniejszego skomentowania całej sprawy. Najgorszym problemem w całej tej sprawie jest fakt, że jest ona całkowicie ignorowana przez media. Mimo że koncertu nie udało się odwołać pozostaje nam niesmak, bo i po co ktoś chce to robić? Nikt nikogo nie zmusza do chodzenia na koncerty tym bardziej że bilety kosztują niemałą kasę. Trudno jednak powiedzieć kto ma w tym interes. Argument mówiący o tym, że muzyka metalowa popycha ludzi do agresji jest pozbawiony sensu. Jeżeli ktoś ma problemy, to je ma i słuchanie takiej czy innej muzyki na to nie wpłynie. Myślę że GTW zapomniała o tym co tak na prawdę znaczy słowo artysta i o tym że tym ludziom trzeba pomagać, a nie rzucać im kłody pod nogi.
Ocena: 5
Liczba komentarzy: 2
Data dodania: 16.10.2008r.
Statystyki: Wiersze: 7818 | Artykuły: 263 | Recenzje: 234 | Proza: 1586 | Wywiady: 50 | Komentarze: 46229 | Użytkownicy: 3555
Online(31): 29 gości i 2 zarejestrowanych:
exother, Pawlak