warto go przeczytać
Pseudonim: AnonymousNadzieja to słabość. Nadzieja to głupota, wiara, że to, co musi się stać, nie nadejdzie, że to co nie może się zdarzyć, się zdarzy. Nadzieja to przekonanie, że świat jest inny niż w rzeczywistości. Nadzieja to twierdzenie, że biel jest czernią. Nadzieja to okłamywanie siebie samego by uczynić się jeszcze bardziej nieszczęśliwym. Masz nadzieję, że twoja przyszłość ułoży się korzystnie dla ciebie. Że zdołasz pokierować swoim życiem. Ale to nie jest prawda. Prawdą jest, że świat wokół ciebie cię nie lubi, nigdy nie chciał i prawdopodobnie nienawidzi. Dla świata byłoby korzystne, gdybyś umarł. Świat nie ma najmniejszego powodu by ci pomóc w czymkolwiek. Twoja skóra jest granicą - wszystko co w tobie chce dla ciebie najlepiej, wszystko co na zewnątrz, chce zniżyć cię do poziomu gówna, zniszczyć, wypchnąć z kolejki. Tracąc nadzieję, odzyskujesz wolność. Skąd masz pewność że twój bóg jest prawdziwy. Skąd masz przekonanie, że ten świat jest prawdziwy? Kiedy śnisz masz pewność, że sen jest jawą. Więc powiedz... Jak odróżniasz jawę od snu? Czy możesz ufać, że to, co dzieje się po przebudzeniu, jest prawdą? Czym jest twój bóg. Księgą którą czytają ograniczeni ludzie w kościele? A może wyobrażasz go sobie tak jak dzieci wymyślają niewidzialnych przyjaciół gdy ich potrzebują? Może chcesz się uchronić w wyimaginowanym bogu przed własną słabością. Ojcowie są dla was pierwowzorem Boga. To źle świadczy o waszym Bogu. Pochodzisz od bakterii, ale wcale nie oddaliłeś się od niej daleko. To, że chodzisz wyprostowany nie oznacza, że jesteś czymś więcej niż tylko zwierzęciem. Jesteś zwierzęciem. Im bardziej się tego wypierasz tym bardziej to staje się prawdą. Im bardziej tłumisz w sobie instynkt, im bardziej mu zaprzeczasz, tym staje się on silniejszy. Przyjmij do wiadomości, że dla twoich przodków rozrywanie zębami krtani wrogów było taką samą przyjemnością, jak dla ciebie seks. Nie jesteś koroną stworzenia. Po prostu w danej chwili udało ci się zajść dostatecznie daleko, by rządzić wszystkim innym. Ale to tylko kwestia czasu. Nie przejmuj się wojnami, bronią biologiczną, głodem w krajach trzeciego świata, nie przejmuj się terroryzmem, nie przejmuj się pijanymi kierowcami. Zabiję cię asteroida albo kolejna epoka lodowcowa. Śmiej się z cudzego nieszczęścia. Doceń, że przytrafiło się komuś, a nie tobie. Śmiej się z cudzej głupoty. Miej odwagę splunąć w twarz tym którymi gardzisz. Może to ich czegoś nauczy. Nie oglądaj się za siebie. Twoja droga to twoja droga. Nikt inny nawet jej nie dostrzega, ale bardzo chcę rzucić ci kłody pod nogi. Chodzisz do pracy której nienawidzisz, kupować rzeczy, których niepotrzebujesz. Stajesz się własnością ego, co posiadasz. Karmiony kłamstwami mediów zaczynasz wierzyć w absurd. Widzisz życie w telewizji, a gdy porównujesz je ze swoim, wpadasz w depresję. Jesteś żałosny. Powtórz sobie parę razy w myślach "jestem żałosny". To pozwoli ci nabrać niezbędnej pokory. Za każdym razem kiedy pomyślisz, że coś ci się udało, że jesteś coś wart, pomyśl sobie "jestem żałosny". Uznasz, że to pesymizm i znęcanie się nad sobą. Możliwe. Ale to prawda. Mówisz mi o sztuce, malarstwie, poezji... Poeta nie wymówiłby ani słowa mając lufę pistoletu w ustach. Mówisz, że człowiek jest coś wart. Istota, która z głodu jest w stanie zjeść własne potomstwo, nie jest nic warta. Jest żałosna. Należy ją docenić, bo potrawi przetrwać, ale nazywanie jej piękną i mądrą to nie eufemizm. To kłamstwo. Milionowi pożeracze frytek i piwa, karmieni telewizorem i gazetami nie są godni miana człowieka myślącego. Są jak chorzy na autyzm którzy wymyślają sobie świat w którym żyją. Jak chorzy na bezsenność, którzy nigdy naprawdę się nie budzą, i nigdy nie zasypiają. Spójrz w lustro. Co widzisz? Boga? Czy może nagą małpę? Jesteś żałosny. Podnieca cię słuchanie w telewizji o tragediach, zamach terrorystycznych, samobójstwach nastolatek, wybuchach w kopalni. Podnieca cię to, ale z całych sił starasz się temu zaprzeczyć. Wymyślasz historię o współczuciu, o empatii. Ale oglądając takie historie w telewizji nie czujesz się smutku. Czujesz niedosyt. Chcesz więcej. Brzydzisz się wojną, uznajesz się za pacyfistę. Doskonale. Niech twój kraj pozbędzie się swojej broni, a wtedy mój kraj napadnie go i zniszczy. Zostaniesz moim niewolnikiem, a gdy już będziesz czyścił moje buty, zapytam ciebie, czy wciąż jesteś pacyfistą. Mówisz o bogu, ale ani jednej chwili nie poświęciłeś w swoim życiu na zadumę. Mówisz o głodzie, jedząc hamburgera. Mówisz o śmierci... Żyjąc. Boisz się jej. Bać się śmierci to tak jak bać się przyjmowania pokarmów czy oddychania. Śmierć to po prostu ustanie wszelkich procesów życiowych. Nic więcej, nic mniej. To koniec. Chcesz wiedzieć, co stanie się z tobą po śmierci? Nie musisz czytać Biblii czy Koranu. Powiem ci. Wsadzą cię do zbitego z desek pudła i zakopią. Mrówki będą ci wchodzić do ust, a robaki ogryzać mięso z twojego ciała. Zgnijesz i rozłożysz się, ale jeszcze zanim to się stanie, ci których miałeś za bliskich i przyjaciół, zapomną o tobie. Twój grób zarośnie. Ale ciebie to nie będzie obchodziło. Z chwilą gdy umrze pień twojego mózgu, stracisz świadomość. Śmierć jest jak sen, ale bez snów. Po śmierci nie będziesz już żałosny. Po śmierci nie będziesz istniał. W ogóle. W żaden sposób. Tak jakby cię nigdy nie było. Kuszące... Jestem kim jestem. Nikim więcej, nikim mniej. Świat prawdopodobnie istniał gdy ja nie istniałem. Świat prawdopodobnie będzie istniał gdy ja istnieć przestanę. Więc co za różnica, czy żyję, czy nie? Jestem który jestem. Mam odwagę myśleć. Mam odwagę się zastanawiać. Mam odwagę nazywać kłamstwo które widzę kłamstwem. Mam odwagę umrzeć. Mam odwagę żyć. Nadzieja to słabość. Ja nie mam nadziei. Wiem, że życie to nic więcej niż ból i przyjemność. Logika pozwala mi twierdzić, że dobrze, gdy ja czuję przyjemność, a inni ból. Bo logika, wie, że niemożliwe, aby wszyscy czuli przyjemność. Jestem egoistą. Nie licz na mnie. Nie ufaj mi. Nienawidź mnie, albo kochaj, albo pozostań w stosunku dla mnie obojętny. Nic, ale to nic nie obchodzi mnie twoja opinia o mnie. Ty sam nic mnie nie obchodzisz. Prawdopodobnie nie zauważyłbym, gdybyś umarł. Uświadom sobie fakt, że gdybyś umarł, pięć miliardów ludzi nie zauważyłoby twojej śmierci. Choćbyś był papieżem, gwiazdą filmową, prezydentem. I tak większość populacji gówno obchodzi, że umarłeś, nawet jeśli się o tym dowiedzą. Jestem samotnikiem. Psy służą, a wilki są wolne. Jestem wilkiem. Nie zyskasz wolności anarchią. Anarchia to wiara w idee. Każda idea to kłamstwo, to wiara, że świat może być inny niż jest. Uwolnij się odrzucając wiarę w cokolwiek. To po prostu nie ma sensu. Każdy sen to życzenie. To tęsknota. To marzenie. Pomyśl, skąd biorą się koszmary. Odrzuć wiarę, nadzieję, idee, wielkie słowa. Zaakceptuj siebie takim jakim jesteś. A jesteś żałosnym, choć inteligentnym zwierzęciem. Zaakceptuj to. I czerp z tego przyjemność.
Ocena: 3
Liczba komentarzy: 1
Data dodania: 15.11.2008r.
Statystyki: Wiersze: 7818 | Artykuły: 263 | Recenzje: 234 | Proza: 1586 | Wywiady: 50 | Komentarze: 46229 | Użytkownicy: 3555
Online(32): 31 gości i 1 zarejestrowanych:
exother