najnowsze

Pseudonim: jazzu
Imię: Dawid
Skąd: Poznań
O sobie: Nie ufaj mi, nie znam(y) się.
Napisanych prac:
- wiersze: 340
- proza: 11
- publicystyka: 17

Średnia ocen: 4.7
Użytkownik uzyskał: 1182 komentarzy

Najlepiej oceniane prace:
"Szansa na sukces?" 11.04.2011
"None MTV" 28.04.2010
"„Niewierność”..." 28.10.2012
"Gdzie zaczyna się..." 27.01.2014
"Człowiek jako śmietnik..." 16.02.2010

Inne prace tego autora:
"„Niewierność”..." 28.10.2012
"Kinemato...co?" 19.03.2012
"Człowiek jako śmietnik..." 16.02.2010
"Oryginał adaptacji nie równy" 01.10.2011
"None MTV" 28.04.2010


Najnowsze artykuły (wszystkie):
"Gdzie zaczyna się..." - jazzu
"Gdzie zaczyna się..." - jazzu
"Mickiewicz był Litwinem,..." - Edward Horsztyński
"Jestem rasistką" - FeliciaM.
""Piąta ewangelia"..." - Dars
"Słabości człowieka" - Dars
"Współczesne..." - olgerix
"Nasza mowa nie horsza" - Edward Horsztyński
"Ale to już było. I nie..." - Edward Horsztyński
"Nasza Polsko, któż wie o..." - Littledreamer

Kinemato...co?

Kac Wawa, Komisarz Alex, Ksiądz Mateusz i kto wie czy jeszcze coś do nich nie dołączy. Te produkcje wskazują na jedno – na brak pomysłu na kino, bądź serial. Pomysły wzięte żywcem ze swoich zagranicznych pierwowzorów, reżyserzy porywający się z motyką na słońce. Jednym słowem chała – tak z reguły kończą się próby przebicia wyrobionej marki, szczególnie w przełożeniu na polskie realia. Od dobrych paru lat polskie kino oraz telewizyjna rozrywka przeżywają kryzys. Problem zapewne leży w kreatywności i robieniu wszystkiego na „szybcika”. Jak pokazuje polski przemysł filmowy można nakręcić coś, co spodoba się publiczności (choćby „Listy do M.”) i nie musi od razu dostać Oskara, ale potrzebny jest dobry pomysł na wykonanie i scenariusz. Kinematografia nieraz udowodniła, że nieważna najlepsza obsada, gdy reżyser i scenarzysta są do luftu i pewnie jeszcze spotkamy się z próbami zacierania śladów po takich produkcjach. Polskie kino ma to do siebie, że ciężko w nim o inny gatunek niż komedie czy dramat, szczególnie oparty tematycznie o martyrologię. Ale wyjątki potwierdzają regułę, przytoczę tu „Essential Killing” – nie jest on majstersztykiem, ale brawa Jerzemu Skolimowskiemu się należą za to, że stworzył coś, co wyrywa się spod schematów. Podobnie jest z rozrywką telewizyjną, dostajemy tutaj mieszankę teleturniejów, jako najważniejszych wydarzeń w Polsce, które wróżą świetlaną przyszłość finaliście. A dodatkiem do nich są czasozapełniacze, bo jak można nazwać serial, który jest puszczany w kółko od paru lat? Walka o widza Podejmowane są próby tworzenia czegoś nowego od podstaw, chwała im za to, jednak nieraz wizja realizatorska ma się nijak do polskiej rzeczywistości. Czytając opinie na Filmwebie można spotkać się z ciekawymi uwagami na ten temat. Choćby w serialu „Prawo Agaty”, prawnicy na wzór swoich kolegów z zachodu chodzą po sali sądowej. Słuszną uwagą jest to, że jak przyjrzymy się programowi TV, to pierwsze co rzuci się w oczy to powtórki, powtórki i dla odmiany powtórki. Nieważne, w którym roku seriale zostały wyprodukowane, nam po prostu się przejadły. Ewentualnie zgodzić się można na powtórkę serialu, który nas (widzów) aktualnie interesuje i jest świeży (tegoroczny). Nie do przyjęcia natomiast stają się seriale o charakterze paradokumentalnym, które popołudniu oferują nam stacje typu Polsat i TVN. Kładę tu nacisk na seriale typu „Dlaczego ja?”, które ukazują tylko ujemne wartości społeczne w wydaniu pseudokomediowym, bo naprawdę oglądając je to nie wiem, czy się śmiać czy płakać. Może i należy tego typu seriale oglądać z przymrużeniem oka, ale kiedy widz płaci, to czegoś wymaga. Kreatywność wyobraźni nierówna Będąc atakowanym na „fejsbuniu” różnego rodzaju obrazkami natknąłem się na świetny komentarz dotyczący filmu „Kac Wawa”, pozwolę go sobie tutaj przytoczyć: „Ciekawe, co następne? Szeregowiec Kowalski, Piraci z Mazur, Kevin sam w Sosnowcu, Gangi Nowego Targu?”. To chyba mówi wszystko o jakości tego typu filmów i seriali, ale by reguła znalazła swoje potwierdzenie – musi być wyjątek. I tutaj widzowie przychylnie wypowiadają się o serialu „Ksiądz Mateusz”, który jest przeniesionym na polskie realia serialem o włoskich korzeniach „Don Matteo”. Podśmiewać się jedynie można, że Sandomierz w tym serialu ma większą średnią przestępstw od stolicy i innych miast w Polsce. Wracając jednak do meritum sprawy zarówno komentarz do filmu, jak też produkcje typu „Komisarz Alex”, pokazują, że ciężko o coś nowego, świeżego, a przede wszystkim rodzimego. Już nie wspominając o aktorach, bo gdzie nie spojrzysz, to ciągle te same twarze. A na tym serial traci, bo ile razy można oglądać Karolaka, Więckiewicza, Szyca, Stuhra itp.? Niekiedy im się udaje wyjść obronną ręką, ale bywają też totalne klapy. Rozumiem, że sytuacja na rynku trudna, ale nie wierzę w to, że młode pokolenie aktorów nie umie świetnie zagrać. Może wystarczy dać im szansę? Dobre, bo polskie Przyglądając się rankingowi top 100 seriali polskich na pierwszych miejscach królują nasze rodzime produkcje, dopiero dalej znajdują się seriale mające zagraniczne korzenie. Co prawda daleko nam jeszcze do mierzenia się z potęgami filmowymi zza oceanu, ale na naszym polskim podwórku też możemy znaleźć bardzo ciekawe i (co najważniejsze) realistyczne historie do filmów i seriali. Parafrazując pewne powiedzenie – nie chwalmy cudzego, zanim nie poznamy swojego. Z drugiej strony nie można być tak zadufanym w sobie, jak pokazał to Jacek Samojłowicz, współproducent filmu „Kac Wawa”. Otóż dowiadujemy się, że pozwał on krytyka filmowego Tomasza Raczka, za tę oto opinię:"Ten film jest jak choroba, jak nowotwór złośliwy: zabija wiarę w kino i szacunek do aktorów... Szczerze i nieodwołalnie odradzam pójście na"KAC WAWA" do kina. Ten film powinien ponieść klęskę frekwencyjną - może to nauczyłoby czegoś producentów. WSTYD!". Pozew dotyczy przekroczenia etyki dziennikarskiej poprzez wezwanie do bojkotu filmu, co miało wpływ na starty finansowe. Jednak z tego co wiem żyjemy w kraju, gdzie obowiązuje wolność słowa, nie każdy musi ulegać opinii jednej osoby. A film jak dobry – sam się obroni.



Płeć: mężczyzna
Ocena: 4.5
Liczba komentarzy: 3    
Data dodania: 19.03.2012r.

1     

Maszard Namalowski Użytkownik wpmt 24 05 2012 (19:35:09)

Użytkownik ocenił pracę na 4

Dobry tok esejowy, można śmiało ten tekst zaliczyć do publicystyki krytycznej. Napisane ciekawym językiem, w sposób klarowny przybliża problematykę. Widać, że masz warsztat - bardzo dobry lid opisowy i nienajgorsze śródtytuły, choć wydaje mi się, że mogłeś je sobie darować. Aczkolwiek nie zmienia to faktu, że widać wprawę.

Nie wiem, co chciałeś tak naprawdę stworzyć. Artrykuł publicystyczny, felieton, esej? Ja tu widzę hybrydę gatunkową, których pełno w znanych gazetach, chociażby w GW, Rzepie, Wprost. Nie wiem, czy wdyrukowali by Cię w GW, ale wg mojego bardzo subiektywnego odczucia (mogę się grubo mylić) ten tekst jest najbliżej artykułów, które na co dzień ukazują się w Wyborczej.

Ocena - 4.

jazzu Użytkownik WPMT 25 05 2012 (22:29:03)
Powiem Ci, że pisuję sobie do gazety studenckiej i śródtytuły są z góry narzucone, bo tak mamy sformatowaną stronę. Zgadza się, to jest artykuł krytyczny w formie bliższej felietonowi, ale z wymuszonymi ramami artykułu jak we wspomnianych gazetach. Dzięki za komentarz, polecam się na przyszłość:)

Pawlak Właściciel 19 03 2012 (22:43:17)

Użytkownik ocenił pracę na 5

Niestety - coś w tym jest. I niekoniecznie zanosi się aby się zmieniło. Choć osobiście wydaje mi się, że w przypadku polskiej kinematografii to jednak największy problem tkwi w komediach. Bo te ciekawe i godne dramaty jak najbardziej się znajdą.

Na "Listach do M." byłem w kinach, też mi się jak najbardziej podobał, ale jednak, tak naprawdę, to też jest przykład adaptacji zagranicznej. I wszyscy fani H. Granta o tym pewnie wiedzą (i nie tylko)[->](ja nic nie jestem).

Producenci idą na łatwiznę. Angażują tych samych aktorów tak długo, aż pojawi się fala krytyki spowodowana cholernie mocnym znudzeniem oglądania tych samych twarzy. Odrobinę za późno.

Mam jednak wrażenie, że wciąż jest wiele zdolnych Polaków i jeszcze nie jeden dobry polski film obejrzę ;)

Co do samego artykułu - czytało się w porządku. A chyba oto chodzi.


Musisz się zalogować aby móc pisać komentarze.

Znak Fabryka Słów Media Rodzina Iskry Purpose Akcent Jaguar W.A.B. Telbit Radwan Piąty Peron WSQN Replika E-tekst Piórem Feniksa Edupedia Audiobook Złote myśli

Statystyki: Wiersze: 9701 | Proza: 2330 | Publicystyka: 721 | Komentarze: 68306 | Użytkownicy: 12452
Online(53): 53 gości i 0 zarejestrowanych: