Oryginał adaptacji nie równy

Przyglądając się wchodzącym do kin filmom zastanawiam się nad jednym, co było powodem powstania filmu? Zamiłowanie od dzieciństwa daną bajką/animacją, łatwy, odtwórczy pomysł, czy może pewność, że wyrobiona marka i tak się sprzeda? Ciekawi mnie to od kilku dobrych lat, kiedy to do kin rok w rok zaczęły trafiać produkcje typu: Fantastyczna czwórka, Batman, Transformers i ostatnio Smerfy czy Król Lew. Historie owych bohaterów znamy z dzieciństwa i nieco starszych filmów oglądanych kilka/kilkanaście lat temu, bądź seriali animowanych, które to rano czy popołudniu chętnie oglądaliśmy. Ale czy przekładają się one na historie z komiksów, czy da się przełożyć lata tworzenia historii bohaterów na 2-3 filmy? Czasami się to udaje, jednak na dłuższą metę odczuwamy braki w filmach tego typu. Pierwszym filmem (od 11 lat nie licząc Batmana), który po latach animacji trafił do kin był X-Men, wyprodukowany w 2000 roku. Problemem tego typu filmów jest to, że średnio 30-40 lat wcześniej zostały wydane komiksy z postaciami mającymi już swoją historię, stroje, wrogów – w skrócie trudno byłoby coś w fabule namieszać. Tak też było z X-Menami, w ich historii powstały dosyć poważne luki, bądź dziwne wytłumaczenia postępowań (nienawiść Magneto do ludzi). Film pomimo tego dostał całą gamę nagród w 2003r. (głównie Złote Saturny). W polskiej wersji językowej tłumacze nieraz popisali się własnym nazewnictwem, np. Volverine stał się Rosomakiem, nie wiem co ma pojazd opancerzony czy drapieżny ssak do postaci Volverine’a... Ale mniejsza z tym, bo kolejnym klejnocikiem okazał się Spiderman (2002r.). Tym razem reżyser (Sam Raimi) spotykał się na konwencjach z fanami, ustalając nieco dokładniej kolejność wydarzeń i wyjaśnienie powstania postaci Człowieka-Pająka. Film przyniósł twórcom ogromne zyski, a Spiderman stał się ponownie idolem na skale masową. Z przyzwoitymi efektami specjalnymi i dobrą grą aktorów film doczekał się paru nagród. Kolejne części wychodziły średnio co dwa lata i tak do trzeciej, lecz w każdej można było odczuć amerykański patetyzm, który powinien być karany w Europie jak stręczycielstwo. Z komiksu w serial, z serialu w film I tak w kolejnych latach aż do teraz powstają kolejne produkcje czy to Fantastycznej Czwórki, która według mnie była najsłabszą produkcją ze wszystkich prób przeniesienia komiksów na film. Czy Batman, który okazał się jedną z najlepszych wizji reżyserskich po latach nieruszenia tej postaci. Gdyż pod koniec lat 80, powstał już wcześniej wspomniany Batman w reżyserii Tima Burtona. Okazał się on genialnym przełożeniem komiksu, zgarniając przy tym nagrody od Oscara do Saturna. A role głównych bohaterów stały się niezwykłe do dorównania. Ale po latach powstał Mroczny Rycerz, który według niektórych przebił nawet wcześniejszą produkcję. To się chwali, bo udało się zrobić coś, co pomimo postaci, która już była, okazuje się czymś świeżym. Ciekawostką tego typu filmów jest to, że zdobywają rynek głównie latem, wtem uczniowie zamiast myśleć o szkole, mogą się nieco odmóżdżyć oglądając filmy przepełnione efektami specjalnymi. I tutaj na myśl przychodzi mi głównie seria Transformers, która z początku zapowiadała się całkiem całkiem. Niestety, aktorzy, fabuła i dialogi były ubogie i niekiedy patetyczne, jak obraz, który czekał na widza. Druga część trylogii okazała się wielką klapą i dostała koszyczek Złotych Malin, „nagród” dla najgorszych filmów roku. W tym roku reżyser całej trójcy Michael Bay stworzył ostatnią część, zmieniając jedną z głównych aktorek i dodając nieco efektów 3D(nieco znaczy, że można je policzyć na palcach). Uciec przed 3D Na początku wspomniałem o Królu Lwie i Smerfach. Pierwszy kultowy film animowany przełożony na efekty 3D nie stał się sequelem, lecz był nadal arcydziełem animacji i efekty trójwymiarowe niespecjalnie wpływały na odbiór filmu. Słuchy chodzą, że wytwórnia Walt Disney Pictures chce tym sposobem odgrzać stare animacje np. Piękną i Bestię. Pożyjemy, zobaczymy co z tym będzie. A co się tyczy Smerfów, to nie jestem przekonany do tego typu animacji. Postacie smerfów w formacie 3D może zostały nieco dokładniej stworzone od postaci Kubusia Puchatka, jednak i tak niszczą nieco łagodniejszą wersję rysunkową owych postaci. Ale świat idzie do przodu, a stworzenie postaci 3D niedługo będzie tańsze od rysunku (o ile już nie jest). Przyzwyczajmy się, że czekać nas będzie era efektów 3D robiących w bambuko nasz móżdżek, jak i era postaci 3D o pełnych, nie zawsze zgrabnych kształtach. I jeżeli coś będzie odgrzewanym kotletem, nie będzie od razu znaczyło, że jest klapą, jak to było z Batmanem. Ale z nowościami by mi się tak nie spieszyło, by nie naciąć się na jakąś Quazi-fantastyczną Czwórkę. A co się tyczy kosztów, szkoda, że już niedługo będę musiał wydawać coraz więcej na kino, bo nie będę mógł obejrzeć wersji bez 3D...



Płeć: mężczyzna
Ocena: 4
Liczba komentarzy: 6    
Data dodania: 01.10.2011r.

1     

PookyFan Użytkownik 11 10 2011 (00:15:43)

Sama ich idea w tak krótkim tekście mnie odrzuca. Poza tym: "nie równy" - wtf?

Pawlak Właściciel 11 10 2011 (07:36:23)
Faktycznie mój błąd ;p

jazzu Użytkownik WPMT 02 10 2011 (11:09:33)

Miałem inny tytuł, ale zmieniłem go i może rzeczywiście wyszło na gorsze. Ale wbrew pozorom większość z przedstawionych filmów ma kontynuację i i film filmowi nie jest równy, jak starałem się ukazać w artykule. Śródtytuły zwykle są z dupy, mają zachęcać do czytania, a akurat takie wydały mi się zachęcające.

Pawlak Właściciel 02 10 2011 (09:18:08)

Użytkownik ocenił pracę na 4

Temat ciekawy i jak najbardziej bieżący. Filmów tego typu powstaje w tej chwili co nie miara... Dziwię się, że producenci tak śmiało inwestują w te projekty, nie bojąc się o "przesycenie" rynku. Największy wpływ miał ostatnio Marvel ze swoimi Avengerami, strasznie szybko postawili sobie za cel przygotowania filmów dla wszystkich bohaterów, którzy wkrótce zagrają wspólnie w jednym.

Ja bym jednak osobno rozważał kwestię przeistaczania komiksów w film i przerabiania starszych filmów na wersję 3D. W pierwszym przypadku powstaje nowy scenariusz oparty na wcześniejszej historii, w tym drugim po prostu mamy nowe efekty, lecz historia jest całkowicie identyczna. Nie oglądałem "Króla Lwa 3D" i nie jestem w stanie sam ocenić czy się to opłacało.

Z komiksów jako dzieciak uwielbiałem "Spider-Mana" i z chęcią później oglądałem wersje kinowe. Do gustu przypadli mi najnowsi X-Meni, a "Mroczny Rycerz" Nolana to było wręcz arcydzieło. Inne filmy nie zwróciły nigdy mojej większej uwagi. Tak więc, można stworzyć naprawdę dobry film w ten sposób, większość jednak jest niskiego poziomu.

Co do samej recenzji, muszę zgodzić się z Radkiem, że tytuł nie odzwierciedla treści tekstu. Już bardziej by mi pasowało "Oryginał adaptacji nie równy". Nie porównujesz tutaj sequeli to sequeli.

Dodatkowo przydarzyło Ci się kilka literówek, ale to się zaraz poprawi ;)

jazzu Użytkownik WPMT 02 10 2011 (11:11:39)
Zastosowałem się do sugestii zmiany tytułu:)

PookyFan Użytkownik 02 10 2011 (02:42:28)

No fajnie, ale nie wiem, co to ma wspólnego z sequelami, i po co w tak krótkiej pracy śrótytuły. Byłoby niezłe jako felieton, gdyby nie te dwa elementy - nietrafiony tytuł i śródtytuły z dupy.


Musisz się zalogować aby móc pisać komentarze.

Znak Fabryka Słów Media Rodzina Iskry Purpose Akcent Jaguar W.A.B. Telbit Radwan Piąty Peron WSQN Replika E-tekst Piórem Feniksa Edupedia Audiobook Złote myśli

Statystyki: Wiersze: 9701 | Proza: 2330 | Publicystyka: 721 | Komentarze: 68306 | Użytkownicy: 12452
Online(59): 59 gości i 0 zarejestrowanych: