warto go przeczytać
Pseudonim: Anonymous
Wystarczyło kilka minut, żeby mój świeżo opublikowany wiersz "Najcnotliwsza w klasie" wywołał gwałtowne spory wśród użytkowników Portalu Pisarskiego. Utwór doczekał się bardzo wielu komentarzy, w których czytelnicy usiłowali wytłumaczyć fenomen mojego skrajnego antyseksualizmu. Kilka dni później wiersz trafił na listę 10 najczęściej czytanych tekstów, co było nie lada sukcesem, gdyż w PP publikuje ponad 280 autorów. "Myślę, że nie ma się czym chwalić, czasem jak nie ma okazji, żeby się chłopca za rękę potrzymać, to dorabia się do tego jakąś filozofię, aby nie było przykro. I to właśnie dla mnie z tego wiersza przebija. Aha, i jeszcze koturnowy tupet niestety... Tupet Jedynej Sprawiedliwej, która na wszystko patrzy z góry" - napisał Maurycy "Mauricjo" Witkowiak, 22-letni poeta z Poznania. "Ale to nienormalne, człowiek nie może być aseksualny (...). Człowiek składa się z duszy i ciała, nie możesz ciała tak po prostu zagłuszyć" - dowodziła jego rówieśnica Sawatari. Wiele osób zarzuciło mi koncentrację na szokowaniu odbiorcy, a nie tworzeniu dobrej poezji. Z czasem pojawiły się komentarze bardziej złośliwe, atakujące bezpośrednio mnie: "Wiersz merytorycznie bardzo smutny. Aż żal się robi, że tacy ludzie jak Ty, sami sobie niszczą życie, sztucznie alienując się od społeczeństwa, jednocześnie je piętnując. A gdyby Twoi rodzice, droga NJN, byli aseksualni, albo nie daj boże: antyseksualni? By Ciebie ani Twojego wiersza nigdy nie było, choć to drugie to chyba żadna strata dla świata. A pierwsze? Skoro jesteś antyseksualna, to dla gatunku też żadna strata" (Atreides, 19 lat, Warszawa). "Najcnotliwsza w klasie" wywołała podobne spory również w miejscu, gdzie teoretycznie powinna zostać doceniona. Na oficjalnym forum polskich aseksualistów (www.asexuality.org/pl/) kilka osób stwierdziło, iż autorka wiersza, czyli ja, niepotrzebnie się wywyższa. Inne uznały, że mój wiersz ma charakter żartobliwy, albo nawet prześmiewczy, więc nie należy traktować go poważnie. Znalazło się jednak kilku czytelników, którym utwór bardzo się spodobał. Ktoś nawet wyznał, że moja postawa jest mu bliska... W serwisie Opowiadania.pl "Najcnotliwsza..." została oceniona przez trzy osoby. Każda z nich postawiła jej najwyższą ocenę, czyli piątkę ("Świetny wiersz:) Zarówno treściowo jak i rymowo" - skomentował Numens). Utwór spodobał się również dziennikarzowi Dariuszowi Magierowi, który stwierdził: "Dla mnie bomba!!!", a także "Co też dziś uchodzi za kontrowersję!? Boże, widzisz a nie grzmisz!". Jedną z osób, które polubiły mój skandalizujący tekst, jest poeta i satyryk Tadeusz "Tiktin" Buraczewski, publikujący swoje wiersze m. in. w "Akancie" i "Obywatelu". Warto wspomnieć, że kiedyś "Najcnotliwsza w klasie" doczekała się druku w "Gazecie Starachowickiej" - szanowanym tygodniku, wydawanym w ośmiu miastach powiatu starachowickiego. Dopiero wtedy moi znajomi zaczęli rozmawiać o mojej twórczości. Jakieś trzecioklasistki, a także pani pedagog, stwierdziły, że wiersz jest ładnie napisany. Nie chciały jednak zgodzić się z jego treścią...
Żeby rozwiać wszelkie wątpliwości czytelników, postaram się napisać, czym jest anty- i aseksualizm, oraz dlaczego nie uznaję seksu pozamałżeńskiego. Na koniec wyjaśnię, z jakiego powodu uważam się za członkinię "białej mniejszości seksualnej". Mam nadzieję, iż mój tekst zostanie zrozumiany przez wszystkich czytających. Nie chciałabym po raz kolejny tłumaczyć moich poglądów.
Aseksualizm jest to orientacja seksualna, której reprezentanci nie czują potrzeby współżycia z innymi ludźmi, ale zazwyczaj mają ukierunkowania hetero- lub homoseksualne (tzn. uznają platoniczną miłość do kobiet bądź mężczyzn). Zdarzają się jednak AS-y, których nie pociąga żadna z płci, a "ta" sfera życia po prostu ich nie dotyczy. Generalnie, nie ma dwóch identycznych aseksualistów, bowiem każdy członek białej mniejszości posiada indywidualne upodobania. Pewne jest tylko jedno: wszystkie AS-y łączy ponadprzeciętna oziębłość płciowa.
Aseksualizm, jako typ ludzkiej natury, jest mniej radykalny od antyseksualizmu. Ten ostatni to ideologia, oznaczająca wyrzeczenie się lub sprzeciw wobec wszelkich zachowań seksualnych. Zwolennicy tego światopoglądu to ludzie skoncentrowani na sprawach umysłowo-duchowych, którzy uważają seks za coś prymitywnego i przyziemnego. Można powiedzieć, iż antyseksualizm jest podobny do tradycyjnego celibatu. Jednak ten ostatni to narzucony styl życia, a nie dobrowolnie przyjęta i realizowana ideologia.
Zarówno antyseksualiści, jak i osoby objęte celibatem, wcale nie muszą należeć do białej mniejszości. Zazwyczaj są to zwyczajni hetero-, którzy z jakichś przyczyn nie dopuszczają do głosu własnej płciowości. Oczywiście, antyseksualiści nie mają nic przeciwko prokreacji; ochrona gatunku przed wyginięciem to jedyna sytuacja, w której uznają seks. W większości przypadków wolą jednak, by to inni ludzie zostawali rodzicami (najlepiej - po skorzystaniu z metody in vitro).
A teraz trochę o "nieprawym łożu". Wszelki seks pozamałżeński świadczy o tym, że ludzie nie potrafią powstrzymać własnych popędów, a jednocześnie nie dążą do założenia rodziny. Jest to bardzo niebezpieczna sytuacja, ponieważ między kochankami nie istnieje nierozerwalna więź, a w każdej chwili może dojść do "wpadki". Oczywiście, wiele osób zabezpiecza się przed niechcianą ciążą. Ale co mają zrobić, kiedy już dochodzi do poczęcia? Nie wolno zabijać nienarodzonych dzieci, ponieważ jest to niewybaczalną zbrodnią. Trzeba więc założyć rodzinę. Jednak... czy taka pospiesznie utworzona komórka społeczna będzie miała równie dobry start, jak świadomie założona rodzina? Śmiem twierdzić, że nie! Niestety, może to mieć negatywny wpływ na wychowanie dziecka, a w rezultacie - na przyszłość świata. Jeżeli ktoś nie chce mieć dzieci albo woli poświęcić się karierze, niech po prostu nie uprawia seksu! Przecież to właśnie on bywa przyczyną wielu nieprzewidzianych sytuacji! Wystarczy pomyśleć o chorobach wenerycznych, wirusie HIV, wyrzutach sumienia... Najlepszym sposobem na uniknięcie stosunku jest rezygnacja z fizycznej czułości i wszystkiego, co wywołuje pożądanie (skąpe stroje, pornografia itd). Taki sposób postępowania nazywa się antyseksualizmem. Jeżeli ktoś chce poznać jego definicję, niech zajrzy do wirtualnej encyklopedii "Wikipedia" (http://pl.wikipedia.org/wiki/Antyseksualizm).
Jeśli chodzi o mnie, jestem AS-em z ukierunkowaniami heteroseksualnymi. Sporadycznie zdarza mi się zakochiwać w chłopcach, ale nigdy nie czuję potrzeby, by się do nich zbliżyć (cóż więc mówić o jakimkolwiek dotykaniu!). Już kilka lat temu odkryłam, że prawie zawsze zakochuję się w zagranicznych piosenkarzach/aktorach, a nie osobach z najbliższego otoczenia. W moim wierszu "Najcnotliwsza w klasie" umieściłam m. in. takie słowa: "Ślinienie, duszenie rękami.../ NIE znoszę miłosnych tradycji!". Oznacza to, że już jako mała dziewczynka nie lubiłam pocałunków i przytulania. Antyseksualistką zostałam mniej-więcej w piątej klasie Szkoły Podstawowej, kiedy uznałam zajęcia WDŻ za zboczone. Nie przepadam za dziećmi i nie czuję potrzeby ich posiadania, wolę się poświęcić karierze literackiej. Nic więc dziwnego, że jestem zagorzałą orędowniczką niewinności, unikam wszystkiego, co kiedyś mogłoby mnie doprowadzić do stosunku. W moim życiu nie ma miejsca na jakikolwiek flirt, zalotność czy namiętność... I to właśnie jest sednem mojego wiersza pt. "Najcnotliwsza w klasie".
Ocena: 5
Liczba komentarzy: 1
Data dodania: 15.11.2008r.
Statystyki: Wiersze: 7818 | Artykuły: 263 | Recenzje: 234 | Proza: 1586 | Wywiady: 50 | Komentarze: 46229 | Użytkownicy: 3555
Online(34): 30 gości i 4 zarejestrowanych:
exother, perla94, Kamil M. Jaszczak, Zygmunt Krasiak